Zakupy w internecie — czasami mam ich dość

Internet dał wielką swobodę - kupujemy dziś w Chinach korzystając z Aliexpress lub Gearbest, w wielu polskich sklepach internetowych, a także co by nie mówić, nadal popularnym Allegro. Powodów jest wiele, szczególnie cenowych. Przykładowo jakiś czas temu zamówiłem za 80zł przejściówkę z Chin, która w naszym kraju kosztuje nawet i 200zł. Czysta oszczędność, prawda?

W zasadzie to prawda, jednak po raz drugi zdarzyło mi się, że zakupy internetowe wychodzą mi bokiem. Nie można odmówić im wygody i atrakcyjności cenowej, choć czasami to wyłącznie pozory. Kiedy spojrzycie na tanie produkty w Allegro to zobaczycie, że wielu sprzedawców dorabia wtedy na kosztach wysyłki. Bywają zatem przypadki, kiedy granica atrakcyjności się zaciera, lub jest optycznie maskowana (tani towar, droga wysyłka).

Zakupić w internecie jest prosto - wchodzimy na stronę, wybieramy co trzeba, podajemy adres, płacimy i tyle. Czekamy na dostawę, odbieramy produkt i wszyscy zadowoleni. Misja wykonana. Parę lat temu kupowałem sporo na Allegro - praktycznie parę razy w miesiącu. I powiem szczerze, że oczekiwanie na dostawę w końcu mnie znudziło. Zamiast kupić grę na PlayStation 2 w Allegro, wolałem dołożyć parę złotych oraz iść do sklepu z używanymi grami. Cenowo wychodziło podobnie, a w ciągu 30 minut miałem grę, na którą czekałbym od 2 dni do tygodnia. Zdarzały się też niemiłe sytuacje, związane z zakupami internetowymi - na urodziny chrześniaka zakupiłem rzecz (nową od firmy). Oddaję prezent w dzień urodzin, bo paczka przyszła na czas. Tymczasem produkt był pozbawiony pewnych elementów, baterii etc. Był zwyczajnie niekompletny, niezdatny do użytku. Podarunek był kompletnym niewypałem. Zawód w oczach dziecka, a także moje zażenowanie i złość sprawiły, że na jakiś czas przestałem kupować w sieci.

Ostatnimi czasy chciałem kupić netbooka, który służyłby awaryjnie przy różnych wyjazdach. Niewielki, 10" maluch z Atomem na pokładzie. Jednak we wszystkich sklepach RTV gdzie byłem - albo pozostał jeden model wystawowy, albo nie było ich na magazynie. Pozostało kupić na Allegro, gdzie cena już z wysyłką, była ok. 30zł tańsza niż w stacjonarnych sklepach. Niestety w cenie ok. 300zł nie trafimy wytrzymałego netbooka, więc po niecałych 2 miesiącach klawisze zaczęły strajkować. Szybka reklamacja w systemie on-line producenta, zorganizowanie kuriera, wysyłka i oczekiwanie. Po ok. 1,5 miesiąca i paru mailach z BOK, ostatecznie stwierdzili niemożność naprawy i z racji braku innego egzemplarza, polecili bym zwrócił się z ekspertyzą do sprzedawcy po gotówkę, bądź wymianę jeśli posiada ten model. No i cóż - kontakt ze sprzedawcą. Mieli ostatni egzemplarz i ekspresowo go wysłali. Po paru dniach przyszedł mój egzemplarz netbooka. Niemniej bez plomb na pudełku, obudowa delikatnie sfatygowana etc. Podejrzewam, że mój ostatni egzemplarz był jakimś modelem wystawowym. Niestety nie mogłem odebrać przesyłki osobiście, aby sprawdzić ją w obecności kuriera. Na szczęście sprzedawca wiedział co wysłał, więc nie szedł w zaparte.

Jako, że zakup był internetowy, cóż mi pozostało? Wchodzić w kontakt ze sprzedawcą, zamawiać kuriera, odsyłać, czekać itd. Sumarycznie sprawa netbooka zajęła ponad 2 miesiące. Część tego okresu byłaby zaoszczędzona, gdybym jednak kupił w stacjonarnym sklepie. Przede wszystkim gdybym stacjonarnie dostał "sfatygowany" egzemplarz, to widziałbym to od razu i mógł odmówić. A tak wieczne zabawy w oczekiwanie na paczkę, odsyłanie jej etc.

Byłem również zadowolonym użytkownikiem telefonu Xiaomi. Jako, że osoba z rodziny potrzebowała nowego telefonu, a na Gearbest była promocja Xiaomi, to poleciłem zakup i w relatywnie taniej kwocie zakupiła sprzęt. Tyle, że jej egzemplarz Xiaomi sprawia drobne problemy, działanie jest czasami zagadkowe. No i teraz odpukać, czekałaby zabawa w chińskie reklamacje. Kolejny zmarnowany czas i zabawa.

Przedstawiłem oczywiście wyrywkowe przypadki, lecz konsensus jest następujący. Zakupy internetowe potrafią być zbawieniem - szczególnie w dobie Aliexpress (rodzimi sprzedawcy z Allegro, powinni uczyć się od chińczyków obsługi klienta). Jednak w pewnym momencie przychodzi refleksja, że nie zawsze zakupy z sieci są atrakcyjniejsze, potrzeba czasu na dostarczenie, przy reklamacjach również odsyłanie, a tymczasem być może nieco drożej, ale w pobliskim sklepie...dana rzeczy byłaby do kupna od ręki. I czasami mam wrażenie, że wolę działać "analogowo" i tradycyjnie, niż nowocześnie kupować w sieci. Bo kupno czegoś w 5 minut nie gwarantuje wcale, że to całkowity czas jaki poświęcimy na dany zakup.  

internet hobby inne

Komentarze