reklama

Komisja Europejska pochwaliła Microsoft i Facebooka za walkę z mową nienawiści

Strona główna Aktualności

O autorze

Hodowca maszyn wirtualnych i psów, poza tym stary linuksiarz, bonvivant i śmieszek. W 2012 roku napisał na DP o algorytmie haszowania Keccak i wciąż pamięta, jak on działa.

31 maja 2016 roku Komisja Europejska ogłosiła kodeks postępowania w zakresie zwalczania nawoływania do nienawiści w Internecie, Dobrowolnie przystąpiły do niego cztery firmy, odgrywające kluczową rolę w Internecie – YouTube, Twitter, Facebook i Microsoft – obiecując, że zrobią wszystko, aby przyspieszyć procedury rozpatrywania wniosków o usunięcie takich nielegalnych treści lub zablokowanie dostępu do nich. Obietnicę dotrzymano, nigdy jeszcze w historii internetowi cenzorzy tak sprawnie nie usuwali nieprawomyślnych wpisów.

Przyjęta w UE decyzja ramowa w sprawie zwalczania rasizmu i ksenofobii oznacza kryminalizację wszelkich form publicznych wypowiedzi, mających na celu podburzenie do przemocy lub nienawiści skierowanego przeciwko grupie osób lub członkom takiej grupy poprzez odniesienie do chronionych kategorii: tj. rasy, koloru skóry, religii, narodowości czy pochodzenia. Dotyczy to także wypowiedzi w Internecie, dlatego też wszyscy operatorzy komunikacyjnych platform internetowych mają obowiązek czuwać nad tym, by jak to określono, Internet ni stał się schronieniem dla przemocy i nienawiści.

I faktycznie, wspomniane cztery firmy – sygnatariusze kodeksu postępowania – coraz lepiej sobie radzą z nielegalnymi wypowiedziami. W 2016 roku, tuż po rozpoczęciu tych działań, usuwano 28% takich treści, zgłaszanych przez organizacje pozarządowe i organy publiczne. W maju 2017 roku odsetek ten wzrósł do 59%, a teraz usuwa się średnio aż 70% nienawistnych wypowiedzi. Aż 81% zgłoszeń zostaje obsłużonych w ciągu 24 godzin, podczas gdy poprzednim razem udawało się to zrobić tylko w wypadku 51%.

Wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej do spraw jednolitego rynku cyfrowego Andrus Ansip przyjął te wyniki z zadowoleniem. Stwierdził, że platformy online poważnie potraktowały swoje zobowiązania w kwestii sprawdzania powiadomień i usuwania nielegalnej mowy nienawiści w ciągu 24 godzin. Zachęcił też firmy IT do poprawy przejrzystości i odpowiadania na zgłoszenia użytkowników zgodnie z wytycznymi przygotowanymi przez Komisję. Przestrzegł również przed nadmiernym entuzjazmem w usuwaniu treści, uznał to może to bowiem zagrozić podstawowym prawom, takim jak wolność słowa.

Komisja Europejska poinformowała też, że pod kodeksem postępowania w zakresie zwalczania nawoływania do nienawiści w Internecie podpisały się także Google+ oraz Instagram. Oczywiście namawiane są do tego kolejne przedsiębiorstwa. Komisja chce także, aby zgłaszający nienawistną zawartość otrzymywali następnie obszerną informację zwrotną o losie ich zgłoszeń, wzywa też do ściślejszej współpracy firm informatycznych z organami ścigania, w ramach modelu „dedykowanego dialogu”. Zalecenia tego modelu zostaną przedstawione na wiosnę.

Mediom internetowym w krajach Unii Europejskiej wciąż jednak daleko do niedoścignionego modelu z Chińskiej Republiki Ludowej. Przykładowo chińska usługa mikroblogowa Weibo, z której korzysta około 400 mln użytkowników miesięcznie, potrafi dzięki swojej heterogenicznym technologiom cenzury usunąć ponad 30% nieprawomyślnych wpisów w ciągu 5 do 30 minut od ich publikacji, a 90% w ciągu pierwszych 24 godzin. Jest to możliwe dzięki połączeniu sił sztucznych inteligencji skanujących po słowach kluczowych, oraz ludzkich moderatorów, indywidualnie kontrolujących użytkowników z historią wykroczeń.

© dobreprogramy
reklama

Komentarze

reklama