Intel Core i9-10900K pod obciążeniem wymaga 300 W. Więcej niż 32-rdzeniowy Threadripper

Strona główna Aktualności

O autorze

Podczas gdy producenci płyt głównych pokazali na CES 2020 cały szereg nowych konstrukcji, przeznaczonych dla układów Core 10. generacji, Comet Lake-S, Intel z jakiegoś powodu wolał się skupić na rozwiązaniach mobilnych i karcie graficznej DG1. Niemniej, według zachodnich źródeł, procesory są już gotowe. Tyle że wyglądają, nazwijmy to tak, niezbyt medialnie.

Serwis Computerbase donosi, że 10-rdzeniowy i 20-wątkowy model Core i9-10900K, a więc najwydajniejszy z nadchodzących Comet Lake-S, to sprzęt wręcz piekielnie prądożerny. Ponoć obciążony wymaga do działania około 300 W mocy. To więcej niż w przypadku 32-rdzeniowego AMD Threadripper 3970X w mikroarchitekturze Zen 2, a zarazem więcej niż jakikolwiek dotąd konsumencki układ obliczeniowy Intela w całej historii tej firmy.

Naturalnie tak wysokie wymagania energetyczne nie biorą się znikąd. Core i9-10900K ma osiągać 4,8 GHz na wszystkich 10 rdzeniach i nawet 5,3 GHz na jednym rdzeniu, a do tego zapewnić wydajny kontroler pamięci DDR4-2933. Tak więc zapowiada się na czip bardzo spektakularny, choć trapiony oczywistymi wadami węzła 14 nm, wykorzystanego do jego produkcji.

Dziennikarz Volker Risska uspokaja, że producenci płyt są na to gotowi. Jak tłumaczy, rozmawiał z kilkoma z nich podczas targów i jest w stanie potwierdzić znaczący postęp w dziedzinie sekcji zasilania. Rodzi się tylko pytanie, czy również my jesteśmy na to gotowi, a właściwie nasze systemy chłodzenia. W czasach, gdy wszyscy dążą do maksymalnej efektywności energetycznej, używana przez Intela metoda brutalnej siły za wszelką cenę wydaje się cokolwiek niedzisiejsza.

Przy czym rynek procesorów widocznie już tak ma, że gdy dany producent nie nadąża pod względem technologii, to stara się nadrabiać częstotliwościami i wielkością układu. Tak było z niesławnymi Pentium 4 Gallatin czy Centurionem, tak też będzie, zdaje się, z Comet Lake-S. Wprawdzie żaden z dwóch wcześniej wymienionych sukcesu nie odniósł, co powinno zapalić producentowi lampkę ostrzegawczą, ale najwidoczniej inżynierowie nie znaleźli lepszego wyjścia.

© dobreprogramy