Windows 8 - najlepszy system operacyjny Microsoftu

Wpis zachwalający zalety zacznę nietypowo, bo od wyliczenia wad.

Wady

W testowanej wcześniej anglojęzycznej wersji Trial po przewinięciu ekranu uruchomionego kafelka na końcu pokazywały się reklamy (propozycje) produktów ze sklepu Microsoftu - muzyki, filmów, książek, programów itp. W polskojęzycznej wersji Pro nie znalazłem tego, może to kwestia różnic wersji, może wina żałośnie małego wyboru polskojęzycznych kafelków, o programach, muzyce i filmach nie wspominając (praktycznie ich tam nie ma). W sklepie można ustawić tylko jeden język, ale jeszcze nie odszukałem opcji jego przełączenia, podobno po wybraniu angielskiego ukazuje się wszystko na tamten rejon, ale z kolei wtedy znika polskie. Ktoś w Microsofcie nie pomyślał, że mogą istnieć dwujęzyczni ludzie. Albo ja czegoś nie zauważyłem.

Krążą też plotki, że Windows 8 przesyła do Microsoftu informacje o używanych programach, szczególnie o kafelkach. Niby są one anonimowe i służą tylko celom statystycznym, niby co jakiś czas Microsoft kasuje logi z numerami IP, ale nie można zapominać, że przynajmniej w USA władze mogą w każdej chwili zwrócić się do Microsoftu (do Google również!) z uprzejmą i niemożliwą do odrzucenia prośbą o udostępnienie dowolnych informacji. Osoby o skłonnościach paranoidalnych dla uprawiania spisków (typu demaskatorskie blogowanie) mogą zainstalować linuksa jako drugi system, mogą uruchomić go z płyty Live CD i nie zostawią śladów, poradzą sobie.

Druga wada, czy raczej dziwna cecha, objawia się przy instalacji na tym samym komputerze Windowsa 8 jako kolejnego systemu. Pojawia się opcja wyboru poprzedniego Windowsa, lecz dopiero po... niemal całkowitym załadowaniu Windowsa 8 (!?). Można wybrać Windowsa 8, lub poprzedni system, po wyborze ósemki pojawia się okno logowania, po wyborze poprzedniego następuje... restart komputera i uruchomienie tamtego. Najwidoczniej Microsoft założył, że użytkownicy rzadko będą korzystać z poprzedniego systemu, ja mam jeszcze XP ze względu na pokaźną ilość starych programów sprzed kilku-kilkunastu lat i potrzebę korzystania z Virtual PC 2004, by pobawić się jeszcze starszymi programami pod zwirtualizowanym Windows 95/98 oraz IBM OS/2 (wszystkie oryginalne, choć Windowsy w wersji OEM, a tak starych paragonów nie trzymam, jak mnie złapią może być draka :)

Z wad to w zasadzie wszystko, potem tylko jeszcze próbował czasem myśleć za użytkownika.

Zakup

System kupiony online w wersji upgrade za 69 zł (spadło ze 129 zł po wpisaniu kodu rabatowego, otrzymanego po rejestracji na stronie Microsoftu jakiegoś nowego komputera). Zakupu dokonuje się poprzez programik ściągnięty ze strony Microsoftu, płatność kartą (działa wirtualna karta mBanku) lub PayPalem. Akurat miałem zainstalowaną 32-bitową siódemkę i programik instalacyjny ósemki umożliwił pobranie jedynie wersji 32-bitowej. Dla mnie niewielki problem, bo i tak płyta główna ma limit 4GB RAM-u i niewiele się go zmarnuje, jednak dla niektórych to może być wada, przy chęci instalacji 64-bitowej wersji będą musieli kopiować od kogoś znajomego. Plik można zapisać jako obraz ISO do wypalenia na płycie DVD i/lub utworzenie instalacyjnego pendriva. Wybiera się tylko jedną opcję, ale zawsze można od nowa uruchomić ten programik, przechowuje pliki gdzieś ukryte na dysku (nie znalazłem gdzie).

Instalacja

Instalacja przebiegła sprawnie (ci, co narzekają, mogą mieć problem sprzętowy z komputerem). W moim przypadku wykryło cały sprzęt, więc system był praktycznie gotów do pracy. Nieco obawiałem się wybrania czystej instalacji na oddzielnej partycji ze względu na wersję upgrade, programy Microsoftu mogą tutaj robić problemy z aktywacją i trzeba kombinować z rejestrem. Ale po zalogowaniu okazało się, że sam się aktywował (NIE PYTAŁ O ZDANIE!!!) Po wpisaniu kodu odblokowującego Media Center, rozdawanego ostatnio za darmo, ściągnął i zainstalował się ten program, a przy okazji wszystkie aktualizacje (na szczęście łącze od kablówki pomiędzy północą a południem mam szybsze, bo znowu NIE PYTAŁ O ZDANIE!!!). W Dodaj/Usuń Funkcje należałoby jeszcze zaptaszyć Net Framework 2 i 3, domyślnie instalowana jest wersja 4 i niektóre starsze programy mogą o to wołać. Brakuje tam również legendarnych gier Microsoftu, ani słynnego Sapera, ani Pasjansa, dopiero potem ze sklepu można ściągnąć darmowe Solitaire, Mahjong i Minesweeper. Sklep wymaga konta Microsoftu.

Przy pierwszym logowaniu wybrałem utworzenie konta lokalnego, dopiero później zmieniłem je na konto online. Z poczty Hotmail korzystam jakieś 10 lat. Obawiałem się, że ściągnie mi całą zawartość skrzynki, a przez ten czas zebrało się tam mnóstwo śmieci i raczej nie widzi mi się, by kopie tego wszystkiego trzymać na dysku. Na szczęście kafelek najwyraźniej niczego nie magazynuje jak to robią programy pocztowe, tylko pokazuje maile z wyznaczonego okresu (domyślnie 7 dni) i powiadamia o nowych. Przy tworzeniu kotna lokalnego tradycyjnie korzystam jedynie z małych łacińskich liter (bez polskich ogonków), dopiero później w Panelu Sterowania zmieniam nazwę, bo kiedyś miałem problemy z niektórymi aplikacjami, nie potrafiącymi trzymać ustawień w folderze na dysku z nazwą z ogonkami.

Ciekawostką jest, że nawet bez powiązania konta lokalnego z pocztą Microsoftu, jeśli jakiś kafelek (np. Sklep) tego wymaga, to może zapamiętać własne ustawienia.

Obsługa

Pierwsze wrażenie, to system jest pieruńsko szybki, programy uruchamiają się niemal od razu, nie potrzeba dysku SSD. Internauci narzekają, że po uruchomieniu systemu ukazują się kafelki, dopiero trzeba przechodzić do pulpitu. Otóż NIE TRZEBA. Po co, żeby oglądać tapetę na pustym pulpicie? Bo aby uruchomić jakąkolwiek aplikację, to można jej ikonkę przypiąć obok kafelków, nie trzeba wcześniej uruchamiać pulpitu. Działają tradycyjne aplikacje, oraz nowsze kafelkowe. W niektórych zastosowaniach jedne okazują się lepsze, w innych drugie.

Aby przełączać się miedzy kafelkami a pulpitem, wystarczy po prostu naciskać klawisz Start, lub myszką kliknąć w lewym dolnym rogu, ikonki tam nie ma, ale pokazuje się po najechaniu myszką. Do wyłączenia aplikacji kafelkowej należy złapać ją u góry myszką i przeciągnąć w dół. Trochę nietypowe, ale szybko można załapać i się przyzwyczaić. Po najechaniu myszką na lewy skraj ekranu ukazuje się pasek z uruchomionymi aplikacjami kafelkowymi, można przełączać lub zamknąć dowolną (lewy przycisk myszy -> zamknij). Jeśli na ekranie z kafelkami nie ma skrótu do programu, to wystarczy zacząć wpisywać jego nazwę, zostanie wyszukany. Potem można go uruchomić, lub przypiąć. Po kliknięciu prawym przyciskiem myszy na ekran między kafelkami ukaże się pasek na dole, tam ikonka Wszystkie Programy...

Na pulpicie, po najechaniu myszką na dolny lub górny prawy róg ukażą się dodatkowe opcje, nie będę tu rozpisywał jakie (każdy sam musi się pobawić). Pod ikonką Ustawienia jest wyłączanie i restart. Wyłączanie jest też po naciśnięciu przycisku na obudowie komputera (krótkim, dłuższe to twarde odcięcie zasilania jak przy wyciągnięciu kabla).

Na pulpicie, pod prawym przyciskiem myszy jest opcja Personalizuj, na otworzonym okienku pojawia się opcja Zmień ikony pulpitu, tam można wybrać pokazywanie na pulpicie ikonek Komputer, Pliki Użytkownika, Kosz, Sieć, Panel Sterowania, gdyby ktoś szukał tego. Niektóre opcje jak Menedżer Zadań i Panel Sterowania są także w lewym dolnym rogu, pod prawym przyciskiem myszy.

I to cała filozofia obsługi Windows 8.

Podsumowanie

System bardzo szybki, porównywalny z XP na tym samym komputerze i szybszy od Windows 7. Niektóre elementy obsługi się zmieniły, ale przez to stał się prostszy i wygodniejszy. Kafelki zastępujące menu Start to naprawdę świetny pomysł. Z programami dla siódemki nie miałem problemów. Działa nawet Office 2007.