Jak łatwo i szybko zastąpić Windowsa Linuksem

Jako że w związku z epidemią mam więcej czasu, doszedłem do wniosku że potrzebna mi życiu jakaś zmiana. A nie ma nic w życiu admina bardziej ekscytującego niż wymienianie Windowsów na Linuksy. Wszystko się wtedy może zdarzyć i bardzo często się wydarza.

A zatem… poznajcie NASa:

Jego biaława desktopowa obudowa widziała lepsze czasy, gdy pierwsze modele Core2Duo uruchamiały z niebywałą szybkością Windowsy XP (lub okazjonalnie Linuksy). No ale już nie uruchamiają. Teraz w środku mieści się płyta mini-ITX z wbudowanym procesorem, 16 GB RAM i pięcioma dyskami 2,5” (bo cisza jest ważniejsza niż pojemność). Służy to za NAS i serwer do zabawy z różnymi rzeczami, a stoi na tym zwirtualizowany Windows. No i tego ostatniego spróbujemy się pozbyć.

Nowy Linux zainstalowany z pominięciem wirtualizacji powinien zatem spełniać następujące funkcje starej konfiguracji:

  • Odpalanie VM-ów. Tym się nawet nie zajmowałem – drobnostka na później.
  • NAS – samba. EOT.
  • I powinien uruchamiać pulpit zdalny z moją ulubioną grą karcianą dla dzieci: MTG Arena.

Oczywiście niektórzy zadadzą sobie pytanie, czy MTG Arena ma klienta na Linuksa? Jest to głupie pytanie, bo Linux nie służy do grania, tylko do mądrych zadań. Tym samym nie ma i trzeba posłużyć się WINE.

No i stajemy przed wyborem dystrybucji. Obecnie MX Linux jest szczycie Distrowatch, ale jako że jestem entuzjasta Archa na desktopie, to wybrałem drugą pozycję - Manjaro. Poza tym i tak wolę KDE. Manjaro instalowałem ostatnio ciotce i okazało się działać tak jak chciałem, co było pozytywnym zaskoczeniem. Swoją drogą wcześniej na laptopie też miała Manjaro. Jest to tak zmyślna dystrybucja, że jeśli wystarczająco długo jej nie aktualizujesz, to nie pozwoli ci się zaktualizować wcale. Jakoś nie uczę się na błędach.

Manjaro

Dochodzimy do pierwszego problemu: WINE APP DB daje mojej ulubionej grze rating GARBAGE!

Że niby nie działa. Gra karciana na Unity nie działa? Ech… nie wierzę. No i faktycznie nie działa. Sypie błędem. Próbuję ładować biblioteki i obejścia na chybił trafił i ostatecznie się uruchamia. Jestem geniuszem! Od razu piszę do APP DB, że są bandą debili i wprowadzają ludzi w błąd!

Ok. Jedna sprawa z głowy. Teraz pulpit zdalny. Do wyboru są dwa:

  • x11vnc
  • x0vncserver (będący składową TigerVNC)

i obydwa nie działają. Odtwarzają pierwsze parę klatek przechwyconego pulpitu w zapętleniu. Niech to szlag! Szukam informacji na ten temat w necie. Nie znajduję nic.

Tym samym Manjaro odpada. No i KDE jakoś dziwnie tam działało, wiec może i dobrze…

Jako że potrafię zainstalować Debiana (i nie muszę instalować Ubuntu) a na stronie WINE znajduje się ropo z nową wersją dla tej dystrybucji, to może jest to dobra okazja, by spróbować czegoś stabilniejszego.

Debian

HA! Na Debianie pulpit zdalny działa świetnie! Co stabilny system, to stabilny system! Instaluję WINE. Nic trudnego. Dokładam oficjalne repo projektu WINE.

apt-get install winehq-devel i…

Nie instaluje się. Nie chce. Aaa… na stronie pisze, że należy doinstalować deb-a z libfaudio0. Ok, instaluję!

Zależności niespełnione!

No oczywiście… Instaluję całe dodatkowe repo.

Zależności niespełnione!

Internet oczywiście milczy o takim problemie.

Wiecie co? Debian to poważny system serwerowy, nie jakaś popierdółka do grania! Może w tym Manjaro coś skopali z paczkami i warto zobaczyć czystego Archa. W sensie "distro z jakimś graficznym instalatorem", bo nie jestem aż takim masochistą.

Co tam mamy na distrowatch…

ArcoLinux

ArcoLinux wydawany jest w trzech wersjach: minimalistycznej, nie minimalistycznej i jeszcze innej. Tyle w każdym razie zrozumiałem z opisu. Wziąłem jedną na chybił trafił.

Przywitał mnie fikuśny pulpit z poprzestawianymi panelami KDE (screen niezwiązany). Na LiveCD znaczy się, bo nie udało mi się tego zainstalować. Dlaczego? Bo dystrybucja próbowała wcisnąć mi skype'a. Raz, że nie chciałem skype'a. Dwa, próbowała go dociągnąć z netu i to z miejsca, w którym go zapewne nie było. Tym samym brak paczki ze skypem uwalił instalator. Brawo!

Nie jestem przekonany, że inżynierowie z ArcoLinux są godni zaufania.

EndevourOS

To niby duchowy następca Antergosa. O Antergosie nie mogę za wiele napisać, ale udawało mi się go zainstalować i działał. Nie zdziwiło mnie zatem, że pomimo sugerującej „wysiłek” nazwy system ładnie się zainstalował dociągając (skutecznie!) paczki KDE z sieci.

Szybko się jednak przekonałem, że wpis na APP DB to nie produkt jakichś pryszczatych bachorów, a gra faktycznie sypie błędem. Niedobrze… na Manjaro działało. Chyba łatwiej mi będzie wrócić do punktu wyjścia i walczyć z VNC niż z WINE. A właśnie… VNC tutaj też nie działa, więc to nie była wina dystrybucji. Bardziej niedobrze.

Wielki Powrót Manjaro!

Gra nadal nie działa. Oglądam stronę APP DB dotyczącą Areny dokładniej. Na stronie powiązanej z bugiem są propozycje obejścia. Testuję pierwszą bardziej przekonującą. Po paru crashach przy ściąganiu materiałów gra ruszyła. No brawo – ekipa APP DB to jednak banda idiotów!

Ok, zostało VNC. Wspominałem, że instalowałem Manjaro ciotce? Tam VNC działało. Jeśli ktoś ma dość doświadczenia z Linuksem na desktopie i coś mu nie działa z wyświetlaniem, to winowajca może być tylko jeden - Xorg. No dobrze, mamy teraz jeszcze Waylanda, który nie działa na NVIDII. X.org jest takim projektem, który chyba od zawsze był pieszczotliwie określany przez użytkowników „tą kupą gówna”, bo często coś psuje. Posiada też bardzo nietypowy cykl wydawniczy.

Wyobraźmy sobie aktualizację Windowsa, po której coś się psuje. Opinie są mniej więcej takie: „W Microsfcie chyba zatrudniają studentów 2-roku do pracy nad tym systemem”. Tym czasem takie opinie nie mają prawa bytu dla Xorga. Xorg idzie własnymi drogami. Nie może patrzeć się na inne projekty tworzone przez innych ludzi i zapewne do tego pół-hobbystycznie (takie jak min. sterowniki czy środowiska graficzne). Jest to zupełnie naturalne i (chyba) pożądane w ekosystemie Linuksa. Zasadniczo takie podejście powoduje gro problemów tego systemu. 

Uuu… Arch dorobił się aplikacji do downgradu pakietów. Szybkie info o tym, że downgrade pakietów może zepsuć nam system i lecimy z konsolą:

downgrade xorg-server

  • 1.20.7 – nadal to samo,
  • 1.20.6-3 – nie działa przeciąganie okien,
  • 1.20.6-2 – AHA! Działa! 

I aplikacja dodaje nawet info do konfiguracji, by pominąć ten pakiet przy aktualizacjach systemu. Jestem pod wrażeniem poziomu automatyzacji procesu. 

Dołożymy teraz do tego noVNC, by dało się to wszystko obsłużyć w przeglądarce i obudujemy w unity systemd, by się to wszystko uruchamiało przy starcie.

Ja widać Linux może łatwo i szybko z powodzeniem zastąpić Windowsa! A wszyscy, którzy twierdzą inaczej powinni ugryźć się w język! W każdym razie aż do następnej aktualizacji, która wszystko posypie.

PS.
Pewnie nie spodziewaliście się sukcesu tego ryzykownego wdrożenia. HA! Tym razem się udało. Paradoksalnie dało by się jeszcze bardziej kombinować min. z pakietami snap i wdrożyć to np. na Debianie. Sporo możliwości było otwartych.

Jaki jest zatem cel wpisu? Po pierwsze całe przedsięwzięcie wydawało mi się dość zabawne. Poza tym pokazuje pewien problem z Linux Experience. Z jednej strony zabawę z repozytoriami i konfliktami pakietów w dystrybucjach stabilnych, z drugiej brakiem niezawodności i przewidywalności w tych, gdzie wszystko jest.

Twórcy dystrybucji zauważyli problem i podejmowane są próby przeciwdziałania mu, ale to raczej materiał na inny wpis.