Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

3 argumenty za tym, że kiedyś telefony były ciekawsze — część 6

W szóstej części cyklu kontynuujemy odkrywanie często zapomnianych już telefonów, które oferowały sporo ciekawych funkcji lub zaskakiwały swoją oryginalnością. Wiele z tych funkcji zostało zapomnianych, aby powrócić we współczesnych smartfonach, ale są też takie, które zwyczajnie się nie przyjęły. Zapraszam do przypomnienia sobie bądź też poznania kolejnych trzech modeli.

Argument 16: Toshiba Portege G500

Coraz częściej decydując się na nowy telefon zwracamy uwagę na obecność czytnika linii papilarnych. Ten drobny element (i jednocześnie dobry sposób na zabezpieczenie swojego telefonu) stał się już codziennością, posiadają go praktycznie wszystkie telefony z górnej półki, a nawet większość średniaków. Nie zaskakuje też jego obecność w telefonach budżetowych. Kiedy spróbujemy zastanowić się nad tym, kiedy czytniki zaczęły pojawiać się w naszych telefonach, zapewne pomyślicie o przełomie lat 2013/2014 i premierach iPhone'a 5S czy Samsunga Galaxy S5. Czytnik linii papilarnych pojawił się jednak kilka lat przed nimi, w 2007 roku.

Portege G500 był biznesowym smartfonem typu slider, pracującym pod kontrolą systemu Windows Mobile 5. Obraz wyświetlany był w rozdzielczości 240x320px na 2,30" wyświetlaczu typu TFT, a za działanie telefonu odpowiadał intelowski procesor XScale PXA272 o taktowaniu 416 MHz i 64MB RAMu. Podobna ilość pamięci była też przeznaczona na nasze dane, mogliśmy jednak rozbudować pamięć za pomocą kart miniSD. Wróćmy jednak do czytnika - jego umiejscowienie nie było zbyt fortunne. Aby go użyć, musieliśmy rozsunąć obudowę, ponieważ znajdował się za wyświetlaczem. Patrząc na budowę czytnika, wydaje mi się, że Toshiba zdecydowała się żywcem przenieść go ze swoich laptopów. Zapewne jego skuteczność działania nie była zbyt wysoka, dlatego był to jeden z pierwszych i na długi czas ostatni z takich modeli. Z resztą, dopiero od niedawna czytniki w smartfonach zostały dopracowane do perfekcji, jeszcze za czasów S5 dało się słyszeć głosy narzekania na działanie tego elementu.

r   e   k   l   a   m   a

Argument 17: Nokia 6800

Tematykę telefonów z podwójną klawiaturą poruszałem już w pierwszej części cyklu, opisując Pantecha C810. Kilka lat przed Koreańczykami pomysł dwóch klawiatur próbowała przeforsować fińska Nokia, wypuszczając serię kilku modeli. Dzisiaj zajmiemy się jednym z nich - średniopółkową 6800.

Poza ekstrawagancką obudową i ciekawie rozwiązaną klawiaturą mamy do czynienia z klasycznym telefonem Nokii z interfacem S40, który prezentował się na 1,70" wyświetlaczu CSTN o rozdzielczości 128x128. Telefon pozwalał na przesyłanie danych za pomocą przewodu USB, a także bezprzewodowego IrDA. Tych danych nie zmieścimy jednak zbyt dużo, mamy do dyspozycji zaledwie 4 MB bez możliwości rozbudowy. Klawiatura QWERTY tego modelu uchodziła z niesamowicie wygodną, ale jednocześnie była też największą wadą modelu - często ulegała uszkodzeniu, a zdobycie części zamiennej często przekraczało wartość telefonu. Mimo wszystko, jak na początek 2003 roku telefon musiał robić ogromne wrażenie.

Argument 18: Motorola MPx

Jak wyobrażacie sobie flagowy model smartfona na 2004 rok? Nagle przed oczami wielu z Was (szczególnie wśród najmłodszych czytelników) pojawiają się wizualizacje scen z Flintstone'ów. Dinozaury, królik jako antena kineskopowego telewizora, gdzieniegdzie ktoś sobie przypomni PlayStation 2 czy Nokię 3310. Cóż, nie każdy mógł sobie pozwolić na smartfona, dlatego nasza codzienność składała się z prostych telefonów, często cegiełek. Majętniejsi mogli sobie jednak pozwolić na urządzenia z najwyższych sklepowych półek, które były krokiem w świat technologii przyszłości. Jak na przykład ta Motorola.

Dwa wyświetlacze (w tym wewnętrzny, dotykowy, o wielkości 2,80"), 32 MB pamięci z możliwością rozbudowy o kartę pamięci, praca pod kontrolą systemu Windows Mobile 2003 SE oraz pakiet biurowych aplikacji pokazywał biznesową duszę tego smartfona. Jak przystało na flagowego smartfona, w czasie gdy mało który telefon posiadał aparat (a gdy już go miał, była to skromna matryca VGA), Motorola oferowała nam 1,3 Mpx doświetlane diodą LED. Łączność z Internetem zapewniało nam nie tylko połączenie z siecią 3G, ale także wbudowana karta WiFi. Jedyne, co w takim telefonie mogło zaboleć, to jego cena - 749 €.


Mam nadzieję, że spodobało Wam się dzisiejsze zestawienie. Zapraszam również zapoznania się z moimi poprzednimi wpisami oraz komentowania. 

sprzęt oprogramowanie urządzenia mobilne

Komentarze