Lepiej rozbudować starego laptopa, czy kupić nowego? Sprawdziliśmy

Strona główna Wideo Lab

O autorze

Odwieczny dylemat posiadaczy pecetów, czy lepiej ładować kasę w starocia, czy może już czas na wymianę całej jednostki, z laptopem może być podobnie – tylko może, bo nie zawsze upgrade jest możliwy. W naszym przypadku był możliwy, więc sprawdziliśmy czego można się spodziewać po odświeżeniu i czy jest to w ogóle opłacalne.

Mamy w redakcji lapka, który wiele już przeszedł, zwiedził kawał świata i wyrenderował niejeden klip, mowa o naszej przenośnej stacji roboczej w postaci Lenovo Thinkpad W510. Chciałoby się rzec – staruszek, bo do sprzedaży trafił w 2010 roku.

Co pod maską?

Pierwsza generacja mobilnych CPU i7, dokładnie jest to model i7 720QM. Nic specjalnego, a już zwłaszcza dzisiaj: bazowa częstotliwość 1,6GHz, w trybie Turbo 2,8GHz, cache 6MB, TDP na poziomie 45W, Hyper-Threading.

W środku mamy zainstalowane 6GB RAM typu DDR3, matryca jest wielkości 15,6 cala i wyświetla obraz w rozdzielczości 1600x900. Grafiką jest tutaj NVidia Quadro 880M czyli stary, ale jednak dedykowany układ graficzny przeznaczony do wszelkiego rodzaju stacji roboczych. Liczba rdzeni CUDA to 48, 1 GB pamięci (niestety typu DDR3), kolejnym minusem jest brak wsparcia API DX11, mamy jedynie 10.1.

Po bokach sowity arsenał wejść i wyjść. Na lewym boku DisplayPort, VGA, 2x USB w wersji 3.0, eSATA, FireWire oraz przełącznik stanu WiFi. Obecność FireWire była dla nas istotna (mogliśmy w terenie zgrywać materiały ze starych kamer).

Na prawym boku znalazło się miejsce nie tylko na napęd optyczny, ale również na czytnik kart, slot ExpressCard, port audio oraz RJ45.

W510 to laptop, którego teoretycznie nie da się zalać – nawet jeśli wylali byśmy herbatę na klawiaturę, to ciecz odprowadzona by została kanalikami i wypłynęła by dołem. W teorii, bo brakuje nam nabiału, aby to sprawdzić w praktyce.

Inna fajna rzecz to zawiasy, są mega-mocne, całego laptopa można trzymać za ekran w sposób jak na obrazku poniżej i nic złego się nie stanie - spróbujcie tak zrobić ze swoim laptopem.

Warto też wspomnieć o porcie USB 2.0 z tyłu, który jak widać ma żółty kolor, z jego pomocą można ładować inne urządzenia, nawet kiedy laptop jest wyłączony, co wiele razy przydało się podczas wyjazdów.

Do tego wszystkiego TrackPoint, czyli ten czerwony manipulator, który albo pokochacie, albo znienawidzicie.

Podsumowując - dobry sprzęt, który przetrwał wiele lat ciężkiej pracy.

Żeby nie było za słodko, jest jedna rzecz, której nie cierpimy w tym laptopie: umiejscowienie klawisza funkcyjnego. Kto wymyślił, aby umieścić go w miejscu gdzie od stu lat znajduje się CTRL? To po prostu głupi pomysł.

Swego czasu renderowaliśmy na nim nawet klipy w 4K. Trwało to... "noc" ale się dało! Niestety, w obecnym stanie laptop nie nadaje się już do poważnej pracy, w dodatku wydobywa z siebie dość specyficzny zapach - wiecie, taki zapach... podgrzanego kurzu.

Dlatego na ostatnie imprezy takie jak IEM czy PGA zabieraliśmy ze sobą sprzęt Asusa czy Hyperbooka. Czy to jednak definitywny koniec naszego wysłużonego Lenovo? Niekoniecznie, bo lapka możemy mocno ulepszyć.

Co wymienimy?

Zaczniemy od wymiany dysku. Talerzowce odchodzą do lamusa, a my chcemy przyspieszyć każdy aspekt działania tego lapka, więc wymiany na SSD-ka jest jak najbardziej zasadna. W dodatku ceny dysków półprzewodnikowych są dzisiaj naprawdę niskie. Już od 100 zł można zdobyć 120 GB, my jednak wsadzimy do środka dysk o pojemności 240 GB, a dokładnie Goodram IRDM, kosztował nas 238 zł

Warto też mieć na uwadze, że wiele laptopów pozwala zamontować dwa dyski, nawet jeśli miejsca jest tylko na jeden i taka możliwość jest dostępna dla naszego modelu, a odbywa się to poprzez zamianę napędu optycznego na kieszeń z dyskiem. My zostawiamy napęd i zostaniemy z jednym dyskiem SSD.

Kolejna rzecz którą ulepszymy to RAM, nasz laptop posiada 6GB, to mało, minimum które będzie można nazwać akceptowalną ilością to 8 GB. Szczęśliwie nasze 6 GB było rozparcelowane na 3 kostki po 2 GB w tym już dwie pary od Samsunga, musimy jedynie dokupić jedną kostkę 2 GB od Microna. RAM kosztował nas zaledwie 27 zł.

Max ile można zainstalować w tym modelu to 16 GB, PC3-10600 czyli DDR3-1333MHz. Choć w Internatach można znaleźć wątki na forum, gdzie użytkownicy chwalą się wsadzeniem do środka 32 GB.

CPU. Długo się zastanawialiśmy co w tej kwestii zdziałać. Ścieżka upgrade’u jest dość szeroka, do środka możemy wsadzić i7 820QM, 840QM czy 920XM, ale czy faktycznie warto wymieniać CPU? To trudne pytanie, bo ceny używanych procków, które moglibyśmy wykorzystać, są (biorąc pod uwagę ich wiek) horrendalne.

Niecałe 200 zł za 820QM, 300 zł za 840QM i 400 zł za 920XM. A przyrost wydajności? Nie dość, że niewielki, to wiąże się z ryzykiem, ryzykiem przegrzania laptopa, zwłaszcza w przypadku 920XM. Dlatego plan był taki, aby nie zmieniać CPU... z drugiej strony, co to za upgrade, jak dodamy tylko kostkę RAMu i dysk SSD? Wymienimy zatem CPU na i7 820QM.

Kolejna rzecz, którą wymienimy to chłodzenie. Choć nie jest to absolutnie konieczne, bo to które jest w laptopie od nowości jeszcze daje radę, do stu stopni na CPU mamy zapas, no ale jak już rozkręcamy lapka i chcemy, aby posłużył kolejne kilka lat, to profilaktycznie wymienimy wentylator. Bez większego problemu można nabyć nowy - przed wymianą warto jednak wykręcić ten stary i dokładnie taki model kupić, a nie kierować się tylko nazwą laptopa (tak jak my to zrobiliśmy). Finalnie musieliśmy zamienić wentylator u sprzedawcy i straciliśmy kilka dni. Za chłodzenie trzeba zapłacić około 50 zł.

Bateria jest w zaskakująco dobrym stanie. Nigdy nie wymieniana, nie oszczędzana, a trzyma laptopa przy życiu od 30 do 60 minut, oczywiście w zależności od obciążenia.

Jest jeszcze jedna rzecz, którą warto rozważyć, a mianowicie dodanie ExpressCarda, np. z dwoma portami USB 3.0. W to miejsce można też wsunąć czytnik kart CF, co ucieszy fotografów, czy też port COM, co ucieszy... mechaników. Tutaj zaznaczymy, że nie jest tak fajnie jak mogłoby być. Powód? Kiedy karta jest wsadzona do środka, laptop się nie uruchomi. Po każdym użyciu, kartę trzeba zatem wyciągnąć (co łatwe nie jest). Nie dotyczy to tylko tego laptopa, jest to dość znany problem.

Benchmarki

Windows zainstalowany i zaktualizowany do najnowszej wersji, pora na benchmarki. Dodamy jeszcze, że nie było żadnych problemów ze sterownikami, choć maszynka była rozprowadzana w czasach Windowsa 7.

Klasycznie zaczynamy od Cinebench R15, najpierw jednak zobaczcie wynik przed upgradem: 233 punkty. Po modernizacji widzimy poprawę: 274 punktów.

Nie jest tragicznie, ale zobaczcie wydajność pojedynczego rdzenia: przed ulepszeniem dramatyczne 65 punktów, po 88.

Test PCMark10 Express przed modernizacją pokazywał nam wynik 1706, po uszczupleniu portfela widzimy 2183.

3DMarkowy FireStrike – wróć… FireStrike nie odpali się na tym sprzęcie, bo FX 880M nie wspiera DX11, zamiast tego odpaliliśmy test Cloud Gate. Przed ulepszeniem mamy 3836 punktów, po ulepszeniu 3976.

Zanim przejdziemy do gier, zobaczcie relatywną wydajność naszego Quadro FX 880M w zestawieniu TechpowerUp. Zwróćcie uwagę na grafikę GTS 450, która znalazła się w naszym PeCecie za 200 zł i wspiera nawet API DX12.

Czyżby szykował się dramat? Otóż niekoniecznie, bo co z tego, że w nowszych laptopach znajdują się grafiki zgodne z DX11, skoro są po prostu słabe i nic z tego wsparcia tak naprawdę nie mamy, a jest przecież wiele gier, które z wymaganiami zatrzymały się na DX 9 i chyba lepiej mieć mocną grafę bez wsparcia dla DX11, niż słabą ze wsparciem? Nie sądzicie?

Gry

Choć nie jest to laptop do grania, to nie mogliśmy nie sprawdzić kilku tytułów. Na start CS:GO, rozdzielczość 1280x720, detale na sam dół i klatki od 30 do nawet osiemdziesięciu. Sprawdźmy jak nasz laptop poradzi sobie z Fortnitem. 720p, skalowanie, najniższe detale i … działa … co prawda klatki potrafią spaść do “górnych nastu” i obraz nie zachwyca, ale gra działa.

SpaceRun Galaxy przy rozdzielczości pulpitu, czyli 1600x900 i przy włączonych cieniach pokazał nam przedział klatkowy 50-65. Superhot ustawiony na minimalne detale i rozdzielczość 720p utrzymywał płynny framerate z klatkami w przedziale 25-50. Sprawdziliśmy też mniej wymagający, ale świeży tytuł They Are A Billion. Rozdzielczość pulpitu i niemal przez cały czas 60 klatek.

W The Witness bez niespodzianek - gra działa chyba na wszystkim. 720p minimalne detale i widzimy klatki od 25 do 60. Northgard trzymał klatki w przedziale 20-50, dolna granica tylko na najwyższym oddaleniu kamery. To wszystko przy rozdzielczości 720p i detalach na minimum. W Rocket League detale ustawiliśmy na mniej więcej średnie, z domieszką wysokich, a rozdzielczość przy której zostaliśmy to 1280x720. Wynik to 40-60 FPS.

Tomb Raider z 2013 roku przy 720p i detalach ustawionych na Normalne, podczas benchmarku pokazywał średnio 28 klatek na sekundę. Nasz ulubiony staroszkolny “erpeg” Legend Of Grimrock 2, który do tej pory odpalaliśmy na wszystkim, na tym lapku wypadł słabo. Minimalne detale, 720p i choć w szczycie nawet 100 klatek, to w dołku zaledwie naście i dropy zdarzają się nader często.

Odświeżonego X-Coma odpaliliśmy w Full HD i przy Średnich detalach. Zero problemów z płynności, widzimy przedział od 40 do 60 klatek. Nie mogło zabraknąć LOL-a. 1280x720, Wysoki profil detali i widzimy klatki w przedziale 60-80. Na deser GTA 5. Obstawiajcie: czy płynne granie na tym lapku w ten tytuł jest możliwe przy jakichkolwiek ustawieniach? Okazuje się, że tak. 800x600, detale na tak niskim poziomie jak tylko jest to możliwe i 25-40 klatek.

Sprawdziliśmy też czas renderowania tego samego projektu w Adobe Premiere przed modernizacją i po niej. Dość złożony, trwający 2 minuty i 11 sekund materiał w 720p renderował się na starych bebechach 16 minut i 7 sekund na nowych natomiast 13 minut, 40 sekund. Większy projekt w FullHD, który w sumie trwa 6 minut 40 sekund przed modernizacją przetwarzał się 57 minut i 45 sekund, po modernizacji 49 minut i 46 sekund.

Werdykt

Pora zatem odpowiedzieć na pytanie: czy warto ulepszać stary sprzęt czy może lepiej kupić coś nowego? Sprawdźmy ile wydaliśmy. Wartość laptopa przed modernizacją szacujemy na 800 zł, W510 można kupić odrobinę taniej, można też drożej, do tego dochodzą różne konfiguracje, raz będzie to lepszy procesor, a raz mniej RAMu czy brak jakiegokolwiek dysku. Musimy jednak mieć jakąś cenę wyjściową i 800 zł uważamy za uczciwą wycenę naszego niezmodernizowanego lapka.

Do tej kwoty trzeba doliczyć 180 zł za CPU, 27 zł za RAM, 238 zł za SSD i 50 zł za układ chłodzenia. Co oznacza, że cały laptop kosztuje teraz 1295 zł. Czy za taką kwotę można dostać nowy sprzęt, który spisywał by się jak ten nasz?

Nie, nie można. Nie bardzo wiemy jak porównać naszego ulepszonego Lenovo W510 z czymś nowszym, bo jeśli weźmiemy takiego Kiano Elegance 13.3 360, który kosztuje 1300 zł i jest w benchmarkach gorszy pod każdym względem, to powiecie, że to nie ta kategoria sprzętu, bo wspomniane Kiano to tzw. slimbook, a nasz Lenovo to dumny przedstawiciel tzw. fat-booków.

Jaki większy sprzęt moglibyśmy porównać? Przeglądając oferty w różnych sklepach szybko okazało się, że w zasadzie to... nie ma w czym wybierać. Znaleźliśmy Asusa VivoBook Max (X541) z procesorem Pentium N4200 i integrą Intel HD Graphics 505, inny kandydat to Lenovo Ideapad 320-15AST z prockiem od AMD: A6-9220 i grafiką APU R4. Żaden z nich nie będzie dla naszego odświeżonego Lenovo wyzwaniem. Wynik N4200 w CinebenchR15 to średnio 163 punktów, a A6 9220 osiąga zaledwie 111 punktów. Przypomnę, że u nas wynik w Cinebench to 274 punktów.

Przyjrzeliśmy się jeszcze produktowi HP, konkretnie HP 250 G6 o oznaczeniu 2SX63EA, wycenionego na nieco ponad 1500zł. W środku mamy Pentiuma N4200 i integre HD Graphics 505, a braliśmy go pod uwagę tylko dlatego, że był to najtańszy notebook z 8GB RAM-u w dniu kiedy przygotowywaliśmy materiał. Również ta konstrukcja nie ma szans w starciu ze zmodernizowanym Lenovo. Cóż, jeśli myślicie, że grafika w postaci Quadro FX 880M to dramat, to co powiecie o układzie HD Graphics 505, który można znaleźć właśnie w tym laptopie oraz w wielu innych cały czas sprzedawanych. Na takiej integrze o graniu w CS:GO czy GTA5 nie ma mowy, u a nas wszystkie te gry śmigają. Choć określenie “śmigają” to chyba trochę nadużycie – powiedzmy, że u nas... chodzą.

Po prostu nie ma co liczyć na to, że za równowartość naszego W510 + ulepszacze da się kupić nowego notebooka o podobnej wydajności. Ile zatem trzeba by wydać? Nie da się z pewnością jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, bo choć znajdziemy w końcu nowego lapka o podobnej wydajności, to będzie on lepszy on naszego chociażby wsparciem dla nowszego API DirectX, wydajniejszą baterią, czy mniejszą wagą, więc ta część materiału to tylko gdybanie. Zatem...

Za wyznacznik weźmiemy wynik CPU w teście CinebenchR15 (274 punktów). Sprawdzamy w bazie wyników jaki mobilny CPU jest najbliżej naszego wyniku i chyba idealnym kandydatem jest i5 6200U. Skoro wiemy już jakiego procesora szukamy, dodajmy resztę rzeczy do filtra w sklepie Morele.net, czyli: minimum 8GB RAM i minimum 240GB SSD. Okazuje się, że w dniu kiedy przeprowadzaliśmy wyszukiwanie, dostępne były tylko 3 laptopy spełniające te kryteria, najtańszy kosztował ponad 3600zł. Jeszcze raz podkreślamy – to tylko takie gdybanie.

Żeby z materiału nie wyszła nam pieśń pochwalna naszego starego Lenovo, złagodzimy tym fragmentem: udało nam się znaleźć używanego lapka firmy HP model 8760W, którego można było mieć już za 1255 zł, posiada 17-calową matrycę FullHD, grafikę Quadro 3000M, która wspiera już DX11 i posiada 2 GB własnej pamięci typu GDDR5, do tego procesor to i7 drugiej generacji.

Nie jest więc tak, że nasz używany Lenowo W510, który finalnie kosztuje te ~1300 zł jest najlepszą opcją dla poszukiwaczy okazji i miejcie to na uwadze.

Podsumowanie

Wszystko wskazuje na to, że w niektórych sytuacjach upgrade starego laptopa się po prostu opłaca. Również kupno mocniejszego, ale używanego laptopa, zamiast słabej nówki, nie jest najgorszym pomysłem, ale zdajemy sobie sprawę, że jest grono użytkowników, których nic nie przekona do zakupu używanego laptopa i niech tak zostanie.

Nasz zmodernizowany Lenovo radzi sobie całkiem nieźle jako laptop zastępczy, a na doprowadzenie go do stanu użyteczności zapłaciliśmy stosunkowo niewiele, około 500 zł.

Wszystko byłoby super gdyby nie to, że jak porównamy wydajność naszego lapka z wydajnością Peceta za nawet 400 zł to robi się ciekawie: procesor podobny wynik, w kategorii generowania obrazu bez porównania lepiej na korzyść peceta, ale ten akapit to tylko taka dygresja, bo to przecież jak porównywanie jabłek do pomarańczy.

Żeby być fair musimy wspomnieć o drugiej stronie medalu, bo nie jest tak, że stary ulepszony sprzęt to same zalety. Przede Wszystkim nie mamy żadnej pewności jak długo stary laptop będzie działał. Hmm… przy nowym w zasadzie też nie mamy… OK, to nie mamy żadnej gwarancji, a na nowy sprzęt zawsze te dwa lata dostaniemy. Hmm… ale przeglądając chociażby Wykop można się przekonać, że z jej realizowaniem różnie bywa.

Dobra – nie mamy pomysłów, pomóżcie nam, sonda i sekcja komentarzy jest dla Was, dajcie nam znać dlaczego nowy gorszy laptop jest rozsądniejszym wyborem niż stary i lepszy.

© dobreprogramy

Komentarze