Jak zrobić zdjęcia w studiu przy użyciu smartfona?

Strona główna Aktualności

O autorze

Kilka dni temu czytałem informację o tym, że znany fotograf mody Marcin Tyszka wziął smartfona Huawei P30 Pro do studia i przy jego pomocy wykonał pierwszą w Polsce sesję okładkową magazynu modowego. Zacząłem się wówczas zastanawiać, czy tak hajpowany smartfon faktycznie jest w stanie poradzić sobie z takim wyzwaniem. Zatem przejdźmy przez to krok po kroku.

Marcin Tyszka jest znanym i cenionym fotografem mody. Przed jego obiektywem stawały takie gwiazdy, jak: Naomi Campbell, Milla Jovovich czy Eva Herzigova. Ostatnio Marcin podjął się wyzwania i jako pierwszy artysta w Polsce wykonał sesję zdjęciową, która trafiła na okładkę mgazynu ”Glamour”. Jego modelką była Karolina Pisarek, która zapozowała w jeansach stylizowanych przez Maję Naskrętską.

Fotograf powiedział po sesji, że to wyzwanie podkreśliło możliwości smartfona Huawei P30 Pro. Według Marcina Tyszki, tym smartfonem z powodzeniem można wykonać zdjęcia spełniające wymogi branży modowej i wykorzystać je do druku wielkoformatowego przy kampanii reklamowej.

Czym jest portret i fotografia mody?

Fotografuję blisko 13 lat. Zawsze byłem niesamowicie zaabsorbowany pracą z ludźmi, zarówno fotografią portretową, jak i modową. Moje serce zostało skradzione przez pierwszą z tych dziedzin i na niej się koncentruję.

Portret to opowieść o człowieku, historia jego emocji, światłocień, gra nastrojem. Dzięki dobremu obrazowi możemy przekazać więcej niż słowami. Zdjęcia, które robimy, mają zatrzymać widza na dłuższą chwilę i pozwolić jego wyobraźni działać – zadawać pytania i szukać odpowiedzi w sobie. Zawsze mnie to urzekało.

Fotografia mody to zdecydowanie inna działka, w której najważniejsze są… ciuchy! Chociaż współcześnie ta dziedzina jest postrzegana inaczej. Fotografowie tacy jak: Richard Avedon, Helmut Newton, Annie Leibovitz i Peter Lindbergh wynieśli ją na kompletnie inny poziom. Byli oni prekursorami łączenia historii portretowej z pięknymi kreacjami. Bo kto nie zna przepięknej serii disneyowskich bajek w wykonaniu Leibovitz, zdjęcia Dovimy ze słoniem Avedona, "Serii Białych Ręczników" Lindbergha czy kontrowersyjnego zdjęcia z zegarkami w roli głównej Newtona. To wszystko to emocje.

Przy współczesnym fotografowaniu mody musimy pamiętać o naszym bohaterze – modelu lub modelce – oraz nawiązaniu interakcji. Bez tego nasze zdjęcia będą pustymi obrazkami, nad którymi niewiele osób się zatrzyma i zapewne przejdzie obok nich obojętnie. A przecież nie w tym rzecz.

Studio fotograficzne to wyzwanie dla smartfona

Uwielbiam pracować w studio, zwłaszcza z błyskiem. Najczęściej wybieram do tego moją sprawdzoną Mamiję RB67 z obiektywem 127 mm f/3.5 K/L i modyfikator typu beauty dish na lampie błyskowej. Lubię pracować, wykorzystując jedną lampę błyskową – dzięki temu mogę poświęcić się rozmowie z modelem i dbać o emocje na zdjęciach. Przy tej sesji mój niezawodny średni format również mi towarzyszył, ale chciałem spróbować czegoś zupełnie nowego.

Całkiem niedawno odbyła się premiera smartfona fotograficznego Huawei P30 Pro oraz P30 Lite. Dostałem też informację o Marcinie Tyszce, który robił sesję pierwszym z nich. Okazało się, że i mnie nadarzyła się okazja poobcować z Huawei P30 Pro. Gdy już wpadł w moje ręce, nie czekałem długo. Urządzenie trafiło do mnie pieczołowicie zapakowane. Czuć było ten premium feeling. Mimo że na co dzień używam innego telefonu, ten całkiem przypadł mi do gustu.

Fotografowanie Huawei P30 Pro w studio wygląda zgoła inaczej. Wiedziałem, że nie będę mógł tutaj wyzwolić błysku, bo nie istnieją wyzwalacze lamp studyjnych do smartfonów. Postanowiłem skoncentrować się na świetle ciągłym, czyli takim, które świeci nieprzerwanie (niebłyskowo). Do oświetlenia sceny posłużyła mi jedna 400-watosekundowa lampa z żarówką modelującą i założonym na nią ponad 100-centymetrowym, niemalże okrągłym dyfuzorem. Światło modelujące było ustawione na maksymalną moc świecenia.

Fotografowanie Huawei P30 w praktyce

Mimo że światło nie było oślepiające, pozwoliło mi ono zarejestrować zdjęcia w całkiem dobrej jakości. Szybko przeleciałem przez opcje aplikacji fotograficznej Huawei P30 Pro. Kilka z nich przyciągnęło moją uwagę. Zanim to zrobiłem, ustawiłem rozdzielczość zdjęć na 40 Mpix (w stosunku boków 4:3) i włączyłem siatkę pomocniczą. Smartfon jest wyposażony w poczwórny aparat Leica Quad Camera. Urządzenie ma główny aparat o dużej rozdzielczości, ultraszerokokątny obiektyw (UWA), teleobiektyw (powiększenie 5x) oraz sensor ToF do precyzyjnego wykrywania głębi.

Pierwszym trybem, który zwrócił moją uwagę, była Przysłona. To efektowy tryb natywnej aplikacji fotograficznej, który ma za zadanie symulowanie płytkiej głębi ostrości. Aparat wykrywa odległość fotografowanego obiektu, na którym ustawiamy ostrość, po czym na gotowym zdjęciu pokazuje swoją sztuczną interpretację optyki. Przyznaję, że wygląda to całkiem nieźle!

Drugi tryb nazywa się Portret. Fantastycznie, w końcu coś dla takich jak ja! Tutaj pojawiły się znacznie bardziej rozbudowane opcje. Pod kółeczkiem po lewej stronie były ukryte różne efekty rozmycia tła (bokeh) czy coś w stylu oświetlenia scenicznego. Efekty bazują na wykrywaniu twarzy i jej kształtów, po czym dostosowują swoje działanie. Podobnie jest z efektami ukrytymi pod ikonką po prawej stronie. Te jednak odnoszą się do wygładzania skóry, wyszczuplania twarzy oraz zmiany kolorytu. Trochę nie moja bajka, ale fajnie, że coś takiego jest i działa w trybie selfie.

Ostatnim, najbardziej zaawansowanym trybem, jest tryb Pro. Można w nim ręcznie ustawić takie parametry jak: czas naświetlania, czułość ISO, balans bieli, sposób pomiaru światła czy tryb autofokusa. Przyznaję, że zaskoczyło mnie rozbudowanie tych opcji, a zwłaszcza możliwość ręcznego wprowadzenia temperatury barwowej w stopniach Kelvina.

Czy Huawei P30 Pro naprawdę daje radę w studio?

Koniec końców zawierzyłem urządzeniu i poustawiałem parametry na automatyczne. Postanowiłem sprawdzić, jak smartfon, który nie jest profesjonalnym aparatem, będzie definiował kolory, ekspozycję i całą scenę. Szczerze wam powiem, że w pewnym momencie zatraciłem się i skoncentrowałem na samym fotografowaniu, a obsługa smartfona była banalnie prosta.

Huawei P30 Pro daje dobrą jakość obrazu, jak na smartfona fotograficznego oczywiście. Algorytmy głębi ostrości oraz wszelkich efektów działają naprawdę dobrze. To było moje pierwsze doświadczenie z tak zaawansowanym fotograficzne smartfonem i naprawdę niezła zabawa. Aż zacząłem żałować, że mój prywatny smartfon nie ma tak rozbudowanego trybu fotograficznego, ale może to dobrze, bo być może za bardzo by mnie to rozleniwiło.

Ekipa:
Fotograf: Marcin Watemborski
Modelka: Paula Poznysz
Wizaż: Joanna Trzaniec
Studio, backstage, pozowanie: Darek i Łukasz

© dobreprogramy