Idealna mobilna gra Free to Play od EA? — jednak to możliwe

Przeglądając Sklep Play na moim tablecie szukałem czegoś na kolejny nudnawy wieczór. Myślałem, że siedząc na przydługim L4 nadrobię zaległości w grach, lecz jak zwykle: co za dużo to niezdrowo i dość szybko przejadła mi się cyfrowa rozrywka. Ale natrafiłem na coś, co bardzo szybko mnie pochłonęło, jak żadna z gier dedykowanych na platformy mobilne.

Próbowałem wielu klasycznych gier na Androida, jednak żadna mnie jakoś specjalnie nie przyciągnęła. Zabawę z Wściekłymi Ptakami zakończyłem po paru poziomach, najnowszy Asphalt owszem, ładny, bajerancki - fajne sterowanie. Ale wystąpił podobny syndrom - po paru wyścigach gra poleciała w systemowy niebyt odinstalowanych aplikacji. Można by wymieniać długo - po prostu mając PC i konsolę, tabletu nie zwykłem traktować jako podstawowej platformy do gier (nie licząc emulatorów - ale to materiał na kolejne przemyślenia).

Żeby nie trzymać Was dłużej w niepewności - chodzi o tytuł FIFA 15 Ultimate Team. Produkt wyprodukowany przez firmę Electronic Arts, znaną ze swojej łakomości na kasę biednych graczy - gościła zresztą na szczycie listy najgorszych firm. Cięcie przez nią pełnoprawnych tytułów na niezliczone DLC jest wręcz przysłowiowe. Ale od jakiegoś czasu widać, że wreszcie idzie ku lepszemu - na ich cyfrowej platformie dystrybucji, jaką jest Origin pojawiają się ciekawe rozdawnictwa gier za darmo i ogólnie wizerunek przedsiębiorstwa się ociepla. Jak się sprawdzili w przeniesieniu swojego kultowego symulatora piłki kopanej na Androida?

Na początek trzeba przygotować się na ściągnięcie dokładnie 1,2 GB danych. Jest to dosyć sporo jak na Androidowe warunki, ale oprawa wizualna w zupełności tłumaczy te rozmiary. Dodatkowo, możemy pokusić się o ściągnięcie dodatkowej paczki dźwiękowej zawierającej kwestie komentatorów. Waży ona 500 MB, jeśli dysponujemy wystarczającą ilością miejsca warto doinstalować ten darmowy dodatek, który umila rozgrywkę. Komentarzy jest trochę mniej niż w komputerowych wersjach, brakuje też klasycznego polskiego duetu (co ja osobiście traktuję akurat jako zaletę :)).

Po uruchomieniu aplikacji wita nas bardzo ładnie zaprojektowane menu główne i przyjemna, energetyczna muzyka będąca wizytówką każdej odsłony FIFY. Oczywiście gra idąc z duchem czasu pozwala na głęboką integrację z serwisami społecznościowymi, podłączyć ją można zarówno do Facebooka jak i do konta Google, dostępne są wtedy osiągnięcia w ramach wyżej wspomnianego konta.

Cały sens gry to przeniesienie trybu Ultimate Team z cyklu gier na komputery i konsole. Dla tych którzy nie spotkali się z tym trybem, już wyjaśniam. Mechanika jest prosta i przyjemna - budujemy swoją wymarzoną drużynę poprzez losowanie kart odzwierciedlających konkretnych zawodników. Następnie uczestniczymy w rozgrywkach i zdobywając wirtualną walutę kupujemy nowe paczki kart. Jest podział na trzy rodzaje tychże - brązowe, srebrne i złote. Jest oczywiście dodatkowa waluta premium, punkty FIFA które można nabyć za prawdziwą gotówkę. I tu przyjemne zaskoczenie - ta gra powinna być wyznacznikiem tego, co nazywamy Free to play. Wszystkie pakiety, nawet złote premium - można kupić za walutę zarobioną przez granie w grę. I co więcej, waluta ta dość szybko wpada nam w kabzę.

Dodatkowo wykonując kolejne zadania rozbudowanego samouczka bardzo szybko dostajemy za darmo pakiety - w tym złote! Byłem bardzo zdziwiony tym faktem, a muszę też przyznać że wielką radość sprawia "rozpakowywanie" kolejnych paczek i oglądanie tego, co tym razem wylosowaliśmy. Poza kartami zawodników mamy kilka kategorii innych kart. Są to m. in. karty trenerów, stroje, herby, pakiety treningowe, kontrakty dla piłkarzy i trenerów oraz rozmaite inne "boostery". Zarządzać zespołem musimy bowiem na wielu płaszczyznach - od ustalenia taktyki, składu, barw, strojów i herbu możemy także wybierać z różnych piłek. Zatrudniamy trenerów, przedłużamy kończące się kontrakty, leczymy kontuzje i ulepszamy umiejętności. Poziom rozbudowania bardzo zadowala i spędzimy wiele czasu na szlifowaniu ustawień naszej drużyny zanim wyjdziemy na murawę dokopać przeciwnikom.

A kiedy już się tam znajdziemy, zaskoczy nas świetna grafika. Naprawdę niewiele się różni od tego co serwują nam komputery i konsole. Oczywiście jest dużo prostsza, ale przy tym obfituje w masę szczegółów, ładne animacje piłkarzy, dużo różnych cieszynek, na koszulkach piłkarzy widnieją ich nazwiska - jest naprawdę miodnie. A przy tym gra nie ma wielkich wymagań - na moim kupionym po taniości tablecie - Actina 7i, z procesorem Atom i 2GB RAMu wszystko działa ultra płynnie i gra to czysta przyjemność. Nic nie zamula nawet jak przeszukujemy potężne bazy danych piłkarzy. Jeśli chodzi o sterowanie również byłem zdumiony - da się zrobić naprawdę sensowne i przyjemne sterowanie w grze przez dotyk ekranu! Grać można na dwa sposoby, albo przy użyciu wirtualnego grzybka i przycisków odpowiadających za strzał, podanie, sprint itp. lub poprzez "rysowanie" na ekranie planowanej trajektorii piłki i klikanie w miejscach gdzie ma trafić podanie i strzały. Mnie jednak przypadło bardziej do gustu sterowanie tradycyjne. Z tego co wyczytałem na stronie producenta wychodzi na to, że gra obsługuje również fizyczne kontrolery gry.

A więc darmowa gra, przy której naprawdę można się dobrze bawić... Tylko gdzie ten haczyk? Żadnego epatowania zawartością premium, co więcej - nie uświadczycie absolutnie żadnych namolnych reklam wyskakujących w najmniej pożądanych momentach znanych z większości darmowych gier mobilnych! Jak dla mnie - naprawdę wielki szacunek dla EA. Otrzymujemy dopracowany produkt, pozwalający na niczym nie skrępowaną zabawę. Ekonomia w grze jest zbalansowana tak, że nie mamy absolutnie żadnego problemu z zarabianiem wirtualnej waluty - wystarczy po prostu grać. Za wygranie meczu na najniższym poziomie trudności otrzymujemy około 500 kredytów, a za 5000 można już nabyć złotą paczkę kart. Nie liczę dodatkowych nagród za wygrywane turnieje, sezony... A teraz kończę pisanie bloga i wracam do gry. Kolejne paczki czekają na rozpakowanie :)
 

Komentarze