Intel nie złamał praw fizyki, zapomniał tylko przyznać, że 28 rdzeni i 5 GHz to overclocking

Strona główna Aktualności
image
Procesor Intela w dłoni laboranta z depositphotos

O autorze

Tydzień temu Intel pokazał w Tajpej na targach Computex niesamowitą demonstrację produktową: 28-rdzeniowy procesor, którego wszystkie rdzenie zdołały osiągnąć częstotliwość 5 GHz. Przedstawiający to cudo wiceprezes Intela Gregory Bryant dał jasno do zrozumienia, że nie ma tu żadnych kompromisów, uzyskujemy to co najlepsze z obu światów: 5 GHz w jednym wątku przy jednoczesnej pełnej wielowątkowości. Zachwyconym nową technologią dziennikarzom zapomniał jednak powiedzieć o jednym drobnym szczególe: osiągnięcie tej bezkompromisowej wydajności było możliwe tylko dzięki ekstremalnym systemom zasilania i chłodzenia, praktycznie niemożliwym do zastosowania przez zwykłych użytkowników. Innymi słowy – iluzjonistyczna sztuczka, a nie złamanie praw fizyki.

Aby jeszcze bardziej podkręcić atmosferę, Bryant zapytał zgromadzonych, czy chcą, by Intel zaczął produkować taki procesor. A gdy podekscytowani wynikami Cinebencha R15 udzielili jedynej możliwej odpowiedzi, stwierdził, że takie właśnie są plany, trafić on ma na rynek w czwartym kwartale tego roku, każdy będzie mógł go kupić. Każdy, to znaczy pewnie ten młody człowiek ze słuchawkami na uszach, który znalazł się na grafice reklamującej 28 rdzeni.

Niestety mało kto wówczas skojarzył, że ten zadziwiający procesor, pozwalający osiągnąć w trybie Turbo Boost aż 5 GHz na wszystkich 28 rdzeniach, będzie wykonany w takim razie wciąż w procesie 14 nanometrów (tzw. 14nm++). Intel przecież nie dał rady z wdrożeniem litografii 10 nm na czas, kolejny krok w dziedzinie miniaturyzacji wykona dopiero pod koniec 2019 roku.

Tymczasem mieliśmy okazję już zobaczyć pierwszy efekt prac Intela w dziedzinie zwiększania liczby rdzeniów, procesorów mogących konkurować z Ryzenami Threadripper od AMD. Wykonany w procesie 14nm+ i architekturze Skylake-X procesor Intel Core i9-7960X oferuje 16 rdzeni i 32 wątki, przy bazowej częstotliwości taktowania 2,8 GHz. Sęk w tym, że w trybie Turbo Boost 2.0 maksymalna częstotliwość pracy zależy od liczby aktywnych rdzeni: im więcej ich pracuje, tym jest ona niższa. Dla do dwóch rdzeni to 4,2 GHz, jednak już dla 13-16 tylko 3,6 GHz. Nic dziwnego – procesor może oddać tylko konstrukcyjnie przewidzianą ilość ciepła.

Skąd więc te fantastyczne wyniki podczas demonstracji nowego procesora? Podejrzenia, które jako pierwsi przedstawili swoim czytelnikom redaktorzy Tom’s Hardware, okazały się trafne. Zauważyli oni, że od „budy” mieszczącej całą platformę testową odchodziły za scenę grube, izolowane rury, tak samo też izolację podłożono pod kluczowe komponenty. Mieliśmy po prostu do czynienia z demonstracją overclockingu na niespotykaną skalę.

Przed oczami widzów ukryto ważącą niemal 32 kilogramy przemysłową chłodnicę Hailea HC-1000B o mocy własnej ponad 745 W, która obsługiwała zamknięty system chłodzenia wodnego, będąc w stanie odprowadzić ponad 1000 W ciepła. Nie tylko zresztą ukryto ją przed oczami, zadbano też by nikt niczego nie usłyszał – taka chłodnica pracuje naprawdę głośno, osiągając z łatwością 50 dBA.

Sama zaś platforma testowa, obejmująca oprócz procesora także płytę główną z 32-fazowym podsystemem zasilania i oddzielnie chłodzonym regulatorem napięcia, pobierała z zasilacza ponad 1300 W. Łącznie więc pobór mocy całego demonstracyjnego zestawu wyniósł 2300 W. Faktycznie, idealny sprzęt dla młodych graczy.

Udało się też wyjaśnić, skąd ten 28-rdzeniowy procesor. To najprawdopodobniej Xeon Platinum Scalable 8180, sprzedawany przez Intela operatorom centrów danych w cenie około 10 tys. dolarów za sztukę. Znaleziono zapewne pewną liczbę najlepszych jakościowo egzemplarzy, usunięto z nich blokady przed podkręcaniem i sprawdzono, który wytrzyma pracę w 5 GHz przy takim chłodzeniu.

Intel po ujawnieniu tych informacji przyznał, że faktycznie była to demonstracja overclockingu. Przedstawiciel firmy stwierdził, że w atmosferze ekscytacji tym momentem po prostu zapomniano powiedzieć zgromadzonym, że oglądają ekstremalnie podkręcony czip, który nigdy tak nie będzie w stanie działać w normalnych warunkach. Dodał też, że gracze nie są głównymi odbiorcami tego 28-rdzeniowego procesora, kierowany ma on być na rynek profesjonalnych stacji roboczych. Oczywiście nawet w profesjonalnych stacjach roboczych nie ma ani takiego chłodzenia, ani takiego zasilania.

Trudno powiedzieć, czemu Intel zapomniał przyznać się do overclockingu, zarazem poświęcając tyle wysiłku by ukryć cały osprzęt chłodzenia i zasilania przed oczami i uszami widzów. Czyżby dział marketingu liczył, że nikt już nie uczy się fizyki?

© dobreprogramy