Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Najstraszniejsze telefony świata

Halloween to w Polsce stosunkowo nowe święto, które próbuje wtargnąć do naszych domów. Dla jednych jest to powód do dobrej zabawy, dla innych niepotrzebne podążanie za modą, dla jeszcze innych jest to niszczenie narodowych tradycji. Ja jednak nie będę skupiał się na tradycjach. Chciałbym, żeby ten wpis był zestawieniem najstraszniejszych telefonów świata. Najstraszniejszych pod różnymi względami, o czym się przekonacie. Zapraszam więc do mojego (możliwe, że całkiem subiektywnego) zestawienia.

Miejsce 8: aQooQoo Q3 Loco

Koulrofobia - strach przed klaunami. Możliwe, że spotkaliście się z tym zjawiskiem, jest to dość popularna fobia. Jestem ciekaw, czy podobną fobię można mieć w stosunku do telefonów komórkowych. Już samą nazwę wystarczająco ciężko się wymawia i podejrzewam, że ktoś miał niezłą wyobraźnie (lub gaworzącego niemowlaka). Obawiam się, że dziecko wychowane z telefonem aQooQoo Q3 Loco na pewno w jakiś sposób będzie odczuwało pewien dyskomfort w dorosłym życiu.

Mamy czasy, w których 4-letnie dziecko lepiej obsługuje smartfona, niż jego rodzic. Nie ma więc sensu ograniczać mentalnie nasze dzieci. Nie mówię oczywiście, by dawać niemowlakom smartfonów za 3 tysiące złotych. Stary smartfon lub "klasyczna Nokia" wystarczą. Mimo, że mali, to przecież też są ludzie.

r   e   k   l   a   m   a

Miejsce 7: Manta Smart Touch TEL4092N

Dość mało zaskakująca propozycja w tym zestawieniu. Z potwor.. telefonami wątpliwej jakości spod tego szyldu moi czytelnicy spotkali się już nie raz, więc myślę, że rozpisywanie się na temat tego telefonu nie ma zbytnio sensu. Jaki telefon jest, każdy widzi. A widzi to, że ten prosty telefon (być może w myśl Halloween) przebrał się za jednego ze smartfonów HTC. Dodam, że istnieją też warianty wyglądające jak iPhone czy Samsung.

Mimo, że te telefony nie kosztują dużo, miałbym wyrzuty sumienia kupując takie coś choćby swojej babci. Jakość telefonów tej marki jest dyskusyjna, a sprzęt uchodzi za awaryjny. Również zastosowane oprogramowanie nie jest przyjazne dla użytkownika. Kupując tego typu urządzenia tworzymy popyt. To oznacza, że gdzieś tam daleko jest małe azjatyckie dziecko, które za grosze składa te telefony. I one trafiają do sklepów, a kilka tygodni później są wyrzucane do elektrośmieci. Świata nie zmienię i jeszcze długo małoletni pracownicy będą wyzyskiwani do produkcji różnorakich rzeczy. Jeśli już muszę kupować efekt ciężkiej pracy ludzi, niech to będzie coś, czego nie wyrzucę po tygodniu. Nie wspominając o tym, że to nie ma niczego wspólnego z dbaniem o środowisko naturalne.

Miejsce 6: iMi X

Jeśli już jesteśmy przy "imitacjach" popularnych telefonów, warto przytoczyć tutaj jedną z niedawnych premier. Nie mam tu jednak na myśli iPhone'a X (o którym pisałem poprzedni felieton ), a coś, co prawdopodobnie powstało wspólnymi siłami inżynierów Apple i Xiaomi na jednej z imprez integracyjnych. Ilość rozlanego sake musiała być stosunkowo duża, skoro telefonowi poświecono oficjalną premierę w Tajlandii. Przy takim monstrum wymięka zarówno Frankenstein, jak i Goophone X ze swoim procesorem A11 MTK.

Miejsce 5: LG G4

Właściwie, równie dobrze mógłby to być G3, G5, V10, V20 czy Nexus 5X. Wszystkie te modele łączy jedno - wady fabryczne, których producent tak jakby nie widzi. Szczerze mówiąc, nie rozumiem jak to się stało, że przez 3 lata Koreańczycy pozwalali na to, by z powodu tzw. zimnych lutów na płycie głównej, aż trzy generacje flagowych smartfonów cierpiały na tzw. bootloopy. Nigdy nie wiesz, kiedy Twój (nie taki znowu tani) smartfon postanowi Ciebie przestraszyć i uruchomi się ponownie. I jeszcze raz. Tak już bez końca, aż zdechnie na amen. Znam osobę, która dzięki nieporadności LG nauczyła się naprawiać wyżej wymienione smartfony i całkiem nieźle na tym wychodzi. Jednak straszenie bootloopem, to nie jedyna umiejętność flagowych eldżików. Wyświetlacze flagowych Koreańczyków potrafią chorować na tzw. powidoki, czyli obraz utrwalający się na wyświetlaczu. Niektóre serwisy LG rozkładają ręce, niektóre mówią, że problem nie istnieje. A może to duchy?

Miejsce 4: Nokia X

Mamy końcówkę roku 2013. Fińska Nokia ma już dość mariażu z Microsoftem i postanawia zlecić Foxconnowi wyprodukowanie partii telefonów Lumia, pracujących pod kontrolą systemu Android. Akcja była przeprowadzona pod kryptonimem "Nokia Normandy" i miała zmusić Amerykanów do wykupienia od Nokii upadającego działu mobilnego, pod groźbą przejścia na system operacyjny konkurenta.

Microsoft postanawia jednak zrobić dobrą minę do złej gry i... pozwala Nokii na wypuszczenie smartfonów z Androidem - na swoich warunkach. Nie jest to jednak czysty Android, a głęboko zmodyfikowany AOSP bez usług Google. System jest tak mocno zmodyfikowany, że nawet wizualnie nawiązuje do mobilnego Windowsa. Tak powstała seria "Nokia X", która miała w ofercie Finów zastąpić serię Nokia Asha. To nie mogło się udać. Telefon miał zbyt słabe podzespoły, a interface klatkował przy przewijaniu listy aplikacji w menu. Budżetowa Lumia 520 działała przy tym telefonie niczym flagowy model. Podejrzewam, że taki był cel Microsoftu - ośmieszyć system konkurencji i pokazać wyższość swoich rozwiązań. W 2017 roku brzmi to jak science fiction. Niestety, Nokia X została przypisana do gatunku horrorów.

Miejsce 3: Samsung Galaxy Y Hello Kitty

Czyż on nie jest uroczy?
3.00" wyświetlacz 240x320pix z funkcją liczenia pikseli, 180 mb pamięci dostępnej dla użytkownika, jeden z najbardziej budżetowych procesorów marki Broadcom. Połączmy to z 384 MB pamięci RAM, z którego korzystała niezbyt lekka w tamtym czasie nakładka TouchWiz, pracująca na systemie Android 2.3.5. Nie wiem, jakiego rodzaju czarnej magii użył Samsung do uruchomienia tego monstrum, ale to co mu wyszło, jeszcze przez długi czas będzie koszmarem dla jego użytkowników. W połączeniu ze słodkim, różowymi kotkiem (który według niektórych okultystów jest uosobieniem szatana) daje nam jedno z najbardziej przerażających urządzeń tego świata. Laleczka Anabell wśród smartfonów.

Miejsce 2: Sony Xperia M2

Jeżeli ktoś z Was wierzy w zjawiska nadprzyrodzone, to ten telefon ma je wszystkie skumulowane w swojej niepozornej obudowie. Przynajmniej takim telefonem był egzemplarz mojej partnerki (choć znam też inne, podobne przypadki). Z początku było wszystko jak należy. Smartfon działał tak, jak powinien. Owszem, słaby aparat dawał się we znaki, ale "ten model tak miał". Dopiero z czasem telefon zaczął pokazywać swoje drugie oblicze. Znikająca klawiatura, zawieszający się dotyk, problemy z odblokowaniem telefonu (przycisk blokady właściwie nie działał) czy szwankujący mikrofon. Przyszedł czas, że podczas rozmowy telefonicznej, telefon zaczął się sam rozłączać lub zawieszać rozmowę. Po szóstej próbie nawiązania połączenia puszczały nerwy, a muzyczka towarzysząca zawieszeniu rozmowy stała się przeze mnie bardziej znienawidzona od dźwięku budzika. Doszło nawet do tego, że telefon sam sobie dzwonił gdzie chciał i do kogo chciał (nawet, gdy leżał na stole). Ostatecznie, nawiedzona Xperia trafiła do zdesperowanej koleżanki mojej dziewczyny, która chciała go odkupić za 80zł. Niestety, jej chłopak nie był tak cierpliwy jak ja. Telefon zakończył żywot kontrolowanym skokiem z balkonu. Mam nadzieję, że jej elektrozwłoki zostały pochowane w jakiejś krypcie.

Swoją drogą, jej następca - Xperia M4, wcale nie ma lepszej opinii. W tej z kolei padały jak muchy płyty główne. Obok numerów alarmowych, użytkownik tego modelu powinien również zapisać sobie numer do zaufanego serwisanta.

Miejsce 1: Siemens S25

Możecie sobie pomyśleć, że poniższą historię wymyśliłem na potrzeby wpisu. Tak jednak nie jest. Ale do rzeczy. Osoby, które czytają moje wpisy lub kojarzą moją działalność w Internecie wiedzą, że kolekcjonuję telefony komórkowe i wszelkiej maści elektronikę.

Wśród mojego zbioru telefonów, znajduje się Siemens S25 z 1999 roku. Przez długi czas był on rozładowany, jednak pewnego dnia postanowiłem go "ożywić", po czym odłożyłem do szuflady. Pewien wtorek, godzina 3 nad ranem. Znikąd zaczyna lecieć dziwna muzyczka, niczym z jakiejś kreskówki. Szukam po ciemku smartfona, jednego, drugiego, to nie to. Laptop? Wyłączony. Zapalam światło, podchodzę do komody z telefonami - muzyczka się wyłączyła. Otwieram szufladę, nerwowo przekładam telefony - wszystkie wyłączone. Zaniepokojony kładę się spać.

Tydzień później, gdy byłem w pracy na nocnej zmianie, zadzwoniła do mnie moja dziewczyna. Powtórzyła się sytuacja sprzed tygodnia, tym razem to ona została obudzona przez tajemniczą polifonię. Z samego rana postanowiła przeszukać wszystkie moje telefony. Kiedy otworzyła szufladę, zobaczyła to:

Uruchomiłem telefon, o dziwo, nie miał ustawionego budzika. Nie był to też dźwięk trybu demonstracyjnego. Tak czy inaczej, od tej pory wyciągam baterie z telefonów, będących elementem kolekcji.

Mam nadzieję, że spodobało Wam się moje halloweenowe zestawienie "najstraszniejszych telefonów świata" i tworząc je, poprawiłem Wam humor. Zapraszam również do zapoznania się z moimi poprzednimi wpisami.
 

sprzęt urządzenia mobilne inne

Komentarze