Szukamy klasycznego telefonu, czyli co oferują nam sklepy

Kilka tygodni temu zostałem poproszony o to, żeby poświęcić jeden z wpisów na blogu na zrobienie przeglądu klasycznych telefonów, które możemy kupić w sklepach. Nie każdy potrzebuje superdizajnerskiego, wszystkomającego smartfona - każdy z nas ma różne potrzeby, którym smartfon nie zawsze sprosta (o czym pisałem dla Was w grudniu ). Nie każdy chce też bawić się w zakupy przez Internet, a to ogranicza nam pole manewru. Pozostają jedynie placówki stacjonarne - sklepy i komisy. Ten wpis będzie dotyczył ofert sklepów, choć i komisom poświęcę pewien fragment.

Szukamy klasycznego telefonu do 120zł

Dla osób szukających prostego (często zapasowego) telefonu, ten przedział cenowy wydaje się optymalny, a na półkach sklepowych odnajdziemy sporą ilość propozycji. Możemy szukać drugiego telefonu na spływ kajakowy, albo też dla starszej osoby, która potrzebuje tylko skontaktować się z bliskimi. Miałem w ręku telefony za 99, 70 jak i nawet 35zł. Spotkał mnie wysyp telefonów różnych marek-krzaków, w wielu przypadkach były to urządzenia wątpliwej jakości, po prostu odpady elektroniczne. Nie ważne, czy brałem do ręki telefon za 49 czy 110zł, każdy z nich próbował mi powiedzieć, że rozsypie mi się w ręku.

MTK Nucleus - dwa słowa o oprogramowaniu

Niezależnie od półki cenowej, prawdopodobnie wszystkie (aktualnie oferowane) klasyczne telefony opierają się na systemie operacyjnym czasu rzeczywistego o nazwie Nucleus, którego wersją na urządzenia GSM zajęła się firma MediaTek. Niektórzy producenci zdecydowali się zmodyfikować system pod swoje urządzenia, jednak zdecydowana większość telefonów od firm-krzaków ograniczyła się do spolszczenia menu za pomocą translatora bądź skopiowania nokiowych ikonek z systemu Symbian Belle czy MeeGo. Również w aktualnych Nokiach doświadczymy spotkania z Nucleusem, tu jednak przypomina on "starą, dobrą" platformę Series 40 i nazywa się S30+.

W jednym z popularnych marketów trafiłem na telefon Q-SMART MB172 w atrakcyjnej cenie 49zł. Nie oczekiwałem wiele po telefonie w tej cenie, muszę jednak przyznać, że nie prezentował się źle. Darowałem sobie ocenę zamontowanego aparatu, został tam wciśnięty tylko symbolicznie. Interface nie różnił się niczym od dziesiątek innych telefonów marki "krzak", nie wyglądał jednak zbyt intuicyjnie. Po wciśnięciu "LSK" w celu odblokowania telefonu zobaczyłem znane z Nokii ikonki. Obok tego modelu leżało kilka innych telefonów tej samej marki, które różniły się jedynie wyglądem i tapetą. Gdybym miał wybierać między tym samym telefonem w cenie 49 i 105zł, to wybrałbym ten tańszy wariant. Nie zostanę jednak potencjalnym klientem firmy Q-SMART, jeden z moich czytelników kupił sobie ten telefon jako zapasowy - po dwóch tygodniach padła bateria.

Na Q-SMARCIE świat się jednak nie kończył. Za 94.98zł mogę stać się właścicielem Manty TEL2201, który zarówno pod względem budowy jak i oprogramowania nawiązuje do urządzeń Nokii z czasów popularności takich modeli, jak choćby C3. Nokia była jednak zdecydowanie lepiej wykonana i nie stosowała w oprogramowaniu fontu Courier, który nie robi dobrego wrażenia na użytkowniku końcowym. Doświadczenie z telefonami firmy Manta (tandetne podróbki popularnych marek z aparatami-atrapami) mówią mi, że lepiej rozglądać się dalej. Z ciekawości sprawdziłem jeszcze, dokąd mnie zaprowadzi przycisk z logiem Facebooka. Prowadzi on do błędu systemowego.

Lepsze wrażenie zrobił na mnie MaxCom MM141, oferowany w cenie 98.80zł. Nie wyglądał aż tak tandetnie jak Q-SMARTY i Manta (choć nie mam pewności, czy jego klawisze z czasem nie będą się odrywać), a mimo zastosowanego Nucleusa było widać, że producent dodał w oprogramowaniu coś od siebie. Sam interface był czytelny i dobrze przetłumaczony (poza tym, że momentami kolorowy motyw gryzł się z napisami), font pod względem rodzaju i wielkości nie gryzł w oczy. Przyznaję, przyjemne urządzenie.

Nie gorzej pod względem jakościowym wypadła Nokia 105, którą możemy kupić za 118zł. Wystarczy ją odblokować, by przypomnieć sobie czasy Nokii 6030 i jej podobnym. Tutaj również producent włożył w Nucleusa coś od siebie, jednak samo oprogramowanie jest zbyt spartańskie. Rozumiem, że ma to być prosty do bólu telefon, ale jego prostota wprost utrudnia użytkowanie. Obsługa tego telefonu jest nieintuicyjna, czego powodem może być zbyt mały wyświetlacz. Gdyby ten model został wyceniony na około 70zł, byłby to idealny telefon zastępczy, przy którym bym się nie bał, że po dwóch dniach wyzionie ducha. Argumentem na nieopłacalność tego modelu jest fakt, że metr dalej na półce sklepowej leżała Nokia 130 w tej samej cenie, która wydaje się zdecydowanie bardziej intuicyjna i lepiej wykonana. To właśnie w jej kierunku bym się skłaniał, szukając telefonu do 120zł.

Również dobre wrażenie zrobił na mnie Philips Xenium E103 za 79.99zł. Jego oprogramowanie nie różniło się niczym od pozostałych Nucleusowych telefonów, ale za to jego wykonanie było tak samo zadowalające, jak te z telefonów Nokii (a nawet zrobił na mnie lepsze wrażenie, niż Nokia 105, przy dużo niższej cenie).

Robiąc przegląd telefonów nie brałem pod uwagę marki Hykker oferowanej w pewnej portugalskiej sieci sklepów, ponieważ nie mogę zbyt dużo powiedzieć o telefonie, patrząc jedynie na pudełko. Dziwi mnie mała ilość telefonów marki myPhone na półkach sklepowych. Wiem, że ta firma ma w ofercie kilka klasycznych telefonów (co ciekawe, mają taką samą numerację jak kultowe modele Nokii), jednak poza jednym egzemplarzem i telefonami dla seniorów (o nich też coś wspomnę) nie było mi dane się nimi pobawić.

Szukamy klasycznego telefonu powyżej 120zł

Tutaj sytuacja jest bardziej skomplikowana, niż mogłoby się wydawać. Teoretycznie powinniśmy już znaleźć telefony lepiej wykonane, o lepszych podzespołach. To jednak nie są smartfony, w których "cena robi swoje". Miałem wrażenie, że większość testowanych przeze mnie telefonów niczym się nie różniła od kolegów za 70 czy 100zł poza tym, że spora część telefonów posiadała obudowę typu clamshell. Ot, producent stwierdził, że zaoferuje to samo w wyższej cenie - może akurat się sprzeda.

Myślę, że dobrym przykładem będzie Alcatel 2501 za 189zł. Mamy telefon z klapką ze znanym nam już oprogramowaniem, które irytowało mnie poucinanymi wyrazami. Jakość wykonania telefonu jasno mówi, że ten model powinien kosztować o 100zł mniej. Patrząc na użyty plastik i spasowanie telefonu obawiam się, że mechanizm klapki szybko zacznie szwankować.

Gdy obniżymy budżet o 20zł, trafimy na Nokię 216 produkcji Microsoftu, lub jej następcę - Nokię 150 od HMD Global. Oprogramowanie tych modeli to nadal S30+ z niższych modeli, jednak jest ono bardziej rozbudowane i wizualnie bardziej przypomina ostatnie wersje S40, niż nakładkę Nokii z 2005 roku. W przypadku modelu 216 możemy znaleźć dodatkową przednią kamerkę do selfie. Patrząc na jakość zdjęć głównej kamerki, uważam, że przednia jest tam tylko dla bajeru. Tworząc model 150 uznano, że można sobie darować ten zbędny dodatek.

Dlaczego nie wspominałem o aparatach?

Praktycznie każdy ze wspomnianych tutaj modeli jest wyposażony w aparat (a czasem i dwa). Dlaczego o nich nie wspominam? Bo gdy patrzę na jakość oferowanych przez nie zdjęć, to widać, że te aparaty są tam wciśnięte na siłę, żeby było co dopisać do specyfikacji. Pomijając rozdzielczość VGA, ich jakość nie pozwala na wykonanie jakiejkolwiek sensownej fotografii. Nie zrobimy zdjęcia krajobrazu, nie sfotografujemy dokumentu, nie pstrykniemy zdjęcia małemu wnuczkowi. Tylko dwa z testowanych przeze mnie telefonów oferowały przyzwoitą jakość, ale była ona zaledwie akceptowalna - do nich jednak przejdę później. Szkoda, że nie ma już klasycznych telefonów z aparatami, robiącymi fotografię na poziomie (przynajmniej) średniej klasy smartfonów - byłoby to spore udogodnienie dla ludzi, którzy z różnych powodów nie chcą używać smartfonów bądź potrzebują telefonu do pracy.

Pora na myPhone'a.

Za 178zł możemy zakupić myPhone'a Classic, który zrobił na mnie podobne wrażenie, jak wcześniejszy MaxCom. Właściwie, mógłbym na jego temat napisać to samo - jedynie użyty font jest bardziej miły dla oka, a tworząc ikony producent pozwolił sobie na trochę oryginalności. W porównaniu do myPhone'a, MaxCom MM141 jest jednak o 80zł tańszy i z tej dwójki wybrałbym właśnie jego.

Skoro już mówimy o MaxComie, wspomnę o modelu MM823. Telefon jest bardzo zbliżony do wspomnianego Alcatela, jednak jego twórcy nie mogli zdecydować, czy tworzą klasyczny telefon, czy telefon dla seniora. Mamy więc klasyczny telefon z klapką z uproszczonym interface'm z przesadzoną ceną - musimy za niego zapłacić 209zł.

Rzuciłem na tapetę przesadzone ceny, więc przejdźmy do najbardziej oczekiwanej, klasycznej słuchawki tego roku. Nokia 3310 (2017) autorstwa fińskiej ekipy z HMD Global ma być współczesną interpretacją swojego pierwowzoru sprzed 17 lat. Niestety, jest to tylko i wyłącznie skok na pieniądze najwierniejszych fanów marki (czego akurat się spodziewałem już w momencie premiery). Za 269zł otrzymujemy wspomnianą wcześniej Nokię 150 w charakterystycznej obudowie z lepszym aparatem i... to wszystko. Lepszy aparat nie oznacza, że jest on dobry, jest zaledwie przeciętny (ale nadal lepszy, niż we wcześniejszych telefonach. Robiąc zdjęcie tekstu z odległości 50cm, możemy go spokojnie przeczytać - to już sukces).

Celem Nokii 3310 miało być wypromowanie powracającej marki i zrobiła to w doskonały sposób. Gdybym miał jednak kupować nowy telefon za 269zł, skłaniałbym się ku Nokii 230 od Microsoftu. W cenie "kultowej" Nokii dostajemy 2.8" wyświetlacz i cieszący oko interface, po którym od razu rozpoznamy, że mamy do czynienia z Nokią. Nie ma tutaj niedoróbek w tłumaczeniu rodem z telefonów konkurencji, czy nawet 3310 (gdzie zamiast "Pogody" możemy znaleźć aplikację "Weather"). Boli mała ilość wbudowanej pamięci, gdzie tak samo jak w przypadku 3310, bez karty pamięci lepiej się nie zbliżać. Wbudowany aparat to prawdopodobnie ta sama jednostka co w nowszej 3310, jednak podobnie jak w modelu Nokia 216 dodano kamerę do selfie. Nokia 230 zdecydowanie wygrywa również pod względem wykonania - tu zamiast tandetnego plastiku znajdziemy miłe dla oka i dłoni metalowe wstawki. Pytanie, czy klasyczny telefon jest warty wydania tak dużej kwoty.

Co więc wybrać?

Wybór jest naprawdę ciężki. Tak naprawdę, nie znalazłem żadnego urządzenia, z którego byłbym zadowolony. Czasy dobrych, klasycznych telefonów już dawno minęły i jeśli szukasz czegoś więcej niż funkcja dzwonienia, to musisz skierować się w kierunku smartfonów. Jeszcze niedawno można było kupić Nokię 515, która oferowała przyzwoite podzespoły jak na klasyczny telefon, jednak już dawno zniknęła z oferty. Gdybym był przymuszony do kupna nowego, klasycznego telefonu, zaryzykowałbym kupno MaxComa MM141, Philipsa Xenium E103 lub Nokii 130. W trzecim przypadku byłbym najspokojniejszy, jeśli chodzi o jakość wykonania i użytych podzespołów (szczególnie biorąc pod uwagę baterię, która w przypadku złego wykonania może zagrażać zdrowiu czy życiu). Przy odrobinę większym budżecie skłaniałbym się w kierunku Nokii 150. Ciekawym telefonem (i o wiele rozsądniejszym wyborem od nowej 3310) okazuje się Nokia 230, jednak osobiście uważam, że dopłata 100zł do metalowej klapki i (nadal przeciętnego) aparatu nie ma sensu.

Mam jednak dla Was inną propozycję

Jeśli już koniecznie chcecie posiadać klasyczny telefon, przeglądnijcie ogłoszenia z OLX/Allegro, jedźcie na giełdę elektroniczną, czy choćby zapytajcie sąsiadów - być może w ich szufladach kryje się Nokia E52 czy Sony Ericsson K800i. Tak, telefony sprzed lat, które potrafią więcej niż ich współczesne odpowiedniki, jednocześnie ciesząc oko swoim designem i funkcjami. Nie jest problemem znaleźć klasyczny telefon za 5zł czy przysłowiowe piwo. Oryginalna bateria, nowa obudowa? Da się zdobyć te rzeczy już za kilkadziesiąt czy nawet kilka złotych. Coś o tym wiem, sam od kilku lat kolekcjonuję telefony komórkowe. Zdecydowanie będzie to lepsza inwestycja niż kupowanie telefonu za 50zł (lub, o zgrozo 200zł), którego po miesiącu wyrzucimy do kubła na elektrośmieci.

Może komis?

W poszukiwaniu telefonu (nowego lub też sprzed lat) zdecydowanie odradzam odwiedzanie komisów, które żerują na ludziach szukających odpowiedniego modelu. Mój ostatni nabytek (który trafił do kolekcji) to Nokia E51 za 20zł - w pewnym komisie ten sam model w gorszym stanie stoi za 190zł. Nokia 3310? Zdobyłem taką za 5zł z uszkodzoną baterią - Twój komis zawoła 90zł. Niezłym kąskiem stała się reinkarnacja kultowej Nokii - w komisach możemy ją zakupić za 359zł. Jeden z pracowników komisu potwierdził, że chętnych wcale nie brakuje.

Telefony wszystkoodporne i te dla seniorów

Przeglądając telefony, również na nie zwracałem uwagę, ponieważ one również cieszą się Waszym zainteresowaniem. Tutaj sytuacja jest jeszcze gorsza, niż w przypadku typowych klasycznych słuchawek.

W przypadku słuchawek dla seniorów, prawie wszystkie wyglądają i działają identycznie, czyli coś pomiędzy przeciętnie a źle. Możemy kupić telefon za 50zł lub również identyczny model z innym logotypem za 199zł - istne żerowanie na seniorach. Za 109zł znalazłem model OK OMP191, który dobił mnie uciętymi wyrazami w UI. Myślę, że dla starszego człowieka bardziej intuicyjne będzie słowo "Galeria", niż "Przeglądarka o...". Zdecydowanie dobre wrażenie zrobił na mnie Alcatel 20.08, jednak nie sądzę, by cena 170zł była adekwatna do możliwości telefonu. Szukając telefonu dla seniora skłaniałbym się ku zaufanym markom, nie chcemy przecież zafundować babci wybuchu baterii w kieszeni.

Podobna sytuacja występuje w przypadku telefonów typu rugged. Dla przykładu, Cavion Solid 2.4 nie przekonał mnie swoim wykonaniem, a jego interface w toporny sposób udaje, że jest Nokią. Coraz lepsze wytrzymałe telefony oferuje myPhone (seria Hammer), jednak nadal mam w głowie wspomnienie jego pierwszej generacji, w której bez powodu pękał wyświetlacz - egzemplarz dany rodzinnemu mechanikowi dostał wylewu po dwóch tygodniach. W tej niszy nadal niepokonane są Samsungi z serii Solid czy telefony firmy CAT.

Mam nadzieję, że moje zestawienie okazało się dla Was przydatne. Jeśli w Waszych szufladach kryją się telefoniczne skarby, które nie są Wam już do niczego potrzebne, dajcie znać. Dam im nowy dom ;)