Integry są wystarczające? Spada popularność dedykowanych kart graficznych

Strona główna Aktualności
Źródło: Materiały prasowe Nvidia
Źródło: Materiały prasowe Nvidia

O autorze

Coraz mniej użytkowników decyduje się na wyposażenie komputera w dedykowaną kartę graficzną. Tak wynika z raportu firmy Jon Peddie Research, która podsumowała sytuację na rynku dGPU w IV kwartale 2018 roku. Zarówno AMD, jak i Nvidia nie mają powodów do zadowolenia.

Jak podaje JPR, w IV kwartale dostawy dedykowanych kart graficznych spadły o 10,7 proc. kwartał do kwartału i aż 40,2 proc. rok do roku. Agencja zaznacza, że okres ten nigdy nie był wyjątkowo obfity dla producentów grafik, ale średnia dla ostatnich 10 lat to spadek raptem 2,3-proc., w odniesieniu do III kwartału danego roku. Tym razem jest gorzej; znacznie gorzej.

Co zrozumiałe, pociągnęło to za sobą spadek ogólnego zainteresowania dGPU. Łącznie dedykowane karty graficzne znalazły się w 27,78 proc. komputerów, przy spadku kwartalnym 3,83 proc.

Pyrrusowe zwycięstwo Nvidii

Wprawdzie udział Nvidii w rynku dGPU podskoczył do 81,2 proc., czyli 6,9 p.p. kwartał do kwartału, ale producent z Santa Clara mimo to sprzedał mniejszą liczbę egzemplarzy niż we wcześniejszych okresach. Siłą rzeczy dokładnie taki sam los spotkał konkurencyjne AMD. Na ten moment układy graficzne czerwonych napędzają raptem 18,8 proc. spośród wszystkich maszyn z dGPU. Teoretycznie zieloni mogą czuć się wygrani. Ale co to za zwycięstwo, kiedy zyski lecą w dół?

Anatomia graficznej porażki

Ciekawostką jest, że choć karty graficzne są ewidentnie w dołku, komputery jako całość zaliczyły wzrost. Nieznaczny, bo równy zaledwie 1,61 proc. kwartał do kwartału, ale jednak można to przyjąć za informację pozytywną, nawet pomimo spadku 3,79 proc. w zestawieniu rocznym.

Rodzi się pytanie, dlaczego konsumenci nie chcą dGPU. Spece z JPR uważają, że jest to efekt załamania się rynku kryptowalut. Ale to najwyżej jedna ze składowych. Kolejną jest brak ciekawych nowości. GeForce'y RTX 20 są drogie i wciąż brakuje gier, które przekonałyby do ich zakupu. Natomiast wśród Radeonów panuje totalny marazm. Karta-widmo Radeon VII i karta-kotlet Radeon RX 590 to zdecydowanie zbyt mało, aby wyciągnąć większą grupę osób do sklepu.

Tym bardziej, że współczesne integry są już całkowicie wystarczające do większości zadań; radzą sobie z kodekami i lwią częścią typowych zastosowań biurowych czy multimedialnych.

© dobreprogramy