Soft biznesowy w chmurze — czyli jak na Linuksie lub Maku korzystać z programów dla Windows

Windows jako system - często jest nieodłączną składową biznesu. Można pomyśleć wręcz, że biznes bez Windowsa nie istnieje. Bywają jednak firmy, które wychodzą poza schemat. Miałem przyjemność współpracować z firmami, gdzie domyślnym systemem był GNU\Linux, jak również stawiające na macOS. Na bazie tych doświadczeń, napisałem parę lat temu wpis Linux w firmie? Ależ tak, to możliwe!

Podobnie jak wiele innych osób, wpadłem z czasem na vendor-lock, przykuwający do Windows. Lecz używam niestety innego systemu, co potrafi czasem przypomnieć o sobie. Staram się być jednak elastyczny – skoro dla 2-3 programów potrzebuję Windows, mam edycję pudełkową W8.1, to czemu na siłę od niego uciekać. Zacząłem się zastanawiać – skoro ten Windows jest konieczny, to gdzie zainstalować go tak, abym mógł z niego wygodnie i wszędzie korzystać. Gdybym używał systemu Microsoftu na co dzień, wtedy problemu nie ma. Prawie każdy laptop ma system MS, więc oprogramowanie można nosić ze sobą. Lecz jeśli chce się być "alternatywnym", trzeba wypracować jakieś rozwiązanie

Na co dzień – używam oprogramowania InsERT. To jest mój vendor-lock. Jestem przyzwyczajony do Subiekta i traktuję go jako „naturalny" dla mnie program. Nie jestem mistrzem ich softu, lecz na moje potrzeby - poruszam się w nim raczej swobodnie. Odpowiada mi. Aczkolwiek komplikacja jest taka, że wymaga systemu Microsoftu. I to się raczej nigdy nie zmieni. Próby odpalenia tego np. pod GNU\Linux z użyciem Wine, od lat nie przynoszą rezultatów (próbowałem, jak wielu śmiałków przede mną). Oczywiście można przejść na inny soft, mutiplatformowy czy webowy, ale nie jest to hop-siup.

Zainstalowałem więc Okna na maszynie wirtualnej – przeznaczyłem na to 40GB. Po
instalacji Windows 8.1, aktualizacji i niezbędnych programów, zostało ok. 17GB wolnego miejsca. Oczywiście istnieje soft dla firm, przeznaczony na Linuksa czy Maka. Dzięki dobreprogramy poznałem jakiś czas temu jeden z nich. Pozytywne zaskoczenie dla twórców tego softu – znaczna większość programów w Polsce, jest wyłącznie dla Windows. A tu była wersja na Maka (mowa o abcFaktury firmy BinSoft).

Powyższego Windows zainstalowałem na laptopie. Niby OK, jednak przy 256GB dysku SSD, czuć uszczuplenie o 40GB dla maszyny wirtualnej. A potrzebuję Okienek raptem dla 3 programów. Średnia kalkulacja. Przeniosłem więc maszynę na zewnętrzny HDD, działający na USB 3. Śmiga to nawet OK, choć wiadomo, że nie można przesadzać z obciążeniem, bo będziemy czekać za reakcją systemu, a nie system za nami. Pomimo plusów, bo naprawdę działa to znośnie, nadal było to rozwiązanie pośrednie. Ma dodatkowo minus, czyli słabo działa na maszynach z USB 2.

Powyższe rozwiązania wymagają, żeby w przypadku wyjazdu – brać ze sobą laptopa z wirtualką, albo zewnętrznego HDD (trzeba zadbać, aby do czegoś go podłączyć). Na szybkie wyjazdy mam osobnego, niewielkiego netbooka. A jak wspomniałem wyżej - maszyna wirtualna z dysku zewnętrznego...kiepsko śmiga na USB 2, a innego netbook nie ma. Trzeba iść krok dalej: chciałbym korzystać wygodnie ze swoich programów, niezależnie od miejsca gdzie jestem.

W pierwszej chwili przychodzi coś webowego – nie zmieniając producenta, InsERT ma webowego Subiekt123, który podobno nieźle się spisuje. Aczkolwiek mam już licencję na stacjonarnego Subiekta i skoro jest, chciałbym ją wykorzystać. Zatem co pozostaje? Mógłbym oddelegować jakąś maszynę, zainstalować tam soft, zainwestować w licencję TeamViewer i tyle. Problem rozwiązany. Wszędzie mógłbym się łączyć do "bazowego" komputera i robić co potrzebuję. Ale pozostają kwestie prądu, backupów, bezpieczeństwa... Wolałbym zdjąć z siebie aspekty techniczne. Nadal brakuje ostatecznego rozwiązania.

I wtedy nastąpiło olśnienie. Pracowałem kiedyś w firmie, która intensywnie korzystała z pulpitów zdalnych. Poszedłem tym tropem, a fraza „subiekt w chmurze” zwróciła parę wyników. I można znaleźć firmy, którzy dostarczą Windows lub konkretny soft przez zdalny pulpit, regularne backupy, wsparcie techniczne etc. I niekoniecznie w formie całego, drogiego VPS, tylko odpowiednio skrojonego kawałka chmury (mówiąc marketingowo). I okazało się to tańsze niż gdybym miał dedykowany komputer. Komercyjna, miesięczna licencja na TeamViewer wynosi 114,90zł (na moment gdy to pisałem) + rachunki za prąd + doglądanie zaplecza. Oczywiście TeamViewer to nie jedyna aplikacja do połączeń zdalnych, są tańsze i mające bardziej elastyczną licencje, ale jednak TV był najbardziej przyjazny.

Trochę ciężko było wybrać właściwą ofertę, bo nie każda firma klarownie ją przedstawiała. Po przetestowaniu niektórych, poszedłem w stronę IntoCloud. Cenowo wychodzi 99zł netto jak na moje potrzeby, więc nie jest źle. Oczywiście są inne rozwiązania, ale to przypadło mi jakoś do gustu. Może przez prostotę - jest po prostu usługą subiekta w chmurze (ogólnie InsERT), czyli tego czego potrzebowałem, a kwota nie zabija i jest akceptowalna. Tym bardziej, że wliczone są już w to licencje dostępowe Windows, backupy i helpdesk. Połączenia zdalne obsługuje też w zasadzie wszystko - Linux, Android, macOS itp. A w razie jak coś nie działa - nie muszę sobie pluć w brodę, że to ja czegoś nie dopilnowałem ;-) Wyceniłem swoją wygodę.

Po spędzeniu czasu na "zabawie" – stwierdziłem, że taka jest chyba cena za vendor-lock, jeśli wybiera się coś innego niż Windows. Męczy mnie jednak myśl, że uciekły mi proste rozwiązania. Zamiast kombinować, dostępem zdalnym pokroju IntoCloud powinienem zainteresować się wcześniej. Może to coś abonamentowego, ale w zamian nie muszę robić nic technicznego - jest legalnie, mogę pracować wszędzie, bo dostęp jest z każdego miejsca. Jadąc w pociągu z laptopem na kolanach, będąc poza biurem, albo w autobusie podłączając się ze smartforna. Być może ktoś tam, po drugiej stronie internetu również kombinuje nad "Windowsem w chmurze" - może też chce przenieść swoje programy InsERT lub jakiekolwiek inne, i uniezależnić się od miejsca pracy (ze wszystkimi tego cieniami i blaskami). A niekoniecznie jest mu po drodze z aplikacjami webowymi. Dlatego być może, dla takich osób, wpis ten okaże się pomocny. Idę również o zakład, że część z Was wykorzystuje w pracy Linuksa lub Maka, a ja mogłem zrobić coś inaczej. Jak Wy rozwiązujecie kwestie softu dla Windows?

PS: mam świadomość, że padły we wpisie nazwy producentów i softu. Nie jest on jednak sponsorowany i służy tylko dla podkreślenia sytuacji. Aczkolwiek jeśli czyta to ktoś ważny, proszę się nie krępować i kontaktować ;-)

Spis mojego blogowania: klik