Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

83, 84, 85, 86, 87.... 88!

Wczoraj – 27 listopada - odbyła się polska premiera Windows XP. Wydarzenie, na które bez wątpienia czekałem. Zapytacie być może dlaczego? Pozwolę sobie odpowiedzieć tym oto artykułem.

-"Jak fan Win98 przesiadł się na WinXP"

Gdy Bill Gates zapewnił mnie, użytkownika Windows 98, że kolejny system firmy Microsoft rozwiąże wszystkie moje problemy, byłem lekko sceptyczny. Przez kilka tygodni użerałem się z wersją ME, która również miała je rozwiązać. Nie zgadniecie, ale – nie zrobiła tego. Mało tego, chyba trochę wyłysiałem przez nią. A nawet więcej niż trochę… Oczywiście, większość z Was w tym momencie puknie się lekko w czoło, gdyż zapewne używacie wersji 2k lub NT, które są na pewno lepsze… według was. Nie mniej ja i mój msconfig uważamy inaczej. :)

r   e   k   l   a   m   a

2000 jest wolny jak muł. Dobra, może to wina 333 megaherców w moim Celeronie, ale - wyprzedzając fakty, mogę was zapewnić, że XP chodzi na nich lepiej. Nie wspominając o aktualnie zainstalowanym 98. Nie muszę czekać dwudziestu sekund na usunięcie folderu z pulpitu.

Nie mniej, obawy były. Jak choćby legendarny już System Restore, na myśl o którym mam koszmary nocne i moczę łóżko. No dobra, z moczeniem to przesada… Ale niezbyt duża. Ten SR w Windows ME był chyba najbardziej, ale to najnajnajbardziej pomylonym pomysłem wszechczasów w jakimkolwiek systemie operacyjnym. A tu nagle – wrzucają go do XP. Hola, moment. Czy ich pogięło?

Na szczęście nie.

Dodam jeszcze, iż jestem wielkim fanem gier komputerowych i ich wydajność oraz obsługa jest dla mnie niezwykle istotna. Równie istotna, co pozostałe elementy systemu.

Instalacja

Nowy system przybył do mnie w wersji angielskiej Professional, co niosło za sobą pewne dogodności oraz opcje, o których w wersji Home mógłbym tylko pomarzyć.

Gdy włożyłem płytę do napędu CD i pozwoliłem jej się uruchomić, powitał mnie stary, dobry, Dosowy ekranik. Na tą chwile nie był to ani pozytyw, ani negatyw, choć w 2000 to trochę lepiej wyglądało. Dopiero gdy uruchomił się wizualny edytor instalacji, szczęka opadła mi do ziemi. To było śliczne i to już podczas instalacji.
Już trochę programów w swoim życiu widziałem, wiele z nich sam instalowałem, ale jeszcze nigdy nie spotkałem się z tak ładnym i intuicyjnym instalatorem. No, ale renoma w końcu do czegoś zobowiązuje.

Całość trwała raptem 25 minut – stosunkowo krótko biorąc pod uwagę, iż zgrałem praktycznie całą płytę CD na dysk twardy (ponad 1,4 GB! po instalacji - w porównaniu do 326MB mojego 98) i był to naprawdę przyjemny proces, podczas którego dało się ustawić sporo rzeczy (z wyjątkiem języka polskiego).

Pierwsze uruchomienie…

.. trwało dłużej niż wszystkie kolejne. Z początku myślałem, że coś się zwichło i zaraz ujrzę pink screen of death*, ale system zaskoczył mnie miłym dźwiękiem i ostatecznie się uruchomił. Nigdy potem otwarcie systemu nie zabierało tak wiele czasu, co było bardzo pozytywnym zaskoczeniem. Ostrzegam więc wszystkich, którzy dopiero zamierzają zainstalować nowe dziecko pana Gatesa– nie poddawajcie się.

Pulpit

Dobra, przyznaję, widziałem wcześniej w Secret Service (oby się biedaczek pozbierał) zrzuty ekranowe, ale dopiero gdy zacząłem pracować z nowym systemem poczułem różnicę.

Z początku był zachwyt – jakie to wszystko ładne. Zaokrąglone. Przejrzyste. Wszystko mieniło się kolorami. W porównaniu do szarego 98 to było coś kosmicznego. Całkiem nowy standard, który mam nadzieje zagości już na zawsze w systemach operacyjnych.

Po pięciu minutach trafił mnie szlag. Niczego nie mogłem znaleźć. Po lewej stronie folderów pokazywały się jakieś głupie pola. Dziwne znaczki, przyciski - nic mi nie pasowało. Z każdą minutą chciałem coraz bardziej wszystko zmienić.

Okazało się to proste, ale przy okazji przekonałem się, iż schematów wyglądu jest kilka. Po sprawdzeniu wszystkich, niestety wróciłem do starego dobrego szarego 98. A przynajmniej wracałem przez kolejne kilkanaście minut, próbując ustawić wszystko tak, aby odpowiadało mi. Niestety, poddałem się.

Następnego dnia ponownie sformatowałem dysk i zainstalowałem system od nowa z postanowieniem, że nie ma co walczyć z nieuniknionym. Przyzwyczaję się!

Na dzień dzisiejszy, po dłuższym obcowaniu z systemem powiem wam coś niezwykle ważnego – nie tylko przywykłem do nowego schematu, wręcz nie wyobrażam sobie nic, co mogło by lepiej gospodarować przestrzenią.

Z ważnych zmian, które zobaczycie i uważam, że warto o nich wspomnieć to – poza zaokrąglonymi oknami:

- czytelność czcionek – rewelacyjna, teraz siedząc 3-4 godziny przed monitorem nie będą was bolały oczy od ostrych jak brzytwy literek. Czytanie jest wręcz przyjemnością.

- menu pod prawym przyciskiem jest dużo lepiej rozwiązane i posiada takie funkcje jak na przykład Otwórz za pomocą. Genialne, czemu nikt wcześniej na to nie wpadł.

- Menu Start, znane już dobrze fanom MS podejście do zarządzania podstawowymi programami wróciło w nowym rewolucyjnym wydaniu. Nie tylko jest ładne, ale i funkcjonalne. Teraz znajdują się tam skróty do wielu miejsc (np. Mój Komputer), które można skasować z pulpitu. Jest też lista najczęściej wykorzystywanych programów i przyczepiony skrót do Maila i Internetu.

Funkcjonalności, które zaskakują

Pierwszą rzeczą, która rzuciła mi się w oczy była zmiana przycisków wyłączania komputera. Podzielono je na dwa zestawy: wyloguj i zamknij system. Po kliknięciu w to drugie pojawi się kilka dodatkowych opcji: uśpienie, zamknięcie i uruchomienie ponowne. Bardzo dodatkowe zabezpieczenie. Ale tak naprawdę chciałem wspomnieć o Logowaniu. W XP każdy kolejny użytkownik komputera może mieć swoje własne konto (nic nowego) ale… uwaga, aby wejść na to konto, nie trzeba wcale zamknąć komputera, można się przelogować pozostawiając na swoim profilu wszystkie programy włączone! Magia! Bynajmniej – ale ciekawy feature.

Jednak to automatyczne instalowanie sterowników zaskoczyło mnie najbardziej. W pozytywnym znaczeniu. W system wbudowana jest ogromna baza sterowników i nie miałem najmniejszych problemów z instalacją sprzętu.

Multimedia – pamiętam iż już Windows ME miał być multimedialny (bullshit), ale to co jest w XP powala na kolana. Dostarczony z Mediaplayer 8 system odtwarza wszystko co tylko byłem w stanie wymyślić, bez nawet zająknięcia (a wspominam, iż mam 333).

Ogólnie system obsługuje obrazy wysokiej jakości, filmy, muzykę, rejestruje dźwięk, pozwala edytować filmy w domu. Jest to nie do opisania.

(No dobra, większość z tych rzeczy była już nawet w ME, ale ME to shit!)

System Restore

Warto by napisać krótko o wersji SR działającej w XP. Działa.

Tak na poważniej: działa lepiej niż w ME gdzie trzymał backup tylko dllek. Teraz trzyma nie tylko biblioteki systemowe, ale także ustawienia i konfiguracje, dzięki czemu możemy naprawdę Zrestorować System. (Choć przyznaje, że nie korzystam często z tego narzędzia.)

Gry

Nie będę tu się rozwodził zbytnio – z systemem jest zintegrowany DirectX 8, którego obsługują najnowsze gry. Quake śmiga na tym jak cudo (choć były pewne problemy z myszką, których nie uświadczyłem na 98).

Odpalałem kilkanaście tytułów i nie miałem z nimi nigdy większych problemów (niż normalnie). Tutaj warto napomnieć o obecnej już wcześniej, ale tym razem lepiej dopracowanej, opcji uruchomienia programu ze wsteczną kompatybilnością. Można pobawić się mocno i odpalić nawet dobrego XComa bez problemów (na MEshitosławie nie chodził).

Mógłbym…

Mógłbym napisać więcej. O rozszerzonym rejestrze, o ulepszonej obsłudze drajwerów, o nowym Internet Explorerze, na którym wszystkie strony dobrze się wgrywają, automatycznych aktualizacjach czy innych bajerach… ale po co?
Zakończę stwierdzeniem, iż na dzień dzisiejszy (czyli 28 listopada) warto naprawdę zainwestować w Windowsa XP (nie to żebym kogokolwiek zachęcał do piracenia, ale widziałem go na Kaazie), gdyż udogodnienia jakie ze sobą niesie są tego warte.

Niewielka adnotacja na koniec

Żeby nie było, że jestem ślepo zachwycony nowym systemem, to wywalił mi się już kilka razy na różnych programach. Nie mogę pisać polskich znaków, BorgTV nie śmiga, OpenGl się krzaczy, a o udostępnianiu plików drugiemu komputerowi z W95 mogę pomarzyć. Przy RAID0 co chwile krzyczy, że wykrył nowy sprzęt. A o tym, że przez 3 dni głowiłem się dlaczego moja płyta główna się nie wyłącza automatycznie po prostu nie wspomnę... ups ;). Nie ma jednak doskonałego oprogramowania i zawsze jest coś kosztem czegoś innego.

*W moim 98 zmieniłem kolor BSOD na różowy aby mieć większa polewkę gdy coś się wywali.

PS. Ten wpis nie miał was nauczyć jak wycinać obrazki w Photoshopie, nie opisywał wam kolejnych darmowych programów dostępnych wszędzie w internecie, nie zamierzałem nim także namówić was do lepszego zabezpieczenia komputera, ani przybliżyć wam składnie HTMLa. Nie chciałem także się poskarżyć na monopolistyczne praktyki Microsoftu i fanatycznie bronić IE9. Poczytajcie sobie ten wpis w wolnej chwili i bawcie się, ot ;)

PS. Dla osób które wciąż nie skumały o co tak naprawdę chodzi – nie wierze, że to tłumacze, ale – zamieńcie 98 na XP, ME na Viste, XP na 7, CD na DVD, SR na UAC i raz jeszcze przeczytajcie cały wpis ;p

 

Komentarze