Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Generacje smartfonów

Każdy wynalazek ma swoje generacje, wszystko się rozwija, ewoluuje. Niczym u Darwina. Praktycznie wszystko ma swojego poprzednika, a z czasem przychodzi czas na następcę. Mówi się o generacjach samochodów, rozwiązań sieciowych, konsol. Nie mówi się jednak o generacjach smartfonów, nigdzie z takim pojęciem się nie spotkałem. Smartfony po prostu są. Od kiedy? "No był sobie iPhone i po prostu sobie są."
O tym, że smartfony nie zaczęły się od debiutu hitu od Apple pisałem już w swoim pierwszym wpisie ponad rok temu. Dzisiaj natomiast postanowiłem samemu podzielić smartfony na cztery okresy, powiedzmy że będą to generacje smartfonów.

Pierwsza generacja: IBM Simon i pierwsze próby połączenia idei komputera z ideą telefonu

Jest to praktycznie cały okres lat '90 ubiegłego wieku. Mimo tego, że ówczesnym telefonom bliżej było do cegłówki niż urządzenia mobilnego, znalazły się osoby, które widziały w urządzeniach mobilnych namiastkę komputera. Z resztą, powstały urządzenia nazywane PDA (Personal Digital Assistent), które pozwalały na pracę z siecią poza biurem. Co więc szkodziło, by pozwolić kieszonkowej namiastce komputera wykonywać połączenia telefonicznie?
W 1992 IBM pokazał Simona, pozwalającego nie tylko dzwonić, ale również wysyłać maile oraz - co najważniejsze w smartfonach - instalować własne aplikacje. O ile Simon był w swoim czasie bardziej ciekawostką niż urządzeniem masowym (m.in. ze względu na cenę), z czasem powstawały kolejne skomputeryzowane telefony. Zaczęły powstawać systemy operacyjne dedykowane tego typu urządzeniom, jednym z bardziej zaawansowanych był EPOC32 tworzony przez firmę PSION. Producenci telefonów komórkowych widzieli w tym systemie tak ogromny potencjał, że w czerwcu 1998 roku postanowili połączyć swoje siły i razem z firmą PSION rozwijać ten system. Tak powstała spółka o nazwie Symbian, taką nazwę przyjął też sam system. Początkowo największy wpływ na Symbiana miała firma Ericsson, która z resztą wypuściła pierwszy telefon z tym systemem - model R380 (o którym więcej możecie poczytać w jednym z moich wpisów). To właśnie razem z tym modelem wprowadzono na rynek nazwę "smartfon".

Druga generacja: kolorowe wyświetlacze i aparaty

Wprowadzenie kolorowych wyświetlaczy i mobilnych aparatów pozwoliło inaczej spojrzeć na telefony komórkowe. Komórka przestała być jedynie przenośnym telefonem z funkcją pisania smsów i graniem w Snake'a. Spojrzeliśmy na telefon w kontekście personalizacji (która już nie ograniczała się jedynie do założenia kolorowej obudowy), olbrzymią popularnością cieszyły się motywy, tapety, dzwonki true tone. Młodszym czytelnikom może być trudno sobie wyobrazić, jaką radością było dla dziadków przypisanie zdjęcia ich wnuków do kontaktu w książce telefonicznej.
Kolorowy wyświetlacz niewątpliwie wpłynął na funkcje multimedialne smartfonów. Smartfony zamieniły się w przenośne aparaty, kamery, a nawet mobilne konsole do gier, czego najlepszym przykładem była Nokia N-Gage z 2003 roku, której również poświeciłem jeden z wpisów. Coraz popularniejszym wyposażeniem smartfonów był moduł WiFi (oraz oczywiście sieć 3G), pozwalające wygodnie przeglądać mobilny Internet - nie były to już tylko tekstowe usługi WAP, a całe multimedialne serwisy dostosowane do małych wyświetlaczy.
Smartfon przestał już być tylko mobilnym biurem - stał się przenośnym kombajnem multimedialnym.

Trzecia generacja: Pożegnanie z rysikiem

Przełomowym momentem w historii smartfonów okazała się premiera iPhone'a firmy Apple. Wbrew mitom, nie był to pierwszy telefon dotykowy, ponieważ wyświetlacz dotykowy miał nawet wspomniany Simon z 1993 roku. iPhone wprowadził jednak inny sposób interakcji z urządzeniem. Wcześniejsze urządzenia z dotykowym wyświetlaczem miały drobny interface przeznaczony do obsługi za pomocą rysika. Środowisko pracy takiego smartfona przypominało zminiaturyzowany system operacyjny komputera, co oznacza, że dla zwykłego użytkownika potrafił być skomplikowany i zwyczajnie... nudny.
Jeśli widzisz rysik, znaczy, że to spieprzyli - Steve Jobs
Projektując interface iPhone'a postanowiono pozbyć się z niego wszystkich zbędnych elementów oraz umożliwić obsługę całego urządzenia za pomocą palca. Obsługę palcem dodatkowo ułatwiło zastosowanie wyświetlacza wykonanego w technologii pojemnościowej (Tutaj wspomnę, że nie był to pierwszy telefon z takim wyświetlaczem. Pierwszy był LG Prada z 2006 roku) oraz możliwość obsługi wyświetlacza za pomocą wielu palców (multitouch).
Zaraz po premierze telefonu od Apple rozpoczęła się moda na telefony z wyświetlaczem dotykowym, które stawały się symbolem nowoczesności, a nawet prestiżu. Wykorzystali to producenci, wypuszczając na rynek tanie (i często tandetne) urządzenia pokroju Samsunga Star (znanego na naszym rynku jako Avila) czy LG Cookie. Firma Google (która wykupiła początkującą firmę o nazwie Android) postanowiła zmodyfikować nabyty przez siebie nowy mobilny system, aby dało się go obsługiwać za pomocą palca.
Jednak nie każda firma uwierzyła w potencjał wyświetlaczy pojemnościowych i obsługę palcem. BlackBerry nadal stawiało na klawiaturę i zostało szybko zapomniane przez rynek. Nokia zbagatelizowała iPhone'a i ze sporym opóźnieniem dostosowała swoją nakładkę na Symbiana do obsługi palcem, jednak dla fińskiego giganta było już za późno. Steve Ballmer, ówczesny prezes Microsoftu, otwarcie wyśmiał telefon bez klawiatury obsługiwany za pomocą palca, co poskutkowało tym, że jego Windows Mobile 6.5 szybko dołączył do grona umarłych mobilnych systemów (z resztą, Microsoft do dziś nie umie odnaleźć swojego miejsca na rynku mobilnym).
Trzecia generacja smartfonów to czas, kiedy każdy telefon, który chciał zaistnieć na rynku, musiał czerpał garściami z produktu firmy Apple. Zakończył się czas indywidualizmu i designerskich wymysłów. Jest to też czas wielkich przetasowań, kiedy dawni branżowi giganci musieli ustąpić rozwijającej się konkurencji z Korei (nastąpił czas dominacji takich marek jak LG czy Samsung), czas wielkich upadków (z rynku zniknął Sony Ericsson czy Palm), a ilość mobilnych systemów operacyjnych ograniczyła się właściwie do dwóch: Androida i iOS.

Czwarta generacja: WINCYJ RDZENIUFF!

Są to czasy obecne. Gdybym miał wskazać czas, od którego bym zaczął datować tę generację smartfonów, to byłaby to premiera Samsunga Galaxy S3 wiosną 2012 roku. Owszem, w tym czasie zadebiutowało sporo modeli o podobnych (lub nawet większych) możliwościach, ale to właśnie produkt Samsunga był najbardziej rozpoznawalnym urządzeniem tamtego okresu.
Co takiego jest we współczesnych smartfonach, że postanowiłem uznać je za osobną generację? Jest to wojna na liczby. Skończył się już czas, kiedy z premierą każdego kolejnego flagowego smartfona mogliśmy cieszyć się coraz mocniejszym sprzętem, pozwalającym na to, by nasz nowy telefon chodził odrobinę szybciej od poprzedniego, a animacje mniej klatkowały. Dawniej chcąc posiadać sprawnie działający telefon, musieliśmy celować w jak najwyższą półkę cenową - dzisiaj nawet budżetowe telefony zapewniają nam odpowiednio płynne działanie. Jest to spory problem dla producentów telefonów, ponieważ coraz trudniej im przekonać potencjalnego klienta do wymiany smartfona na nowszy. Jeszcze kilka lat temu przesiadka na nowy telefon po 3 latach użytkowania była ogromnym przeskokiem technologicznym. Dziś możemy spokojnie używać HTC One M8 z początku 2014 roku, który nie ustępuje wydajnością współczesnym telefonom ze średniej półki cenowej, a przesiadając się na aktualny flagowy model nie odczujemy ogromnej różnicy w płynności działania systemu.

To zmusiło producentów do wspomnianej walki na liczby, bo skoro klient nie zauważy różnicy w działaniu, to trzeba go przekonać suchymi liczbami na papierze. Kilkadziesiąt razy szybszy procesor, więcej pamięci operacyjnej, większy wyświetlacz i jego rozdzielczość, mniejsze ramki wokół wyświetlacza, mniejsza grubość, więcej megapikseli (Które tak naprawdę nie mówią dużo na temat tego, czy dany aparat jest lepszy od poprzednika. Niestety, to nimi kierują się nieświadomi konsumenci). Niekończące się wojny na benchmarki, które i tak w większości przypadków są oszukane, ponieważ producenci stosują w swoim oprogramowaniu specjalne sztuczki poprawiające wyniki lub po prostu płacą niemałe sumy producentom benchmarków.

Dochodzi jeszcze oddech na plecach ze strony nowych firm z Chin, które z coraz większym przytupem pokazują gigantom technologicznym, do kogo należy rynek smartfonów.

Co nam przyniesie przyszłość?

W tej chwili trudno mi określić, co by musiało się stać, żeby rozpoczęła się kolejna generacja smartfonów. Inne sposoby interakcji z użytkownikiem? To już mamy od jakiegoś czasu. Były takie smartfony jak Nokia N9 czy Amazon FirePhone obsługiwane gestami. Być może będzie to moment, kiedy każdy smartfon, nawet ten z najniższej półki cenowej będzie potrafił nam zastąpić pełnoprawny komputer. Uważam, że to jeden z pozytywnych efektów tego, że smartfony mają coraz mocniejsze podzespoły, które można wykorzystać w bardziej produktywny sposób od obróbki selfie. Mamy już pierwsze przymiarki do "nowych czasów" - był pomysł firmy Cannonical na mobilne Ubuntu, Microsoft cały czas rozwija tryb Continuum pozwalający na używanie smartfona jako namiastki stacji roboczej (czym stara się promować firma HP przy swoim flagowym smartfonie).
Kolejnym krokiem jest możliwość uruchomienia desktopowej wersji Windowsa 10 na procesorze ARM, co przyniósł nam Snapdragon 835. Również Samsung chce iść w tym kierunku - według przecieków, tryb desktopowy ma nam przynieść również przyszły Galaxy S8. Zaczynamy powracać do początku koncepcji smartfona, jako urządzenia mającego być narzędziem pracy, namiastką komputera. A co dla osób, które nadal oczekują od smartfonów rozrywki, a nie narzędzia pracy? Na tych czekają smartfony zapewniające rozrywkę w wirtualnej i rozszerzonej rzeczywistości, które już się zaczynają na półkach sklepowych pojawiać. 

sprzęt oprogramowanie urządzenia mobilne

Komentarze

0 nowych
  #1 28.02.2017 21:18

Do dziś używam N93 :)

lordjahu   22 #2 28.02.2017 21:23

Przyszłość powinna przynieść rozwijane baterie, bo od 4 lat nic nowego.

darek719   40 #3 28.02.2017 21:25

@lordjahu: i tak pozostanie. bo to troche jak z samochodem na wode...

PokerFace   10 #4 01.03.2017 00:36

Chwalmy pana za czwartą generację, wszystko się ustabilizowało i nie trzeba co chwile zmieniać telefonu :)

Ernest Magnus   9 #5 01.03.2017 04:11

@PokerFace: "Chwalmy pana za czwartą generację"

Dzięki Ci o Panie za chleb na ten dzień i czwartą generacje na ten czas. Amen XD