Irracjonalna aplikacja podbija App Store. Jak widać, wystarcza znane nazwisko

Strona główna Aktualności
fot. Shutterstock.com
fot. Shutterstock.com

O autorze

Aplikacje. Wydawałoby się, że instalujemy je po to, aby rozszerzyć funkcjonalność urządzenia. Albo chociaż realizować pewne zadania wygodniej niż domyślnie. Przykład apki David’s Disposable na iOS pokazuje jednak coś zupełnie innego. Aby dostać się na toplistę, apka wcale nie musi być użyteczna. Wystarczy znane nazwisko i umiejętność sprzedania ludziom idei.

David Dobrik to słowacki gwiazdor YouTube'a, który zgromadził na swym koncie ponad 15,1 mln subskrypcji. Podróżuje, spotyka się z celebrytami, robi ludziom psikusy i... prowadzi konto na Instagramie, gdzie wrzuca zdjęcia wykonywane staromodnym aparatem jednorazowym, co ma tutaj kluczowe znaczenie. Aplikacja David’s Disposable, firmowana nazwiskiem Dobrika, ma oddawać doświadczenie płynące z fotografowania taką właśnie jednorazówką.

Ale jeśli liczycie na jakieś ciekawe filtry, inspirowane konkretnymi modelami aparatów czy rodzajami kliszy, to niestety muszę was zawieść. Narzędzie to prosty, żeby nie powiedzieć prostacki, programik do wykonywania zdjęć. Oferuje graficzną nakładkę z wizjerem, możliwość włączenia/wyłączenia diody doświetlającej i nic więcej. No pomijając hektolitry wylewających się zewsząd reklam.

Na czym polega sztuczka? Otóż zdjęcia wykonane poprzez David’s Disposable nie pojawiają się w galerii od razu, ale są ukrywane i program daje do nich dostęp dopiero o godzinie 9.00 dnia następnego, co ponoć buduje wrażenie oczekiwania na ich wywołanie. Poza tym można zamówić odbitki i ukryć reklamy w cenie 4,99 zł za miesiąc. Rewelacja, krótko mówiąc.

Wyżej niż Snapchat czy Lightroom

I nie, nie żartuję, choć chciałbym. Fakt jest jednak taki, że w niespełna dwa tygodnie od wydania apka zaliczyła ponad 1 mln pobrań, notując średnią ocen 4,5 przy 2,9 tys, komentarzy. Trafiła też na listę trendów, a w swojej kategorii, Zdjęcia i wideo, przez chwilę notowana była nawet na trzeciej pozycji, wyprzedzając m.in. Snapchat i Adobe Lightroom. – Koniec z wydawaniem na aparaty, dostarczamy wysokiej jakości fotki na twój telefon – zachęca do pobrania autor.

Cóż, pomijając fakt, że wbudowana aplikacja aparatu jest na wskroś bardziej funkcjonalna, nie ma reklam i zapisuje zdjęcia natychmiastowo, wszystko się zgadza. Powiedzcie mi tylko, proszę, że ludzie piszący w komentarzach o rewolucji i niezwykłych oszczędnościach robią to z przekąsem.

© dobreprogramy
s