Podsumowanie roku 2017 w świecie mobilnym

Można by odnieść wrażenie, że ubiegający nam właśnie rok był nudny jak flaki z olejem i nie zobaczyliśmy niczego, co by mogło nas zaskoczyć. Ciągle tylko bezramkowce i rdzenie - smartfony, między którymi nie widać już zasadniczej różnicy. Na szczęście, jest tak tylko z pozoru. Kiedy podsumujemy wszystkie wydarzenia w jednym miejscu, okaże się, że dawno nie mieliśmy tak ciekawego roku w rozwoju technologii. 

Zacznijmy od Chin

Mimo, że to nie Chińczycy byli odpowiedzialni za największe tegoroczne osiągnięcia, to na nich były skupione oczy całego świata. Producenci z Państwa Środka dość mocno dali popalić konkurencji i na stałe zagościli w różnego typu słupkach popularności. Choć nie każda chińska firma ma się czym pochwalić.

reklama

Huawei umacnia swoją pozycję

Największy rozkwit (z lat 2015-16) ta korporacja ma już za sobą, ale ciągle umacnia swoją pozycję. Bardzo duży wpływ na tę sytuację miała dość agresywna kampania reklamowa (gdzie twarzą marki w Polsce stał się Robert Lewandowski). Głównym czynnikiem ekspansji było jednak promowanie telefonów chińskiego producenta w punktach operatorów, dzięki którym model P8 Lite stał się niemałym sukcesem - tylko w Polsce sprzedano 1.5 miliona egzemplarzy. W ekspansji Huaweia pomagał nawet chiński rząd. W tej chwili producent ugruntowuje swoją pozycję, a popularność sprawiła, że Chińczycy nie bali się podnieść cen swoich urządzeń. Ostatnim uderzeniem była premiera serii Mate 10, gdzie zastosowano procesory korzystające ze sztucznej inteligencji

#XiaomiLepsze 

Nie mogło tutaj zabraknąć najgłośniejszej marki ostatnich czasów. Sukces Xiaomi polega na tzw. marketingu szeptanym. Producent nie inwestuje w reklamę - zamiast tego wypuszcza na rynek dobrze wykonane urządzenia w bardzo atrakcyjnych cenach. Nabywcy zadowoleni z nowego smartfona polecają go innym - interes się kręci. A warto dodać, że Xiaomi to nie tylko telefony komórkowe, a przede wszystkim całe portfolio gadżetów do wyposażenia domu - od cyfrowej wagi po sofę i deskę klozetową. 

Świadomość marki w naszym kraju szczególnie wzrosła po wprowadzeniu produktów Xiaomi do polskich elektromarketów za pomocą oficjalnej dystrybucji. Takie produkty jak flagowe Mi MIX 2, Mi6 czy średniopółkowe Redmi Note 4/Mi A1 stały się hitem już w momencie premiery. Jednak sam z doświadczenia wiem, że nie są to smartfony idealne, o czym wielu fanatyków marki zapomina. 

Powrót Motoroli, Lenovo w odwrocie, ZUK is dead

Był to średni rok dla koncernu Lenovo. Kiedy rok temu Chińczycy postanowili zrezygnować z kultowej nazwy Motorola na rzecz "Lenovo Moto", nie myśleli, że zostaną zduszeni przez dwie inne chińskie firmy, o których wspominałem wcześniej. Tak więc na kluczowych rynkach powróciła Motorola (i to z dość sporym powodzeniem). Lenovo pozostało tam, gdzie miało już wyrobioną renomę, a najbardziej ucierpiała trzecia marka - ZUK, którą wygaszono.

Szczególnie serca fanów charakterystycznego "Hello Moto" i logotypu zwanego emsigmą podbiła seria modułów Moto Mods, która jest kompatybilna z coraz to nowszymi modelami ze średniej i wyższej półki.

Nadzieja w BlackBerry, zapomniany Alcatel, powrót marki Palm

Niezbyt dobrze radzi sobie TCL - korporacja znana z produkcji telewizorów, a także smartfonów Alcatel. Początek roku przyniósł współpracę z kanadyjskim BlackBerry, dzięki czemu Chińczycy mają prawa do produkcji smartfonów z kultowym logotypem. Zaowocowało to serią DTEK czy modelem KEYone - ostatnim smartfonem z fizyczną klawiaturą. Nie obyło się bez kontrowersji, ponieważ w pierwszych egzemplarzach potrafił wypadać wyświetlacz.

Sama marka Alcatel została właściwie pominięta w oczach użytkowników smartfonów jak i redaktorów. Mówią o tym m.in. słupki sprzedażowe, które od zeszłego roku sukcesywnie spadają. O ile w zeszłym roku sprzedano 50 milionów urządzeń dawnej francuskiej firmy, o tyle w tym roku były to już "zaledwie" 32 miliony. Alcatel wyróżnił się zasadniczo dwa razy - wypuszczając flagowca z Windowsem 10 Mobile i marcowym problemem z samozapłonem Idola 4, który dotknął jednego z moich czytelników (pozdrawiam Bartka). 

Odświeżenie wizerunku to najwidoczniej za mało, dlatego Chińczycy chcą zmienić grupę docelową swojego brandu. W następnym roku Alcatel ma stać się marką kierowaną do młodzieży. Co w takim razie z poważniejszymi klientami? Do nich zostanie skierowany powracający Palm, na którego TCL uzyskał licencję.

Oppo ponownie zabija flagowce

Inną firmą, która może uznać mijający rok za udany jest Oppo. Z pozoru ta chińska korporacja nas nie dotyczy, jednak jest to mylne założenie. To właśnie Oppo jest odpowiedzialne za markę smartfonów OnePlus, która jest niemałym bestsellerem w klasie telefonów z wyższej półki. Mimo początkowych kontrowersji związanych z designem modelu OnePlus 5 - nazywanym przez zgryźliwych "iPhonem z Androidem" - smartfon okazał się kolejnym sukcesem. Nie inaczej jest z odświeżoną wersją "pogromcy flagowców" - modelem 5T.

Tajwan, Korea Południowa i Japonia

Pracowity rok dla HTC

Firma od dłuższego czasu ma problemy z utrzymaniem się na rynku, co było spowodowane niezbyt dopracowanym portfolio smartfonów czy słabym marketingiem. Telefony z procesorem Snapdragon 400 z końca 2016 roku (wyceniane na średnią półkę) czy mała świadomość istnienia marki wśród konsumentów nie poprawiały sytuacji - jedynie gogle VR okazały się dla Tajwańczyków dochodową gałęzią działalności. Początek roku przyniósł nam zmianę wizerunkową. Producent zrezygnował z budżetowych smartfonów, skupiając uwagę na średniej i wyższej półce. Serie Desire czy One zastąpiono nową serią U, z udanymi modelami U11 czy U11+ na czele.

Nie można zapomnieć o dużym zastrzyku finansowym ze strony firmy Google, która zleciła HTC zaprojektowanie i produkcję telefonu Pixel 2, a także wykupiła cały dział odpowiedzialny za serię Pixel.

LG szuka swojej drogi

Mniej szczęścia od Tajwańczyków miało koreańskie LG, które również zaczęło tracić grunt pod stopami, odnotowując spadki. Po stylowym G4 i nieudanym wizerunkowo G5 postanowiono całkowicie zmienić koncepcję tworzonych przez siebie flagowych smartfonów.

Tworząc model G6 zrezygnowano z wymienialnej baterii (co było cechą charakterystyczną flagowców od LG) czy porzucono wprowadzoną rok wcześniej koncepcję modułów. Nowinką technologiczną stał się za to wyświetlacz z zaokrąglonymi rogami. Gwoździem do trumny był procesor smartfona - producent postawił na starszego Snapdragona 821, tłumacząc, że wolał zastosować nadal bardzo wydajny i dopracowany procesor, zamiast nowej i nieznanej jednostki 835. Konsumenci nie kupili tego wyjaśnienia. Klienci kierujący się magią liczb wybrali konkurencję, a produkt Koreańczyków uchodził za przestarzały technologicznie. Najbardziej na tym zyskaliśmy my - G6 stał się najbardziej opłacalnym tegorocznym flagowcem. Nowe egzemplarze można kupić za mniej niż 1800zł u oficjalnego dystrybutora czy 1300zł na portalach aukcyjnych. 

Również Pixel 2 XL produkcji LG nie ma najlepszej opinii. Wiele telefonów okazało się wadliwych, a koreańskie wyświetlacze "chorują" na znane z modeli G3-G5 powidoki. W sieci zagrzmiało, gdy jeden z nabywców iks elki otrzymał telefon bez... systemu operacyjnego. Z cieplejszym przyjęciem spotkał się model V30, w którym zrezygnowano z dodatkowego wyświetlacza (znanego z poprzedniej generacji).

Samsung uczy się na błędach

Po zeszłorocznych problemach z samozapłonem Note7 (na którym Koreańczycy stracili ponad 17 miliardów dolarów) Samsung musiał odrobić straty wizerunkowe. I zrobił to z nawiązką. Modele S8 i S8 Plus wprowadziły nowy design, który zerwał ze stylistyką poprzedników. Zniknęły charakterystyczne dla Samsunga przyciski fizyczne, a zamiast nich pojawił się wyświetlacz Infinity Display i moda na wyświetlacze o proporcjach 18:9. Mimo początkowych problemów z różowym zabarwieniem AMOLEDa, smartfon stał się hitem. 

Przy okazji, Samsung przejął koncepcję smartfona jako namiastki komputera, którą wcześniej próbowały przeforsować firmy Cannonical (Ubuntu) oraz Microsoft (Windows 10 Mobile). DEX stał się sporym ukłonem w stronę środowisk linuxowych, dzięki możliwości uruchamiania różnych dystrybucji.

Zmieniła się również polityka aktualizacji Samsunga. Już dawno skończyły się czasy wydawania nowych wariantów typu Neo/Plus/Prime, z nowszym systemem niż wersja bazowa (zamiast wydania aktualizacji dla starszego modelu). Nowe wersje systemów otrzymały nawet najbardziej budżetowe modele pokroju Galaxy J5.

Nadszedł również czas na ósmego Note'a. Koreańczycy mieli dwa wyjścia: zrezygnować z serii Note (na co się zapowiadało) lub też sprawić, by następca Note7 przyćmił zeszłoroczną porażkę. Tak się też stało, a wielu uznaje model Note8 za najważniejszy tegoroczny debiut. Co by nie mówić, w tym roku Samsung dokonał ogromnej przemiany wizerunkowej. 

Sony wychodzi na plus

Po latach spadków i wielu wewnętrznych przetasowaniach Sony przestało dokładać do interesu, a dział smartfonów Xperia przestał przynosić straty. Seria flagowców XZ okazała się bardzo udana, a do sukcesu nowych Xperii cegiełkę dołożyła udana seria Compact. Następny rok ma nam przynieść rewolucję w designie Japończyków, którzy zamierzają zrezygnować z ładnego, ale wyeksploatowanego języka stylistycznego OmniBalance.

Warto wspomnieć o współpracy firmy Sony i Jolla, dzięki którym na wybranych urządzeniach Xperia możemy zainstalować system Sailfish OS.

Giganci z Doliny Krzemowej

Apple dogania konkurencję/wyznacza trendy (niewłaściwe skreślić)

W tym roku gigant z Cupertino nie pozwolił na to, by było o nim cicho. Po udanym modelu 7/7 Plus przyszła pora na jego następcę. Nie był to jednak model oznaczony literą "S", a całkiem nowa generacja. 8/8 Plus okazały się całkiem niezłym odświeżeniem siódemki, wprowadzając bezprzewodowe ładowanie czy procesor używający sztucznej inteligencji. Oczy widowni były jednak skierowane na trzeciego z tegorocznych smartfonów - wydany na dziesięciolecie istnienia marki iPhone model X. Po latach zrezygnowano z charakterystycznego przycisku, wprowadzając bezramkowy design (w tym charakterystyczną monobrew) czy technologię Face ID (mająca zastąpić czytnik linii papilarnych). Największymi sensacjami okazały się cena modelu X (która w polskiej dystrybucji wynosi około 5000zł) czy... inteligentne emotikony. Premierom Apple poświeciłem osobny felieton.

Jak co roku, zadebiutowała również nowa wersja systemu iOS, tym razem o oznaczeniu "11". Jak się okazało, nowy system okazał się jednym z najmniej dopracowanych systemów mobilnych w historii Apple.

Ponownie o firmie zrobiło się głośno kilka dni temu, kiedy to gigant z Cupertino przyznał się do spowalniania starszych modeli, co ma być spowodowane chęcią wydłużenia życia produktów. Jak pokazuje ilość wystosowanych pozwów sądowych - Apple nie przekonało swoim tłumaczeniem wszystkich użytkowników. 

Google w formie

Konkurent Apple z Mountain View skierował swoje siły i pieniądze na pracę programistów. Z jednej strony mamy debiut ósmej odsłony Androida, wprowadzającego takie nowości jak Instant Apps, projekt Trebble czy odsłonę dedykowaną najsłabszym smartfonom - Android 8.0 Go Edition. Poza Androidem, trwają pracę nad systemem operacyjnym Google Fuchsia, który w przyszłości miałby zastąpić Androida i być konkurentem dla Windowsa na desktopie. 

W Polsce mniejszą uwagę przykładano do drugiej generacji serii Pixel, między innymi ze względu na brak dostępności tych smartfonów na polskim rynku. Jeśli już mowa o naszym kraju, coraz więcej banków postanowiło wprowadzić technologię Android Pay.

Microsoft się zbroi

Jeśli w tym roku miałeś lub miałaś styczność z artykułem na temat działu mobilnego Microsoftu, to prawdopodobnie był to kolejny z rzędu artykuł przypominający o porażce mobilnego Windowsa. Cóż, projekt Windows 10 Mobile został wygaszony, a ostatnim użytkownikom mobilnych okienek pozostały aktualizacje bezpieczeństwa.

Nie oznacza to jednak, że w Redmond nic się nie dzieje, a Satya Nadella zgasił światła. Wprost przeciwnie. Microsoft chce powrócić i to z przytupem.

Zaprzestano prac nad Windowem 10 Mobile, ponieważ całe siły i finanse przekierowano na projekt Windows 10 for ARM. Jak sama nazwa mówi, jest to system operacyjny pracujący na procesorach mobilnych. Na początku roku pokazano system uruchomiony na procesorze Snapdragon 820 (wraz z działającą emulacją procesorów x86), a w grudniu ujrzeliśmy pierwsze, gotowe urządzenia pracujące na nowym systemie. 

Nie będzie to jednak system tylko dla laptopów i tabletów - Amerykanie mają zamiar wrócić do produkcji smartfonów. Wiadomo o istnieniu dwóch prototypów o nazwach Surface Mobile Peking i Surface Mobile Slavonia. Ostatnie wnioski patentowe pokazują składanego smartfona z dwoma wyświetlaczami, mającymi po rozłożeniu tworzyć tablet. Całość będzie się opierać o system Windows 10 for ARM z interfacem C-SHELL (zmieniający się w wersję mobilną lub desktopową, w zależności od trybu pracy). 

Czas na nowych graczy

W tym roku w świecie smartfonów zadebiutowało dwóch nowych graczy - Essential i Razer. Essential Phone to dziecko Andy'ego Rubina, nazywanego ojcem Androida. Model ten miał uchodzić za najbardziej dopracowany telefon z Androidem na świecie. Mimo początkowych problemów sprzedażowych (oraz dystrybucyjnych) osiągnął pewien sukces, wprowadzając m.in modę na wcięcie w wyświetlaczu

Więcej szumu zrobił jednak Razer ze swoim Razer Phonem. Model okazał się naprawdę niezłym smartfonem, a przy tym dość przystępnym cenowo (w porównaniu do flagowców innych firm). Jako nowinkę technologiczną warto wspomnieć wyświetlacz o częstotliwości 120Hz. Uznaję tego smartfona ze jeden z najbardziej udanych debiutów tego roku. Piszę to z pełnym przekonaniem, jako jedna z niewielu osób w Polsce, która ma do czynienia z tym urządzeniem.

Cechy charakterystyczne smartfona roku 2017

Bezramkowy design

Zdecydowanie jest to rok bezramkowców oraz "bezramkowców". Producenci (no, może poza Sony) robią wszystko, by ich smartfony miały jak najmniejsze ramki. Wprowadzenie bezramkowego designu dedykuje się chińskiemu Xiaomi, zapominając, że kilka lat wcześniej takie telefony bez większego rozgłosu pokazywał japoński Sharp.

USB Typu C

Mimo, że ten typ złącza debiutował już w smartfonach z końca 2015 roku, dopiero w tym roku nowy standard został spopularyzowany. Nowe USB można nawet spotkać w smartfonach budżetowych, co uznaję za ogromny plus.

18:9

Wraz z Samsungiem Galaxy S8 oraz LG G6 spopularyzował się kolejny nowy standard - wyświetlacze o proporcjach 18:9. Główną zaletą tego typu wyświetlaczy ma być większa ilość wyświetlanych treści.

Wydarzenie roku: powrót Nokii

Na koniec postanowiłem zostawić to, na co czekało wielu fanów dawnego fińskiego giganta. Za sprawą HMD Global, marka Nokia powróciła do świata smartfonów. Jednak to nie smartfony Nokii sprawiły, że oczy świata ponownie spojrzały na Finów a... współczesna interpretacja Nokii 3310.

Może i nie jest to telefon do końca udany (o czym pisałem latem), ale zrobił swoje. To nie Koreańczycy czy Amerykanie zrobili najwięcej zamieszania na targach MWC, a zwykła, prosta Nokia. 

Wraz z 3310 zadebiutowała również średniopółkowa Nokia 6, a także modele 3, 5 a później flagowa ósemka i budżetowa dwójka. Wszystkie smartfony Nokii są oparte o czystą edycję Androida 7.0, dla których producent zapowiedział nie tylko aktualizację do edycji 8.0 Oreo, ale także do przyszłego Androida P. Dobrze by było, by przy okazji poprawiono optymalizację systemu, który na modelach 3 i 5 potrafi niemiło "zamulić".

Sporo kontrowersji budzi firma HMD Global, stojąca za nowymi smartfonami. Wielu Internautów zarzuca nowym Nokiom, że są to wytwory chińskich firm żerujących na dawnej marce. Mało kto jednak wie, że "chińskie HMD" to firma z Finlandii utworzona przez byłych pracowników Nokii. Całość jest kierowana przez centralę Nokii i po ostatnich sukcesach kwestią czasu będzie moment, kiedy HMD ponownie zostanie oficjalnym działem mobilnym Finów. A co z kwestią miejsca produkcji tych smartfonów? Ludzie zapomnieli, że większość "prawdziwych Nokii" również była produkowana w Chinach czy Wietnamie, a w fabryce Foxconnu (tam, gdzie aktualnie są produkowane te telefony) powstają choćby iPhone'y czy urządzenia pozostałych marek. 

Nie zapomniano również o użytkownikach klasycznych telefonów, którzy otrzymali nie tylko przepłaconą 3310 (2017), ale także takie modele jak 150, 130 (2017) i najbiedniejszą 105 (2017), którą testowałem dla Was na początku miesiąca.

Jak myślicie, co nam przyniesie następny rok?

 

sprzęt oprogramowanie urządzenia mobilne

Komentarze