reklama

Kolejki chętnych na Samsunga Galaxy S II za dwa dolary

Strona główna Aktualności

O autorze

Administrator infrastruktury obsługującej portal dobreprogramy i pasjonat nowych technologii spod różnych znaków. Przed pracą miłośnik gry w squasha, po pracy fan Formuły 1.

Dotychczas to Apple słynął z tego, że nawet na kilka dni przed premierą nowych urządzeń przed sklepami firmy ustawiały się długie kolejki zainteresowanych zakupem. Wygląda na to, że Samsung pozazdrościł i postanowił też sprawić swoim fanom powód do wyczekiwania.

Sydney, Austrialia. Już jutro rozpoczyna się sprzedaż najnowszego smartfona Apple, iPhone'a 4S. Zgodnie z przewidywaniami, przed oficjalnym sklepem Apple Store już ustawiają się długie kolejki. Nieopodal jednak, zupełnie przypadkiem, otwarto tymczasowy sklep Samsunga, w którym sprzedawane są między innymi topowe smartfony firmy — Galaxy S II. Samsung zapragnął, by kolejki chętnych na jego urządzenie z Androidem były dłuższe niż te u konkurencji kilkadziesiąt metrów dalej. Zastosowano więc pewien trik. Pierwsze 10 osób każdego dnia, które wyrazi chęć zakupu Samsunga Galaxy S II otrzyma go w cenie 2 dolarów. Nic więc dziwnego, że chętnych jest sporo, bo pomimo tego, że podaż niewielka, to przecież zawsze można ustawić się w kolejce na następny dzień. I następny. Niektórzy stoją już od poniedziałku. Niestety mogą się rozczarować, bo Samsung planuje utrzymać akcję tylko do jutra, czyli do rozpoczęcia sprzedaży iPhone'a 4S.

Sukces marketingowy Samsunga? Pomysł na pewno godny uznania. Zastanówmy się jednak... Przed sklepami Apple kolejki ustawiają się bez konieczności rozdawania sprzętu niemal za darmo, a ludzie stojący po kilkadziesiąt godzin nie deklarują chęci natychmiastowej sprzedaży kupionego tanio smartfona (tak jak deklarują niektórzy stojący w kolejce Samsunga). Inni wręcz wprost mówią, że za pozyskane w ten sposób fundusze kupią sobie później... iPhone'a 4S. Niestety i tak będą musieli sporo do niego dopłacić...

© dobreprogramy
reklama

Komentarze

reklama
Polecamy w WP TechnologieWP TechnologieNie wiemy, co jemy - państwowe badania to kropla w morzu. Projekt FoodRentgen chce to zmienić