Święto kinomaniaków, czyli polska premiera nowych projektorów 4K Sony

Premiera nowego Mercedesa, BMW, czy Ferrari to zwykle święto dla pasjonatów motoryzacji. Podobnie jest w światku miłośników topowego kina domowego. Dziś takie święto miało miejsce w Warszawie, podczas polskiej premiery najnowszych projektorów 4K Sony, na którą zostałem zaproszony.

Na rynku projektorów 4K w ciągu ostatniego 1,5 roku nastąpiła prawdziwa rewolucja. Firma Texas Instruments wprowadziła do sprzedaży rodzinę nowych przetworników DLP 4K, co spowodowało drastyczny spadek cen. Na rynku pojawiły się projektory 4K oparte o nowy chip m.in. produkcji Acera, BenQ, Optomy, za które trzeba zapłacić poniżej 5 tysięcy złotych. Jeszcze 2-3 lata temu najtańsze urządzenia tego typu kosztowały 6 razy tyle...

Pojawienie się tańszej alternatywy, nawet jeżeli jest ona ułomna technologiczne, musiało wywołać reakcje rynkowych liderów. Sony zaprezentowało model VW260ES, pierwszy swój projektor 4K w „przystępnej cenie” - jak to określono. 20 tysięcy złotych trudno uznać za cenę przystępną dla większości śmiertelników, co kwitowałem z przekąsem rok temu. Niemniej jednak, bezsprzecznie jak na Sony, był to przełom, a sam projektor jest bardzo udany i nieźle się sprzedawał.

Trzeba bowiem pamiętać, że po względem zastosowanej technologii (LCoS / SXRD) Sony jest po prostu najlepsze. W szranki mogą stawać jedynie projektory JVC i jeden model Epsona. Przy czym ten pierwszy producent, w modelach z tej półki cenowej nie oferuje rzeczywistej rozdzielczości 4K, a jedynie interpolowaną, zaś drugi w ogóle nie oferuje natywnych projektorów 4K.

Trzy nowe modele

Wracając do dzisiejszej premiery. Po cichu liczyłem, że Sony pójdzie za ciosem i zaprezentuje jakiś podstawowy projektor 4K z serii 1xx, który w końcu będzie w zasięgu polskich kinomaniaków. Niestety nic takiego nie nastąpiło. Zaprezentowano za to odświeżone modele zeszłoroczne (VW270ES i VW570ES) oraz nowy obiekt westchnień - semitopowy VW870ES.

Wszystkie nowe projektory obsługują w końcu sygnał HDMI o przepustowości 18 Gbps oraz 10-bitowy format 4K 60P, co pozwala na uzyskanie płynnych przejść tonalnych w filmach UHD HDR o podwyższonej liczbie klatek. Takich produkcji jest na razie relatywnie niewiele, ale brak możliwości ich poprawnego odtwarzania był bezsprzecznie rysą na wizerunku projektorów Sony.

Kolejna nowość to 4K Motionflow, czyli interpolacja pośrednich klatek w materiałach UHD (funkcja dotychczas dostępna tylko w VW760ES, w pozostałych modelach 4K działało jedynie upłynnianie materiałów Full HD). Osobiście nie jestem zwolennikiem takich upłynniaczy, ale akurat w Sony działa to wyśmienicie, więc rozszerzenie na materiały UHD to bardzo duży plus.

Listę wspólnych nowości zamyka obniżony, input lag przy sygnale 4K/60P (do poziomu ok. 27 ms), co ucieszy graczy. Ulepszono także lens shift, który jest teraz szybszy i cichszy.

Sony VPL-VW870ES

Przegląd modeli zacznę od tego ostatniego, choć z ceną ponad 100 tysięcy złotych kierowany jest raczej do arabskich szejków i rosyjskich oligarchów niż na polski rynek ;) VW870ES uosabia bowiem wszystko to, co w projektorach do kina domowego najlepsze, przebijając nawet fantastyczny, recenzowany zresztą przeze mnie, VW760.

VW870ES legitymuje się więc rzeczywistą rozdzielczością 4K, zbudowany jest w technologii SXRD, a także posiada laserowe źródło światła pozwalające na generowanie obrazu o jasności 2200 lumenów i zapewniające eksploatację do 20 tysięcy godzin bez wymiany.

To wszystko było już jednak w VW760ES. W osiemsetsiedemdziesiątce dodatkowo znajdziemy zaawansowany obiektyw ARC-F (All Range Crisp Focus) z 18 soczewkami w całości wykonanymi ze szkła. Jest to optyka zapożyczona z high-endowego modelu VW5000ES za ćwierć miliona złotych. Dzięki temu obraz ma być niezwykle wyrazisty i bez jakichkolwiek zniekształceń, nawet w narożnikach. Projektor doposażono także o aktywną przysłonę, która w połączeniu z regulowaną jasnością lasera pozwala uzyskać znacznie większy zakres dynamiczny obrazu i w konsekwencji uzyskiwać jeszcze lepsze odwzorowanie jasnych i ciemnych scen.

Sony VPL-VW570ES

Nieco mniej spektaktakularnie prezentuje się kolejna nowość - VW570ES. Zastępuje on dwa modele: wysłużony VW550ES oraz VW360ES. Tak jak u poprzedników, zastosowano w nim tradycyjne źródło światła (1800 lumenów), ma też dynamiczną przysłonę oraz lens shift, czyli przesunięcie soczewki pozwalające na dopasowanie rozmiarów wyświetlanego obrazu do proporcji wyświetlanego materiału z możliwością zaprogramowania stałych pozycji (naturalnie ta funkcja jest dostępna także w VW870ES).

Nowościami w odświeżonym modelu są wspomniane wcześniej obsługa sygnału HDMI 18 Gbps, 4K Motionflow oraz zmniejszony input lag. Całościowo jest to świetny projektor, o wspaniałych możliwościach. Tylko cena na poziomie 33 tys. zł nadal przyprawia o zawrót głowy, choć trzeba oddać Sony, że to i tak ok. 10 tys. zł. mniej niż VW550ES w chwili premiery.

Sony VPL-VW270ES

Ostatni z nowych modeli, VW270ES, został doposażony analogicznie jak VW570ES. Nadal powinien legitymować się świetną jakością obrazu ponieważ korzysta z tej samej technologii SXRD, co w wyższych modelach. Źródło światła jest tradycyjne i na papierze może nie imponuje parametrami (1500 lumenów), ale w praktyce, podczas recenzowania poprzednika, przekonałem się, że w zupełności wystarczające. Mimo braku aktywnej przysłony w tym modelu, czernie i tak były świetne, nawet przy ciemnych sekwencjach filmu, a kolory przepiękne - w końcu to SXRD. Nic więc dziwnego, że projektor ten został tak ciepło przyjęty na rynku.

Niestety producent nie zdecydował się w odświeżonym modelu na uzupełnienie (wbudowanego) elektrycznego przesunięcia soczewki o funkcję pamięci. Szkoda, bo dla posiadaczy ekranów o kinowych proporcjach (2,4:1) byłaby to w tym segmencie bardzo ciekawa propozycja. A tak część takich potencjalnych klientów odpłynie do JVC...

Tyle z premiery. Mam nadzieję, że wkrótce otrzymam jeden z tych projektów do testów i będę mógł się podzielić wrażeniami z użytkowania. W chwili obecnej wszystkie modele, nawet ten najtańszy, kosztują co prawda nadal sporo, ale zastosowane w nich rozwiązania sukcesywnie trafiają do niższych modeli. Poza tym konkurencja też nie śpi ;)