Kiano Elegance 13.3 360 – ciekawa propozycja w rozsądnej cenie

Strona główna Lab Ultrabooki i notebooki

O autorze

Przyznam się bez bicia, że wiele sobie obiecywałem po Kiano Elegance 13.3 360. W ostatnich miesiącach coraz chętniej zerkam w kierunku niewielkich, lekkich laptopów 2w1 z dotykowym ekranem i możliwością szybkiej konwersji na wygodny tablet. Okazję testu potraktowałem dość prywatnie, bowiem chciałem sprawdzić, jak w podróży biznesowej sprawdzi się tego typu sprzęt tj. praca nad tekstami w samolocie, szybkie notatki na konferencjach, dłuższe sesje w hotelu nad obróbką zdjęć itp. Jak w takich warunkach sprawdza się propozycja marki Kiano?

Od pewnego czasu coraz więcej pracuję w trasie. Niestety nie wszystko można zrobić w smartfonie, zaś swobodna praca nad tekstami, obróbka zdjęć, szybka administracja profilami na Facebooku i Instagramie jest po prostu wygodniejsza na laptopie. Idealny wydał mi się sprzęt lekki, niewielki (do 14 cali), z możliwością szybkiej konwersji na tablet. Gdy pojawiła się okazja przetestowania Kiano Elegance 13.3 360, akurat szykowałem się do kolejnego wyjazdu – długo się nie zastanawiałem. „Super, przed zakupem jakiegoś modelu przetestuję sobie Kiano, który również chodził mi po głowie ze względu na rozsądną cenę! Biorę!” Do testów otrzymaliśmy wersję Minecraft Edition. Od standardowej nie różni się niczym, oprócz darmowej licencji na grę Minecraft, która w standardowej dystrybucji kosztuje około 100 złotych.

Specyfikacja

Ekran IPS 13,3”, 1920 × 1080, dotykowy, obracany o 360 stopni
Procesor Intel Celeron N3350 (2 rdzenie/2 wątki) o taktowaniu do 2,4 GHz
Pamięć 4 GB, DDR3 1600 MHz
Dysk twardy 64 GB eMMC, możliwość instalacji dysku SSD do 128 GB
System Windows 10
Akumulator 9000 mAh
Łączność Wi-Fi 802.11 b/g/n, Bluetooth 4.0
Wymiary i waga 31 × 21 × 1,2 cm, 1,4 kg

Pierwsze wrażenie, czyli budowa, stylistyka itp.

Sprzęt dostałem tuż przed dwudniowym wyjazdem do Barcelony, a więc nie miałem okazji wystarczająco się z nim zapoznać przed głównym zadaniem, które przed nim postawiłem tj. praca w drodze i podstawowa rozrywka. Zdążyłem jedynie go obejrzeć, wstępnie skonfigurować i zainstalować niezbędne programy.

Pierwsze wrażenie było bardzo pozytywne. Już pudełko wzbudza miłe odczucia – ładnie zaprojektowane, sztywne i eleganckie. We wnętrzu wszystko starannie poukładane, trudno się do czegokolwiek przyczepić – jest przyjemnie. Oczywiście zestaw nie wyróżnia się na tle konkurencji i zawiera to, czego możemy się spodziewać tj. zasilacz, papiery oraz ładny stylus Virtual Pen, pozwalający na wygodną interakcję z dotykowym ekranem. Za jego pomocą możemy wprowadzać odręczne notatki, rysować lub po prostu korzystać z internetu. Oczywiście pióro reaguje na siłę nacisku, co przekłada się na ciekawe efekty w szkicowniku. Bardzo przydatny dodatek. Nieco gorsze wrażenie wywarł na mnie zasilacz. Kabelek wydawał się cienki i „tani”. Ale na czymś producent musiał oszczędzić.

Samo urządzenie prezentuje się bardzo elegancko i stylowo. Co prawda niektórzy mogą narzekać na mało „prestiżowe” logo, ale jeśli ktoś nie ma kompleksu znaczka, z pewnością doceni przyjemną dla oka stylistykę. Spasowanie jest na przyzwoitym poziomie, nic nie skrzypi i nie trzeszczy, choć gdzieniegdzie dało się zauważyć nierówne przerwy pomiędzy poszczególnymi elementami. Pokrywa ekranu jest sztywna, klawiatura ugina się dopiero pod mocniejszym naciskiem i dopiero wtedy wydaje nieśmiałe dźwięki. Zamiast klasycznych ramek, przed oczami rozpościera się płaska tafla szkła, co prezentuje się bardzo dobrze. Jest to podyktowane nie tylko estetyką, ale i ergonomią, bowiem mamy tu do czynienia z ekranem dotykowym. Dwa zawiasy są dość sztywne i pozwalają obrócić ekran o 360 stopni. Nieco irytuje ich „sprężynowanie”, przez co praca w pozycji podstawki (klawiatura w stronę biurka i pochylony ekran) lub tradycyjnej i korzystanie z dotykowego ekranu może irytować – po każdym „tapnięciu” ekran drgał uniemożliwiając trafienie w konkretny punkt.

Sprzęt wyposażono w dotykowy ekran IPS o przekątnej 13,3 cala i rozdzielczości 1920 × 1080 pikseli. Błyszcząca powłoka przeszkadzała podczas pracy w pełnym słońcu, ale poza tym trudno się do czegokolwiek przyczepić. Kąty widzenia są szerokie, zarówno w pionie i w poziomie, dotyk był wykrywany sprawnie, więc wprowadzanie poleceń tym sposobem sprawiało sporo frajdy i było intuicyjne. Przeglądanie internetu, przewijanie długich stron, szybkie odręczne notatki itp. – to sprawdzało się świetnie.

Do gustu przypadł mi touchpad, choć czytnik linii papilarnych, mimo iż dość wygodny, nie sprawdzał się w moim przypadku i bardzo często odmawiał posłuszeństwa. Szkoda, może przy dłuższej współpracy udałoby mi się dojść z nim do porozumienia, ale podczas mojej krótkiej przygody z Kiano, przydał się może kilka razy. Ilość złączy jest dość skromna, ale można to usprawiedliwić niewielkimi gabarytami: 2 × USB 3.0, port mini HDMI, czytnik kart pamięci microSD oraz gniazdo audio to akceptowalne minimum.

Świetny sprzęt dla niewymagających użytkowników

Urządzenie świetnie sprawdza się w podróży. Jest dość lekkie – waży zaledwie 1,4 kg – i poręczne. Ekran o przekątnej 13,3 cala to dobry kompromis pomiędzy dużą przestrzenią roboczą a niewielkimi gabarytami. O ile wspomniane gabaryty i waga sprawiają, że sprzęt jest idealnym kompanem w podroży, tak wydajność podzespołów, a w szczególności procesora, mocno utrudniają wydajną i sprawną pracę. Jeśli ktoś uruchomi zasobożernego Chrome’a z kilkoma kartami np. poczta elektroniczna, Facebook, Instagram i dowolna strona internetowa, najpewniej sprawi, że procesor szybko dostanie zadyszki. Uruchomienie kolejnych programów tj. Excel, program do edycji grafiki (oczywiście nie mówię o Photoshopie, tylko prostych programach, nawet wbudowanych w system Windows), odtwarzacz muzyczny np. Spotify, skutkuje całkowitym zapchaniem.

Z tym urządzeniem należy nauczyć się współpracować. Nie należy traktować go jak pełnoprawnego laptopa do ciężkiej pracy, gdyż zawalenie go robotą poskutkuje strajkiem i prośbą o podwyżkę. Zamiast przeglądarki Google Chrome, która potrafi przysporzyć problemów nawet wydajnym maszynom, lepiej zastosować lżejszą, która nie wymaga kilkunastu GB pamięci RAM i kilku rdzeni do sprawnej pracy. Zamiast kilku programów na raz, lepiej uruchamiać wszystko po kolei. Owszem, to utrudnia i spowalnia pracę, ale pozwala na w miarę sprawne obcowanie z Kiano Elegance 13.3 360.

Specyfikacja modelu jest każdemu znana i skromna wydajność nie powinna być zaskoczeniem, ale prawdę mówiąc jedynie procesor Intel Celeron N3350 jest wąskim gardłem w wielowątkowych zadaniach. Z drugiej strony, posiada wsparcie sprzętowe dla H.265/HEVC sprawia, że w rozrywce z filmami w dobrej jakości sprawdza się nieźle. Pamięć 4 GB powinna być wystarczająca do podstawowych zadań, 64 GB dysk eMMC również powinien sobie radzić, zaś możliwość instalacji dodatkowego nośnika SSD o pojemności do 128 GB daje sporą przewagę nad konkurencją. Jeżeli tylko będziemy pamiętać, że Kiano Elegance 13.3 360 nie jest sprzętem do ciężkiej, wielowątkowej pracy z wieloma programami, z pewnością wykorzystamy jego bogate możliwości.

Rozrywka i podstawowe obowiązki – w tym sprawdzi się świetnie!

Jeśli ktoś oczekuje od laptopa wydajności i w miarę sprawnej pracy, powinien wybrać urządzenie z innym procesorem, gdyż Intel Celeron N3350 się po prostu do takich zadań nie nadaje. Przeglądanie internetu (rozsądne tj. bez otwartych kilkunastu kart w przeglądarce jednocześnie), słuchanie muzyki, rysowanie w szkicowniku (moja 2,5-roczna córka się w tym zakochała), oglądanie filmów lub nawet podstawowa edycja zdjęć – z tym nie ma większego problemu pod warunkiem, że nie oczekujemy szybkiej reakcji.

Możemy również uruchomić podstawowe gry, jak wspomniany we wstępie Minecraft (dostajemy grę za darmo w ramach "Minecraft Edition") co sprawia, że mały laptop z dotykowym, obracanym ekranem staje się ciekawym centrum mobilnej rozrywki np. podczas podróży z dziećmi. Oglądanie filmów, przeglądanie internetu, rysowanie, granie – cóż więcej potrzeba młodszym podróżnikom na tylnej kanapie auta? Co więcej, zaletą tak oszczędnych podzespołów jest przyzwoita praca na akumulatorze – około 4-5 godzin na jednym ładowaniu jest jak najbardziej osiągalne. Jeśli ktoś zrezygnuje z maksymalnego podświetlenia matrycy lub włączy tryb oszczędzania energii, czas pracy wydłuży się co najmniej o godzinę.

Kto będzie z tego sprzętu zadowolony?

Testowy „elegant” konstrukcyjnie jest bardzo przyzwoity. Dość lekki, gabaryty są świetnym kompromisem pomiędzy wygodą a mobilnością, spasowanie elementów nie budzi zastrzeżeń. Na pochwałę zasługuje również ekran IPS, który nie sprawiał problemów i tylko w pełnym słońcu wykazywał słabości, ale to nic nowego i podobną charakterystyką cechują się niemal wszystkie wyświetlacze w takich warunkach. Nieźle prezentuje się również wyposażenie z czytnikiem linii papilarnych (działał jak chciał, ale może to tylko mój przypadek lub problemy z oprogramowaniem) oraz możliwością instalacji dodatkowego dysku SSD do 128 GB na czele – tego nie oferuje konkurencja w tym przedziale cenowym! Gdyby nie skromna wydajność, która mocno ogranicza spektrum zastosowań laptopa, mielibyśmy do czynienia z naprawdę ciekawą propozycją praktycznie dla każdego.

Czy kupiłbym Kiano Elegance 13.3 360? Osobiście nie, ale dla mnie priorytetem jest wydajność w pracy. Jeśli jednak komuś się nie spieszy i nie szuka poważnego narzędzia do pracy, a jedynie do podstawowych zadań i rozrywki, za 1200-1300 złotych nie znajdzie niczego lepszego.

© dobreprogramy