r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Jailbreak dronów DJI: latanie bez ograniczeń dzięki błędom w firmware

Strona główna AktualnościBEZPIECZEŃSTWO

Operatorzy dronów mogą w większości krajów świata uprawiać swoje hobby bez jakichkolwiek zezwoleń – o ile loty tych niewielkich bezzałogowych statków powietrznych będą odbywały się w granicach wyznaczonych przez prawo. Wiodący producenci dronów wychodzą dziś naprzeciw tym regulacjom, wbudowując w firmware dronów software’owe limity zasięgu i pułapu, oraz blokady lotu w strefach zakazanych, takich jak lotniska. Jak to zwykle bywa, limity i blokady nie zrobiły na wielu fanach droniarstwa wrażenia. Sprzęt produkowany przez firmę DJI okazał się wysoce podatny na hackowanie, dzięki któremu dziś po świecie lata mnóstwo „wyzwolonych” dronów, za nic mających sobie strefy zakazane, o zasięgu wielu kilometrów i pułapie lotu setek metrów.

Od kilku miesięcy eksperci od bezpieczeństwa ostrzegali DJI, że do oprogramowania wielu modeli tej firmy łatwo się dostać i wyłączyć software’owe ograniczenia możliwości drona. Bez większego rezultatu. Prawdziwym przełomem dla społeczności okazało się jednak pozostawienie furtki dla deweloperów w publicznie udostępnionej aplikacji Assistant2. Wystarczyło zakomentować jeden wiersz w pliku, ustawić flagę debugowania, a wówczas dron stawał się otwarty na wszelkie modyfikacje, w tym wyłączenie ograniczeń.

Na taki hacking podatne okazały się drony Mavic, Mavic Pro, Spark, Phantom i Inspire 2. Otwarcie zaczęło mówić się o jailbreakingu dronów. Tysiące hobbystów znalazło kontakt przez sieci społecznościowe, grupy takie jak MyDJi Drone Development w serwisie Band czy DJI Reverse Engineering na Slacku. Cały wysiłek ma teraz iść w usunięcie limitów pułapu. Powstają nawet tajne grupy amatorów, którzy ścigają się ze sobą o to, który zdoła wzlecieć wyżej – a przecież np. w Wielkiej Brytanii dronom nie wolno latać powyżej pułapu 120 metrów.

r   e   k   l   a   m   a

Do latania dronami bez zezwolenia w przestrzeni powietrznej Rzeczpospolitej Polskiej konieczne jest spełnienie łącznie trzech warunków:

• dron z wyposażeniem waży poniżej 25 kg,
• lot odbywa się w zasięgu wzroku operatora,
• lot odbywa się w tzw. niekontrolowanej przestrzeni powietrznej (klasa G), tj. do pułapu 3 km, z wyłączeniem wszelkich elementów niesklasyfikowanych i kontrolowanych, które mogłyby w niej występować.

To jednak nie wszystko – opracowywane są narzędzia takie jak NoLimitDrone, które upraszczają usuwanie stref zakazanych i zwiększanie wydajności drona, jak również sprzętowe hacki, pozwalające zwiększyć zasięg radiowego sterowania. W niektórych wypadkach możemy już mówić o broni dalekiego zasięgu, dronach oddalających się o kilka kilometrów od operatora.

Producent próbuje popsuć zabawę

DJI wydało niedawno aktualizację firmware dla swoich dronów, mającą zapewnić ich „bezpieczny lot” – podobno wolną już od wykorzystywanych luk. Jednocześnie poinformowało, że nie poleca zmieniania oprogramowania i nie jest odpowiedzialne za aktywność tak zmodyfikowanych dronów – potępia wszystkich, którzy chcą w ten sposób naruszyć prawo czy zagrozić bezpieczeństwu. Jeśli zaś ktoś ma licencję na latanie w strefach zakazanych, to może je odblokować, korzystając z udostępnionych przez firmę narzędzi, albo po prostu wysłać prośbę do producenta e-mailem.

Deklaracje nie zrobiły wrażenia na ekspertach: Kevin Finisterre, który jako pierwszy ostrzegał przed jailbreakami dronów, stwierdził że odkryte przez niego błędy nie zostały załatane. Skrytykował też narzędzia do usuwania ograniczeń dla licencjonowanych operatorów, twierdząc, że w praktyce w ogóle one nie działają, skłaniając posiadaczy dronów do korzystania z nieoficjalnych cracków.

W tej sytuacji można sądzić, że wcześniej czy później, po jakiejś katastrofie lotniczej wywołanej przez „podrasowane” drony latające nad lotniskami, konieczne stanie się zabezpieczanie przestrzeni przed dronami lepiej, niż zapisami w ustawie czy kiepskim własnościowym kodem. Konieczne staną się systemy walki radioelektronicznej, pozwalające zdalnie zniszczyć elektronikę dronów, które znalazły się w miejscach im zakazanych.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.