Kolejna ważna persona odchodzi z AMD, ale akcje firmy zaliczają rekordowy wzrost

Strona główna Aktualności
Jim Anderson. Źródło: AMD
Jim Anderson. Źródło: AMD

O autorze

Ostatnie miesiące zdają się być, dla AMD, niczym trzęsienie ziemi. Firmę zdążyło opuścić już kilku kluczowych pracowników, a teraz dołącza do nich kolejny – Jim Anderson. Obecnie już ex-lider działu Obliczeń i Grafiki stanie na czele Lattice Semiconductor, firmy zajmującej się wytwarzaniem tak zwanych FPGA, czyli programowalnych układów logicznych.

Jim Anderson związany był z AMD od czerwca 2015 roku, ale szerszej publiczności dał się poznać dopiero przy okazji premiery pierwszych procesorów w mikroarchitekturze Zen, kiedy to dumnie zachwalał możliwości rzeczonych układów. Przy czym nieoficjalnie mówi się, że to właśnie on stoi za pomysłem na wielordzeniowe jednostki z linii Threadripper. Jeśli tak, to szefostwo i udziałowcy na pracę Andersona raczej nie mogli narzekać. Mimo to fakty są, jakie są.

Oczywiście w sieci aż roi się od rozmaitych teorii spiskowych. Jedna z nich zakłada konflikt z Lisą Su, prezes i CEO AMD. Niemniej są to wyłącznie domniemania.

Tak czy owak, Anderson stał się kolejnym istotnym ogniwem korporacji z Sunnyvale, z jakiegoś powodu opuszczającym jej szeregi. Przypomnę, w listopadzie ubiegłego roku taką samą decyzję podjął Raja Koduri, główny inżynier Radeon Technologies Group, a niedługo potem z pracy w AMD zrezygnowali także Chris Hook oraz Jim Keller, odpowiednio: wysoko postawiony PR-owiec i projektant procesorów, z wieloletnim stażem. Z tym że akurat ci trzej panowie udali się, jednogłośnie, w jednym kierunku, a mianowicie do bezpośrednio konkurencyjnego Intela.

Ale akcje idą w górę, i to rekordowo...

Nieoczekiwanie, pomimo utraty kolejnego kluczowego pracownika, akcje AMD poszybowały w górę, zamknąwszy się na pułapie 25,26 dol., co wiąże się ze wzrostem równym 5,34%. Pobito tym samym należący do Intela rekord, ustanowiony jeszcze w 2006 roku, w czasach świetności pierwszych procesorów Core 2. To z kolei podniosło rynkową wartość firmy do 22,9 mld dol.

AMD jest finansowane lepiej niż kiedykolwiek wcześniej, w ciągu ostatnich 12 lat. Ale czy to przełoży się na zwiększone inwestycje R&D i choćby próbę powrotu do sektora wysokowydajnych kart grafiki? Trudno w tej chwili stwierdzić. Na pewno prognozy są bardzo optymistyczne.

© dobreprogramy