Komputery wyślą pracowników call center na bezrobocie?

Strona główna Aktualności

O autorze

Z wykształcenia dziennikarz prasowy, prywatnie miłośnik nowych technologii, które mają ułatwiać codzienne życie. Jako niereformowalny fan rozrywki komputerowej, zaangażowany w społeczność gier Valve.

Jeśli obecny trend rozwoju utrzyma się, do 2020 roku blisko połowa zapytań skierowanych do działu obsługi klienta może być obsługiwana przez wirtualnych doradców. Ich liczba rośnie w szybkim tempie — jeszcze dziesięć lat temu na całym świecie działały zaledwie 62 czatboty, a obecnie jest ich już niemal tysiąc.

Wśród zalet wirtualnych doradców wymienia się pracę przez całą dobę, siedem dni w tygodniu, możliwość prowadzenia nieograniczonej ilości równoczesnych rozmów i współczynnik poprawności odpowiedzi na poziomie 90 procent. Nie bez znaczenia jest też fakt, że z czatbotami można rozmawiać poprzez stronę internetową, aplikację mobilną czy infolinię, choć w chwili obecnej bardziej skomplikowane pytania są przekazywane do „tradycyjnych” pracowników. Problemem jest też rozmiar bazy danych, którą trzeba wprowadzić do programu. Mimo to przedsiębiorcy coraz częściej decydują się na czatboty, a tylko w Polsce działa ich już ponad sto. Szacujemy, że wirtualny doradca jest pięciokrotnie tańszy od tradycyjnej obsługi klientów. Infolinia po pierwsze jest droga, po drugie wymaga człowieka, którego trzeba rekrutować, szkolić, a rotacja na tego typu stanowiskach jest bardzo wysoka — uzasadnia trend Maciej Stanusch, prezes polskiej firmy oferującej czatboty.

© dobreprogramy

Komentarze

Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.   
Polecamy w WP TechnologieWP TechnologieDetroit: Become Human będzie najważniejszą premierą maja. Już graliśmy