Kaseta magnetofonowa. Zło koniecznie, czy niedoceniona technologia?

Witajcie. Chciałbym poruszyć temat kasety magnetofonowej. Osobiście jestem zbyt młody aby pamiętać świetność tego nośnika, w moim dzieciństwie już królowała płyta CD. Pytając ludzi o to co sądzą na temat kasety magnetofonowej słyszałem tylko słowa rodzaju "Najgorszy nośnik świata". Postanowiłem jednak samemu się przekonać czy jest tak źle jak mówią?

Impuls

Około 5 lat temu kupiłem magnetofon reporterski. Miał posłużyć jedynie do przeniesienia nagrań z kaset do .mp3, miał on jednak fajną funkcję. Mógł służyć jako wzmacniacz dźwięku ze źródła zewnętrznego. Wystarczyło podłączyć urządzenie zewnętrzne przez złącze AUX do magnetofonu, do wyjścia dźwięku trzeba było podpiąć zaś głośnik lub słuchawki. Co mnie jednak wówczas zdziwiło to fakt że pliki MP3 przynajmniej na moje ucho które rozdeptał słoń brzmiały gorzej niż nagrania z kasety. Zadałem więc sobie pytanie. Czy rzeczywiście jest to najgorszy nośnik świata?

Poważny test

Ostatnio dosyć często natrafiam na artykuły z nagłówkami typu "Kasety magnetofonowe wracają do łask" oraz komentarze pod nimi "Powrót płyty winylowej miał sens, kaseta niech lepiej przejdzie do lamusa".

Postanowiłem więc zrobić test jakości dźwięku wypluwanego przez kasetę, i wiecie co... Rzucę tezą iż kaseta magnetofonowa jest pod pewnymi względami lepsza od płyty winylowej. Ale nie uprzedzajmy faktów.

Przygotowałem nagranie z The Last of Us w formacie FLAC i zdobyłem magnetofon Pioneer CT-S410, nośnikiem była zaś kaseta żelazowa Samsung SQC 90.

Dźwięk do nagrania transmitowany był że smartfona Xiaomi Redmi Note 7. Po prostu nie miałem nic lepszego pod ręką. Głośnik na którym odtwarzane było nagranie to Hykker retro, czyli tani głośnik bluetooth z popularnej sieci sklepów. Nagrałem kasetę i odtworzyłem utwór, pomimo że sprzęt którym dysponowałem był ekhm... Nie najwyższych lotów (by nie powiedzieć że był do tego miejsca gdzie słońce nie dochodzi) to jakość dźwięku była zadowalająca, na tyle że przynajmniej moim zdaniem brzmienie nagrania z kasety było przyjemniejsze w odbiorze niż odtwarzane bezpośrednio z telefonu na tym samym głośniku. Wracając do nagrania to było ono realizowane bez redukcji szumów Dolby NR, oraz innych polepszaczy dźwięku. Sam szum zaś był mniejszy niż ten słyszalny podczas odsłuchu płyty gramofonowej. I tutaj taka moja dygresja. Wszyscy zachwyceni są brzmieniem winyli, mówią że nie miały one sobie równych. Przy tym porównując je do kaset. Przy czym moim zdaniem porównania te to śmiech na sali. Jak bowiem inaczej określić Porównanie Płyty winylowej Metallici sprowadzanej z zachodu na gramofonie Technics SL-1200 do kasety wydawanej przez WiFON odtwarzanej na jakimś jamniku z przytartą głowicą przy tłumaczeniu "Że to są typowe sprzęty które były dostępne w tym samym czasie i podobnym pułapie cenowym". Ja chciałbym jednak przypomnieć że to nie do końca tak. Osobiście myślę że znawcy muzyki powinni posłuchać sobie płyt wydania Muzy czy WiFONu, na adapterze bambino lub innego dostępnego za grosze chińskiego badziewia. Jeżeli porównywać malucha (jamnik z kasetą żelazową) to do sprzętu podobnego rangą, a nie Rolls-Royce'a (Technics SL-1200 że studyjnym winylem).

Na marginesie

Popełniłem krótkie nagranie w niskiej rozdzielczości pokazuje przynajmniej szczątkowo brzmienie kasety magnetofonowej.

Skąd niechęć?

Ważne jest pomyśleć dlaczego moje odczucia są zdecydowanie odmienne od większości? Cóż moim zdaniem dużo spowodowane jest tym że o ile były w latach osiemdziesiątych "dostępne" na rynku przyzwoite gramofony, o tyle zarówno fabryki rodzime jak i te radzieckie niezbyt dobrze radziły sobie z produkcją dobrej jakości magnetofonów (mówię tu przede wszystkim o kaseciakach, ze szpulowcami styczności nie miałem). Bowiem w momencie gdy dosyć "łatwo dostępny" był adapter Unitra ADAM GS-424, o tyle ówcześnie jedynym "łatwo dostępnym" magnetofonem był MK-125 który delikatnie ujmując nie był zbyt dobrym sprzętem, zaś kasety Stilona czy ORWO no też najwyższej jakości nie były.

Podsumowując

Osobiście uważam że kasety są mocno demonizowane, po prostu nie mieliśmy dostępu do dobrego sprzętu audio na taśmy magnetyczne, gdy na "zachodzie" dostępne były taśmy BASFa, Maxell'a czy nawet dosyć słabe jak na standardy zachodnie kasety Sony (w odróżnieniu do sprzętu odtwarzającego). My tyle szczęścia nie mieliśmy, moim zdaniem nie powinno to jednak przekreślać sensu powrotu kaset kompaktowych.

Nie mam zamiaru nikogo przekonywać, jeżeli macie zdanie odmienne od mojego, podzielcie się w komentarzach, tylko prosiłbym aby przedstawić argumenty i na nich podpierać swoją hipotezę, nie zaś rzucać mięsem, gdyż nic to nie wnosi, a zużywa tylko cenną przestrzeń na dane serwerów serwisu i jeszcze cenniejszy czas komentującego który to czas mógłby poświęcić on na coś bardziej pożytecznego.

Z góry dziękuję wszystkim którzy przeczytali ten artykuł do końca ;-) życzę miło spędzonej dalszej części doby :D