Intel i Windows 10: otwórzmy szampany, koniec kuriozalnego podpisywania sterowników

Strona główna Aktualności
fot. Unsplash (Agung Raharja)
fot. Unsplash (Agung Raharja)

O autorze

Intel wprowadził małą, aczkolwiek niezwykle istotną zmianę do sterownika graficznego dla systemu Windows 10. Nie będzie on już związany z dostawcą OEM, a co za tym idzie każdy będzie mógł wykonać aktualizację za pośrednictwem oficjalnej strony niebieskich, nie czekając na ruch producenta posiadanego desktopa czy notebooka.

Cały problem jest w tym przypadku dość intrygujący. Przy czym trudno oprzeć się wrażeniu, że powstał niejako na własne życzenie. Otóż Intel, choć w lwiej części odpowiada za całą logikę platform, a więc procesor, chipset i właśnie kartę graficzną, przez lata sterowniki graficzne, mówiąc kolokwialnie, blokował.

O tym, jak Intel nie mógł dogadać się z... Intelem

Należy przez to rozumieć, że pobierając paczkę bezpośrednio z Centrum Pobierania Intel, można było zaktualizować tylko wybrane modele komputerów, przeważnie składaki. Natomiast producenci urządzeń końcowych musieli sterowniki odpowiednio podpisywać i dystrybuować na własną rękę.

Dochodziło w ten sposób do licznych kuriozów, czego najlepszym przykładem są minikomputery NUC tworzone przez samego Intela. Ich posiadacze często nie mogli zaktualizować sterownika graficznego, bo ten wymagał specyficznego podpisu, o czym Intel, zdaje się, zapominał. Jeszcze w gorszej sytuacji byli ci, których sprzęt z jakiegoś powodu przestał być wspierany. Albo w ogóle nigdy nie doczekał się oficjalnej aktualizacji, w czym brylowały sprowadzane z Azji egzotyki i laptopy produkowane w krótkich seriach.

Wielkie sprzątanie, ale tylko dla wybranych

Dobra wiadomość jest taka, że z dniem 28 kwietnia 2020 r. niniejszy bałagan odchodzi w niepamięć. Jak informuje Intel, sterowniki graficzne w końcu przestaną być blokowane. Innymi słowy: aby zainstalować update z Centrum Pobierania, wystarczy posiadać odpowiedni model iGPU. Efektywnie znika powiązanie sterownika z producentem sprzętu.

Niestety, jest w tym także mały kruczek. Zmiana dotyczy wyłącznie sterownika typu DCH, a więc przeznaczonego dla Windowsa 10 i zbudowanego w modelu Universal Windows Platform. Do tego obejmuje wyłącznie iGPU procesorów Intel Core 6. generacji lub nowszych. Nie jest to zatem panaceum dla wszystkich, ale jednak.

Poza tym warto wiedzieć, że Intel wciąż pozostawia furtkę dla OEM-ów, którzy mimo wszystko chcą personalizować swoje sterowniki graficzne. Ale użytkownika to nie dotknie. Sam zadecyduje, który wariant chce zainstalować.

© dobreprogramy
s