Jak pewna firma oszukuje klientów Biedronki

Strona główna Aktualności
fot. Getty Images
fot. Getty Images

O autorze

"Biedronka: Weź wszystko, co chcesz w 10 minut" – takim hasłem reklamuje się na Facebooku profil Biedronka Polska. Nie ma nic wspólnego z właścicielem popularnej sieci marketów, firmą Jeronimo Martins, i jest kolejnym już oszustwem. Niemniej, jak wynika z komentarzy, dziesiątki Polaków dają się nabrać.

W poście czytamy: "Duże otwarcie! Teraz możesz wygrać 10 min w naszym sklepie, aby szaleć (...) masz okazję zwariować w jednym z naszych sklepów i wziąć co chcesz przez 10 min". Jak nietrudno się domyślić, taka "okazja" wielu osobom może skutecznie przesłonić zdrowy rozsądek. Stąd też bezrefleksyjnie klikają w dodany do ogłoszenia link, a tam — podstęp. Wszystko po to, aby wyłudzić dane, uzyskując przy tym zgodę na ich użycie w celach reklamowych.

Kampanie phishingowe polegające na nakłonieniu internauty do wypełnienia ankiety pod pretekstem konkursu to nic nowego, ta konkretna jednak cechuje się pewną nieprzeciętnością.

Link umieszczony bezpośrednio w reklamie prowadzi do Ankiety Google z dwoma zupełnie generycznymi pytaniami, co jest de facto składnikiem nieco zawoalowanej sztuczki psychologicznej. Według opisu na stronie, niniejszy kwestionariusz stanowi pierwszy etap rzekomego konkursu, po którym to odbywa się kwalifikacja do części drugiej. Sęk w tym, że ankieta po wypełnieniu zawsze pokazuje ten sam tekst i odnośnik do kolejnego etapu. Tak więc chodzi tylko o to, aby jeszcze bardziej podkręcić emocje.

Szaleństwa nie będzie

Do faktycznego oszustwa dochodzi w fazie drugiej, kiedy nieświadomy internauta trafia na stronę jego autorów. Przy czym czeka tam nie jedna, lecz co najmniej kilka pułapek.

Po pierwsze – okazuje się, że konkurs wcale nie dotyczy "10 min szaleństwa", ale bonu na 500 zł. Po drugie – aby wziąć w nim udział, należy podać komplet danych osobowych, w tym nazwisko, adres i numer telefonu, a następnie wyrazić zgodę na ich wykorzystanie w celach reklamowych przez organizatora, zarejestrowaną w Singapurze firmę Pelema. A to dopiero preludium. Prawdziwe kruczki czyhają bowiem w regulaminie.

Organizator zaznacza, że nagroda jest tylko jedna, a na zgłoszenia czeka do końca 2020 r. Do tego zastrzega sobie prawo do odwołania konkursu bez podania przyczyny, ale z zachowaniem praw nabytych, czyli uzyskanych zgód marketingowych. Jest też zapis iście kuriozalny, a mianowicie furtka do wzięcia udziału bez zgody na przetwarzanie, którą miałaby być... wysyłka wszystkich wymaganych danych za pośrednictwem poczty e-mail.

Wyłudzenie danych osobowych

Słowem, cały ten konkurs to po prostu wyłudzenie danych osobowych, które trafią później do telemarketerów i agencji marketingu cyfrowego. Nawet zakładając, że organizator uczciwie przyzna jeden bon na 500 zł, który oferuje, gra jest kompletnie niewarta świeczki. Prawdopodobieństwo odniesienia sukcesu plasuje się gdzieś w okolicach zera, a cena, jaką należy ponieść za pretendowanie do niej, przedstawia się niewspółmiernie wysoko.

Redakcja sugeruje, aby tego rodzaju reklamy w social media od razu zgłaszać jako naruszenie regulaminu. Abstrahując od karkołomnych zasad i wątpliwej uczciwości konkursu, jest to podszywanie się pod znaną markę, a co za tym idzie wprowadzanie w błąd.

© dobreprogramy
s