Jak zbudować komputer do gier za 4 tys. zł z AMD. Poradnik dla początkujących

Jeśli chcesz zbudować nowy komputer do gier, nie musisz na niego wydawać więcej niż 4 tysiące złotych. Szukaj markowych produktów ze średniej półki, które cechują się wysoką wydajnością. W ostatnich latach zarówno procesory, jak i karty graficzne AMD są w tym względzie niezwykle interesujące.

Procesor

Procesor jest niczym mózg komputera. I chociaż przyglądając się debacie publicznej w Polsce można odnieść wrażenie, że niektórzy potrafią żyć bez mózgu, to komputera bez procesora nie da się zbudować.

Wybierając procesor musimy zdecydować , którą z dwóch firm wybierzemy, AMD czy Intel. Przez lata Intel miał pozycję producenta premium, a posiadanie procesora AMD jednoznacznie mówiło, że w domu się nie przelewa. W ostatnich latach to się jednak zmieniło, procesory AMD są dużo bardziej konkurencyjne, a model Ryzen 5 3600 stał się jednym z najbardziej polecanych modeli na rynku. To wręcz synonim idealnego połączenia jakości i ceny. Dziś praktycznie nie da się znaleźć eksperta, który z jakiegoś powodu odradzałby zakup tego procesora.

Wiedziony opiniami youtuberowych ekspertów i pozytywnymi ocenami dziennikarzy technologicznych, wybrałem właśnie Ryzena 5 3600. AMD dla mnie też jeszcze jedną przewagę, jestem w stanie się zorientować, który ich procesor jest do czego: seria Epyc przeznaczona jest dla serwerowni, Threadripper dla stacji roboczych (np. grafików 3d i montażystów), a Ryzen dla domowych użytkowników. Patrząc na samą kategorię Ryzen wiedziałem, że Ryzen 5 będzie mocniejszy od Ryzena 3, a Ryzen 5 3600 od Ryzena 5 3400G.

Z kolei system nazewnictwa u Intela wywołuje u mnie konsternację porównywalną do tej związanej z wyborami na prezydenta RP, które jednocześnie się odbyły i nie odbyły. Przypuszczam, że system ten zrozumiały jest tylko dla jego pracowników, choć gdy raz jednego z nich o to zapytałem, to nie chciał, abym publikował jego odpowiedź. Padło więc na Ryzena 5 3600 i nikt nie powie mi, że to zły wybór.

W testach wydajności procesora Cinebench R15 (test pojedynczego rdzenia) i R20 (test wielordzeniowy) mój Ryzen 5 3600 uzyskał kolejno 192 i 3504 punktów. W teście Cinebench R20 procesor AMD zdobył wynik porównywalny do konkurencyjnego Intel Core i7 9700K, który jest prawie 1000 zł droższy, ale ma możliwość podkręcania.

Natomiast w jednordzeniowym teście Cinebench R15 procesor Ryzen 5 3600 uzyskał u mnie 189 punktów. Według portalu cpu-monkey.com Ryzen 5 3600 uzyskuje nawet 198 pkt. To o dwa więcej (196 pkt) niż konkurencyjny Intel Core i9-9800X kosztujący ok 2150 zł.

AMD Ryzen 5 3600 kosztuje w tym momencie ok. 800 złotych. W tej cenie konkurencja ma do zaoferowania np. procesor Core i5 9600KF, który w teście Cinebench R20 osiąga wynik o prawie 30 proc. gorszy. Dlatego cieszę się z wyboru, nawet pomimo tego, że tydzień po tym, jak kupiłem swój procesor, jego cena spadła o 100 zł. I w cale nie mam o to żalu. Ani trochę. W ogóle.

Chłodzenie

Niezwykle ważną kwestią w pracy procesora jest jego odpowiednie chłodzenie. Na rynku można dziś znaleźć mnóstwo radiatorów i wiatraków dedykowanych graczom, a coraz bardziej popularne staje się też chłodzenie cieczą. Ja pozostałem jednak przy chłodzeniu stockowym, które dostałem w zestawie z procesorem. Wiem, co pomyślą sobie teraz o mnie weterani budowania komputerów: zwariował, postradał zmysły i, delikatnie mówiąc, brak mu szóstej klepki.

Spójrzmy jednak prawdzie w oczy. Stockowe chłodzenie dostarczane z procesorem Ryzen 5 3600 w zupełności wystarczy do casualowego grania. Przy 2-3 godzinnych sesjach procesor osiąga maksymalnie ok. 80 stopni Celsjusza, czyli dokładnie tyle ile zaleca producent. Jednocześnie wentylator pracuje zupełnie cicho.

Tym, którzy nie mogą znieść nawet myśli, o tym, że nie kupiłem dodatkowego, "wypasionego" układu chłodzącego powiem jeszcze jedno: dodatkowej pasty chłodzącej też nie kupiłem, użyłem tej, którą dostarczył producent. <shocked_pikachu.img>

Karta graficzna

Procesor i karta graficzna to dwie najważniejsze rzeczy w komputerze gamingowym. Są jak empatia i poczucie humoru u kobiety, to właśnie na nie zwracamy uwagę na początku, a dopiero potem na całą resztę. Składając komputer za 4 tysiące złotych mamy jednak pewne ograniczenie finansowe, które nas nie dotyczy, gdy szukamy partnerki.

W komputerze do 4 tysięcy karta graficzna zje największą część budżetu ale raczej nie będzie kosztowała więcej niż ok. 1500 zł. Inaczej nie starczyło by na resztę lub trzeba by było wybierać podzespoły zdecydowanie gorszej jakości. Dlatego postanowiłem przetestować 4 karty graficzne do kwoty półtora tysiąca złotych i wybrać tę, która odpowiada mi najbardziej. Podobno niektórzy stosują tą samą metodę przy wyborze partnerki. Karty do testów udostępniły mi firm X-kom oraz Palit, a były to:

Palit GeForce GTX 1660 SUPER StormX 6GB GDDR6 – 1089 zł

Sapphire Radeon RX 5600 XT PULSE 6GB GDDR6 – 1549 zł

Gigabyte GeForce GTX 1660 Ti GAMING OC 6GB GDDR6 – 1599 zł

Gigabyte GeForce RTX 2060 WindForce 2X OC 6GB GDDR6 – 1659 zł

Sprawdziłem je w kilku popularnych grach oraz testach 3DMark. Zanim jeszcze przejdę do omawiania wyników, to od razu mogę powiedzieć, że karty GTX 1660 Super i 1660 Ti praktycznie nie liczą się w pojedynku. Ten rozegrał się pomiędzy Radeonem RX 5600 XT od firmy Sapphire oraz RTX 2060 od Gigabyte.

Powyższy wykres przedstawia średnią liczbę klatek na sekundę (FPS, frame per second) w najwyższych możliwych ustawieniach graficznych przy rozdzielczości 2K (1920x1080 pikseli). Im wyższy wynik FPS tym lepiej. Jak widać Radeon RX 5600 XT osiągnął albo lepszy, albo taki sam wynik, jak RTX 2060. Podobnie sprawa przedstawia się w przypadku testów w programie 3DMark, których wyniki widać poniżej.

Czy to oznacza, że masz brać Radeona a o RTX-ach zapomnieć? Nie do końca. W najwyższym przedziale cenowym to firma Nvidia z linią RTX nadal wiedzie prym. W średniej półce AMD radzi sobie już lepiej i jest tutaj ciekawą alternatywą, ale rezygnując z karty Nvidii, rezygnujemy też z flagowej funkcji, czyli ray-tracingu.

Ray-tracing to metoda "śledzenia promieni światła", dzięki czemu obraz jest bardziej realistyczny. Przez wiele lat ray-tracing był dostępny tylko w profesjonalnych animacjach komputerowych, gdzie renderowanie jednej klatki mogło zabrać nawet kilka minut. Dziś ray-tracing w kartach Nvidii RTX możliwy jest w czasie rzeczywistym.

Mój problem z tą technologią w grach wynika z faktu, że walory graficzne, które dostarcza, są póki co praktycznie niezauważalne. Odbicia światła w kałużach, dodatkowe cienie gałęzi, itp. Efekt mały a wydajność obniżona o połowę. W dodatku flagową grą, na której Nvidia prezentuje możliwości RTX jest "Minecraft". Zdaję sobie sprawę, że to niezwykle popularna gra, ale mnie po prostu nie interesuje. Jak disco-polo.

Nawet jeśli niebawem wyjdzie gra, która wykorzysta ray-tracing w pełni (np. "Cyberpunk 2077" o ile kiedykolwiek wyjdzie), to karta RTX 2060 jest będzie po prostu za słaba, żeby pokazać te efekty przy zachowaniu sensownej liczby FPS. Ray-tracing w 2060 jest trochę, jak montowanie spoilera do Volkswagena Golfa "dwójki" z 98 roku. Niby można, ale po co?

Jeśli więc odpuścimy sobie ray-tracing to okazuje się, że Radeon radzi sobie lepiej od karty Nvidii w tej samej cenie. Dlatego mój wybór padł na kartę Sapphire Radeon RX 5600 XT. I chociaż nie planowałem budować komputera na podzespołach od AMD, ba - byłem pewien, że RTX 2060 zamiecie 5600 XT, to wyszło inaczej. Jak w życiu.

Bo i w życiu czasem upieramy się przy wyborze rozsądnym i bezpiecznym, ale jednocześnie takim, który jest wyborem zwyczajnie złym. Przyzwyczailiśmy się jednak i ciężko z tym skończyć.

Płyta główna

Wybór płyty głównej przypomina wybór dania w restauracji. O ile restauracja miałaby w karcie 300 różnych dań, a połowa z nich nazywała by się SCHABOWY X570 A PRO GAMING PRIME AC B3 (WI-FI). W skrócie: to niezły ból głowy.

Wybierając płytę główną, a nie mając na ten temat zaawansowanej wiedzy warto stosować proces eliminacji. Ponieważ wybraliśmy wcześniej procesor AMD (Socket AM4), to eliminujemy wszystkie płyty pod Intela (Socket 1200, 1151, 2066) i płyty serwerowe. Następnie eliminujemy płyty powyżej 600 zł (pamiętamy o naszym ograniczonym budżecie), niestandardowe rozmiary poza ATX i mATX (bo budujemy klasyczną maszynę) oraz płyty obsługujące wiele kart graficznych (na więcej niż jedną nas nie stać). Internetowe sklepy z podzespołami komputerowymi pozwalają ten proces przeprowadzić dość łatwo dzięki opcji filtrowania.

Z pozostałych płyt głównych eliminujemy te z chipsetem B350 (to poprzednia generacja).W ten sposób zostały nam 24 płyty główne topowych producentów, jak Asus, MSI czy Gigabyte. Pomiędzy sobą płyty będą różnić się drobnymi szczegółami, ale wszystkie zapewnią mniej więcej podobne warunki pracy. Osobiście wybrałem kartę Asus TUF B450-Plus Gaming. Seria TUF została zaprojektowana z myślą o użytkowaniu przez wiele lat, a ja mam zamiar swojego kompa "zajeździć do starości". Cena tej płyty to 479 zł.

Tutaj mogą pojawić się głosy sprzeciwu, że lepiej kupić droższą płytę, np. z chipsetem X570, która daje więcej możliwości rozbudowy komputera w przyszłości. To prawda, pod tym i innymi względami chipset B450 jest ograniczony. Jeśli jednak nie planujemy szybko zmieniać procesora (a w przypadku Ryzena 5 3600 raczej nie będzie takiej potrzeby) to B450 powinna wystarczyć. Płyta nie będzie też miała problemów z przyjęciem mocniejszych kart graficznych, która w tym zestawie jest bottleneckiem.

Pamięć RAM

Odkąd tylko pierwsi ludzie zeszli z drzew zaczęli się zastanawiać: "ile RAMu potrzeba do gier?". Debata nad odpowiedzią na to pytanie nie kończy się praktycznie nigdy, ale na szczęście pojawiają się krótkie okresy, w których można podać przybliżoną liczbę. Jeszcze niedawno (2010 był dopiero wczoraj, prawda?) do gier wystarczyło 8GB RAMu. Dziś może to być już za mało i optymalnie komputer do gier powinien mieć 16 GB pamięci RAM.

W przetestowanych przeze mnie grach (za pomocą programu MSI Afterburner), żadna z nich nie wykorzystywała pełnych 16 GB. Testy wykonałem w realistycznym środowisku, czyli z pięcioma kartami w Chromie otwartymi w tle. Na razie też nie zapowiada się, aby nowe gry zaczęły wykorzystywać ogromne ilości pamięci RAM. Chociaż np. nowy "COD: Warzone" wykorzystuje prawie 13 GB, to ogólnego trendu wzrostowego nie widać. Prawie tak samo nowy "Assasins Creed: Odyssey" wykorzystuje już tylko 7,7 GB.

Oprócz płynności w grach, pamięć RAM w dużej mierze odpowiada za komfort używania komputera. Szybkość przełączania programów i gier i płynność ich działania polegają właśnie na pamięci RAM. Dlatego nie warto mocno oszczędzać na tym podzespole, zwłaszcza, że i tak nie kosztuje dużo. W 2020 roku nie warto wybierać RAMu gorszego niż standard DDR4, a także "wolniejszej" pamięci niż o taktowaniu 2600 MHz.

Ponieważ różnice cenowe pomiędzy RAMem niską półką, a wysoką są stosunkowo niewielkie (100-150 zł) to postanowiłem w tym miejscu "zaszaleć". Do swojego zestawu wybrałem pamięć o stosunkowo wysokiej częstotliwości 3000 MHz i opóźnieniu CL16 – model XPG Gammix D30 firmy Adata. Czemu nie wybrałem czegoś tańszego? Płynność działania komputera jest dla mnie najważniejszym aspektem obok jego wydajności w grach. Liczę, że odrobinę droższa pamięć pozwoli mi cieszyć się nią dłużej. Cena tej pamięci RAM to 479 zł.

Dysk, zasilanie i obudowa

Podstawowy dysk komputera, ten na którym zainstalujemy najlepszy system na świecie, czyli Windows 10, musi być dyskiem SSD. Dyski HDD możemy ewentualnie rozważyć do przechowywania zdjęć z wakacji na Mazurach w 2003, których i tak nigdy nie obejrzymy.

Osobiście używam dysku SSD Plextor 512GB PCIe NVMe AIC M9PY Plus, bo już go miałem. Nie jest to jednak najsensowniejszy wybór, bo za ok 300 zł taniej możemy mieć dysk tej samej firmy, o tej samej pojemności na tak samo szybkim złączu. Polecam więc dysk Plextor 512GB M.2 PCIe NVMe M9PeG za 389 zł. Windows uruchamia się w 11 sekund, a gry wczytują się tak szybko, że nie sposób przeczytać wskazówek na ekranach ładowania.

Stare polskie przysłowie mówi "nie wszystko złoto, co się świeci, ale zasilacz bierz tylko gold". Dlatego bierzemy SilentiumPC 500 W 80+ Gold w cenie 289 zł.

W kwestii obudowy, jak w życiu, jestem praktykiem-minimalistą. Nie kręcą mnie obudowy z podświetleniem i oknem do wewnątrz, bo co miałbym tam oglądać? Części, które po pierwszym tygodniu są zakurzone, jak stary magazyn? Dlatego pozostałem przy swojej starej jak świat, prostej obudowie Corsair Carbide 400R, której już nawet nie można kupić. Dziś wybrałbym SilentiumPC Regnum RG4 Pure Black w cenie 199 zł. To klasyczna, czarna obudowa, z wentylatorami na przednim panelu dla lepszej cyrkulacji powietrza i z kilkoma portami USB i audio.

Czy warto?

W momencie tworzenia cennika konkretnych podzespołów całość zamknęła się w 3999 zł i jestem tym faktem zaskoczony tak samo jak Wy. Dziś końcowa cena może być inna, bo ceny podzespołów komputerowych zmieniają się nieustannie. 

Pytanie "czy warto" będziemy sobie zadawać przez całe życie, tak samo jak "co by było gdyby". Ja jednak nie lubię gdybać, a cieszyć się z tego co mam. W przypadku powyższego komputera mam maszynę do grania w gry w rozdzielczości 2K w zadowalającej liczbie FPS-ów i nadzieję, że jak "Cyberpunk 2077" już wyjdzie, to pociągnę go choćby na wysokich ustawieniach w 60 FPS. W życiu mam natomiast to na co sobie zapracowałem. Nie wiem co lepsze.