MODECOM XINO Z46 X4 — Test i recenzja smartfonu za rozsądną cenę

Strona główna Lab Smartfony i tablety

O autorze

Debiut kolejnych i kolejnych marek na rynku smartfonów i tabletów nikogo już chyba nie dziwi. Jest to bowiem miejsce z gigantyczną liczbą potencjalnych klientów, w szczególności jeśli chodzi o urządzenia tańsze i te ze średniej półki. Przyznam jednak, że informacja o smartfonie spod szyldu Modecom nieco mnie zadziwiła. Zasilacz — i owszem — nie byłbym zaskoczony… ale telefon? Z Androidem? Specyfikacja techniczna zapowiadała się całkiem przyzwoicie, a biorąc pod uwagę cenę, nawet bardzo atrakcyjnie. Jak to wszystko wyszło w praktyce i czy tani w świecie Androida oznaczać musi kiepski?

Test rozpoczniemy od sprawdzenia zestawu, bo jak się okazuje, producent postanowił rozpieścić użytkowników. Oprócz telefonu, ładowarki i kabelka USB, znajdziemy tutaj także nieco dodatków. Pierwszym są naprawdę niezłe słuchawki w kolorze białym, o płaskim przewodzie. Więcej informacji na ich temat znajdzie się w dalszej części artykułu. W zestawie otrzymujemy także dwie klapki na tył. Pierwsza jest najzwyklejsza na świecie, ale druga pełni również rolę etui, pozwalającego na zasłonięcie ekranu. Rozwiązanie naprawdę świetne, bo nie pogrubia urządzenia, a zarazem powoduje, ze wygląda ono bardzo elegancko. Jedyną wadą tego rozwiązania jest kiepski dostęp do przycisków głośności po jego założeniu. Nie ma mowy o intuicyjnej obsłudze bez zerkania, gdzie się znajdują. To jednak nie wszystko. W pudełku znajdziemy także folię ochronną na ekran. Nie jest to rozwiązanie najwyższej jakości, mi nie przypadła do gustu ze względu na kiepskie odczucia w dotyku, niemniej dla większości użytkowników będzie wystarczającym rozwiązaniem. Całości dopełnia karta T-Mobile z pakietem 500 MB do wykorzystania (niestety nie znalazła się w testowym egzemplarzu). Można to podsumować jednym słowem: wow. Niewielu producentów oferuje aż tak bogate wyposażenie, tym bardziej w takiej cenie. Czy oznacza to, że ucierpiał na tym sam telefon? Sprawdźmy to.

Bryła smartfonu jest dosyć standardowa. Jego wymiary to 132 × 68 × 10,8 mm i od razu można powiedzieć, że nie jest on ani mały, ani za duży. Tak w dłoni, jak i w kieszeni, leży dobrze, najprawdopodobniej za sprawą zaokrąglonych rogów, a także łukowatemu przejściu na tylnej klapce. Z przodu, oprócz ekranu, znajdziemy głośnik do rozmów, przednią kamerę, czujnik oświetlenia i przyciski dotykowe. Ten ostatni element szybko daje o sobie znać nieco innym, niż najczęściej spotykany układ: z lewej menu, pośrodku przycisk główny, a z prawej cofanie. Z pozoru drobna zamiana miejscami pierwszego i ostatniego przez pierwsze dni używania daje o sobie znać w licznych pomyłkach i częstego sprawdzania, co tak naprawdę chcemy nacisnąć. Prawa strona i dół są wolne, z lewej zaś znajdziemy wspomniane wcześniej sterowanie głośnością. Włącznik, złącze micro USB i mini jack są ulokowane u góry, co w przypadku ładowania czy korzystania z komputera bywa uciążliwe. Przyczepię się także do samego włącznika, który jest bardzo niski i wymaga przez to naprawdę solidnego przyciśnięcia. Z tyłu bez żadnych rewelacji i udziwnień: nieco wysunięty do przodu aparat i dioda powiadomień zlokalizowane w górnej, lewej części. Na dole natomiast logo producenta i główny głośnik. Za sprawą konstrukcji klapki, obiektyw jest zawsze nieco osłonięty i nie dotyka bezpośrednio podłoża, gdy smartfon zostanie odłożony na płaskiej powierzchni. Całość robi dobre wrażenie i przy próbie uginania nie skrzypi. Nieco elegancji dodaje srebrna ramka. Gorsze wrażenie budzą klapki na tył, bo choć są matowe i dosyć wytrzymałe, to jednak nieco nieprzyjemne w dotyku. Największą ich wadą jest natomiast arcytrudne ściąganie. Ja odpuściłem i zamiast niszczyć sobie paznokcie wykorzystałem niewielki wkrętak aby je podnieść. Jest to najprawdopodobniej cena za solidność: otwieramy, umieszczamy w środku co trzeba i potem już tam nie zaglądamy.

Wyświetlacz zastosowany w Z46 to 4,6-calowy LCD IPS o rozdzielczości qHD, a więc 960 × 540 px. Choć gęstość upakowania pikseli to niezbyt rewelacyjne 239 ppi, to jednak z ostrością obrazu nie ma żadnych problemów i ciężko zarzucić mu słabą czytelność. Lekko postrzępione krawędzie czcionek możemy zaobserwować jedynie w sytuacjach wyświetlania białego tekstu na czarnym tle. Kolory są bardzo kontrastowe i cieszą oko bogactwem. Oczywiście czerń nie jest idealna, choć biorąc pod uwagę, że nie mamy tutaj do czynienia z AMOLED-em, to i tak prezentuje się co najmniej dobrze. Fantastycznie wypada za to biel, która deklasuje testowaną ostatnio konkurencję. Również maksymalny poziom jasności jest wysoki. Automatyczne jej ustawianie nieco nie spisuje się w noc,. dobierając zbyt mocne podświetlenie i dając zdrowo po oczach. Ekran nie jest chroniony szkłem Gorilla Glass, lecz plastikową osłoną. Z jednej strony wydaje się to rozwiązaniem trwalszym przy ewentualnym upadku, z drugiej nie jest tak komfortowe przy samym użytkowaniu. Dotyk reaguje na szczęście bezbłędnie i szybko za sprawą technologii One Glass Solution (OGS), jaką chwali się producent, która również zmniejsza grubość wyświetlacza. Wadami ekranu są kiepskie kąty widzenia, w szczególności po bokach, a także bardzo intensywne refleksy świetlne i odbicia.

Na pokładzie urządzenia znajdziemy system Android w wersji 4.2.1. Wersja dosyć atrakcyjna, posiadająca już sporo uprzyjemniających pracę elementów. Na początku można odnieść wrażenie, że jest to system zupełnie czysty, niemniej okazuje się, że producent jednak dał nieco od siebie. Uwagę zwracają dwa widgety pogodowe. Oba zajmują cały wybrany pulpit, jeden z nich wyświetla także dosyć nietypową animację biegającej po pastwisku owcy (i to wytrwałej, bo hasa tak niezależnie od pogody). Wygodnym rozwiązaniem są profile audio. Wśród predefiniowanych znajdziemy ogólny, milczący, dostosowany do spotkania, a także miejsc hałaśliwych. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby utworzyć własny, w którym wybieramy zarówno poziom głośności jak i osobne dźwięki.

W moim odczuciu najważniejszą zmianą, wprowadzoną przez producenta, jest licznik powiadomień z aplikacji SMS oraz dialera telefonicznego. Przy nieprzeczytanych wiadomościach czy nieodebranych połączeniach mamy już na nich informację ile ich jest. Sam korzystam z takiego rozwiązania przy użyciu launchera Nova + dodatku TeslaUnread, tutaj mamy ten bardzo praktyczny wynalazek dostępny w standardzie. Obie aplikacje również nieco zmieniono. Dialer posiada wsparcie dla wybierania T9, a także znacznie większą, niż domyślna, klawiaturę. Aplikacja SMS/MMS z kolei przy odbiorze nowej wiadomości pozwala nam na szybkie odpisanie z poziomu niewielkiego okienka. Wszystkie te zmiany są bardzo delikatne, ale na co dzień po prostu się przydają.

Aplikacje jakie domyślnie znajdują się na urządzeniu, to w głównej mierze te stworzone przez Google: przeglądarka Chrome, klient gDrive, GMail, sieć społecznościowa Google+, notatnik Keep, a także mapy i nawigacja Google. Nawet klawiatura jest właśnie z tej firmy i to wcale nie jest zły wybór, bo oferuje ona całkiem przyzwoite podpowiadanie z obsługą języka polskiego, a także pisanie przez przesuwanie palca po ekranie (znane jako swype). Z pozostałych, bardziej znanych, mamy tu do czynienia z klientem Faceboka, a także Skype. Pozostałe aplikacje to m.in. wbudowana przeglądarka Androida, gotowy do użycia w niej Flash Player, a także prosty, acz pozwalający na najważniejsze operacje, eksplorator plików. Nie zabrakło także podstawowego odtwarzacza, tak do muzyki jak i filmów. Znalazło się także miejsce na radio FM, choć ono oczywiście wymaga podłączenia słuchawek. Poza tym nie uświadczymy tutaj żadnego crapware ani aplikacji typowo reklamowych, wymagających od nas tak naprawdę dodatkowych opłat za realnie użyteczne funkcje.

Choć w wypadku takich urządzeń coraz częściej oferuje się aplikacje do aktualizacji bez podłączania do komputera przez internet (OTA), to jednak rzadko kiedy jest to wykorzystane. Tutaj kolejne miłe zaskoczenie, bo jeszcze w trakcie testów otrzymaliśmy informację o nowej aktualizacji. Co prawda nie wprowadzała ona nowej wersji Androida, ale poprawki w spolszczeniu i uzupełnienie jego braków to miły gest ze strony producenta. Widać, że urządzenie nie zostało jedynie wypuszczone na rynek i zupełnie zapomniane. Za proces aktualizacji odpowiada dedykowana aplikacja, która pobiera wymagane pliki, a następnie aktualizuje urządzenie. Dokonuje się to bez straty danych osobistych.

Jako telefon XINO Z46 X4 spisuje się dobrze. Zarówno ja, jak i osoby po drugiej stronie słuchawki, nie mieliśmy problemów ze zrozumieniem się czy jakimikolwiek zakłóceniami. Jedynie głośnik do rozmów mógłby być nieco głośniejszy, bo przy zewnętrznym hałasie bywało, że nawet maksymalny poziomi był nie tyle niewystarczający, co mało komfortowy. Pod względem zasięgu nie ma ani niczego na plus, ani na minus — po prostu średnia półka. Podobnie ma się sprawa z WiFi, które działało stabilnie przez cały okres testowania. Model ten to dual-SIM, pozwalający na użycie jednej karty z obsługą 3G, drugiej z 2G. Bez problemu poradził sobie z automatycznym przełączaniem i roamingiem wewnętrznym w sieci Play. Niestety z Aero2 nie skorzystamy z powodu braku wsparcia dla UMTS 900. Główny głośnik ma ten sam problem, co ten od rozmów – jest nieco za cichy. Poza tym gra całkiem przyzwoicie i nie wstydzi się odtwarzać nawet bardziej ambitnych dzwonków. Co się zaś tyczy słuchawek i jakości dźwięku, jaki można wyciągnąć ze złącza mini-jack, to nie mogę dać jednoznacznego werdyktu. Same słuchawki są wykonane nieźle, płaski przewód w wielu sytuacjach ułatwia transport i jedyne, czego brakuje, to pilot do sterowania głośnością na przewodzie. Jakość dźwięku zależy już natomiast od typu odtwarzanej muzyki. Trance lub coś równie dynamicznego, w moim odczuciu, daje radę. Z kolei muzyka spokojniejsza, relaksacyjna powoduje, że chcemy je ściągnąć, bo całość brzmi jakby zza jakiejś osłony. W ustawieniach znajdziemy opcję odpowiadającą za polepszenie jakości dźwięku odtwarzanego przy użyciu słuchawek, ale odradzam jej używanie. Skutek jest wręcz odwrotny do zamierzonego. Przy próbie ze słuchawkami AKG (douszne) oraz Blaupunkt (nauszne) wrażenia były lepsze, choć w niektórych sytuacjach miałem nieco do zarzucenia.

Wewnątrz smartfonu znajdziemy procesor MediaTek, z jakim mieliśmy już do czynienia przy okazji testowanych wcześniej Acera Liquid E2 oraz GoClever Insignia 5X. Jest to czterordzeniowa jednostka Cortex-A7 o taktowaniu 1,2 GHz. Za grafikę odpowiada układ PowerVR SGX 544MP, zaś pamięć operacyjna ma rozmiar 1 GB. Choć na tle flagowych modeli prezentuje się to dość skromnie, to jednak okazuje się w zupełności wystarczające do codziennego użytku. Praca z urządzeniem nie budzi zastrzeżeń, wszystko odbywa się płynnie i nie straszne mu nawet przyciężkie aplikacje pokroju przeglądarki Google Chrome. Oczywiście wyniki benchmarków nie są rewelacyjne, mogą nawet zniechęcać, lecz ocenianie tego sprzętu na ich podstawie jest wielkim błędem. Nawet w grach, takich jak Carmageddon czy Modern Combat 4, całość działa naprawdę satysfakcjonująco. Z drugiej strony, testowany przez nas w ubiegłym roku bilard w 3D, gra CueBox, działa naprawdę wolno i w zasadzie nie jest grywalna. Same gry to więc loteria i nie powinniśmy brać pod uwagę tych bardziej wymagających przy kupnie tego sprzętu. Mimo wszystko, aż dziw bierze, że da się zrobić telefon na androidzie działający płynnie i kosztujący poniżej 700zł.

Bateria zastosowana w tym smartfonie nie powala pojemnością — ma 2050 mAh. W praktyce okazuje się jednak kolejną wielką zaletą. Podczas zwykłego używania, tj. kilka rozmów, wiadomości SMS oraz przeglądania internetu przy pomocy przeglądarki Chrome, udało mi się osiągnąć czas pracy na jednym ładowaniu ponad 3 dni! W tym czasie ekran był włączony przez ponad 2 godziny, cały czas włączona była łączność WiFi, synchronizacja, a także połączenie 3G na jednej karcie sieci Play, z automatycznym wyborem operatora. Postanowiłem sprawdzić także czas pracy przy odtwarzaniu materiału wideo i tutaj także bardzo miłe zaskoczenie. Telefon przez 7,5 godziny odtwarzał zapętlony materiał w 720p, oczywiście w tle nadal wykonując synchronizację. Wyniki te są naprawdę bardzo dobre, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę, że mamy tutaj do czynienia z naprawdę sporym wyświetlaczem. Jeśli miałbym na coś narzekać, to jedynie na czas ładowania, który wyniósł przeszło 3 godziny. Odpowiada za to ładowarka o maksymalnym prądzie zaledwie 800 mA.

Zastosowane w Modecomie aparaty to bezsprzecznie najsłabszy element całego smartfonu. Przedni ma 3 Mpix, nie posiada autofocusa i nada się jedynie do rozmów przez internet, w których jakość nie ma większego znaczenia. Lepiej prezentuje się tylny, którego matryca ma 8 MPix. Jeśli wykonujemy zdjęcia w dobrym świetle, to są one całkiem niezłe. Jeśli, według aparatu, światła brakuje (a dzieje się to szybko) autofocus sobie nie radzi, zaś czułość jest tak wysoka, że na zdjęciach jest dobrze widoczny szum i brakuje detali. Część zdjęć testowych możecie zobaczyć poniżej, z większą ich ilością możecie zapoznać się na Flickrze.

Aplikacja do obsługi aparatu jest identyczna z tą, jaką możemy znaleźć w podobnych urządzeniach. Oferuje ona zdjęcia automatyczne, HDR oraz panoramę. Ustawienia są dosyć bogate, bo pozwalają na wybór czułości ISO, ekspozycji, balansu bieli czy dodatkowego efektu. Aparat posiada także stabilizację obrazu, choć zajmuje się tym elektronika, a nie sprzęt. Nie zabrakło zapisywania informacji o tym, gdzie zostało wykonane zdjęcie. Co ciekawe, przy wyborze rozmiaru zdjęcia, mamy do dyspozycji nie tylko 8, ale również 12 MPix. Ogólnie aparat z funkcją nagrywania filmów sporadycznie się nada, o ile w danej sytuacji nie zabraknie zewnętrznego źródła światła.

Testowany XINO Z46 jest pierwszym smartfonem firmy Modecom. Po dwóch tygodniach testów muszę zauważyć, że firma bardzo agresywnie wchodzi na ten rynek. Co więcej, jest to wejście także bardzo udane, bo w atrakcyjnej cenie — 650 zł — użytkownik może otrzymać poprawnie działający smartfon z bardzo bogatym wyposażeniem. Co prawda za podobne, a nawet nieco niższe kwoty, znajdziemy już urządzenia z Windows Phone na pokładzie, ale system ten nie dla każdego musi być wystarczający. Modecom serwuje natomiast dosyć tani dual SIM z Androidem, pokazując, że da się skutecznie obniżyć pułap cenowy tego typu sprzętu, wcale nie rezygnując z poprawnego działania. Rzecz jasna nie nada się ona do wszystkich sytuacji: jego słabości wyjdą przy wymagających grach lub chwilach wartych uwiecznienia. Niemniej jednak, na co dzień okaże się on naprawdę dobrym wyborem.

© dobreprogramy
s