Kiedy nie ma żony... akwarium 2.0

Przyszedł taki moment, że prawie cały inwentarz żywy (żona, dziecko, beagle nr 1 i beagle nr 2) pojechały w cholerę ;> Ja z kolei z racji tej, że zostałe sam z rybami, postanowiła zafundować im nowy domek.

Tym razem nie będzie tanio i nie będzie z przymróżeniem oka. Sprzęt który wybrałem może nie jest najwyższej klasy, ale też nie jest tani.

Gwoli przypomnienia i ścisłości:

- akwarium 70 litrów

- filtr - zewnętrzny - zmieniony na model 303B z lampą UV (przydaje się na "zieloną wodę")

- filtr wewnętrzny - podżwirowy

- z racji ilości żyjątek różnorakich - podłoże dla krewetek, podłoże z drobnych kamieni (do 2 cm) i dużych (do 6) + dodatkowo łupki

- trzy korzenie

- dużo roślinek - liściaste, trawy, gęste i drobne

- dwie lampy LED

- napowietrzacz z regulacją

- indywidualna pokrywa

- automatyka opisana już wcześniej z tym, że osobna dla każdej lampy z funkcją ściemniania

1. Ale dlaczemu filtr pod żwirem?

Powodów jest kilka. Pierwszy i najważniejszy - to higiena w samym akwarium - w podłożu zawsze zbiera się najwięcej syfu (co tu dużo mówić... jak coś je, to robi też kupę ;p) a poza tym resztki pokarmu, coś tam zdechniętego małego, jakiś listek - itp. itd. Ten filtr serio działa i pomaga.

Drugi z powodów (pomijając lenistwo) to rośliny - ten kierunek filtrowania im pomaga. 

Trzeci - filtr SunSun 303B jest na tyle mocny i duży, że bez problemu w razie potrzeby można założyć trójnik i "wlot" wody poza zaciąganiem jej z dna - zrobić również z tradycyjną rurką i koszykiem na końcu (nota bene - przez szpary w tym koszyku krewetki red cherry i inne poniżej jednego centymetra ze świeżego "narybku" przelatują jak szpaki koło czereśni. Jeśli chcecie je oszczędzić - koniecznie załóżcie siateczkę ochronną na koszyk.

A jak to wygląda w praktyce? Ano tak przed zasypaniem:

Pozwolę sobie na małe sprostowanie, bo w komentarzach są takie debilizmy, że głowa mała - między innymi "nie będą rośliny rosły".

" Filtry podżwirowe jako media filtracyjne wykorzystują podłoże dna akwarium. Filtr zasysa wodę ze zbiornika, która przechodzi przez warstwę piasku. Podczas tego procesu zarówno organiczne, jak i nieorganiczne zanieczyszczenia są zasysane do korzeni roślin, pomagając je odżywić. Podłoże jest stale czyszczone z wszelkich zanieczyszczeń takich jak np. odchody ryb czy pozostałości roślin."

Gdyby ktoś nadal miał wątpliwości - rośliny rozmnożyły mi się dzięki temu filtrowi (i podkładowi) do tego stopnia, że odcięte części (bez ukorzeniacza!) same puszczają korzenie w osobnym akwarium (na tym samym podłożu) - po prostu szkoda mi ich było wyrzucić, może się komuś jeszcze przydadzą, lub wymienię te przerośnięte na młodsze. Nota bene jeśli ktoś jest z Wrocławia lub okolicy - chętnie się podzielę i powymieniam ;)

A to wspomniany substrat / podłoże na którym rosną jak szalone + nadający się idealnie dla krewet:

to używane przeze mnie elementy wzbogacające wodę:

Potem jeszcze kilka ozdób...

Ułożenie, wysypanie podłoża... i tu dwie ważne uwagi - krewetki jeśli przebywają razem z rybami - lubią się chować, podobnie jak glonojady, warto zapewnić im odpowiednie schronienie w postaci jakiejś mini jaskini z kamieni, korzeni itp. No a jeśli już przy krewetkach jesteśmy, to podpowiem, że na podłożu nie warto oszczędzać. W przypadku filtrów podżwirowych nie może ono też być zbyt drobne. Odwdzięczy się nam w niedalekiej przyszłości ładnymi krewetami i pięknymi roślinami (rosną na nim jak szalone!).

Jak widzicie miejsca w których rosną rośliny - są z koszami - kosze możemy spokojnie wyciągnąć, nawet powinniśmy, ale żeby nie naleciało kamieni - chwilowo zostają.

Korzeń do szyby jest przyklejony silikonem akwarystycznym. Płotek z bambusa - klejem na gorąco (nie jest toksyczny i ryby go znoszą bez mrugnięcia okiem). Jaskinia ułożona z łupków - reszta po częściowym zalaniu wodą.

Częściowym... bo łatwiej sadzić rośliny.

UFAGA FASNE!!!! NIE WOLNO (BE, FE ZDECHNIE) wpuszczać tu ryb, nawet do odstanej wody. Trzeba ten cholerny podkład zalać i odczekać minimum 10h zanim zacznie działać... potem spuścić 80% wody i zalać nową. Poczekać następne 10h (ja poczekałem 2 dni bo czekałem na liany, które i tak nie doszły na czas ;p). No ale dzięki niemu woda będzie miała odpowiednią kwaśność, twardość i takie tam.

Zakładam, że ten etap za nami i uruchomiony został filtr zewnętrzny - pierwszy kosz - ceramika chropowata + kulki, drugi kosz - coś na wszelakiego rodzaju azotany, ostatni kosz... tu pewnie znowu wrzawa się podniesie - aczkolwiek, to nowe akwarium, korzenie bliżej nieokreślonego pochodzenia które wcześniej moczyłem w wodzie (i ta zmieniła kolor ze 3x w ciągu tygodnia ;p) więc... tak... WĘGIEL - przynajmniej na tydzień, góra dwa. Potem radykalnie mocno zmniejszamy jego ilość do powiedzmy - przy tej wielkości filtra 2-4 łyżek stołowych. Reszta - dorzucamy ceramiki. 

Co nam to da? No może... jako ten laik co to się nie zna w ogóle pokazywał będę na czymś bardziej wymagającym - krewetkarium (Bangla już długo, opiszę go osobno.)

Znawcy zaraz znowu się odezwą... no ale - tak czy inaczej ta woda ma prawie miesiąc i jest czysta jak kryształ. Jej parametry sprawdzone testerem absolutnie nie wymagają jej wymiany. Jeśli boimy się, że straci swoje wartości odżywcze - polecam serię preparatów zoolek dla dedykowanych grup / celów (minerały itp. itd.). Dzięki temu nawet przypadkowo nie wyjałowimy wody ale będzie ona długo czysta. Kiedy będzie już konieczna podmiana - mówcie co chcecie, przy tym podkładzie leję kranówę zwykłą - żadna odstana itp. - około 25-30% jednorazowo wymieniam. To straszne... i niewiarygodne, ale nawet krewetki Taiwańskie mają się dobrze ;p

No ale wróćmy do akwarium zalanego wodą i "pracującego" przez 2 doby:

Ta mętna woda, to pozostałości z kamieni (pomimo, że były płukane), żwiru, korzeni, roślin itp. itd. Poza tym pracuje jeszcze podłoże - potem i tak 80% wody CIACH do kibla... i nowa - prosto z kranu :D Kolejna doba, podłoże zrobiło swoje - woda miękka, i cacy, filtr zrobił swoje - czysta i bez chloru i takie tam. Innymi słowy mówiąc - jest ok, wpuszczamy zwierzątka ;>

Zwierzątka musiały sobie posiedzieć w mniejszym tymczasowym akwarium, więc się ucieszyły (a niektóre nawet kupy zaczęły robić ze strachu i radości) jak wpadły do nowego akwarium.

Zanim jednak to zobaczycie - powiem jeszcze słów kilka o mieszkańcach.

Krewetki filtrujące - zawsze się przydadzą, na 70 litrów mam ich 4, z czego jedna to jakiś mutant ;p Innymi słowy mówiąc - jest na tyle duża, że z powodzeniem można ją zjeść (i lepiej niech ma to na uwadze ;p) Poniżej bąbelki sobie łapie...

Wspominałem jednak o pokrywie - pamiętajcie, że krewetki filtrujące to dzikusy - nie hoduje się ich, tylko odławia. Pokrywa sprawi, że nie s.... uciekną po wężykach i nie postanowią wskoczyć psu prosto do gardła - nota bene odważne beagle pewnie przed nimi uciekną ;p Tak czy inaczej - te krewetki lubią sobie czasami zrobić skok w bok - a jak akwarium stoi na wysokości 1,2 metra i ma 0,4... a na dole biegają 2 psy - to szanse na przeżycie mają nikłe. Szczególnie, że w nocy też są aktywne.

Co do red cherry, crystali różnej maści, żółtych i niebieskich - szanse, że targną się na swoje życie są nikłe. Nie mniej jednak jeśli mamy z nimi ryby - trzeba je odpowiednio dobrać. W moim przypadku są to dość ryzykowne kompozycje. O ile neonki są ok, o tyle molinezje złote mogą capnąć tymi warami jakąś malutką krewetkę - do tej pory tego nie zrobiły. Brzanki - o ile mamy ich pi razy oko z 8 - z czego 2 większe i 6 małych - zajmą się sobą i zapomną o krewetkach (aczkolwiek to najbardziej ryzykowny gatunek przy krewetkach z tych które mam... a przynajmniej tak mi się wydawało). A tak mi się wydawało, bo pies ogrodnika gupik - zadławił się red cherry i zdechł, red cherry też.

Czarne molinezje przydadzą się z kolei (małe) do opitalania kamyków z resztek, podobnie jak zbrojniki niebieskie (glonojady). Nie polecam jednak ślimaków w tym zestawieniu - ryby im zrobią krzywdę i to szybko. No może poza neonkami, ale po gupikach to i za nie nie ręczę. Sprawdzą się za to małże.

Ponad tydzień później i dużo okocimiów ciemnych później....

Zresztą co ja będę - w razie czego pozostaję do dyspozycji - piszcie jeśli macie pytania. A to efekt końcowy (woda jeszcze ze 2 dni będzie lekko mętna po dodaniu "chemii" dla roślinek, krewetek i rybek):

Aaaaa... no i bonus - jak Stefan mutant terrorysta dokucza glonojadowi:

a tutaj druga łajza w krewetkarium zrobionym dla żony... toczy kulę ;)

p.s. 1 - nie kupujcie gupików, są gorsze od królików... no chyba, że młode mają robić za pokarm dla innych 

p.s.2 - LAMPA UV nie powinna być włączana na dłużej niż łącznie 24h w tygodniu 

mały spacer po akwarium:

Tak natomiast wygląda pokrywa zaprojektowana specjalnie do tego akwarium - na wypadek gdyby krewetki filtrujące chciały szaleć:

Projekt (w krzywych) do wycięcia laserem z plexi (wybrałem 5 mm + pas na wzmocnienie - lubi się wyginać od lampek LED i temperatury), drobne paski są widoczne przy końcach (antykrewetkowe - bo lubią po tym łazić) no a kwadraty to przykrywki x2 + zapasowa. Paradoksalnie koszt z nóg nie zwala - ok. 50 pan brutto.

 A oto i sprawcy zamieszania:

a w kolejnym durnym blogu - smart krewetkarium do 500 PLN (z krewetkami):

Taka jeszcze mała podpowiedź - żeby zaoszczędzić trochę kasy:

- podkład pod akwarium to mata gumowa bitumiczna samoprzylepna (ok. 5 pln za metr kwadratowy)

- tło do akwarium (w moim przypadku białe bo takie chciałem) to zwykła folia samoprzylepna z kanalikami (formowalna na ciepło) - kosztuje nie 20-25 PLN za 10 cm x 50 cm (jak w akwarystycznych) tylko za odcinek 1,2 x 1 m zapłaciłem coś koło 6 PLN

- pokrywa to plexi (może być też poliwęglan), która razem z cięciem laserowym pod wymiar kosztuje 50 pln a nie o zgrozo jak chcieli w slepie 400-500

- ten sam sprzęt (np. filtr) sunsun kosztuje 200 pln i nie jest dobity marżą importera + naklejką z ich logo, wbrew temu co w sklepie mi naopowiadali - nie ciągnie nie wiadomo ile prądu (razem z lampą UV całe 35W) - w praktyce bez lampy ok. 22, z nią około 32-33 (dzięki HomeKit można to zmierzyć - konkretny pobór mocy)

- napowietrzacz z regulacją (2 kanały) sunsuna to około 15 PLN - gdzie sklepowy Aquael będzie niemalże identyczny, ale 3-4x droższy

- filtr podżwirowy (Resun) to znikomy koszt - na całe akwarium ok. 19 pln razem z przyłączem

- łupki, otoczaki białe i duży żwir - to już groszowe sprawy, całość około 30 peelenów

- korzenie - za 30 złociszy kupiłem tego całe wiadro - nie trzeba płacić 50 za jeden mały w sklepie

- lampki sunsuna obie (koniecznie chciałem 2 niezależne) to koszt około 80 pln - a nie 150 za jedną

Podobnie ma się sprawa z mediami do filtra i innymi akcesoriami, wprawdzie ich skompletowanie będzie trwało dłużej - ale oszczędności na tym są niesamowite.

Innymi słowy mówiąc - tu można się zmieścić w mniej więcej tysiaku, gdzie ceny sklepowe (akwarystyczne) będą minimum 2-3x wyższe, że nie wspomnę już o sieciówkach, gdzie za samo akwarium potrafią załoić 500, za tą samą grzałkę 100 a za tło i podkład pod akwarium kolejne 100

tak wygląda podsumowanie po moim rekonesansie (nie zawiera żyjątek, ceny zaokrąglone):

Czy było warto? Zdecydowanie tak... a ile przy tym radochy ;) 

EDIT: Kwestia filtracji - w związku z pytaniami

Filtr 303B (SunSun) posiada lampę UV, włączona 2x w tygodniu na dwie nocki w zupełności wystarcza do niwelacji zielonej wody i części glonów. Poza tym jego przepustowość to 1400 litrów na godzinę - to bardzo dużo biorąc pod uwagę rozmiar akwarium (z powodzeniem starczy na takie 400 litrowe), ale miało to swój cel - jest założony trójnik na wężu wlotowym wody - woda jest zasysana zarówno przez filtr pod żwirem jak i tradycyjny "koszyk"., dopiero potem przepuszczana przez gąbki i media w filtrze zewnętrznym. Oczywiście koszyk ma regulację przepływu (zacisk na wężu 16/22mm), w związku z tym można go chwilowo całkowicie wyłączyć albo ograniczyć jego działanie i wzmocnić działanie tego pod żwirem. Do tego kwestia rurki wlotowej filtra pod żwirkiem - została ona (jak to nieładnie widać na zdjęciu) uszczelniona silikonem - bo w tym miejscu zaciągała wodę, po tym zabiegu było o wiele lepiej). Całość wygląda tak:

Sam "koszyk" z powodzeniem zgarnia większe zanieczyszczenia, resztki roślin, liści itp.

Poza tym z racji tego, że ślimaki przy tych rybach długo nie pożyją (zjedzą im wystające oczka i ślimaczki zdechną ;p) - są krewetki filtrujące (4) i do tego 4 zbrojniki niebieskie. Molinezje czarne też oczyszczają ślicznie dno z resztek. Poza tym biega jeszcze chyba z 10 red cherry po dnie i zjada kupska ryb i glonojadów ;p ;) 

BONUS: Stefan na spacerze - ten, którego co poniektórzy już "zdechli" :)


 

BONUS:

Tak wygląda akwarium po mniej więcej miesiącu działania - pojawiło się kilka roślin na jednym z korzeni na szybie (jedna roślina i mchy) i kilka drobnych zmian w ułożeniach kamyków. Pojawiły się też Piskorki które świetnie sobie radzą i mają się dobrze.

Akwarium przeżyło jedną wymianę wody (30%) ze względu na krewetki + jedno czyszczenie filtra - z racji tego, że od startu nie był czyszczony. Efekt jak na filmie poniżej:

Nie zdechło nic... wszystko ma się bardzo dobrze (łącznie z red cherry). Rośliny rosną, aż za bardzo ;) Muszę je przycinać. Zbrojniki i Piskorki pokochały białe kamienie i jaskinię na tyle. Krewetki filtrujące... no cóż... zamiast zdechnąć jak co poniektórzy prognozowali - zmieniają pancerze. 

Innymi słowy mówiąc - obalania mitów część dalsza nastąpi.