Alliexpres — na celowniku fiskusa

Być może weekend rozleniwił wszystkich łącznie z redakcją, tym bardziej że to ostatni tych wakacji, więc niechcący zrobię krecią robotę tym wpisem... ale cóż. XD

Niewątpliwie dla wszystkich gadżeciarzy ta nowina jest dość istotna. Od kilku dni doczytać się już można na kilku portalach, w tym między innymi w "Pulsie Biznesu" oraz "Gazecie Krakowskiej", że na celownik urzędu skarbowego trafia właśnie chiński konkurent naszego rodzimego Allegro. Znaczna większość towarów wysyłana jako "prezenty" stanowiła zapewne dla wielu "Januszy biznesu" główne źródło dochodu, a umowna wartość nie przekraczająca 22€ czy nawet 45€ w przypadku prezentu pozwoliła skutecznie omijać limity związane z opłatą celną.

Nasz kraj od dłuższego czasu również stał się jednym z czołowych klientów Państwa Środka, o czym także pisali na łamach własnej prasy Chińczycy w "Dzienniku Ludowym", podkreślając że Polacy jak nikt na świecie pokochali zakupy na AliExpress. Pytanie jednak czy to powód do dumy...

Pomimo długiego okresu oczekiwania już na jednych zakupach można zaoszczędzić od kilku do nawet kilkuset złotych. Jakość sprzętu choć czasami bardzo mizerna, również nie zniechęciła klientów do okazji życia. Zresztą co się dziwić, same szkła hartowane na telefon chcąc kupić indywidualnie w którymkolwiek napotkanym salonie to koszt od 20 - 30 zł, a na aukcjach z darmową wysyłką w Alliexpres to koszt czasami mniejszy niż 1€ już z wysyłką za sztukę. Smutne jednak jest to, że źródło tego samego towaru w obydwu przypadkach może być ta sama firma i dostawca. Więc jak tu mówić o lepszej rodzimej jakości.

Trudno się zatem dziwić tak gorącej nienawiści do konkurencji wśród nie tylko rodzimych firm, średniego i mniejszego formatu, gdyż przede wszystkim te podmioty nie mają siły przebicia by konkurować z takim gigantem. Jak podaje dalej Gazeta Krakowska jednym z elementów wsparcia ma być prócz urzędników Poczta Polska, gdyż to ona w znacznej większości dostarcza zamówione przedmioty do odbiorcy.

Jak będzie dalej czas pokaże, pewne jest jednak to że najszybciej wszystko odbije się na kieszeni kupujących, którzy czasami szukając nie tylko alternatyw na Chińskim rynku, znaleźć mogą tam przedmioty których próżno u nas szukać. Oj ... skończy się jedno "Januszenie", drugie się zacznie...