r   e   k   l   a   m   a
reklama

Lotus 1-2-3 skończył 30 lat

Strona główna Aktualności

O autorze

Kobieta o wielu talentach, użytkowniczka OS X kochająca fotografię, kuchnię wschodnią, ciężką muzykę i poprawną polszczyznę.

Ostatnio dużo się mówi o pakietach biurowych, więc aby pozostać w temacie wspomnę, że w tym tygodniu 30 już urodziny obchodzi w dużej mierze odpowiedzialny za sukces IBM PC w firmach arkusz kalkulacyjny Lotus 1-2-3. Program ten bardzo szybko pobił ówczesnego lidera, VisiCalc, do którego był bardzo podobny i sprzedawał się nawet lepiej niż przodek Excela, Multiplan, nawet mimo wydania towarzyszącego mu Microsoft Chart. Był to również pierwszy program komputerowy reklamowany w telewizji (poniższa reklama pochodzi z 1983 roku).

Lotus 1-2-3 ugruntował znaną z VisiCalc notację komórek (A1 zamiast C1R1 znaną z Multuplan) i dzięki temu, że powstał w assemblerze i wysyłał obraz bezpośrednio do pamięci układu graficznego, był bardzo szybki i nadawał się także do pracy jako prymitywny edytor tekstu. Wersja 3 została przepisana na C, wydana z opóźnieniem i wymagała już mocniejszej maszyny, co przyczyniło się do zagarnięcia udziału w rynku projektu firmy Lotus (kupionej przez IBM w 1995 roku) przez Excela.

Zmiany na rynku zmusiły do stworzenia oprogramowania, które dziś nazwalibyśmy pakietem biurowym i obecnie 1-2-3 jest częścią IBM Lotus Smart Suite (nierozwijany od 2002 roku, IBM wciąż świadczy wsparcie techniczne). Program wchodził także w skład Lotus Symphony (dla DOS-a) i Lotus Jazz (dla Maków), które sprzedawane były do 1992 roku. Marka została w 2007 wskrzeszona przez IBM i wydany został darmowy Lotus Symphony na bazie OpenOffice i ma nawet wersję w chmurze, która ma być alternatywą dla Office 365 dla firm.

Więcej o historii 1-2-3 i tym, jak w latach osiemdziesiątych wyglądała praca w biurze, można dowiedzieć się z artykułu Dana Bricklina, jednego z twórców VisiCalca.

© dobreprogramy
reklama
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

reklama
Polecamy w WP TechnologieWP TechnologieSzef Wykopu o cenzurze w Internecie: Czujemy się zmuszeni do ucieczki z Unii