Retromaniak: Wunderwaffe i Sam's Journey – na ZX Spectrum i Commodore 64 też powstają nowe gry

Kilka dni temu pisałem o grze 07 zgłoś się, wydanej niedawno na tzw. małe Atari. Komputery, których szczyt popularności miał miejsce, bagatela, jakieś 30 lat temu... Wydawać by się mogło, że to ewenement – ot jacyś nieco niespełna rozumu zapaleńcy, najwyraźniej nie mający co robić z wolnym czasem, postanowili sobie stworzyć grę. Pewnie wiedzeni nostalgią za latami młodości, albo z jakichś innych przyczyn, w każdym razie nie do końca racjonalnych. Bo któż teraz tworzy gry na stare komputery? Ano właśnie...

Wbrew pozorom na te stareńkie komputery, Atari 65XE, Commodore 64, ZX Spectrum, Amigę 500 itp. nadal powstają gry. Naturalnie nie w takim zatrzęsieniu jak kiedyś, ilości tytułów są znacznie, znacznie skromniejsze, nie stoją też za nimi wielcy wydawcy, ponieważ produkcje te są zwykle dziełem pasjonatów. Niemniej jednak cały czas jakieś nowe gry powstają.

reklama

Przykłady? Proszę bardzo. Dosłownie kilka dni temu, bo 1 stycznia 2018 roku, pojawiła się gra Wunderwaffe na ZX Spectrum 48k. Ładna grafika (jak na możliwości "gumiaka" rzecz jasna), efektowna muzyka (wykorzystująca opcjonalny układ AY-3-8910/12) i – patrząc na gameplay – chyba całkiem fajna rozgrywka.

Inspiracją tej gry był Hans Kloss, kultowy tytuł z małego Atari, wydany w 1992 roku przez LK Avalon. To nie przypadek, autorem Wunderwaffe jest bowiem Polak, Rafał Miazga, występujący na spectrumowych forach pod nickami "RafalM" i "Ralf". Gra dostępna jest za darmo, a pobrać ją można w wielu miejscach, przy czym najlepsze to oczywiście nieocenione speccy.pl.

Warto w tym miejscu dodać, że Rafał jest także autorem wielu innych gier na ZX Spectrum, m.in. Zabij ducha z 2017 roku, Uruboros z 2015, czy Janosik z 2013. Pełną listę jego dzieł można znaleźć tutaj.

Wunderwaffe to niejednostkowy przykład gier powstałych niedawno na stare komputery. Kolejny tytuł, wydany tym razem na Commodore 64 to gra Sam's Journey. Na pierwszy rzut oka to typowa platformówka, ale gra jest bardzo dopracowana, ma świetną grafikę, jeszcze lepszą muzykę (rzecz jasna jak na możliwości komputera dla którego powstawała) oraz płynne animacje .

Sam's Journey to przy tym nie produkcja fanowska, ale prawdziwa, profesjonalna produkcja pełną gębą. Gra kosztuje 19,99 EUR w najtańszej wersji cyfrowej, można jednak kupić także przepiękne wydanie kolekcjonerskie za 45-64 EUR (w zależności od wariantu), na cartridge'u lub dyskietkach 5,25", do tego z kartami, posterem i muzyką na CD. Mało który tytuł na 8-bitowce był tak wspaniale wydany.

Reasumując, takich nieco niespełna rozumu zapaleńców jest więcej ;) Produkcje te są oczywiście bardzo niszowe, tworzone przez pasjonatów, dla pasjonatów, niemniej jednak cały czas powstają. Sprawiają nie tylko radochę starym piernikom, przepełnionym nostalgią za czasami młodości, ale także utrzymują przy życiu te stareńkie komputery, aby można było pokazać dzieciom i potomnym jak wyglądały początki powszechnej komputeryzacji.

Dla mnie, dla wielu moich znajomych, wgrywanie gier z kaset magnetofonowych było czynnością zupełnie normalną. Ba!, podobnie z dyskietkami, najpierw 5,25", a później 3,5". Dla młodszych pokoleń wszystko to jest już abstrakcją, powoli staje się nią nawet instalowanie gier z nośników optycznych. Jak opowiadał mi Krzysztof "Kaz" Ziembik, gdy prezentowali dzieciakom na Atari ST wczesną wersję gry Janek – historia małego powstańca (właśnie powstaje), chciały one "powiększyć" palcami obraz na monitorze Atari i były wielce zdziwione, że nie jest on dotykowy ;) Ale to już temat na inny wpis...  

gry hobby inne
reklama

Komentarze