Logowanie do MINTA - Linux na Desktopie

Pewnie znacie te opowieści o ludziach, którzy mają zatrudnienie, wykonują na komputerach różne czynności, a na koniec miesiąca lub tygodnia dostają za to odpowiednie wynagrodzenie. Praca. Często gęsto bywa tak, że ludzie pracy, siedzą sobie rano, piją sojowe late i przeglądają Panią Domu, aż tu nagle telefon brutalnie przerywa sielankę!

Roztrzęsiony i zdesperowany głos w słuchawce woła o pomoc:

„Szybko, panie, snopowiązałki na linuksie zaczęły wciągać sznurek! Greptaj pan, bo wszystkie konie stojo i czekajo!”

Leniwym ruchem sięgasz po laptopa i logujesz się do Windows 10. Szybkie SSH i robisz swoje. Kilka minut później dostajesz powiadomienie od starszego majstra, że na polu ruch jak przed awarią.

Tak, tak mógłby wyglądać poranek kulturalnego człowieka używającego Windows 10, ale nie jest to wcale takie oczywiste. Jeśli zdecydowaliście, że stabilność i wygoda rozwiązań Microsoftu nie są dla was, a życiu musi towarzyszyć bezustanny dreszczyk emocji, to zapewne wybraliście coś na Linuksie. Sam używam, więc wiem, jaka to jazda. Mniej więcej taka:

Oczywiście nie wszędzie snopowiązałki stanowią strategiczny element infrastruktury, niektóre awarie mogą poczekać. Wyobraźcie sobie jednak, że życie waszej teściowej zależy od tego, jak szybko będziecie w stanie zareagować!

Historia została spisana na doskonale działającym Windows 10, wideo powstało dzięki VMware Workstation Pro.