r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Kim Dotcom jest zbiegiem? Jeśli nie, będzie mógł odzyskać swój majątek

Strona główna AktualnościINTERNET

Kim Dotcom zwrócił się do Sądu Najwyższego USA z wnioskiem o zwrot dóbr wartości milionów dolarów, które zostały przejęte przez amerykańskie władze. Prawnicy Dotcoma starają się przekonać sąd, że ich klient nie jest osobą ściganą, a zatem ma prawo wystąpić o zwrot zajętej własności.

Przypomnijmy, że w 2012 roku władze Nowej Zelandii i USA zajęły majątek Dotcoma wartości milionów dolarów. Amerykański Departament Sprawiedliwości, twierdząc, że majątek pochodzi z przestępstw w postaci naruszenia praw autorskich oraz prania brudnych pieniędzy, uzyskał przed sądem cywilnym prawo do zajęcia kont bankowych, samochodów i innych dóbr właściciela serwisu Megaupload. Departament we wniosku określił Dotcoma i jego współpracowników mianem „zbiega” i wygrał sprawę. Dotcom i inni odwołali się od wyroku, ale przegrali przed sądem apelacyjnym.

Według amerykańskiego prawa, zbieg nie może domagać się zwrotu zajętego majątku do czasu rozstrzygnięcia sprawy na jego korzyść. Majątek Dotcoma zajęty przez amerykańskie władze jest szacowany na 67 milionów dolarów. Mężczyzna chciałby uzyskać do niego dostęp, ale najpierw musi przekonać Sąd Najwyższy, że nie jest zbiegiem. Sprawa rozbija się więc o definicje.

Najnowsze wydanie wielkiego słownika amerykańskiego prawa American Jurisprudence stwierdza, że do określenia osoby mianem „zbiega” wystarczy, że oskarżony jest poza jurysdykcją państwa, które chce, by odpowiedział on za przestępstwa i znajduje się pod jurysdykcją innego państwa. Nie jest konieczne, by przeciwko oskarżonemu podjęto kroki prawne w czasie, gdy przebywał na terenie państwa, które go oskarża, żeby uciekł w celu uniknięcia oskarżenia, czy żeby w ogóle wiedział, że toczy się przeciwko niemu jakaś sprawa. Osoba taka pozostaje zbiegiem do czasu, aż zarzuty zostaną przeciwko niej oddalone.

r   e   k   l   a   m   a

Jednak w rozstrzyganej przez Sąd Najwyższy USA sprawie Hyatta z 1903 roku, Sąd Najwyższy stwierdził, że strona apelująca ma prawo, zgodnie z decyzją Kongresu, domagać się przedstawienia dowodu, że w czasie gdy rzekomo popełniała przestępstwo, przebywała na terenie stanu, który ją ściga, i że opuściła go po to, by uniknąć tam procesu. W innej sprawie, Appleyard vs. stan Massachusetts, sędzia Harlan z Sądu Najwyższego również pisał o opuszczeniu przez osobę uznaną za zbiega, stanu, w którym popełnił on przestępstwo.

Teraz Sąd Najwyższy będzie musiał jednoznacznie stwierdzić, czy Departament Sprawiedliwości miał rację, uznając Dotcoma za zbiega. Prawnicy Dotcoma ostrzegają, że taka decyzja Sądu Najwyższego była by bardzo niebezpieczna, gdyż umożliwiłaby rządowi uzyskanie sądowego nakazu zajęcia majątku dowolnego cudzoziemca w oparciu o nieudowodnione zarzuty dotyczące najbardziej wątpliwych przestępstw. Rząd mógłby to zrobić bez umożliwienia oskarżonemu obcokrajowcowi sprzeciwienia się przed sądem, że zajmowany majątek ma związek z popełnionym przestępstwem.

Prawnicy Dotcoma twierdzą zatem, że jeśli zapadnie rozstrzygnięcie niekorzystne dla jego klienta, amerykańscy urzędnicy będą mogli w każdej chwili zająć majątek każdego cudzoziemca, nawet takiego, który nigdy nie był w USA. Zanim jednak Dotcom będzie miał szansę odzyskać kontrolę nad swoim majątkiem, Sąd Najwyższy podejmie decyzję, czy w ogóle będzie zajmował się tą sprawą.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.