Kobo cegłówka — czyli naprawiamy czytnik, bo to ponoć w modzie...

Pewnego pięknego jesiennego dnia, małżonka (pieszczotliwie nazywana, małżelką) przyniosła do domu czytnik e-książek firmy Kobo. Jako pionierzy e-czytnikowania, wśród znajomych jesteśmy uważani za odpowiednie osoby do pomocy, obsługi i naprawy takowego sprzętu.

Ale gdy tenże Kobo był przyniesiony – to jeszcze działał – choć nie wybiegajmy zbytnio w głąb historii.

Zadanie jakie postawiła sobie ładniejsza połówka naszego związku, to wgranie kilku książek dla znajomej na tenże poręczny i przyjemny niewielki czytnik.

Nie chcę siać paniki, ale przez aktualizację Windowsa wyłysiałem

Microsofcie, twa złośliwość nie zna granic – i nie sposób mi pojąc jak można było stworzyć coś tak odrażającego i okrutnego zarazem. Twoja ostatnia poprawka sprawiła, że z głowy wypadły mi wszystkie włosy, system uległ uszkodzeniu a kot zaczął śmierdzieć śledziem. O tym, że przepaliła mi się żarówka w łazience to nawet nie wspomnę (bo tu akurat nie mam dowodów odnośnie Twojego Microsofcie poczynania).

Jak do tego doszło? – zapytacie

Mam komputer z Windowsem – błąd pierwszy.

Mam włączone automatyczne aktualizacje – najwyraźniej błąd drugi.

O tym jak stałem się „gestosceptykiem”

Pewnego dnia, pewna bardzo ładna nauczycielka klasy I podstawówki, prowadząc akurat lekcje języka angielskiego zapisała na tablicy słowo: table. Stół, jak mniemacie słusznie. Dzieci podniosły się ochoczo z ławek, ich łapki wystrzeliły w górę – one wiedziały dokładnie jak przetłumaczyć to słowo na język polski.

Było kiedyś...

Było kiedyś takie miejsce – spowite cichym szemraniem wiatraczków w naszych komputerach i okraszone lekko już zatęchłym światłem lamp ulicznych, które oświetlały przez okna wnętrza naszych domostw.

To miejsce – choć dla wielu było niedostępne – dla nas było przyjazne i nawet jeśli lekko spowite magią, to wydawało się swojskie i tak bardzo nasze.

To miejsce to blog dobrych programów…. Teraz lepiej znane jako…

Prywatny blog macminika

Nie jest to dla mnie zaskoczenie, ani jakaś straszna rzecz.

Spec Ops: The Line - gra, która zmienia życie

Kontynuując dziwną passę przypominania gier już trochę leciwych, ale niezwykle jarych chcę was zabrać na wspólną wyprawę do Dubaju. Wspaniałego miasta, w pełni pochłoniętego przez największą burzę piaskową jaką widział nasz glob.

Tytuł „Spec Ops” wbrew obiegowej opinii nie powstał tylko dla tej jednej gry, o nie. To mająca już naprawdę bardzo pokaźną historie seria gier wojskowych. Pierwsze tytuły ukazały się jeszcze w latach 90, aby około milenijnego okresu zawitać nawet na pierwszego Playstation.

Informatyczno-nerdo muzyka

... i nie tylko.

Zacznijmy od klasyki... czyli chodzi tylko o Pentiumy!by Weird Al Yankovic

Bardziej nerdowe niż informatyczne, ale ten beat połączony z tekstem, do tej pory sprawia że uśmiecham się od ucha do ucha przy wspomnieniu o Pascalu i Java Scripcie. by Weird Al Yankovic

Bo "Fly Of The Conchords" są boscy! Rok 2000!by Fly Of The Conchords

Bo jakiś język programowania musiał być na tej liście...by Albert Veli

W związku z ostatnimi wydarzeniami w Rosji - nie mogło zabraknąć polewki z jabłuszek.

Jestę1Silnym2Hasłę3Bolgera#4

Tak, to moje hasło do bloga. Nie wierzycie? Sprawdźcie. Sprawdziliście?

Ok, to do sedna.

Przyznam się wam do czegoś strasznego. Otóż, to co słyszeliście o mnie to prawda, lubię kucyki i mam to samo hasło do dwóch różnych kont Gmail i do poczty Microsoft. To jest też to samo hasło co do komputera…. I konta Nokii. A, i do obu kont bankowych mam inne hasło, ale jedno. Tak, wciąż w to nie potrafię uwierzyć i choć nauczyłem się z tym żyć, to czuje lekki wstyd.

Prawda o blogach

Czyli gdy dwie strony to więcej niż jedna.

Swego czasu – w tej kwestii moja pamięć może płatać mi figle – na lekcjach hucznie nazywanych lekcjami języka polskiego dostawaliśmy zadania domowe, tak zwane wypracowania do napisania w domu. Oczywiście dzisiejsza młodzież może nie znać tak skomplikowanych i niezwykle barbarzyńskich metod nauczania (sarkazm), ale tak było. Jakoś z tym żyliśmy. Cześć z nas spinała się i tworzyła te wypracowania w domu, część ręcznie musiała przepisywać je na przerwach (i zmieniać w locie, aby nauczycielka nie zorientowała się o plagiacie) a cześć olewała to. Bo po co.

Mega test 2014 rok

Zgodnie ze świecką tradycją i nie czyniąc ani dnia zwłoki – nadszedł czas na mega recenzję!

Oto dzięki uprzejmości Dobrych Programów oraz Loży Szyderców™ dostałem do przetestowania i zrecenzowania zestaw iście diabelski. Osiem sztuk, spośród których wybiorę najlepszą z najlepszych.

Oto ona.

Mega test 2014 rok - topowe smycze z HotZlotu

Do tego testu wybrałem jedynie topowe, najlepsze i najbardziej niesamowite smycze, które uczestnicy imprezy dobroprogramowej mogli otrzymać. To nie są byle sprzęty, ani byle smycze.

Sprzedam wpis blogowy – stan dobry, mało używany

Witam was moi drodzy, na mojej aukcji, której przedmiotem jest ten wpis blogowy.

Wpis jest oczywiście w idealnym stanie ortograficznym i interpunkcyjnym. Możliwe są drobne babole językowe związane z moimi problemami z odmianą tę, tą, ale w natłoku tekstu są one niewidoczne. Wpis dobrze prezentuje się zarówno na liście pozostałych wpisów jak i na głównej stronie bloga. Nie wiem jak się sprawa ma z główną-główną.

Wbrew informacjom w sieci dotyczącym blogów, jest on w pełni modyfikowalny i nie jest ograniczony regionalnie.