Krótka historia w 18701 znakach o tym jak pokochałem siedemnastocalowe laptopy i złamałem postanowienie o 40 dniowym poście tabletowym

Gdy przyszedł od mnie testowy laptop Samsunga byłem… lekko zasmucony. Zamiast Yuu spodziewałem się raczej ultralekkiego ultrabooka. Dostałem tymczasem ultra ciężką kobyłę.

…i w tym momencie, wiecie, mógłbym zrobić normalną recenzję tego sprzętu. No nie wiem, opisać ile to ma portów. Ile cali, ile rozdzielczości, jak szybko kończy mu się bateria. Ale, liczę na to, iż znacie mnie na tyle dobrze, by wiedzieć, że nie ze mną takie numery.

Gry

Nieodzownym elementem cyfrowej rozrywki są gry wideo.

Dr Max Demage i jego magiczny wehikuł czasu

- Zbierzcie się tu wokół mnie drogie dziatki. No już, szybciutko. Wszyscy są? Marek, Zosia, Jakub, Kamil?

- Tak, panie doktorze Demage – gromadka roześmianych dzieci odpowiedziała chórem.

- A panie doktorze, panie doktorze, panie doktorze… – Jedyna dziewczynka w grupie, podniosła gwałtownie rękę do góry chcąc najwyraźniej się o coś zapytać.

- Tak?

- A gdzie tym razem nas pan zabierze, proszę pana.

- Tym razem, słuchajcie uważnie – tutaj Max na chwile się pochylił i ściszył głos – zabiorę was do dalekiej, dalekiej przyszłości. Gotowi?

- Tak!

40 dni z tabletem Samsunga - tyle przegrać!

I kolejny tydzień minął… i znowu niestety z mniejsza ilością mej aktywności. Ale już tłumaczę.

Bo nie ma co się oszukiwać – planowałem jak to będę opisywał perypetie, mnie samego walczącego z ekranami dotykowymi przy codziennych czynnościach. Życie okazało się jednak smutne i nudne.

Do pracy – czyli kodowania – przesiadłem się na laptopa. Niestety wszelkie próby tworzenia, podglądania, weryfikowania mojej twórczości były zgubne i tak siermiężne, że dałem sobie spokój. Wszystkie czynności trwały 3-4 razy dłużej, jeśli nie jeszcze gorzej.

27 rad jak postępować z laptopem

Mam doświadczenie – oj, nie mówię tu o takim doświadczeniu, jakie mają sprzedawcy ze sklepu, bo jakież oni mogą mieć doświadczenie w sprzedawaniu sprzętu zapakowanego? Nie mówię też tu o takim doświadczeniu, jakie mają drobni fanatycy sprzętu, którzy mieli dwa-trzy laptopy.

Mówię tu o czymś zgoła innym. W moim prywatnym tylko posiadaniu było (lub są na chwile obecną ) 5 laptopów z różnych firm. Od Toshiby przez Acera, czy przez HP do Samsunga.

40 dni z tabletem Samsunga - kordła!

Sobota rano.

Dopiero co wstałem i jeszcze leże pod kołdrą. Weekend jest bez wątpienia cudownym tworem. Popijając kawę zrobioną przez moją ukochaną, przeglądam internet na tablecie. Czytam nowy wpis djLeo, przypominając sobie dobre stare czasy Gangnam Style, gardząc tym wieśniackim Harlem Shake. Wciąż nie wstając z łóżka łącze się z serwerem stojącym z centrum Wrocławia… sprawdzam, czy zaplanowane kopiowanie skończyło się poprawnie. Chwilę potem zerkam za okno. Ja wciąż pod kołdra a na dworze minus 3 stopnie i metrowa warstwa śniegu.

40 dni z tabletem Samsunga - waćpanna mów do mnie głośniej

No i jeszcze kolejny dzień…

Po pierwsze wymyśliłem kolejną genialną metode wprowadzania literek. Nazywa sie ona: normalna klawiatura podpięta do klawiatury Asusa, zapisanująca w Polaris i potem na drugi tablet za pomcą dropboxa kopiująca. O!

Dzisiaj jednak zamierzam rozwinąć trochę bardziej swoje uwagi odnośnie klawiatury ekranowej, tak by móc odpowiedzieć komentującym pod ostatnim moim wpisem. Czyli dlaczego każdy dotykowy panel wprowadzania słów jest do bani:

40 dni z tabletem Samsunga - królestwo za klawiaturę

Nie będę was okłamywał, oszukuję. Ten wpisz powstaje na Asusie Transformerze, czyli jest pisany na fizycznej klawiaturze podłączonej do tabletu. Nie jest to szczyt marzeń, jeśli chodzi o ergonomię, ale zdecydowanie to lepsze od klawiatury ekranowej. Dlaczego porzuciłem ukochanego Samsunga? Po próbie napisania słowa "żółty", gdzie polskie znaki to mordęga. Ugh!

Dygresja numer jeden - oczywista, oczywistość: pisanie długich tekstów, które nie są prywatnymi notatkami nie jest przyjemne na klawiaturze ekranowej.

40 dni z tabletem Samsunga - Gmailu Y U No Del Trash

Mija kolejny dzień.

Zaczęło się niewinnie. Bo to jest tak zawsze. Mój Staruszek - poczciwinka z niego - ma skrzynkę mailową na gmailu. Nawet umie z niej korzystać, a przez umię mam na myśli, że potrafi odebrać i wysłać... i to by było na tyle. Zadzwonił do mnie wczoraj, z problemem miesiąca, a zaznaczyć trzeba, że nie robi tego często.

Gmail pokazał mu, iż nie ma miejsca. Serio. Sprawa była jasna jeszcze przed zalogowaniem... 10GB prezentacji, filmików i tym podobnych śmieci.

40 dni z tabletem Samsunga... Niekoniecznie na pustyni

W kalendarzu katolickim rozpoczął się dosyć ciekawy okres – okres wyrzeczeń. Nie zamierzam jednak wchodzić wam z butami w waszą wiarę, co to, to nie. Zamiast tego skoncentrujmy się na mnie – bez krzty samouwielbienia, jeśli można.

W moim domu znajduje się niespotykana normalnie liczba urządzeń elektroniczno-komputerowych. To fakt. Nie żebym się specjalnie chwalił, ale w obecnej chwili na jednego mieszkańca mojego mieszkania, wliczając w to kota, przypada jeden laptop i jedno urządzenie z ekranem dotykowym.