Projektor JVC DLA-RS540 – dla prawdziwych maniaków kina domowego

Oddając się jakiejś pasji łatwo zatracić się w niej bez reszty. Mój brat, który jest zapalonym cyklistą, nieustannie udoskonala swój rower, wymieniając co rusz wszystkie, nawet najdrobniejsze elementy. Jestem pewien, że za to czym jeździ obecnie można by spokojnie kupić samochód. Albo fajny motor. Albo jedno i drugie.

Znam też fanatycznych graczy, którzy wzdychają za super wydajnymi komputerami z zylionem rdzeni, toną RAMu i kilkoma monitorami. Nieustannie unowocześniają swoje maszyny, żeby uzyskać kilka FPSów więcej w jakiejś grze albo maksymalnie podbić detale. Efekt jest przyznam zwykle spektakularny, a najnowsze tytuły odpalone na takich cudeńkach zapewniają opad szczęki. Kosztuje to jednak także ciężarówkę pieniędzy.

W prawdziwą pułapkę można jednak wpaść będąc – tak jak ja – nieuleczalnym fanem domowego kina. Skoro kino to projektor, a ceny takich urządzeń z adekwatnej dla ortodoksów półki jakościowej przyprawiają o prawdziwy zawrót głowy. Wertując dane techniczne, recenzje, opinie na forach, szybko można stanąć na pułapie kilkudziesięciu tysięcy złotych, a nawet dobić do stu. Szaleństwo. Chyba, że ktoś jest arabskim szejkiem albo rosyjskim oligarchą ;)

W tej sytuacji większość kinomaniaków zadowala się telewizorem, których ceny znacznie spadły i obecnie nawet 65-calowego OLEDa można kupić za ok. 7 tys. zł. Mówcie jednak co chcecie, ale to nie jest domowe kino. Sam posiadam taki telewizor (Sony A1) i choć obraz jest naprawdę fenomenalny to kinowych wrażeń nie zapewnia. Przede wszystkim dlatego, że jest... za mały.

Z drugiej strony tanie projektory również nie powalają na łopatki, można tylko się zrazić. Modele w cenach poniżej 10 tys. zwykle nie generują ładnego obrazu, czernie są szare, kolory nienaturalne, a do tego często głośno pracują. Wyjątki można policzyć na palcach jednej ręki – np. Sony VPL-HW65ES (ok. 8 tys. zł), piękny obraz, jednak nie zapewnia wsparcia rozdzielczości 4K, o HDR nie wspominając. Albo Epson EH-TW7400 (7,5 tys. zł) – świetny projektor, ładne kolory, ale brakuje mu aktywnej przysłony, przez co nie oferuje smolistych czerni.

Zabawa zaczyna się więc dopiero od Epsona EH-TW9400, a to już grubo powyżej 10 tys. zł. Sufitu w zasadzie nie ma. Roku temu testowałem Sony VPL-VW760ES za 65 tys. zł, a nad nim w ofercie tego producenta są jeszcze dwa wyższe modele, z których droższy kosztuje... 230 tys. zł. W tym szaleństwie jest jednak pewien rodzynek, który powinien zainteresować maniaków kina domowego oczekujących bezkompromisowej jakości.

JVC DLA-RS540

Wsród koneserów kina domowego, projektory JVC i Sony stawiane są na absolutnym jakościowym piedestale. Nic zresztą w tym dziwnego, skoro tylko te firmy oferują urządzenia wykonane w oparciu o najdoskonalszą technologię projekcji: LCoS (D-ILA w nomenklaturze JVC, SXRD w Sony), dzięki czemu oferują niezrównaną jakość obrazu.

Dla przypomnienia, na rynku funkcjonują 3 główne technologie. Pierwsza z nich, LCD/HTPS (3LCD w Epsonie), polega na przepuszczaniu światła przez 3 panele ciekłych kryształków ze składowymi RGB. Obraz powstały w ten sposób ma zwykle ładne kolory, ale nie zachwyca czerniami (bo światło przechodzi przez wspomniane panele). Do tego wymaga okresowej wymiany filtrów powietrza. Drugą popularną technologią jest DLP, opracowana przez Texas Instruments, gdzie światło przepuszczane jest przez szybko obracające się koło barwne i odbijane od milionów mikro lusterek. Dzięki temu czerń jest tu zwykle "bardziej czarna" niż przy LCD, lepsze jest też wypełnienie pikseli (brak widocznej siatki), ale zwykle powstaje tzw. efekt tęczy, zauważalny przez niektóre osoby. Zalety obu technologii, przy braku wad, łączy właśnie LCoS.

JVC DLA-RS540 jest nie tylko wykonany w technologii LCoS, ale do tego pochodzi z linii Reference Series (stąd symbol RS w nazwie). JVC wyraźnie różnicuje swoje projektory na konsumenckie (seria X) i profesjonalne klasy high-end (seria RS), które są oparte o wyselekcjonowane komponenty i przeznaczone w założeniach do montażu przez wykwalifikowanych instalatorów.

Cóż takiego niesamowitego jest w tym modelu? Otóż oferuje on w zasadzie wszystko to, co można sobie wymarzyć w najwyższej klasy projektorze: przepiękne kolory, doskonałą czerń, obiektyw z elektronicznym sterowaniem i pamięcią, obsługę rozdzielczości 4K i HDR oraz niezwykle cichą pracę. Jeżeli chodzi o jakość obrazu jest to absolutny top. Śmiem twierdzić, że bez lupy i pomiarów nie odstający od najwyższych modeli dostępnych na rynku, dostępny jednak za ułamek ich ceny. Projektor tak dobry, że jest nadal produkowany, choć nowsza linia zadebiutowała już w ubiegłym roku. Ale po kolei.

Specyfikacja, czyli co pod maską

  • Rozdzielczość obrazu: 3840x2160 pikseli (4K)
  • Przetwornik obrazu: LCoS (D-ILA)
  • Źródło obrazu: 3 x panel 0,7" 1920x1080 pikseli (Full HD)
  • Źródło światła: lampa NSH 265W (żywotność ok. 4500 godzin)
  • Jasność: 1900 lumenów
  • Kontrast natywny: 130.000:1
  • Kontrast dynamiczny: 1.300.000:1 (przysłona)
  • Obiektyw: sterowany elektronicznie (zoom 2x)
  • Przesunięcie soczewki: +/-80% w pionie i +/-34% w poziomie (elektronicznie)
  • Złącza: 2x HDMI 2.0a 18 Gbps (4K60P 4:4:4)
  • Poziom głośności: 21 dB (tryb eco)
  • Inne: certyfikat THX, wsparcie 3D

JVC DLA-RS540 należy do ostatniej serii projektorów w których do generowania obrazu o rozdzielczości 4K wykorzystywane jest autorskie rozwiązanie firm JVC i NHK o nazwie e-shift. W serii RSx40 zastosowana jest już jego piąta generacja – e-shift5.

Jak to działa? W wielkim skrócie pojedyncza klatka 4K (3840x2160) powstaje poprzez nałożenie na siebie dwóch klatek składowych Full HD (1920x1080), minimalnie przesuniętych względem siebie (po pół piksela). Przesunięcie to jest uzyskiwane nie mechanicznie, ale optycznie (w wyniku precyzyjnego załamania światła), a ponieważ przetwornik obrazu działa bardzo szybko (120 Hz) cały proces jest kompletnie niezauważalny dla oglądającego.

Techniczni puryści mogą się przyczepić, że oznaczanie projektora symbolem 4K to lekkie nadużycie jeżeli w istocie jego przetwornik legitymuje się rozdzielczością "tylko" Full HD. Osobiście uważam jednak, że skoro w efekcie tych wszystkich technicznych niuansów wyświetla się obraz o rozdzielczości 4K, a różnice są w zasadzie nie do wychwycenia gołym okiem, to wszystko jest OK. Z podobnego triku korzystają zresztą także producenci domowych projektorów 4K wykonanych w technologii DLP. Natywne przetworniki 4K oferuje w swoich projektorach jedynie Sony w serii VPL-VW oraz JVC w najnowszej serii DLA-RS1000/2000/3000.

Nawiasem mówiąc, JVC wykorzystuje e-shift także w najnowszej serii, konkretnie w modelu DLA-RS3000. Po co? Żeby uzyskać obraz 8K z dwóch klatek 4K ;)

Imponujący wygląd

Wróćmy jednak do JVC DLA-RS540. W tym modelu imponuje już sam wygląd, a w szczególności rozmiary (około 46x47x18 cm) i waga (blisko 16 kg). Od razu widać, że nie jest to tani domowy projektorek. Z drugiej jednak strony wielkość nadal mieści się w granicach rozsądku, a takie powiększone gabaryty w połączeniu z dużymi wlotami powietrza obiecują, że będzie cicho (i będzie, ale o tym później).

Obudowa projektora jest wykonana z wysokiej jakości tworzywa polakierowanego na elegancki czarno-granatowy kolor, z charakterystycznymi dla serii RS elementami z kolorze złotym, podkreślającymi high-endowy charakter urządzenia. W przeciwieństwie do rzutników Sony (nawet tych za 100 tys. zł) i nowszych JVC, obiektywu nie przykrywa komiczny dekielek, ale elektrycznie przesuwana zasłona, jak na klasę sprzętu przystało.

Gniazda też wyprowadzone są rozsądniej niż u głównego rywala – bo na tylnej, a nie bocznej ściance. Do dyspozycji są 2 złącza HDMI 2.0a (oba pracujące z pełną przepustowością 18 Gbps), wyjście mini jack do sterowania np. ekranem elektrycznym, gniazdo do podpięcia modułu 3D, a także RS232C i LAN do sterowania projektorem.

Pilot tradycyjnie dla japońskich producentów odrobinę rozczarowuje. Na plus należy zapisać, że jest duży, wygodny i nie przeładowany przyciskami, które dodatkowo można subtelnie podświetlić wciskając przycisk light (pokryty fluorescencyjną farbą, dzięki czemu łatwo go odnaleźć bo lekko świeci się w ciemnościach). Z drugiej jednak strony jest do bólu prosty, a po tej klasie sprzętu można by oczekiwać czegoś bardziej wyszukanego. Swoją drogą to bolączka wszystkich producentów projektorów, bo u innych (może poza Sony) piloty są jeszcze gorsze ;)

Pierwsze uruchomienie, czyli zbieranie szczęki z podłogi

OK, szkoda rozwodzić się nad drobiazgami, czas na pierwsze uruchomienie. Nadmienię, że byłem przygotowany czego mogę się spodziewać po JVC DLA-RS540, ale tak mi się tylko wydawało... Wow! Jak ten projektor świeci! Bez kalibracji, tuż po wyjęciu z pudełka. Tego nie da się opisać słowami, ale spróbuję. Smolista czerń, kolory piękniejsze niż na moim OLEDzie, szczegóły doskonale widoczne również w ciemnych partiach. Obraz tak plastyczny i miły dla oka, że chciałoby się go dotknąć.

Na przestrzeni lat przez moje ręce przewinęło się wiele projektorów, w tym także tych z najwyższej półki. Wiele topowych projektorów oglądałem także na targach i pokazach. I wiele z nich, włącznie z Sony VPL-VW870ES za 100 tys. zł, nie zrobiło na mnie takiego pierwszego wrażenia jak ten JVC.

Nie namyślając się wiele sięgnąłem po mój ulubiony koncert Hansa Zimmera Live in Prague. Klasyczna płyta blu-ray Full HD, ale świetnie nadaje się do testowania czerni ponieważ oprawa tego koncertu jest ciemna, momentami wręcz mroczna. Jednocześnie muzycy są systematycznie oświetlani strumieniami wąsko skupionego, jaskrawego światła, zajmując znaczą część kadru, ale pozostając nadal na tle smolistej czerni. To bardzo trudne warunki dla projektora ponieważ nie da się zastosować klasycznego triku z aktywną przysłoną żeby ograniczyć emisję światła i tym samym pogłębić czernie w ciemnych scenach - postaci widoczne na ekranie byłyby wówczas zbyt ciemne.

Tymczasem zapis koncertu wyświetlany przez JVC prezentował się wprost fenomenalnie. Wielokrotnie, szczególnie przy szerszych kadrach, trudno było wręcz dostrzec gdzie kończy się ekran, przez co miałem wrażenie jakbym siedział na widowni. Jednocześnie węższe kadry, dzięki pięknie odwzorowanym kolorom, dawały wrażenie jakby wszyscy ci muzycy grali tylko dla mnie, jakby można było ich dosłownie dotknąć. Niesamowite wrażenie.

Odwzorowanie kolorów to zresztą drugi najważniejszy atut DLA-RS540. Barwy są pięknie nasycone, ale jednocześnie nieprzesadzone, naturalne, ale niewyprane. Po prostu takie jakie powinny być. Żadna składowa nie wychodzi przed szereg, jak to zdarza się w projektorach DLP (mają różne warianty koła barwnego). Nawet przy klasycznych filmach SDR, których na płytach blu-ray mam całkiem sporo, kolory są przepiękne. Szczególnie widać to przy produkcjach dopieszczonych pod względem kolorystyki takich jak np. Kill Bill, czy Hobbit – oglądanie ich to prawdziwa uczta dla oczu.

HDR, 4K, upscalling i 3D

Jeszcze pyszniejsza uczta jest przy materiałach Ultra HD o rozdzielczości podwyższonej do 4K oraz poszerzonym spektrum barw (HDR). Przykładowo w Stranger Things 3 na czerwonych elementach uniformów Robin i Steve'a, czy na odcieniu kolumn w lodziarni Ahoy, gdzie oboje pracują. Różnice nie są jednak spektakularne – już obraz SDR wygląda bowiem doskonale.

To co bardziej rzuca się w oczy, porównując te same materiały w SDR i HDR, to bardziej rozświetlone światła (np. reflektorów samochodowych). W trybie HDR światło momentami aż razi w oczy, choć nie jest to oczywiście taka jaskrawość jak na telewizorach. Przy 130-calowym ekranie (a na takim oglądam) efekt jest jednak świetnie widoczny, bo powierzchnia takiego ekranu jest aż 4 razy większa od typowego nowoczesnego telewizora. Efekt podkreślają bardzo głębokie czernie, fabrycznie nawet nieco zbyt głębokie, bo gamma w trybie HDR jest tak ustawiona, że ciemniejsze partie obrazu są trochę zbyt przyciemnione. Można to jednak skorygować z menu projektora, albo (co pożądane w tej klasie sprzętu) przeprowadzić profesjonalną kalibrację całego urządzenia, która może przy okazji objąć także pozostałe tryby.

Trzeba bowiem zaznaczyć, że te wszystkie achy i ochy dotyczą projektora po wyjęciu z pudełka, nieskalibrowanego w miejscu instalacji. Na pewno da się z niego wycisnąć więcej, choć trudno mi sobie wyobrazić żeby mógł świecić jeszcze lepiej, bo obraz wydaje się po prostu idealny (pomijając wspomnianą gammę w HDR). Z pewnością warto jednak to zrobić.

Osobną sprawą jest rozdzielczość 4K, którą wiele osób bagatelizuje przy projektorach, wychodząc z założenia, że "Full HD wystarczy każdemu". Tymczasem przy dużych, ponad 100-calowych ekranach, różnica jest znacznie bardziej zauważalna niż na telewizorze, bo obraz jest po prostu znacznie większy. Widać to szczególnie na elementach menu, napisach, włosach, czy innych cienkich liniach.

Z rozdzielczością 4K JVC DLA-RS540 radzi sobie bez problemu – nawet przy statycznym ekranie, gołym okiem trudno wychwycić, że obraz pochodzi z przetwornika o rzeczywistej rozdzielczości Full HD. Obraz w trybie 4K jest zauważalnie bardziej szczegółowy niż przy Full HD, gładszy, naturalniejszy. Ma miękki, kinowy charakter, co bardzo lubię (może nawet fabrycznie trochę zbyt miękki, ale można to bez problemu skorygować parametrem Enhance w menu). Dopiero przyglądając się z kilkunastu centymetrów wprawne oko zauważy na niektórych pikselach subtelny ruch, świadczący o działaniu systemu e-shift.

Dzięki dwóm złączom HDMI 2.0a, pracującym z pełną przepustowością 18 Gbps, możliwe jest odtwarzanie obrazu w pełnej rozdzielczości 4K z HDR, przy 30 klatkach na sekundę, z chromatycznością (chroma subsampling) 4:4:4 i 10-bitowym kodowaniem kolorów, gwarantującym płynne przejścia tonalne. Alternatywnie obsługiwane jest 4K przy 60 klatkach na sekundę, ale albo z chroma subsampling 4:2:2, albo z 4:4:4, ale 8-bitowym kolorem (czyli bez HDR). Inaczej mówiąc projektor bez problemu wyświetli obraz z płyt blu-ray 4K Ultra HD oraz najnowszych konsol takich jak Xbox One X, czy PS4 Pro, ale obraz z komputera przy najbardziej wyśrubowanej rozdzielczości (4K), klatkażu (60p) i palecie (10-bit) straci odrobinę na szczegółowości najmniejszych czcionek.

Bardzo dobrze działa też upscalling, szczególnie z 2K do 4K. Płyty blu-ray Full HD prezentują rewelacyjnie. Z pozycji fotela, różnica w rozdzielczości względem natywnych materiałów 4K jest trudna do wychwycenia – bardziej dotyczy kolorystyki i efektów (filmy w rozdzielczości 4K wykorzystują często HDR). To co mnie mile zaskoczyło to również bardzo dobry upscalling płyt... DVD, których mam dużą kolekcję. Wiele tytułów nie jest dostępna w wyższej jakości (np. stare polskie seriale: 07 Zgłoś się, Zmiennicy), a lubię do nich od czasu do czasu wracać. Problem w tym, że na takim dużym ekranie prezentują się one tragicznie. Na JVC jest subiektywnie pod tym względem lepiej, choć oczywiście cudów nie ma - z 480p/576p nie zrobi się 2160p.

Ciekawostka, która zniknęła już z telewizorów, to obsługa 3D. Niestety potrzebny jest do tego dodatkowy moduł i okulary, których nie ma w komplecie z projektorem. To jednak mimo wszystko spory plus, bo tytułów 3D powstało na przestrzeni lat sporo, a niektóre z nich (mimo ułomności trzeciego wymiaru) robią nadal fantastyczne wrażenie – np. Avatar.

Jasność i głośność

Wiele osób obawia się projektorów ponieważ nie da się oglądać filmów z rzutnika bez przynajmniej częściowego zaciemnienia pomieszczenia. Co prawda na telewizorze też wiele nie zobaczymy jeżeli na jego ekran będzie padało światło, ale faktycznie projektor wymaga pewnych wyrzeczeń. Szczególnie projektor tej klasy – tu przyda się nie tylko zasunięcie rolet/zasłon na oknach, ale i przynajmniej częściowa adaptacja pomieszczenia – tak aby zminimalizować odblaski, które obniżają głębię czerni i kontrast, tak aby wydobyć z obrazu maksimum jakości. Z JVC DLA-RS540 możemy oczywiście z powodzeniem oglądać i przy niepełnym zaciemnieniu, godząc się jednak, że obraz nie będzie tak perfekcyjny.

Katalogowe 1900 lumenów jasności na papierze może nie przekonuje, ale jak wielokrotnie podkreślałem – lumeny lumenom nierówne i rzutniki do kina domowego popularnych marek, które mają teoretycznie po 2000-3000 lumenów, świecą w praktyce gorzej. W przypadku JVC i pełnego zaciemnienia, jasność jest tak wysoka, że przy krótszym rzucie/mniejszym rozmiarze ekranu może wymagać wręcz obniżenia. W moim przypadku przy projekcji z blisko 5 metrów na 130" jasność w trybie eco jest w zupełności wystarczająca, zaś trybie high obraz przy jasnych scenach aż razi po oczach. Tak duży zapas jasności daje więc możliwość komfortowego oglądania także przy niepełnym zaciemnieniu. Osobiście uwielbiam jednak ten filmowy klimat, pełne zaciemnienie, odcięcie się od świata i pochłonięcie seansem.

Oczywiście dobre efekty są także zasługą odpowiedniego ekranu. W moim przypadku jest to ekran Magic Screen z serii Reference, wykonany w technologii ALR, o którym więcej niebawem w osobnym tekście.

Kolejna kwestia, która odstrasza od projektorów to głośność pracy. Faktycznie, konstrukcje popularnych marek, nawet te z wyższych półek cenowych, zwykle są dość głośne, co nie każdy jest w stanie zaakceptować. JVC jest jednak na tym tle ledwie słyszalne. Podczas oglądania filmu w trybie eco, z projektora dobiega jedynie delikatny szum wentylatora. Przystawiając ucho w pobliże obudowy można usłyszeć jeszcze subtelny odgłos działania systemu e-shift (który, swoją drogą, da się wyłączyć – wówczas projektor będzie działał w rozdzielczości Full HD, ale za to będzie prawie bezgłośny).

Dopiero po przełączeniu DLA-RS540 w tryb jasności high (wywoływany automatycznie podczas odtwarzania materiałów HDR) głośność wyraźnie wzrasta, nadal jest to jednak akceptowalny, nieuciążliwy szum, tłumiony muzyką i dialogami filmu.

Tryby obrazu, upłynnianie, lens shift

W tym miejsca trzeba też wspomnieć, że JVC DLA-RS540 ma sześć predefinowanych trybów obrazu (Film, Cinema, Animation, Natural, HDR, THX) plus pięć trybów użytkownika, a wszystkie można bardzo precyzyjnie dostosowywać. W praktyce najczęściej materiały SDR oglądam w trybach THX lub Cinema, zaś HDR wyłącznie we wspomnianym HDR.

Sam fakt istnienia trybu THX podkreśla referencyjny charakter JVC DLA-RS540. Oznacza on, że projektor wiernie reprodukuje obraz, aby wyglądał dokładnie tak jak w studiu nagraniowym. Nawiasem mówiąc, Maciej Koper, uznany w Polsce specjalista w zakresie profesjonalnej kalibracji projektorów i telewizorów, zdradził że kalibrował dwa takie projektory w polskich studiach filmowych, gdzie pracują jako urządzenia do pracy z kolorem.

Przy wszelkiego rodzaju wyświetlaczach nie można jednak patrzeć wyłącznie na jakość statycznego obrazu, bo w przytłaczającej większości wypadków jest on ruchomy – czy to przy filmach, programach telewizyjnych, czy relacjach sportowych. Na szczęście technologia LCoS jest bardzo odporna na denerwujący efekt tzw. smużenia – jest on tu niezauważalny. Jak już jednak kiedyś pisałem przy okazji recenzji Sony VPL-VW760ES, oglądanie transmisji sportowych oraz filmów nagranych z typową dla kina prędkością niespełna 24 klatek na sekundę skutkuje brakiem płynności szybko przemieszczających się obiektów, a zjawisko to jest tym bardziej zauważalne im większa jest przekątna obrazu.

Producenci telewizorów i projektorów radzą sobie z tym zjawiskiem implementując różnego rodzaju "upłynniacze", które wykorzystując rzeczywistą szybszą prędkość generowania obrazu wzbogacają go o klatki pośrednie. Nie inaczej jest w przypadku JVC DLA-RS540. I choć osobiście nie jestem zwolennikiem upłynniania to muszę przyznać, że w przypadku transmisji np. piłki nożnej, efekt tych zabiegów jest bardzo dobry, choć niestety wprowadza nieco tzw. teatralności. To istotny minus względem rzutników 4K Sony, w których świetnie działa tryb pośredni – delikatnie upłynniający, ale bez efektu "teatru".

W JVC DLA-RS540 bardziej cieszy mnie coś całkiem innego – elektroniczny lens shift, czyli sterowanie przesunięciem soczewki z pamięcią ustawień, niedostępną w najtańszym rzutniku Sony. To bowiem dzięki tej funkcji projektory mogą wykorzystać jedną ze swoich głównych przewag na telewizorami – zmienne wymiary obrazu. Jak wiadomo, produkcje telewizyjne występują zwykle w proporcjach 16:9 (1,78:1) ew. 18:9 (2:1, nowe produkcje Netflix), natomiast kinowe najczęściej w panoramicznych 21:9 (2,39:1). To właśnie z tego powodu oglądając kinowe hity na ekranie telewizora mamy zwykle czarne pasy na górze i dole ekranu, a efektywna powierzchnia obrazu jest o ok. 1/4 mniejsza.

Przy projektorach można zrobić odwrotnie. Ekran może być panoramiczny, tak jak w normalnym kinie – aby filmowe hity wyglądały na nim jak najlepiej. Rzecz jednak w tym, że wyświetlając na takim ekranie produkcję telewizyjną obraz wyjdzie nam u góry i dołu poza ramy ekranu – trzeba go zmniejszyć i zwykle też przesunąć (bo rzutnik raczej nie jest ustawiany centralnie na osi pionowej ekranu). I do tego między innymi służy właśnie elektroniczny lens shift (oprócz tego jest nieoceniony przy instalacji, ale o tym za chwilę).

Można też zastosować ekran uniwersalny o proporcjach 2:1 dzięki czemu uzyskamy podobną efektywną powierzchnię podczas wyświetlania zarówno typowych produkcji telewizyjnych, jak i kinowych oraz pełne wypełnienie przy produkcjach 2:1. Albo zamontować dwa rozwijane ekrany - jeden 16:9, drugi 21:9. Ale to już temat na oddzielny wpis ;)

Wracając do elektronicznego przesunięcia soczewki. Żeby ta funkcja miała sens powinna być wyposażona we wspomnianą pamięć ustawień – wówczas po prostu przełączamy się pomiędzy zapamiętanymi trybami jednym naciśnięciem guzika na pilocie, zamiast każdorazowo dokonywać żmudnej regulacji (tak jest w podstawowym Sony VPL-VW270ES). Muszę przyznać, że wszystko to spisuje się znakomicie, a frajda z oglądania panoramicznych produkcji na wielkim ekranie jest przeogromna.

Instalacja i eksploatacja

Trochę przewrotnie instalację pozostawiłem na koniec, żeby nie przedłużać i tak obszernego wprowadzenia. Nie można jednak tego aspektu pominąć, bo JVC DLA-RS540 jest fantastycznym projektorem pod względem instalacji.

Przede wszystkim nieocenione jest elektroniczne sterowanie soczewką dzięki czemu projektor można bardzo precyzyjnie ustawić. Jest to też znacznie szybsze i wygodniejsze, bo nie trzeba manipulować analogowymi pokrętłami, np. na drabinie, gdy projektor wisi gdzieś pod sufitem, tylko można to robić stojąc z pilotem tuż przy samym ekranie. Duży zakres zoomu (2x) oraz możliwość przesunięcia soczewki w zakresie do aż +/-80% w pionie i +/-34% w poziomie daje ponadto olbrzymią swobodę jeżeli chodzi o miejsce montażu.

Co więcej, JVC DLA-RS540 daje także absolutnie wyjątkową możliwość bardzo precyzyjnej (strefowej) korekty ewentualnych zniekształceń konwergencji (rozszczepiania się składowych RGB). Seria Reference budowana jest co prawda w oparciu o wyselekcjonowane komponenty, ale przy tak dużych powierzchniach ekranu nawet najmniejsze zniekształcenia mogą być widoczne. Do tego wszystkiego dochodzi możliwość bardzo precyzyjnej kalibracji kolorystyki, o której już wspominałem. Możliwości dostosowywania obrazu w JVC są przeogromne.

Jak zaś wygląda eksploatacja takiego projektora? Producent szacuje żywotność lampy na około 4500 godzin. Na pierwszy rzut oka liczba ta nie jest oszałamiająca, ale zakładając 2 godziny projekcji każdego dnia, daje to ok. 6 lat eksploatacji. Koszt nowej lampy to ok. 2 tys. zł.

Czas na podsumowanie

JVC DLA-RS540 z całą pewnością nie jest projektorem dla każdego. Przede wszystkim ze względu na cenę na poziomie... 22 tys. zł. Dla przeciętnego zjadacza chleba to kwota astronomiczna "jak za projektor". Przecież za tyle pieniędzy można kupić przyzwoity używany samochód. Każdy ma jednak inne priorytety.

Jeżeli jesteście więc nieuleczalnymi maniakami kina domowego to warto rozważyć ten model gdyż w relacji jakości do ceny to prawdopodobnie najlepszy wybór na rynku. Jeszcze niedawno kosztował blisko 30 tys. zł, a więc o 1/3 drożej. Ze względu na wprowadzenie do oferty producenta nowej serii DLA-RS1000/2000/3000 z natywnymi przetwornikami 4K, cena DLA-RS540 znacznie spadła. Można więc z przymróżeniem oka powiedzieć, że to "okazja" ;)

Korzystnie przedstawia się też konfrontacja JVC DLA-RS540 z konkurentami, a właściwie z jedynym konkurentem pod względem jakości obrazu - Sony. Najtańszy projektor 4K Sony, model VPL-VW270ES kosztuje co prawda obecnie nawet odrobinę mniej (18,5 tys. zł) i posiada przetwornik o natywnej rozdzielczości 4K, ale nie ma aktywnej przysłony gwarantującej tak głębokie czernie, oferuje niższą jasność (1500 lumenów) oraz jest wykastrowany z pamięci położenia soczewki. To ostatnie dla mnie dyskwalifikowało ten model, choć testowałem jego poprzednika, VPL-VW260ES, i całościowo wrażenia były bardzo pozytywne.

Faktyczną konkurencją ze strony Sony jest więc dopiero model VPL-VW570ES, porównywalny jasnością (1800 lumenów), z aktywną przysłoną oraz pamięcią położenia soczewki. To fantastyczny projektor, oferujący nawet odrobinę ostrzejszy obraz niż w JVC, ale nadal czerń będzie tu zauważalnie gorsza i trzeba za niego wyłożyć już prawie 30 tys. zł. Za taką różnicę w cenie można kupić amplituner z przyzwoitym zestawem kolumn do kina domowego... 

Ja spełniłem swoje marzenie, rozważyłem wszystkie za/przeciw i od pewnego czasu to właśnie JVC DLA-RS540 stoi w moim domu. To nie była łatwa decyzja, ale życie jest zbyt krótkie żeby nie spełniać marzeń :)