Recenzja: Xiaomi Redmi 5 — po prostu dobra budżetówka

Z Xiaomi (i z każdą inną popularną marką) bywa tak, że oglądasz na ekspozycji flagowy model i cieszysz oko jego specyfikacją. Często jednak okazuje się, że zaglądając do portfela, musisz zredukować swoje wymagania i zakupić coś dużo tańszego. Korzystając z tego, że mój ojciec potrzebował nowego telefonu, postanowiłem wpierw samemu sprawdzić jego przyszłego smartfona.

Opakowanie budżetowego przedstawiciela chińskiej marki nie odbiega niczym od pozostałych pudełek, w jakie są pakowane inne modele z serii Redmi. Jak mówi sama nazwa, tektura jest zabarwiona na kolor czerwony (wpadający w pomarańcz). W środku znajduje się kabelek microUSB, ładowarka, instrukcja obsługi i oczywiście telefon. Miłym dodatkiem jest półprzeźroczyste, silikonowe, czarne etui.

Praktycznie cała obudowa jest wykonana z aluminium. Nie jest ono jednak zbyt trwałe, po kilku dniach w etui, na ramce pojawiły się drobne "wgniotki". Sam smartfon wydaje się wysoki, aczkolwiek nie oznacza to, że jest nieporęczny. Jego wysokość jest efektem zastosowania 5.7" wyświetlacza przy proporcjach 18:9.

Patrząc od góry, zobaczymy port jack, mikrofon oraz IrDA (której możemy użyć do obsługi urządzeń). Prawa strona to klasyczne przyciski głośności oraz blokady ekranu. Nie mam zastrzeżeń co do ich rozmieszczenia czy skoku, są odpowiednie. Na lewym boku znajdziemy tackę na dwie karty nanoSIM (przy czym jeden ze slotów jest zamienny z kartą pamięci microSD).

Od dołu mamy dostęp do portu ładowania. Jest to microUSB, które w tej kategorii cenowej jest (jeszcze) akceptowalne. Poza nim, jest jeszcze głośnik i mikrofon, zamaskowany pod otworami udającymi drugi głośnik.

Na froncie znajduje się wyświetlacz, okraszony wąską ramką. Górną i dolną belkę wyświetlacza ciężko jest nazwać "lotniskiem". Cieszy mnie to, że w tym przypadku Xiaomi nie skusiło się na fanaberię pod postacią dużej dolnej belki i wcięcia w wyświetlaczu, połączonego z budżetowym wyświetlaczem IPS TFT. Niestety, w nowszym Redmi 6 Pro już trzeba polubić się z notchem.

Patrząc na tylną część obudowy Redmi 5, rzuci nam się w oczy wystający obiektyw aparatu. Jest on mocno uwidoczniony. Pod nim znajdziemy czytnik linii papilarnych, którego umieszczono na odpowiedniej dla mnie wysokości. Nie mam zastrzeżeń co do jego czułości.

Wyświetlacz

Xiaomi postarało się o dobry jakościowo wyświetlacz IPS TFT, którego kolory zostały odwzorowane w dużo lepszy sposób, niż w dwa razy droższym modelu Mi Max 2 (tam są one zbyt blade). Powiedziałbym nawet, że dawno nie spotkałem się z tak dobrym wyświetlaczem w tej klasie urządzeń. Trochę dziwi mnie moda na zaokrąglone rogi wyświetlacza. O ile w przypadku telefonów z zagiętym po bokach ekranem, rozwiązanie to dodaje uroku, o tyle przy płaskim wyświetlaczu wygląda to po prostu dziwnie.

Rozdzielczość 720x1440 pikseli przy 5.70" wyświetlaczu nie jest może idealną wartością (musimy nacieszyć się wartością 282 punktów na cal), jednak nie przeszkadzało mi to w codziennym użytkowaniu. Fonty czy grafiki nie były jeszcze postrzępione. Nie dostrzegłem też charakterystycznych powidoków, które potrafią nawiedzać droższe telefony z serii Redmi.

Specyfikacja Xiaomi Redmi 5

Wyświetlacz: IPS TFT, 720x1440px, 5.70", 282 ppi, szkło Gorilla Glass
Wymiary i waga: 151.80 x 72.80 x 7.70mm, 157 g
Procesor: ośmiordzeniowy Qualcomm Snapdragon 450 z zegarem o taktowaniu 1.8 GHz
Grafika: Adreno 506
Konfiguracja pamięci: 2 GB RAM (dostępne również warianty 3 i 4 GB) i 16 GB pamięci wbudowanej (lub też 32 i 64 GB) + czytnik kart microSD do 128 GB
Aparat główny: 12 Mpx, f/2.2, LED
Aparat przedni: 5 Mpx
Bateria: Li-Ion 3300 mAh
Łączność i czujniki: Bluetooth 4.2 LE, WiFi v802.11 b/g/n, USB 2.0, GPS, A-GPS, żyroskop, czujnik grawitacji, czytnik linii papilarnych, IrDA
System: Android 7.1.2 Nougat z nakładką MIUI 9

System, jego nakładka i wydajność

Kto miał styczność ze smartfonami tego producenta, ten wie, że Android w wykonaniu Xiaomi jest systemem bardzo głęboko zmodyfikowanym i ciężko mówić tutaj o samym zielonym robocie. Ba, często telefon tej marki nie musi mieć najnowszej wersji Androida, aby mieć najnowszą wersję MIUI (tak się bowiem zwie ich oprogramowanie). Tak więc na temat samego Androida powiem tylko tyle, że bazowo jest to wersja 7.1.2 Nougat.

W momencie testowania, urządzenie działało pod kontrolą oprogramowania w wersji MIUI v9.5. Nie jest to jeszcze najnowsza, dziesiąta odsłona, która pewnie niedługo zawita i na ten budżetowy model. Samą nakładkę cenię sobie za głęboką możliwość jej personalizacji, a dokładniej, za możliwość jej... ograniczenia. Precyzując, lubię to, że używając tej nakładki mam kontrolę nad elementami interface'u, powiadomieniami czy tym, jak sam system się zachowuje. Szykując nowy telefon dla mało zaawansowanego technologicznie taty, ograniczyłem w nim wszelkie wyskakujące okienka, niepotrzebne komunikaty czy skróty. Każdy, kto szykował smartfona dla rodziców czy dziadków wie, że im mniej "dziwnych i wyskakujących rzeczy" które trzeba tłumaczyć przez telefon, tym lepiej dla użytkowników i nas samych.

Sama nakładka jest bardzo minimalistyczna. Ma jednak dość sporą wadę, w która przypadku budżetowych smartfonów okazuje się zaletą. MIUI chętnie ubija aplikacje i procesy działające w tle. O ile we flagowych smartfonach tej marki, takie zachowanie bywa irytujące, o tyle w przypadku smartfona z zaledwie 2GB pamięci RAM (tyle ma zakupiony przeze mnie wariant) okazuje się dobrym rozwiązaniem. 

Używając tego telefonu przez 3 tygodnie, nie przyszło mi narzekać na jego wydajność, nawet przy ciężkich aplikacjach pokroju tych od Facebooka. Testując wcześniej Nokię 5, odczuwałem w niej zbyt małą ilość pamięci operacyjnej. Tutaj, mimo tej samej wartości, byłem zadowolony z pracy urządzenia. Dużą zasługą tego stanu rzeczy jest przede wszystkim zastosowany układ, Snapdragon 450. Uważam, że to absolutne minimum, kiedy pod koniec 2018 roku myślimy o smartfonie klasy budżetowej. 

Aparat i multimedia

W Xiaomi Redmi 5 zastosowano matrycę o rozdzielczości 12 Mpx, wykonującej fotografie przy świetle f/2.2. Główny aparat jest wspomagany diodą LED. Nie ma co się spodziewać po nim zdjęć wykonanych lustrzanką, ale przy wymaganiach przeciętnego użytkownika, będzie on spełniał swoją rolę. Za dnia wykona on przyzwoitej jakości fotografie, przy gorszym świetle będzie już dużo słabiej. Ilość szumów praktycznie dyskwalifikuje tego smartfona przy fotografii nocnej. Co ciekawe, aparat tego modelu łapie ostrość przy bliskich obiektach zdecydowanie szybciej i lepiej od flagowego Xiaomi Mi Note 2. Mocno jednak daje się we znaki brak optycznej stabilizacji obrazu, przez co wiele fotografii wyszło rozmytych. Mam też wrażenie, że smartfon nie zawsze dobrze radzi sobie ze światłem - zdjęcia zdarzają się być rozjaśnione.

Zdecydowanie muszę pochwalić jakość dźwięku, emitowaną przez głośnik telefonu przy oglądaniu filmów czy ewentualnym słuchaniu muzyki. Barwa dźwięku nie jest przytłumiona, a dźwięk jest donośny i wyrazisty. Głośnik w tym modelu sprawuje się dużo lepiej od droższego Pocophone F1, którego miałem okazję posłuchać (albo trafiłem na wadliwy egzemplarz, albo głośnik modelu F1 zwyczajnie charczy).

Xiaomi Redmi 5 jako narzędzie pracy

Tradycyjnie, przetestowałem również ten telefon pod względem użytkowym. Nie miałem zastrzeżeń co do jakości rozmów, na co również nie narzekali moi rozmówcy. Wejście na dwie karty SIM pozwala na proste korzystanie z dwóch numerów. Smartfon dobrze poradził sobie również przy użytkowaniu go jako nawigacji. W połączeniu z dobrym czasem pracy na baterii, mogę polecić go osobie, potrzebującej typowego telefonu przeznaczonego do niezawodnej pracy.

Bateria

Podczas bardzo intensywnego użytkowania telefonu, nie było problemu z tym, aby Redmi 5 wytrzymał cały dzień na jednym ładowaniu baterii. Niemal 7 godzin pracy wyświetlacza to odpowiednia wartość, której bym spodziewał się po smartfonie o takich podzespołach, przy akumulatorze o pojemności 3300mAh. Jednak prawdziwy pazur telefonu zobaczyłem przy bardzo podstawowym używaniu smartfona. Jedynie dzwoniąc, odpisując na SMSy i sporadycznie przeglądając Internet (czyli robiąc to samo, co robiłby jego przyszły właściciel) osiągnąłem czas czuwania wynoszący ponad 8,5 dnia.

Podsumowanie

Xiaomi nie jest firmą idealną. Zazwyczaj mam coś do zarzucenia wielu ich produktom, co jest głównie efektem tego, że mam dostęp do wielu z ich urządzeń. Przez to nie rozumiem również fanatyzmu, jaki rośnie wokół pomarańczowego producenta. Tutaj jednak zdecydowanie mogę powiedzieć, że jest to telefon... dobry. Po prostu dobry, jak na urządzenie, które można kupić w polskim sklepie za mniej niż 600zł. Poza obudową podatną na wgniecenia, ciężko oczekiwać więcej w przypadku tak taniego produktu.