Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

W maju zobaczymy pierwszego smartfona z Sailfishem. Czy warto zbierać fundusze?

Jak być może czytaliście w moim newsie na stronie głównej, Jolla zapowiedziała, że w przyszłym miesiącu oficjalnie zaprezentuje pierwszego smartfona ze swoim systemem Sailfish OS. W drugiej połowie maja wystartuje też program przedsprzedaży kierowany do szeroko rozumianego grona fanów. Jeżeli zamówimy telefon wcześniej niż będzie on fizycznie dostępny na rynku, mamy otrzymać gwarancję pierwszeństwa w dostawach oraz coś ekstra. Czy warto szykować fundusze?

Szczegółów oferty jeszcze nie znamy, podobnie jak specyfikacji samego smartfona, nie „wyciekły” żadne zdjęcia prototypu, a system jest nadal na ukończeniu. Co by nie mówić, mówimy więc na razie o przysłowiowym kocie w worku. Mimo to ja w ciemno „wchodzę” w ten interes i postaram się pokrótce wyjaśnić dlaczego.

r   e   k   l   a   m   a

Przede wszystkim wierzę w ekipę ludzi tworzących tę firmę, uważam, że świetne projekty tworzą jednostki, a nie korporacje. A to właśnie Ci ludzie współtworzyli Maemo i MeeGo — fantastyczne systemy mobilne których jestem wielkim fanem.

Szczególną sympatię wzbudza u mnie Marc Dillon, szef Jolli, który nawet przez ekran monitora zaraża olbrzymimi pokładami pozytywnej energii. Nie tylko on oczywiście. Podczas konferencji Slush moglibyśmy zobaczyć całą ekipę, mocno stremowaną, przytłoczoną kamerami, ale przez to bardziej ludzką. Ci ludzie są bardziej geekami niż korpo-mrówkami. Widać, że są pełni pasji, mają swoją wizję i chcą ją realizować.

Po odejściu z Nokii mogli bez większych problemów znaleźć pracę w branży, ale mimo to chcą kontynuować dzieło nad którym pracowali przez lata, a któremu to Nokia nigdy nie dała prawdziwej szansy aby zaistnieć. Najpierw trzymając się kurczowo Symbiana zamiast postawić na nowatorskie, jak na owe czasy, Maemo, a później grzebiąc tuż przed premierą MeeGo, na rzecz niespodziewanego mariażu z Windows Phone.

Pamiętam że oglądając pierwsze zapowiedzi Nokii N9 i MeeGo nie spodziewałem się tak wygodnego w obsłudze systemu. Nie rozumiałem o co chodzi z tym całym przesuwaniem (swipe). Widząc ikonki w menu a'la iPhone z góry założyłem po prostu, że Nokia najwyraźniej coraz bardziej zapatrzona jest w Apple'a. Dopiero gdy telefon wpadł w moje ręce przekonałem się jak bardzo się myliłem...

Podobnie jest z Sailfishem. Na pierwszy rzut oka system nie powala na kolana cukierkowymi ikonami, jest wręcz ascetyczny. Spodziewam się jednak, że w praktyce będzie bajecznie wygodny w obsłudze. Przede wszystkim ze względu na zmianę sposobu nawigowania z prawo-lewo na góra-dół (co jest wygodniejsze), organizację ekranu domowego łączącego w sobie najważniejsze funkcje telefonu z dostępem do aktualnie uruchomionych aplikacji i możliwością operowania bezpośrednio na ich miniaturkach, a także dzięki minimalizacji przycisków, dodatkowych menu itp. (opcje dostępne są przez odsunięcie ekranu w dół, przesuwając od razu dokonuje się wyboru).

Dokładając do tego fantastyczny multitasking, który był wyróżnikiem Maemo i MeeGo, otwartość systemu na różne modyfikacje i możliwość uruchamiania aplikacji z Androida, jestem przekonany, że stworzy się z tego super mieszanka.

A co z samym smartfonem? Tu wchodzimy już w obszar czystych spekulacji, jestem jednak dobrej myśli. Zacznijmy od wyglądu.

Myślę że goście z Jolli nie są w ciemię bici i doskonale zdają sobie sprawę z tego, że jednym z największych atutów Nokii było (i nadal jest) świetne wzornictwo. Zarówno Nokia N900, jak i N9 (pomimo iż tak bardzo się różniące) podniosły zaś wysoko poprzeczkę oczekiwań. Nie spodziewam się więc aby smartfon Jolli okazał się jakimś potworkiem. Nieprzypadkowo za projekt odpowiada fińskie biuro Infinity, a urządzenie ma być w skandynawskim stylu.

Większą niewiadomą są tzw. bebechy. Wydaje mi się, że nie ma wielkich szans na to aby specyfikacja robia wrażenie na tle topowych modeli Samsunga. Głównym rynkiem docelowym mają być bowiem Chiny, więc smartfon nie może być drogi. Z drugiej jednak strony nie odczuwam też potrzeby posiadania smartfona z piętnastordzeniowym procesorem i mega układem graficznym, więc nie bardzo się tą kwestią przejmuję. Jak widać na prezentacjach system pracuje płynnie na Nokii N9 z jednordzeniowym procesorem ARM Cortex-A8. Wystarczy więc aby był szybszy niż N9 — jakiś postęp musi w końcu być ;)

No i na koniec pozostaje jeszcze największa niewiadoma czyli cena, ale kto by się przejmował takimi drobiazgami ;) 

urządzenia mobilne inne

Komentarze