r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

MP3 żyje! Koniec ważności patentów to nie koniec formatu dźwięku

Strona główna AktualnościOPROGRAMOWANIE

Anglojęzyczny Internet wypełnił się nagle doniesieniami o tym, że MP3 umarło. Najwyraźniej kilka tygodni zajęło przeniknięcie informacji z niemieckojęzycznej sieci o zakończeniu 23 kwietnia br. programu licencjonowania patentu na ten najpopularniejszy na świecie standard kodowania dźwięku, który przez ponad 20 lat był oferowany przez instytut badawczy Fraunhofer IIS (Institut für Integrierte Schaltungen). Bez obaw, bez paniki – MP3 wcale nie umarło, po prostu amerykańscy dziennikarze nie rozumieją ani techniki, ani międzynarodowego prawa patentowego.

Prace nad formatem stratnej kompresji dźwięku, który pozwoliłby na zmniejszenie ilości zapisywanych danych poprzez manipulowanie częstotliwością próbkowania i rozdzielczością w ramach charakterystycznego dla ludzkiego ucha modelu psychoakustycznego rozpoczęły się w 1987 roku. W 1993 roku opublikowano finalną wersję międzynarodowego standardu ISO/IEC 11172-3 (MPEG-1 Audio/MPEG-1 Part 3), który opisywał podstawowe metody kompresji dźwięku w tym formacie, a w 1994 roku Fraunhofer Society przedstawiło pierwszy programowy koder L3enc, pozwalający na kompresję formatu PCM (.wav) do MP3.

Narzędzie było shareware’owe, ograniczone do przepływności 112 kb/s, a licencję sprzedawano za całe 250 ówczesnych niemieckich marek – po zarejestrowaniu mogliśmy korzystać z przepływności nawet 320 kb/s. Oczywiście szybko pojawiła się w ówczesnej sieci scrackowana wersja bez takich ograniczeń. Rok później pojawił się pierwszy software’owy odtwarzacz tego formatu, Fraunhofer WinPlay3, który na odpowiednio mocnych pecetach (co najmniej 486DX/66 MHz) pozwalał na dekodowanie MP3 w czasie rzeczywistym. Potem już było tylko coraz lepiej – od wydania w 1997 roku słynnego Winampa i uruchomienia witryny mp3.com, MP3 stało się standardowym formatem muzyki.

r   e   k   l   a   m   a

Standardowym nie znaczy oczywiście darmowym, czy dostępnym dla każdego. Każdy, kto chciał stworzyć własne kodeki MP3 i legalnie z nich korzystać w komercyjnych produktach, musiał uzyskać licencję. W większości krajów licencjonowaniem zajmował się Thomson Consumer Electronics, dziś znany jako Technicolor. Jego prawa do przyznawania licencji nie były jednak niepodważalne – w Stanach Zjednoczonych mieliśmy kilka procesów z firmą Sisvel, która dopiero w 2005 roku porozumiała się z Thomsonem w tej sprawie. Chodziło w końcu o niebagatelne pieniądze, wpływy z licencjonowania patentów dla Fraunhofer Society sięgały stu milionów euro rocznie.

Patenty nie są jednak dane na wieczność. W Unii Europejskiej ostatnie patenty niezbędne do implementacji MP3 wygasły w grudniu 2012 roku. W Stanach Zjednoczonych praktycznie wszystkie patenty związane z tym standardem wygasły 16 kwietnia 2017 r. Dlatego też tydzień później Fraunhofer Institute ogłosił koniec programu licencjonowania, oferowanego wspólnie z Technicolorem.

Jakie to ma znaczenie dla użytkowników? W praktyce żadnego. Choć amerykańskie media fantazjują, jakoby oznaczało to koniec produktów, które MP3 by dalej wspierały, jest to kompletną bzdurą. Jest wręcz odwrotnie – teraz każdy producent, bez obawy o kłopoty związane z możliwym naruszeniem patentów, będzie mógł korzystać np. z opensource’owego kodeka LAME, aktywnie rozwijanego od 1998 roku.

To prawda, że Fraunhofer publicznie uznał MP3 za format przestarzały, deklarując że nowe formaty, takie jak AAC mogą zapewnić wyższą jakość dźwięku i przenieść więcej informacji przy niższej przepływności. Dziś jednak szacuje się, że do formatu MP3 transkodowano przynajmniej 1,3 bln utworów, które następnie trafiły do Internetu. Czy ktokolwiek zrezygnuje z kompatybilności z tak wielką bazą muzyki? Czy którykolwiek producent odtwarzaczy samochodowych umieści w swoich reklamach komunikat, że jego sprzęt jest tak nowoczesny, że nie obsługuje MP3?

Póki co, w związku z wygaśnięciem patentów na MP3, ten format oficjalnie zawitał do jednej z najbardziej wstrzemięźliwych jeśli chodzi o sprawy patentowe dystrybucji Linuksa, tj. do Fedory. Red Hat dał oficjalnie zielone światło na wprowadzenie do systemu wtyczki gstreamera, która pozwala na odtwarzanie dźwięku zapisanego w tym formacie. Niezła śmierć – trafić po wielu latach do repozytoriów Fedory.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.