Krótki test hulajnogi elektrycznej eRoller R1

Strona główna Lab Inne
Na rynku coraz więcej jest naprawdę dopracowanych hulajnóg elektrycznych. eRoller R1 to jedna z nich!
Na rynku coraz więcej jest naprawdę dopracowanych hulajnóg elektrycznych. eRoller R1 to jedna z nich!

O autorze

Popularność hulajnóg elektrycznych nie słabnie. Na rynku znajdziemy już wiele modeli, które sprostają wymaganiom klienteli z różną zasobnością portfela. Testowany model eRoller R1 celuje w nieco wyższy segment, zarezerwowany dla zaawansowanych rozwiązań. Jak sobie tam radzi?

Rzadko kiedy zdarza się, aby jakaś nowinka technologiczna tak mocno i w tak krótkim czasie namieszała na rynku. Gdy popularność hulajnóg elektrycznych przybrała znamiona absurdu, konieczne było wprowadzenie regulacji prawnych, aby to wszystko choć w niewielkim stopniu uporządkować. Tak czy inaczej to świetny środek transportu, alternatywa dla komunikacji miejskiej, ale przede wszystkim dla rowerów i skuterów. Co prawda wystarczy nienajlepsza aura, aby konieczne było zrezygnowanie z podróży, ale gdy aura dopisuje, hulajnoga elektryczna staje się bardzo skuteczna. Przejdźmy jednak do rzeczy.

Krótka charakterystyka eRoller R1

Spoglądając na model eRoller R1 trudno doszukać się rewolucyjnych rozwiązań, ale zgłębiając specyfikację trudno odmówić innowacyjności i dobrego pomysłu. Całość ma dość klasyczną konstrukcję, ale demontowalna bateria pozwala na ładowanie praktycznie w każdym miejscu i warunkach. Możemy ją odpiąć i zabrać ze sobą do pracy, aby naładować z gniazdka pod biurkiem. Bateria w testowym modelu miała pojemność 7,8 Ah, do pełnego naładowania potrzebujemy od 3 do 4 godzin czasu, zaś zasięg maksymalny to około 30 kilometrów. Jak to wygląda w praktyce? W trybie błyskawicy, przy wadze użytkownika 85 kg, od pełnej baterii do pełnego rozładowania udało się uzyskać deklarowane 30 km. Im niższa waga użytkownika, tym oczywiście większy zasięg. Przykładowo osoba o wadze 48 kg przejechała 34 km i na wskaźniku baterii widniała jeszcze jedna kreska. Warto wspomnieć, że podczas jazdy możemy ładować np. smartfon – hulajnoga posiada wyjście USB. Ponadto w ofercie marki eRoller znajdziemy model R1+ z akumulatorem o pojemności aż 10,5 Ah co daje zasięg około 40 km. Ciekawostką jest z pewnością odmiana terenowa OffRoad z silnikiem o mocy aż 800W, który napędza oba koła! Prędkość maksymalna? Nawet 60 km/h.

A jazda może być bardzo dynamiczna, bowiem eRoller R1 jest w stanie rozpędzić się do 25 km/h, a to jak na taki pojazd jest dość sporą prędkością. Silnik o mocy 300 W daje sobie świetnie radę, choć ja jestem dość skromnej budowy ciała – ok. 70 kg. Producent deklaruje, że hulajnoga poradzi sobie z użytkownikiem o wadze do 120 kg. Sama konstrukcja waży 13,5 kilograma – sporo – ale całość możemy złożyć, dzięki czemu zajmuje niewiele miejsca. Choć poręczna na pewno nie jest. Miłym dodatkiem jest z pewnością wyświetlacz LCD pokazujący aktualną prędkość, przebieg, wybrany tryb jazdy. Za jego pomocą możemy również włączyć oświetlenie dodatkowe, choć spisuje się ono dość średnio. Cały czas włączone jest światło LED do jazdy dziennej, które prezentuje się dość ciekawie i przykuwa uwagę. To dobrze – jest gwarancja, że każdy nas zauważy.

Wrażenia z jazdy

Hulajnoga jest dość ciężka i sprawia wrażenie solidnej, choć to można odbierać dwojako. O co chodzi? Solidność i pewność prowadzenia to jedno, ale waga bywa problematyczna. Oczywiście nie chodzi o to, aby hulajnogę złożyć, wziąć pod pachę i iść na spacer tam, gdzie nie uda się dojechać, bo to raczej mało sensowne – 13,5 kilograma to spory ciężar. Nieco przeszkadzała mi bateria umieszczona w kierownicy. Dlaczego? Przez takie rozwiązanie środek ciężkości jest dość wysoko, przez co w niektórych przypadkach jazda była nieco nerwowa. Mowa przede wszystkim o nierównościach, niskich krawężnikach itp. Warto mieć to na uwadze i podczas jazdy starać się środek ciężkości przenosić możliwie do tyłu, szczególnie podczas hamowania. Główny hamulce działa na przednie koło i im szybciej jedziemy, tym mocniejszy się wydaje. Przy toczeniu się praktycznie w ogóle nie działa i trzeba korzystać z hamulca dodatkowego – nożnego z tyłu – lub po prostu zeskoczyć z hulajnogi.

Brzmi to dość karkołomnie, ale po kilku przejażdżkach można się do tego przyzwyczaić. Oczywiście hulajnoga jest twarda, czuć każdą nierówność, ale tylny amortyzator nieco niweluje większe wstrząsy. Szkoda, że nie zastosowano większych kół, ale nie można mieć wszystkiego. Na szczęście podest jest szeroki i wygodny – nie miałem problemu z zajęciem wygodnej pozycji. W trybie „błyskawicy”, który pozwala rozpędzić się do 25 km/h, silnik bardzo zdecydowanie reagował na zmianę pozycji manetki, a gwałtowne jej wciśnięcie, w wielu przypadkach skutkowało zerwaniem przyczepności. Warto uważać, choć zabawy jest oczywiście sporo.

Czy warto?

eRoller R1 to naprawdę niezła hulajnoga, dająca mnóstwo frajdy z jazdy, oferująca niezłe osiągi i zasięg. Jest kilka mankamentów, które moglibyśmy zaakceptować, gdyby nie dość wysoka cena – w dniu publikacji była to kwota 2690 złotych. Niestety na rynku jest wiele alternatyw w podobnej, niższej lub znacznie niższej cenie. Nie zmienia to jednak faktu, że testowana hulajnoga to bardzo ciekawa konstrukcja.

Sprzęt do testu dostarczyła firma eRoller.

© dobreprogramy