Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Jolla udostępnia kolejną aktualizację, Sailfish już działa na Nexusach, druga połówka w kolorze poppy red i inne wieści...

Z dotrzymywaniem danego słowa w biznesie różnie bywa. Wystarczy przypomnieć sobie zapewnienia Nokii o "kilku latach wsparcia" dla modelu N9, które okazały się pustymi frazesami. Takie przykłady można by oczywiście mnożyć i u innych producentów. W tym kontekście bardzo cieszy, że Jolla nie rzuca słów na wiatr i z żelazną konsekwencją, systematycznie wypuszcza kolejne aktualizacje do Sailfisha.

Najświeższa nosi oznaczenie 1.0.5.16 i niweluje chyba już ostatnie istotne niedociągnięcia systemu, który mogły uprzykrzać pracę. Otrzymujemy bowiem w końcu dwukierunkową synchronizację kontaktów z Microsoft Exchange, obsługę wiadomości MMS, a pisanie na klawiaturze wirtualnej jest teraz przyjemniejsze gdyż wraz z naciśnięciem klawiszy oprócz wibracji generowany jest dodatkowo dźwięk. Poza tym zdjęcia z aparatu posiadają od teraz dane EXIF i koordynaty GPS; można ustawić domyślne konto pocztowe; a w menu Ustawienia -> System -> Skróty pojawiła się nowa opcja do wyłączania zamykania aplikacji poprzez gest przeciągnięcia w dół (swipe to close). To oczywiście tylko najważniejsze nowości, pełna lista jest znacznie dłuższa, poprawiono do tego sporo błędów, a także załatano głośną w ostatnich dniach lukę w OpenSSL.

r   e   k   l   a   m   a

Równolegle kończą się prace nad adopcją Sailfisha dla Nexusa 4 i Samsunga Galaxy S3. Użytkownikom tego pierwszego został niedawno udostępniony pierwszy publiczny, eksperymentalny build systemu, bazujący na wersji 1.0.4.20. Posiada on jeszcze bardzo dużo ograniczeń m.in. brak rozmów głosowych (mają się pojawić w kolejnym wydaniu), brak obsługi Bluetooth, WiFi, czujników, kamery i wielu innych, a sam system jest wykastrowany z obsługi konta Jolla oraz komponentów licencjonowanych takich jak kodeki, mapy Here, obsługa aplikacji Androidowych itd. Co jednak najgorsze, można też korzystać z dobrodziejstw multiboot / multirom, co poważnie ogranicza grono testujących.

Te mankamenty nie zniechęciły jednak zapaleńców i w sieci pojawiły się pierwsze filmiki z Sailfishem na Nexusie (jeden z nich możecie zobaczyć powyżej). Widać z nich, że sam system chodzi bezproblemowo, więc po dopracowaniu powyższych braków może to być rozwiązanie które zachęci szersze grono użytkowników i tym samym wpłynie na popularyzację Sailfisha bez konieczności zakupu słuchawki od Jolli.

Jolla nie zasypia jednak gruszek w popiele i stara się cały czas zachęcać użytkowników do swojego smartfona. Jednym z wabików mają być tzw. drugie połówki, o których wielokrotnie tu pisałem i właśnie kolejna taka druga połówka trafiła do sprzedaży. Jest to TOH w kolorze poppy red, dokładnie takim samym jak oferowana do smartfonów zamawianych w przedsprzedaży, ale rzecz jasna bez nadruku "The First One". Szczerze mówiąc trochę dziwię się, że stało się to dopiero teraz bo ten kolor jest bezsprzecznie najlepszym w gamie - energetyczny, nowoczesny, unikalny i przede wszystkim świetnie komponuje się z czarnym przodem. Znacznie lepszy niż oklepany ostatnio biały (o czarnym nie wspominając).

Przy tej okazji pojawił się też krótki (jak dla mnie zdecydowanie zbyt krótki) filmik reklamujący drugie połówki. Nie wnikając jednak w sam przekaz, bardzo spodobała mi się forma - klip bowiem z miejsca przypomniał mi moją ulubioną reklamę systemu Maemo i Nokii N900. Fajnie.

A na zakończenie tego wpisu mała ciekawostka. Jeden z posiadaczy Jolli z Niemiec, Timo Könnecke, przeżył ostatnio chwilę grozy - jego telefon spadł bowiem na ziemię. Co ciekawe, z tego starcia obronną reką (czy może raczej "obudową") wyszła Jolla gdyż skończyło tylko niewielkim uszkodzeniem narożnika, podczas gdy w podłodze powstała sporych rozmiarów dziura. Żadnego pęknięcia ekranu, ramki wokół niego, zdeformowanego plastiku itd. - tylko to jedno małe uszkodzenie. W świecie w którym coraz powszechniej króluje tandeta i nawet topowe produkty (vide odklejająca się ramka matrycy w moim do niedawna Sony VAIO Pro 13) są coraz gorzej wykonane, cieszy że są jeszcze firmy, które projektują i produkują swoje urządzenia z adekwatną do ceny starannością. 

oprogramowanie urządzenia mobilne inne

Komentarze