r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Jak promować gry indie? Paradigm zdobył rozgłos na plecach piratów

Strona główna AktualnościROZRYWKA

Znacie grę Paradigm? Pewnie nie. Do wczoraj my też jej nie znaliśmy. Surrealistyczne przygody przystojnego mutanta w postapokaliptycznym, wschodnioeuropejskim kraju Krusz przypominają złote lata 16-bitowych gier na Amigę. W czasach kosztujących grube miliony gier AAA, które nic poza coraz bardziej fotorealistyczną grafiką nie potrafią zaoferować, prawdziwa perełka. Jak na grę indie jednak nie najtańsza – autor chce za nią 15 dolarów. No chyba że nie macie 15 dolarów. Wtedy możecie pograć sobie za darmo.

Jacob Janerka, twórca Paradigma (któremu w pracach pomagał jedynie jeden muzyk), nie spodziewał się chyba, że jego oferowana na Steamie i w paczkach Humble Bundle gra tak szybko znajdzie uznanie piratów. Kilka dni po premierze, na Zatoce Piratów pojawiła się złamana wersja – robota niewielkiej crackerskiej grupy DOGE.

Programista nie rozpaczał, nie przeklinał, zrobił coś zupełnie innego. W komentarzu pod torrentem napisał:

r   e   k   l   a   m   a

Hej wszyscy, jestem Jacob, twórca Paradigma. Wiem, że wielu z was nie stać na tę grę i cieszę się, że wciąż możecie w nią zagrać. Jeśli się wam podoba, powiedzcie znajomym, a może nawet zastanówcie się nad kupieniem jej w przyszłości. Oto kilka działających kluczy!

Udostępnione przez Janerkę klucze pozwalały aktywować grę w wersjach na Windowsa, macOS-a i Linuksa. Autor gry zdobył w ten sposób wielki rozgłos w Sieci – na Reddicie pełno jest komentarzy pochwalających jego śmiałość i zrozumienie sytuacji, w jakiej jest wielu mniej zamożnych ludzi.

To zrozumienie nie wzięło się jednak znikąd. Janerka przyznał, że sam wielokrotnie piracił gry, więc nie może potępiać nikogo, kto spiraci jego grę. Po prostu miło mu będzie, jeśli ktoś Paradigma kupi. A takich, których na grę nie stać jest przecież wielu – to ludzie z Trzeciego Świata, nastolatki żyjące ze skromnym kieszonkowym.

Marketing? Oczywiście, i to bardzo tani. Niemniej jednak jest to też wskazanie kierunku dla całej branży gier indie, gdzie zdobycie uznania i rozgłosu wcale nie jest łatwe, a większość projektów kończy się porażką, stratą zainwestowanego w grę czasu i pieniędzy. W świecie niezależnych producentów jedynie ułamek procenta jest w stanie sprzedać więcej niż kilka tysięcy kopii, czyniąc tworzenie „indyków” po prostu kosztownym hobby.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.