Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Retromaniak: Abraxas, czyli opowieść o tym jak składaliśmy komputery i marzyliśmy aby podbić świat cz. 1

Co można robić mając 19 lat? Najlepiej imprezować, randkować z pięknymi niewiastami, chodzić na koncerty, jeździć na niezapomniane wakacje, kupować wystrzałowe ciuchy - słowem bawić się i korzystać z życia :) Tylko skąd wziąć na to wszystko pieniądze? To właśnie popchnęło nas do założenia firmy komputerowej Abraxas.

Był 1996 rok, pierwsze lata gospodarki rynkowej i kapitalizmu. My "dzieci komuny", pamiętający jeszcze czasy pustych półek w sklepach, niekończących się kolejek i poczucia totalnej beznadziei, patrzyliśmy na zachodzące zmiany z olbrzymią radością, mieliśmy głowy pełne marzeń. Wówczas wszystko wydawało się możliwe, nic nie było problemem, każdemu z nas wydawało się, że może przejść drogę od pucybuta do milionera. Wystarczyło chcieć, a my chcieliśmy bardzo.

Tak jak w starym hicie Budki Suflera, było nas trzech, w każdym z nas inna krew. Kamil Cybulski (Cebula), Jacek Kowalski (muters) i ja. Nie śmierdzieliśmy groszem, skromne miesięczniówki od rodziców to był cały nasz budżet plus kasa zarobiona na komputerze złożonym dla kolegi z osiedla.

Retromaniak: Komputerozagadka

W ten piękny wieczór mała zagadka. Dziś udało mi przywieźć do domu ten oto komputer. Wyczekiwałem go od dawna, choć gołym okiem widać, że nie jest pierwszej świeżości. Powiem więcej: jest koszmarnie zakurzony, brudny, zażółcony i obrośnięty pajęczynami. Do tego na górze obudowy znajdują się zagadkowe, bardzo nieapetyczne wykwity - obawiam się, że to jakiś grzyb. Słowem - strach go dotykać, ponadto spodziewam się, że po prostu nie działa...

Nie będę jednak ukrywał, że ten zestaw jest dla mnie szczególny. Dlaczego? Czy to mój pierwszy pecet wykopany gdzieś z piwnicznych czeluści? A może komputer to pamiątka po dziadku, wybitnym pisarzu, na którym to tworzył on swoje słynne dzieła? Czy też może sam pisałem na nim pracę dyplomową? Tyle pytań, a odpowiedź tylko jedna ;)

Jeżeli choć odrobinę Was zaciekawiłem postarajcie się odgadnąć w komentarzach. Dla pierwszej osoby, która udzieli prawidłowej odpowiedzi będę miał małą niespodziankę. Uprzedzam - nie będzie to wirtualny uścisk dłoni Krogulca ;)

Odpowiedź umieszczę w aktualizacji tego wpisu, w czwartek wieczorem. Wraz z nią zapowiedź szerszego tekstu na ten temat, który - mam nadzieję - pojawi się niebawem ;)

Retromaniak: Electro Body, czyli Wiedźmin dawnych lat

Polskie gry podbiją Świat. Wiedźmin, Call of Juarez, Dead Island, Dying Light, Bulletstorm, Painkiller, Sniper: Ghost Warrior, This War of Mine, Two Worlds... Można by pomyśleć, że tak było zawsze. Jednak jeszcze ćwierć wieku temu żadną potęgą w tworzeniu gier nie byliśmy, polskie gry dopiero raczkowały. Pierwszym tytułem dla PC, który jakoś szerzej zaistniał na światowych rynkach była gra Electro Body firmy X Land Computer Games. Była to zarazem pierwsza oryginalna gra którą kupiłem za pieniądze odłożone z "miesięczniówki".

Był 1992 rok, okres dynamicznego tworzenia się wolnorynkowej gospodarki, po wielu latach socjalizmu, jedynej słusznej partii, centralnego sterowania, państwowych przedsiębiorstw produkujących mierne wyroby i - przede wszystkim - po wielu latach poczucia totalnej beznadziei i wykluczenia z zachodnioeuropejskiej wspólnoty. Wówczas naprawdę wstawaliśmy z kolan, świat stawał otworem, wszędzie tworzyły się nowe firmy, a na sklepowych półkach nie gościł już tylko ocet i musztarda.

Na fali tej euforii nastąpił także wybuch komputeryzacji, każdy chciał mieć w domu komputer.

Retromaniak: Widzisz synku? Tak wyglądał fax/modem

Tak dawno i tak niedawno. Jeszcze na początku tego stulecia łączyłem się z Internetem przy pomocy fax/modemu pracującego z oszałamiającą prędkością 56.000 bitów na sekundę, czyli 0,056 Mbps.

Dziś dostęp do Internetu jest tak oczywisty jak telefon, prąd, czy woda. W dużych miastach możemy przebierać pomiędzy ofertami różnych operatorów, którzy prześcigają się prędkościami swoich łączy. 300 Mbps od Orange, 250 od UPC, a może 900 od Netii? Trochę gorzej gdy ktoś mieszka w małym miasteczku lub na wsi, ale i tam praktycznie zawsze jest jakaś opcja połączenia się z Internetem - czy to leciwą Neostradą 10 Mbps po kablu telefonicznym, czy też po prostu za pośrednictwem sieci komórkowej, choćby pracowała ona tylko trybie EDGE.

Tymczasem jeszcze w pierwszej połowie lat 90-tych ub. wieku dostęp do Internetu w domu był totalną abstrakcją. Dopiero w 1996 roku nastąpił przełom, kiedy to Telekomunikacja Polska uruchomiła numer dostępowy 0202122, dzięki czemu powszechnie otwarty został dostęp do Internetu. Powszechnie... o ile ktoś posiadał w domu linię telefoniczną, gdyż połączenie nawiązywało się wdzwaniając na ten numer przy użyciu modemu. Obecnie ciężko w to uwierzyć, ale w tamtych czasach linia telefoniczna nie była oczywistością.

Retromaniak: Geometria, czyli garść wspomnień jak zostaliśmy programistami i uprzedziliśmy Microsoft

1994 rok był w Polsce rokiem wyjątkowym. To właśnie wtedy weszła w życie ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych kończąca okres totalnej "wolnoamerykanki" w tym względzie. Tego roku miało jednak miejsce jeszcze inne, niezwykle podniosłe wydarzenie – otóż wspólnie z Kamilem Cybulskim (Cebulą) stworzyliśmy edukacyjny program komputerowy "Geometria dla każdego". Po latach okazało się, że przy okazji ubiegliśmy Microsoft w jednym pomyśle, ale po kolei.

Wszystko zaczęło się rok wcześniej. Mieliśmy wówczas po 16 lat, nasze potrzeby były ogromne, a możliwości finansowe delikatnie mówiąc takie sobie. Nie chcąc polegać wyłącznie na garnuszku rodziców postanowiliśmy więc pieniądze zarobić. Obaj, jak to się wówczas mówiło, "interesowaliśmy się komputerami", co w naszym wypadku oznaczało, że pykaliśmy w gry plus umieliśmy sami złożyć peceta, zainstalować system oraz trochę programować. Byliśmy więc takimi geekami tudzież nerdami. Okazja przyszła sama – starszy brat koleżanki z klasy szukał kogoś do napisania programu do matematyki, a konkretnie geometrii.

Chcesz przetestować projektor Optoma? Ruszamy z kolejną akcją dla blogerów!

Autumn is coming. Jesień nie bez przyczyny jest najmniej lubianą porą roku. Kiepska pogoda nastraja raczej do siedzenia w domu niż spędzania czasu na zewnątrz. Jest to jednak idealny czas na oddawanie się domowej rozrywce - oglądanie filmów, seriali, czy też granie. Najlepiej na dużym ekranie, który gwarantuje maksymalizację efektów, a taki ekran zapewni oczywiście odpowiednio duży telewizor albo - jeszcze lepiej - projektor.

Walka pomiędzy producentami telewizorów i projektorów trwa w najlepsze, ci ostatni nie dają się jednak tak łatwo spacyfikować i wyciągają co rusz nowe argumenty. Obraz o 100-calowej przekątnej z odległości 30 cm? Możliwość oglądania/grania już przy nieznacznym zaciemnieniu? Prawie niesłyszalny układ chłodzenia? Wszystko to jest obecnie jak najbardziej możliwe. Zaś wrażenia z grania, czy też oglądania ulubionego serialu, na takim gigantycznym ekranie są naprawdę niesamowite!

Wspólnie z firmą Optoma, cenionym producentem projektorów, chcielibyśmy zaprosić Was do udziału w testach urządzeń.

Retromaniak: Atak klonów, czyli krótka historia o tym jak IBM niechcący ograł garażową konkurencję i co z tego wynikło

Co jakiś czas słychać głosy, że rynek komputerów osobistych się kończy, że do grania to są konsole, do oglądania filmów duży telewizor + Netflix, a do konsumpcji treści w Internecie tablety albo smartfony. Jest w tym trochę prawdy, słupki sprzedaży nowych komputerów faktycznie wyglądają coraz mniej imponująco, my za to coraz częściej jesteśmy wręcz przyklejeni do swoich smartfonów. Sam jestem tego świetnym przykładem...

Statystyki sprzedaży przekłamują jednak ten obraz ponieważ cykl życia komputerów w ostatniej dekadzie znacznie się wydłużył. Nadal posiadamy w swoich domach notebooki lub stacjonarne jednostki, tyle że często są to sprzęty nawet sprzed kilku lat (piszę to na MacBooku Pro z 2014 roku). Nadal bowiem są rzeczy których na smartfonie czy tablecie zwyczajnie nie zrobimy. Zresztą te ostatnie zwykle kurzą się już gdzieś na półce, choć prorokowano, że zrównają PC z ziemią.

Mało tego, równolegle w ekspresowym tempie rozwija się rynek komputerów dla graczy, a karty graficzne biją kolejne rekordy w zakresie wydajności i... tego ile trzeba za nie zapłacić.

Retromaniak: Czy Intel produkował kiedyś konsole gier wideo?

Kilka lat temu w moje ręce trafiła tajemnicza, stareńka konsola gier wideo. Charakterystyczne materiały i stylistyka urządzenia jednoznacznie wskazywały, że mam do czynienia z produktem powstałym jeszcze w latach 70-tych XX wieku. Prawdziwą niespodzianką było jednak oznaczenie: Intel TV Sport 4010. Czyżby światowy producent procesorów cztery dekady temu wytwarzał konsole? Odpowiedź na to pytanie nie przyszła od razu...

Wszystko zaczęło się od Ponga. Była to gra telewizyjna, która zadebiutowała w 1972 roku na automatach do gier, a później zintegrowana została w niewielkiej konsoli, którą można było podłączyć do domowego telewizora. Surowa, do bólu ascetyczna, grafika symulować miała grę w tenisa stołowego pomiędzy dwoma przeciwnikami. Efekt może obecnie nieco śmieszyć, gra wymagała jednak niezłej zręczności, przez co była niezwykle wciągająca i biła rekordy popularności w salonach gier. Do tego stopnia, że gdy w 1975 roku Atari wyprodukowało swoją pierwszą domową konsolę gier wideo to nazywała się właśnie Home Pong.

Było to z wyglądu dość prymitywne urządzonko, wyposażone jedynie we włącznik, dwa proste manipulatory oraz... przycisk startu.

Retromaniak: HP LaserJet 4P – niezniszczalna drukarka, którą uwielbiam cz. 2

Jakiś czas temu podjąłem się reanimacji starej drukarki HP LaserJet 4P. Zadanie to okazało się trudniejsze niż przypuszczałem – na dzień dobry musiałem wspiąć się na wyżyny swoich mizernych umięjętności manualnych i rozebrać urządzenie niemal na części pierwsze. Operacja zakończyła się sukcesem, a pacjent nie tylko przeżył, ale nawet wrócił do pełni sił. Teraz miało już pójść z górki. Nie poszło...

Na pierwszy problem napotkałem niedługo po publikacji poprzedniego wpisu. Po wydrukowaniu dosłownie kilkunastu stron, na kartkach zaczęły pojawiać się zabrudzenia od tonera, niczym w jakimś tanim, regenerowanym cartridge'u. Problem narastał z wydruku na wydruk, aż pasy zaczęły zajmować praktycznie całą szerokość strony. Nie jestem w stanie wyrazić słowami rozczarowania jakie wówczas czułem...

Cartdridge był na moje oko oryginalny, zakupiony został zresztą w godnym zaufania sklepie dobretonery.pl (zbieżność nazw przypadkowa ;), nie sposób więc zakładać że było inaczej.

Retromaniak: Manic Miner – pierwsza gra komputerowa w którą grałem

Czy pamiętacie pierwszą grę komputerową w którą graliście? Ja pamiętam doskonale – była to gra Manic Miner odpalona u kolegi na komputerze Elwro 800 Junior (polski klon ZX Spectrum), bodajże pod koniec 1987 roku.

Żeby zagrać w Manic Minera trzeba było mieć anielską cierpliwość. Grę wczytywało się bowiem z klasycznego magnetofonu kasetowego podłączonego do komputera. W teorii wystarczyło więc odnaleźć na taśmie miejsce gdzie rozpoczynała się gra, na komputerze wydać komendę LOAD "" i wcisnąć PLAY na magnetofonie. Jeżeli wszystko poszło dobrze, po kilku minutach skrzeków i pisków gra ładowała się do pamięci i można było zacząć zabawę. Niestety najczęściej tak różowo nie było – zwykle pojawiał się błąd wczytywania i trzeba było zaczynać zabawę od początku. Często jeszcze raz i jeszcze... Wskazane było nie ruszać się, niczego nie dotykać, a najlepiej nie oddychać ;)

Wszystko to brało się z ułomnej technologii.