MSI Radeon RX 5600 XT Gaming X: nowoczesna, wydajna i zaskakująco cicha (test)

Strona główna Lab Komponenty i akcesoria

O autorze

Po kilku latach ogólnej posuchy; kilkukrotnym odgrzewaniu układu Polaris 10 i nowości ograniczonych do segmentu premium, fani kart graficznych AMD Radeon w końcu nie mają powodów do narzekań. Nowa seria RX 5000 istotnie jest nowa.

Tak nowa, że wykorzystuje wciąż niedostępny u konkurencji proces litograficzny klasy 7 nm. Postanowiłem zaryzykować i wsadzić sobie do komputera jednego z jej reprezentantów, kartę MSI Radeon RX 5600 XT Gaming X.

Dlaczego zaryzykować? Bo jest to wciąż pachnąca nowością konstrukcja, której rynkowa premiera odbyła się w styczniu 2020 r., a doświadczenia ze świeżymi układami AMD Radeon mam nieszczególne. Taki HD 7970 dzisiaj ma status kultowego, ale trzeba pamiętać, że blisko rok zajęło producentowi doprowadzenie jego sterownika do optymalnego stanu.

Ale spokojnie – w przypadku RX 5600 XT wszystko wydaje się dopięte na ostatni guzik. A dodatkowo sam MSI Radeon RX 5600 XT Gaming X, jako gotowy produkt, to zaskakująco kompetentny kawałek sprzętu. Słowo daję, zdecydowanie można się z nim polubić.

MSI Radeon RX 5600 XT Gaming X w liczbach

Technicznie rzecz ujmując, RX 5600 XT jest nieco zubożoną względem oryginału wariacją na temat modelu RX 5700. Oferuje ten sam rdzeń graficzny, Navi 10, ale ma zwężoną szynę pamięci, a co za tym idzie niższą jej przepustowość. Konkrety przedstawiają się następująco:

  • 36 bloków obliczeniowych składających się na 2304 procesory strumieniowe, 144 jednostki teksturujące i 64 rasteryzatory – tak samo jak w RX 5700.
  • 6 GB pamięci GDDR6 na szynie 192-bitowej, zamiast 8 GB na 256-bitowej, co oznacza również spadek przepustowości z 448 do 288 GB/s.
  • Obniżony ze 180 do 150 W deklarowany współczynnik TDP.
  • Karta MSI jest zauważalnie podkręcona względem specyfikacji AMD, gdyż jej zegar nominalny wynosi 1615 MHz (z 1460 MHz), turbo zaś – 1750 MHz (z 1620 MHz).

W pierwszej chwili może wydawać się, że cięcia mimo wszystko są dość dotkliwe, ale to tylko teoria. Po pierwsze, przeprowadzone testy jak na dłoni pokazują, iż różnice pomiędzy MSI Radeon RX 5600 XT Gaming X a referencyjnym RX 5700 zamykają się w granicach 5-10 proc. Po drugie, co nawet ważniejsze, RX 5600 XT jest rynkowym rywalem GeForce’a RTX 2060, który również ma 192-bitową szynę pamięci. I który okazuje się akceleratorem wolniejszym od bohatera niniejszej recenzji.

Pracując na platformie z procesorem Intel Core i7-9700K i 16 GB RAM DDR4-3000, nie znalazłem gry, której MSI Radeon RX 5600 XT Gaming X nie zmusiłby do działania w magicznych 60 FPS-ach.

Nie zawsze przy wymaksowanych detalach, ale już na wysokich – bez problemu. Ba, zaryzykuję stwierdzenie, że można tę kartę z powodzeniem wykorzystywać w 1440p. Nawet piekielnie wymagające Metro Exodus daje wtedy radę i bez włączonych dodatków Nvidii nie spada poniżej 40 FPS-ów. W krytycznych momentach. Muszę przyznać, że to akurat coś, czego się nie spodziewałem.

MSI Radeon RX 5600 XT Gaming X na co dzień

Jeszcze przyjemniejszym zaskoczeniem jest jednak kultura pracy. Jakiś kolega mówi, że jeśli Radeon, to na pewno gorący niczym piekarnik i równie prądożerny? Nic z tych rzeczy. MSI Radeon RX 5600 XT Gaming X, zamknięty w obudowie umieszczonej pod biurkiem, ani na moment nie przekroczył 70 st. Celsjusza. Zużył przy tym około 25 watów mocy mniej, średnio, niż GeForce RTX 2060, a do tego okazał się wręcz przykładnie cichy. Tak cichy, że hałas jego wentylatorów zginął mi w tle mieszkania.

Przy czym poza grą MSI Radeon RX 5600 XT Gaming X jest nie tyle cichy, co bezgłośny. Dosłownie. Bo do momentu osiągnięcia przez rdzeń graficzny 60 st. Celsjusza w ogóle nie uruchamia wentylatorów. Tak więc praca w środowisku 2D czy seans filmowy odbywa się w kompletnej ciszy. No chyba, że rabanu narobi wentylator procesora lub jednostki umieszczone na obudowie, ale to nie wina karty.

MSI Radeon RX 5600 XT Gaming X organoleptycznie

Samą kartę mogę co najwyżej winić za to, że jest duża, a właściwie to ogromna. Jasne, fizyka cudów nie rozumie i skoro ma być cicho, to powierzchnia oddawania ciepła musi być przyzwoicie duża. Zresztą, tak samo jak łopatki wentylatorów. Producent wziął sobie temat do serca, czyniąc z RX 5600 XT Gaming X konstrukcję mającą 30 cm długości i pochłaniającą trzy sloty rozszerzeń. W typowej obudowie ATX mieści się bez problemu, ale zwolennicy miniaturyzacji zakręcą nosem.

Co poza tym? Panel wyjść obrazu z trzema DP 1.4a i jednym HDMI 2.0. Dodatkowe zasilanie w formie dwóch gniazd 8-pinowych. Nikiel na miedzianych rurkach cieplnych, aby zapobiec utlenianiu się powierzchni. Miły dla oka backplate. Jeśli chodzi o wykonanie, to bez dwóch zdań najwyższa półka.

Czy warto kupić MSI Radeon RX 5600 XT Gaming X?

Odpowiem politycznie – to kwestia oczekiwań i preferencji. MSI Radeon RX 5600 XT Gaming X kosztuje 1599 zł, co w dzisiejszych realiach nie jest ceną wygórowaną jak na dopracowaną i przyzwoicie wydajną kartę graficzną do gier. Ale, ale, ale…

Na pewno nie jest to najtańszy RX 5600 XT. Widać to nawet na przykładzie katalogu MSI, gdzie znajdziecie także model MECH OC w cenie 1459 zł. Ten ma nieco niższe zegary i mniejsze, zajmujące dwa sloty chłodzenie, więc będzie troszkę wolniejszy i raczej nie tak cichy. W zamian za to zmieści się do każdej obudowy. No i po prostu… pozwoli zaoszczędzić parę złotych.

Tymczasem za 1619 zł można stać się posiadaczem karty MSI Radeon RX 5700 MECH GP OC. Ponownie – wyposażonej w gorszej klasy chłodzenie niż RX 5600 XT Gaming X, lecz tym razem wydajniejszej i oferującej 2 GB pamięci graficznej ekstra.

Osobiście czuję się przekonany, aby nadpłacić za kulturę pracy. Ale też chętnie postawiłbym na 8 GB VRAM, mając na uwadze stale rosnącą objętość tekstur w grach. Znając siebie, ostatecznie skończyłoby się na RX 5700 Gaming X za 1899 zł. Ja to jednak insza inszość. Was zostawiam z powyższymi wyliczeniami. Niech każdy zadecyduje sam, co mu się najlepiej kalkuluje.

© dobreprogramy
s