Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Instalacja programów w Linuksach cz. 3

Przykład czwarty - instalacja Opery z paczki .tar.bz2 na Gentoo
Tak, nie dość, że przykład, który był przez Czytelników zamówiony jako trudny, to jeszcze zrealizowany w Gentoo. Żeby było ciekawiej, będzie to instalacja do katalogu domowego użytkownika - działamy bez praw roota.
Gentoo - dystrybucja dla hardkorów, służąca do łamania rąk niewprawnym linuksiarzom. Ta, której używać mogą tylko Wybrani, zmutowani przez promienie kosmiczne. Ta w której zrobienie czegokolwiek jest ponad ludzkie siły i pojęcie. Ta... Tratatata. A tak poważnie - nie jest to dystrybucja dla "klikaczy", ale to w dalszym ciągu dystrybucja Linuksa - to też jest dla ludzi! (Więcej na blogu u Molexora )
Paczka .tar.bz2 - już samo rozszerzenie sieje strach - takie podwójne, tajemnicze. Tak jak bratnie .tar.gz i inne podobne. A są to po prostu pliki spakowane dwuetapowo, które należy przed instalacją rozpakować (choć może są sposoby na automatyzację procesu i wtedy nie trzeba - nie wiem).

Do rzeczy. Zaczynamy od ściągnięcia paczki. Nie widzę tu nic wymagającego specjalnego opisu - znów strona powinna rozpoznać system (Gentoo) i do niego dopasować paczkę. Do wyboru jest .tar.bz2 i .tar.gz. Ja nie widzę różnicy, bo i tak oba rodzaje Menedżer archiwów jest w stanie otworzyć, więc bierzemy którąkolwiek. Gdy plik zostanie pobrany, rozpakowujemy go. Jak to zrobić to powinien każdy sam wiedzieć. Najpewniej prawoklik i Rozpakuj tutaj lub Menedżer archiwów, albo Otwórz za pomocą -> File-roller, albo coś w tym stylu, i dalej tym Menedżerem.
Przechodzimy do katalogu, który został wypakowany ze ściągniętego pliku (opera-11.10-2092.i386.linux). Szukamy pliku "README" lub "HOW-TO". Jest? Nie ma. No to zaglądamy do pliku "install". Jest tam coś dla ludzi? Nie ma. No to OK - nic nie trzeba konfigurować, nic nie trzeba mieszać.
Teraz otwieramy terminal :) i przechodzimy do katalogu opera-11.10-2092.i386.linux.
Wydajemy (bez "sudo") polecenie

sh ./install

aby uruchomić skrypt instalacyjny.

Pojawia się komunikat początkowy (obrazek 1.). Wciskamy ENTER.

r   e   k   l   a   m   a

Pojawia się komunikat dotyczący katalogu instalacji (obrazek 2a.). Mówi on, że nie mamy praw roota i możemy zainstalować operę tylko dla siebie oraz podaje nam domyślną ścieżkę instalacji i daje możliwość podania swojej. Gdybyśmy uruchomili skrypt jako root, to domyślną ścieżką byłaby "/usr/local". Akceptujemy domyślną ścieżkę (w obu przypadkach).
naciskamy ENTER. Teraz pojawia się jeszcze jeden komunikat dotyczący instalacji (obrazek 2b.). Ważny jest on dla tych, którzy chcą mieć zainstalowaną więcej niż jedną wersję Opery na raz. Kto nie chce, wciska ENTER i ogląda postępującą instalację (obrazek 3a.)

Po ukończeniu instalacji pojawia się komunikat informujący o tym które pliki uruchamiają Operę, Menedżer widgetów Opery i deinstalator Opery. Nie jest to specjalnie ważna informacja. Usuwać tak dobrego programu nie trzeba, ;) Menedżer widgetów uruchamia się z samej Opery, a Opera z systemowego menu aplikacji. Zamykamy komunikat ENTEREM i po krzyku.

Proces instalacji nie jest tak prosty, jak proste były poprzednie przykłady, ale i tak nie jest to wysoki poziom komplikacji. Cała trudność w sumie to odpalenie terminala i czytanie ze zrozumieniem. :)

I w gruncie rzeczy, instalacja z takiej paczki na każdej dystrybucji Linuksa wygląda tak samo (no chyba że o czymś nie wiem).

Ale, ale...

Czy oby na pewno pytającym o paczki .tar.bz2 i .tar.gz chodziło o to, co opisałem? Mam wrażenie, że mogło chodzić o kompilację. Z kompilacją sprawa jest niby prosta:

./configure
make
sudo make install

z tym, że nie przypominam sobie, aby jakaś kompilacja mi się udała. Należy tu jednak zaznaczyć, że jak się używa Ubuntu, czy innej popularnej dystrybucji, to nie trzeba kompilować żadnych programów użytkowych.

Podejrzewam, że to właśnie problemy z kompilacją programów stały się podłożem legendy o trudnej instalacji. Tymczasem w paczkach .deb, .rpm itp., jak również w pokazanym w tym odcinku przypadku spakowanej w .tar.bz2 Opery, są pliki już skompilowane, które trzeba powrzucać w odpowiednie miejsca i dokonać konfiguracji całości, a robi to na nasze polecenie automat.

Podsumowanie

Zwykły Użytkownik o kompilacji nie musi myśleć, dopóki jakiś nietypowy problem go do tego nie zmusi. Instalacja programów w popularnych dystrybucjach odbywa się bez kompilacji - pobierane są z repozytorium pliki binarne - już skompilowane. A co to jest repozytorium? O tym będzie odcinek czwarty.

Odcinek pierwszy
Odcinek drugi
Odcinek czwarty  

linux oprogramowanie porady

Komentarze