Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Krótka historia w 18701 znakach o tym jak pokochałem siedemnastocalowe laptopy i złamałem postanowienie o 40 dniowym poście tabletowym

Gdy przyszedł od mnie testowy laptop Samsunga byłem… lekko zasmucony. Zamiast Yuu spodziewałem się raczej ultralekkiego ultrabooka. Dostałem tymczasem ultra ciężką kobyłę.

…i w tym momencie, wiecie, mógłbym zrobić normalną recenzję tego sprzętu. No nie wiem, opisać ile to ma portów. Ile cali, ile rozdzielczości, jak szybko kończy mu się bateria. Ale, liczę na to, iż znacie mnie na tyle dobrze, by wiedzieć, że nie ze mną takie numery.

Gry

Nieodzownym elementem cyfrowej rozrywki są gry wideo. Ciężko aktualnie patrzeć na komputery bez patrzenia na nie jako platformy do grania. To właśnie ta XII muza – była wielokrotnie motorem napędowym postępu technologicznego w informatyce. Szybsze karty graficzne, większe ilości RAMU, pojemniejsze i szybszy dyski… czy to wszystko było by obecne bez gier komputerowych? Śmiem wątpić.

r   e   k   l   a   m   a

Gry to jednak coś więcej niż tylko rozrywka – to w pewnych momentach już sztuka, w innych znowu świetny narzędzie nauki, czy też pomocy psychologicznej. Gier komputerowych nie można od dawna rozpatrywać w kategoriach złe/dobre/neutralne – trzeba się z nimi liczyć i nie wolno o nich nigdy zapominać, bo rzesza fanów gier, może przytłoczyć nas swoją obecnością. Dlatego to właśnie gry są pierwszym punktem w giga-recenzji laptopa Samsunga.

… i nie będzie zaskoczeniem, biorąc pod uwagę parametry laptopa iż z grami radzi on sobie wyśmienicie. Nie ważne czy sięgniemy po niewielkie i przyjemne umilacze czasu wprost ze sklepu Windowsowego, czy tez po poważne wielomilionowe produkcje w stylu Black Ops 2 czy tez Mass Effect 3 – wszystko po prostu działa.

Wspaniały 17 calowy ekran naprawdę pokazuje dokładnie to co trzeba. Cechą laptopa jest to, iż ustawiony jest on bliżej naszej głowy – z racji tego, że aby pykać w klawisze musi być on na wyciągnięcie ręki. Ta zmiana sprawa, iż takiej właśnie wielkości ekran świetnie sprawdza się nawet grach wymagających dużej dawki imersji jak np. NFS Most Wanted gdzie każdy ułamek sekundy jest ważny, czy też multiplayer w ME3, gdzie na wyższych trudnościach niezauważenie czegoś jest poważnym problemem. Tak więc, nie ma tego tutaj – panoramiczny, choć utrzymany w klasycznej proporcji ekran Full HD (przypominam 1920x1080) sprawia, że wszystko jest nie tylko widoczne, ale i naprawdę wyraźne. Crisp – jak to mawiają amerykanie. 130 PPI z odległości około pół metra jest naprawdę przyjemne w odbiorze i porównaniu do laptopów 15 calowych z popularną rozdzielczością 1366x 768, które mają około 100 PPI jest to niewyobrażalnie widoczna różnica. Większe jest więc lepsze? W tym wypadku jest w stanie się zgodzić.

W kategorii gry oceniam więc ekran na 10/10.

… nie mniej jak to jest z wydajnością? Podobnie jak z ekranem. Co prawda jest to mobilny i7, mimo to technologia wytwarzania ustawiona na 22nm i częstotliwość 2400 GHz przy 4 rdzeniach i 8 wątkach robi swoje. Przypomnę, iż mówimy tu o i7-3630QM. Do kompletu dodajmy 8 GB pamięci RAM i GeForceGT 630M, który jest bez wątpienia najsłabszym ogniwem całej konstrukcji wykorzystującym DDR3 (dysk przemilczę ;p ). Nie mniej nie dajcie się zwieść takiej konstrukcji. Bez problemu odpalicie na średnich ustawieniach wszystkie nowe gry z wyjątkiem Crysisa 3 i otrzymanie 60 klatek na sekundę +/- 10. Na dodatek biorąc pod uwagę aktualne postępy w poborze mocy nowych tytułów AAA, jeszcze spokojnie przez 2 lata będzie mogli na tym sprzęcie grać w superprodukcje nie odczuwając specjalnie niedoboru mocy. Czy warto zainwestować więc w taką konfigurację zamiast sklejać do kupy swoją własną, która nie opiera się na okrojonych do mobilnego wykorzystania produktach. W sumie warto.

Wadą godną zauważenia jest grzanie się sprzętu, oczywiście nie mierzyłem tego żadna naukową metodą, ale jest ona odczuwalna jeśli gramy w FPSy gdyż sprzęt grzeje się akurat po lewej stronie pod klawiaturą. Ma to swoje zalety… serio. Postawiony tam kubek z kawą jest dłużej ciepły. I jest to feature, z którego często korzystam.

Gdybym miał koniecznie ocenić tę sekcję, postawiłbym po dłuższym rozważaniu 7/10. Szału nie ma, ale jest naprawdę dobrze.

Społecznościowe

Czym jest teraz komputer jeśli nie drzwiami i oknami do Internetu. A czymże jest dzisiaj internet jeśli nie drogą, dzięki której dostajemy się do różnych społecznościowych serwisów. Że wy niby takich serwisów społecznościowych nie odwiedzacie. Że wy niby nie macie konta na facebooku. Schowajcie swoją hipokryzję gdzieś między poduszki waszej wersalki i rozejrzyjcie się dookoła. Nawet ten blog, nawet to forum, jest społecznościowe w mniejszym lub większym stopniu. Bo to, że na Twiterze i Facebooku są duże społecznościowy o ogólnie niższym średnim IQ, nie oznacza, że nasza społeczność czytelników dobrychprogramów takową społecznością nie jest.

Tylko jak to wygląda z perspektywy laptopa z Windowsem 8. Aj, i właśnie tu jest ważny aspekt wszystkiego – Samsung, który został dostarczony do testów, posiada nowy system od firmy Microsoft, który bardzo chce być społecznościowy. Bardzo.

Więc czy 15 letnia dziewczyna, mogła by być zadowolona z tych funkcji – zapewne tak. Przyjemna w obsłudze klawiatura, sprawia, że umieszczanie aktualności na Wallu Facebukowym wprost z interfejsu Modern jest szybkie i przyjemne. Duży ekran jest równie ważny, w momencie korzystania z funkcji dzielenia okien systemu 1 do 3 – wszystko jest czytelne i bez problemu można robić kilka rzeczy na raz. Oglądać film, czatować z przyjaciółmi na GG, czy też rozmawiać przez Skype podczas przeglądania sukienek na Allegro. Oczywiście ja 15 letnią dziewczyną nie jestem – mimo licznych oskarżeń – ale wciąż doceniam powyższe funkcjonalności. No może z wyjątkiem szukania sukienek… ja wtedy akurat przeglądam nowe gadżety elektroniczne.

Więc czy laptop jest społecznościowy… nie do końca. System z Redmond i owszem, ale sam sprzęt nie do końca idzie w tym nurcie, gdyż jest zbyt duży, by był mobilny i przyjemny w korzystaniu w dowolnym momencie. Jest to raczej stacjonarny bydlak, który bez W8 nie radził by sobie tak fajnie.

Ocena w tej kategorii to 5/10… tylko za ekran.

Fotografia

Zapalonym fotografom poza informacjami o naprawdę dobrym ekranie, który niestety (lub stety )ma powłokę antyrefleksyjną (są ponoć modele matowe) mogą przydać się niusy odnośnie dwóch portów USB3.0, czytniku kart (SD, SDHC, SDXC, MMC) i pojemnym dysku twardym (1TB). Prawda jest jednak taka, że laptop ten nie jest stworzony specjalnie dla zapalonych fotografów, więc równie dobrze sprawdziłby się w tej roli każdy inny porządny sprzęt. Oczywiście, obróbka fotek na tak dużym ekranie jest np. przyjemnością samą w sobie, ale nie oszukujmy się – któż brał by 17 calowy laptop w podróż, obok wszystkich innych toreb pełnych obiektywów, statywów i zapasowych baterii do aparatu.

Oczywiście sytuacja się trochę zmienia gdy popatrzymy na to przez trochę inny pryzmat – co jeśli tenże Samsung byłby mobilną stacją obróbkową. W domu podłączony do porządnego, skalibrowanego, monitora (karta graficzna jak na laptopa jest naprawdę dobra) a gdy trzeba było by popracować w polu, schowany pod siedzeniem w dużym Jeepie, na którego nas stać w końcu kupiliśmy laptopa za 5k i monitor od Eizo za kolejne 10K. Z drugiej strony, może warto było by jednak wtedy zainwestować w porządniejszy laptop…

Bez oceny w tej kategorii…

Muzyka

Komputerowa rozrywka to coś więcej niż tylko gry. Muzyka towarzyszy nam od zawsze i zapewne jeszcze przez długi okres czasu będzie nam towarzyszyć. Jest dla nas wszystkich ważna i trudno sobie wyobrazić niemy sprzęt komputerowy. Po prostu lubimy słuchać. W tym wypadku Samsung stanął na wysokości zadania i w swoim sprzęcie umieścił coś co zadowoli każdego – albo przynajmniej zadowoli tych którzy mają średnie wymagania. No może trochę poniżej średniej. No może nie jest aż tak tragicznie.

Na obudowie i w specyfikacji można ujrzeć intrygujący napis JBL, który ma nas utrzymać w przekonaniu, że zrobiono wszystko aby muzyka z tego laptopa była przyjemna do ucha. Nie skłamie mówiąc, iż na pewno jest ona tragiczna dla ucha, ale nie jest to poziom naprawdę dobry. Prawda jest bowiem taka, że w laptopie w którym mamy niewielkie głośniczki – których mocy nawet nigdzie nie mogę znaleźć – trudno mówić o dobrym dźwięku. Owszem jest on znośny, owszem można posłuchać trochę muzyki, jednak tylko jeśli nie wymagamy czegoś więcej. Przy pracy, kodowaniu, pisaniu, czy tez przeglądaniu internetu ten dźwięk w zupełności wystarczy. Ba! Będzie lepszy po stokroć od dźwięku wydobywającego się z innych tańszych laptopów… Niestety sięgnięcie po półkę podobną do tegoż Samsunga, okaże się, że wszędzie spotkamy dźwięk podobnej jakości.

Ostatnią sprawą o której trzeba napisać to szum i nie chodzi o szum morza. Po lewej stronie znajduje się bowiem ogromny wywietrznik, z którego dochodzą do nas niemiłe odgłosy. Nie ważne czy akurat na laptopie nic nie robicie, czy też gracie w najlepsze. Szum jest obecny zawsze – przy małym obciążeniu nie jest on uciążliwy a jedynie zauważalny. Przy mocnym nagrzaniu procesora wyje jak stado wilków.

Można go wyłączyć i usłyszeć jedynie ciszę i stukanie klawiszy, ewentualnie skrzypienie pochylanego ekranu. Niestety z momentem zrobienia tego cały laptop przechodzi w tryb oszczędzania energii (taki domyślny feature) przez co robi się ospały, niemrawy i bardzo ale to bardzo powolny. Słuchanie muzyki jest wtedy ciut przyjemniejsze jeśli chodzi o dźwięki – niestety kuleje wtedy wizualizacja. Jak to mawia stare góralskie przysłowie: albo rybki albo akwarium.

Ocena? Dałbym 6/10 – bo w kategorii laptopów jest rewelacyjnie, niestety w kategorii ogólnej dźwięków jest średnio.

Filmy

Po przeczytaniu poprzednich punktów można by łatwo wywnioskować co tutaj będzie można ujrzeć. Film, to kolejna rozrywka, forma umilacza czasu, którą często odbębniamy na notebookach. Wiąże się to głównie z tym, że osoby rzadko mogą gdzie indziej to wykonać. Mając w domu jeden laptop i telewizor okupowany przez rodzica, siostrę/brata, żonę/męża czasem sięgamy po rozwiązanie równie niewygodne co idiotyczne z założenia - oglądanie filmów na 15 calowych laptopach. Tutaj jednak Samsung trochę się wyróżnia – naprawdę wielokrotnie podkreśloną tutaj – wysoką jakoś ekranu. Ten element sprawia, że filmy (seriale) można oglądać nawet z pewnej odległości, nie czując dyskomfortu. Oczywiście pochłanianie filmów pokroju Powrót do Przeszłości 3 jest dużo przyjemniejsze na większym ekranie i lepszej konfiguracji głośnikowej, ale gdy ktoś inny akurat okupuje pokój reprezentacyjny i kino domowe aby oglądać ckliwe historie z Deepem, można bez problemu zaszyć się w mniejszym i będąc przykrytym kocykiem oglądać kinowe produkcje bez palpitacji serca. O ile nie są to horrory. Wtedy palpitacje będą. Murowane.

17 calowy panoramiczny ekran Full HD plus dźwięk na poziomie powyżej przeciętnej laptopowej sprawiają, że można polecić tego Samsunga jako awaryjną salę kinową, zwłaszcza dla biednych studentów, których nie stać na kupienie sobie dobrego telewizora i postawienie go w samym środku wielkiej stancj… aj zapomniałem się. Mowa tu o laptopie wartym 5000 zł. Więc jednak nie ma co go polecać studentom. Komu więc go polecić? Może ojcom, którzy w zaciszu sypialni mogą spokojnie podejrzeć ostatni odcinek ulubionego serialu wojennego, gdy małżonka słucha sobie Vocie of Poland, a córka na pełen regulator puszcza Lady Gagę.

Ocena jaka bym postawił, to znośne 7. Może na szynach.

Książki

W czasach e-papieru, modnej e-elektroniki i gadżetów rodem z Amazońskiej dżungli mało kto wraca do czytania książek z ekranu komputera. Oczywiście są i tacy, co będą próbować swoich sił, chyba raczej z czystej niewiedzy… albo z racji tego, że czytają głównie spiracone PDFy.

Samsung dla takich właśnie osób przygotował coś specjalnego – kompletnie nic. Kupcie sobie lepiej e-czytnik. Idźmy dalej…

Wiadomości i Pogoda

W świecie w którym żyjemy roi się od informacji – wręcz mamy ich przesyt. Każdy z nas non stop jest bombardowany niusami o wojnach w krajach, o których pojęcia jeszcze niedawno nie mieliśmy. Jak z tym wszystkim żyć, jak sobie poradzić? Jak to ogarnąć?! Tu z pomocą przychodzi nam nowy Windows i jego innowacyjny i rewolucyjny interfejs Modern.

Ok., przynajmniej chciałem aby tak było, bo pomysł jest rewelacyjny – szkoda tylko, że wykorzystanie go jest wciąż w sferze marzeń. Owszem, plusem wykorzystania tego interfejsu na testowanym Samsungu jest rozdzielczość Full HD, dzięki której liczba kafelków widoczna od razu jest imponująca ale wciąż nie przytłaczająca. Odpowiednie pogrupowanie pozwoli nam szybko ogarnąć podstawowe rzeczy – szkoda tylko, że aplikacje aktualnie dostępne są tak badziewne. Oczywiście nie jest to wina Samsunga. Nie mniej wciąż do pochłaniania treści niusowej – o ile chcemy ją pochłaniać – nadaje się według mnie dużo lepiej tablet. Oczywiście strony dużych portali wyglądają wspaniale na ekranie 17 calowym i jest jeszcze dużo miejsca by zrobić podział ekranu 1 do 3 z aplikacją z boku. Są to jednak stare przyzwyczajenia przeniesione na nowy grunt.

Niekoniecznie dobry.

Trochę inaczej jest z pogodą – bo aplikacje Modern z tej kategorii są naprawdę ładne i informacyjne. Sprawują się wyśmienicie jako wygaszacze ekranu.

Bez oceny, kategorycznie bez oceny.

Jedzenie i gotowanie

Nie zalecam przy nim jeść, ani spożywać napojów. Nigdy!

Narzędzia

Rzeczą, która każdego bumelanta informatycznego wkurza, to crapware w laptopach. O tak. Ileż oni tego mogą tam naładować, i że niby jeszcze dla naszego dobra? Jak kiedyś zabraknie ci tematów w gronie miłośników komputerów, możesz być pewnym, że poruszenie tej sprawy będzie rewelacyjnym wyjściem sytuacji.

Samsung nie jest ani czarnym koniem tego wyścigu, ani wyraźnym faworytem. 90 dniowy pakiet Nortona to jedno, około 10 programów kafelkowych od Samsunga to drugie. Niezbędne do życia programy od wielkiego S i Intela to niestety trzecia strona medalu.

Obsługa kamery, WiFi, Niebieskiego Zęba, Dysku SSD i innych bajerów to chłam, którego możemy się pozbyć i nawet nie odczuć - pod warunkiem, że nie korzystamy z kamery, WiFi, Niebieskiego… łapiecie, prawda? Niestety jest tego więcej niż by się wydawało, gdyż laptop jest naprawdę doposażony na maxa. Czy system zwalnia przez to choć o 1%? Ciężko powiedzieć. W końcu uruchamia się on w jakieś 2 sekundy… a jeden procent z dwóch sekund to jakieś 0,001 sekundy!

Co jednak z drugą częścią softu, czyli z crapem, który nie jest sterownikiem. Samsung wrzucił tego na szczęście nie dużo, na dodatek pomijając nieszczęsnego Nortona i AllShare to reszta jest ciekawymi aplikacjami kafelkowymi na Modern. Bardziej spostrzegawczy zauważą nawet osobną grupę w Sklepie Windows gdzie są apki wyselekcjonowane przez Samsunga dla ich laptopów. Miły dodatek.

Same aplikacje są o tyle ciekawe o ile ktoś poszukuje alternatywnych od tych Microsoftowych programów do obsługi zdjęć, muzyki i wideo. Średnich alternatyw.

Ostatnią karta przetargową jest dziwny soft od Intela i jeszcze dziwniejszy od koreańskiego giganta, których zadaniem jest informacja o aktualizacjach sterowników i firmwareów. Działają one dziwnie i są strasznie inwazyjne. Nie mniej, mało szkodliwe. Doświadczony użytkownik je sobie porządnie skonfiguruje, niedoświadczony, naklika się w sporo dymków w swoim życiu z tym laptopem.

W tej kategorii dałbym takie 7… ale w sumie może i nawet 8.

Zabezpieczenia

Każdy kto choć chwilę obcował z komputerem przyzna mi rację – a przynajmniej powinien. Bezpieczeństwo to podstawa.

Nie chodzi tu tylko o hasła do banku, czy też dla wielu dużo ważniejsze hasła do Facebooka. Bezpieczeństwo to rozległy temat, w którym żółte karteczki przyczepione do monitora są jedynie wierzchołkiem góry lodowej. Bardzo dużej góry lodowej. Laptopy to właściwie dosłownie chodzące, proszące się o skradzenie, niebezpieczeństwo utracenia wszystkich danych. Znam wiele przypadków, nie tylko kradzieży, ale też puknięć, stuknięć, czy też zalań czerwonym winem… potrąceń, upadków, rezonansów magnetycznych, nagłych podskoków, wypadków samochodowych czy też suszarek do włosów. Nie pytajcie!

Laptop prosi się wręcz o to aby go stracić a w raz z nim wszystko co w cyfrowym świecie mieliśmy. A przynajmniej sporą większość.

Pomóc nam może usługa SkyDrive naprawdę nieźle zintegrowana z Windows 8 czy też Dropbox. Te rozwiązania są dobre i godne polecenia w przypadku utraty sprzętu. Nie mniej wciąż pozostaje kwestia taka dosyć ważna – nie mamy sprzętu!

Laptop nie jest solidny – niestety, to typowo domowa konstrukcja, która gdzieniegdzie się ugina, gdzieniegdzie skrzypi. Nie przetrwa upadku z metra, zwłaszcza, że jego własny ciężar będzie wręcz dodatkowym minusem. Nie mówię, iż jest wykonany niechlujnie, lub źle – bo jest dobrze spasowany, jest w graniach rozsądku wytrzymały. Przenoszenie go poza specjalną torbą, wyciąganie gdzie popadnie i stawianie na każdym murku szybko go zniszczą. Najlepiej tenże Samsung czuje się w domu na biurku, na ławie lub na zgrabnych kolankach.

To może sprawdźmy jak bezpieczeństwem softwearowym – a tu jest tak jak wszędzie i tak jak już pisałem punkt wyżej. Dostajemy Nortona na 90 dni, a potem radź sobie sam. Całe szczęście Windows ma swój prosty mechanizm. Trochę lepiej jest z całym oprogramowaniem Samsunga, gdyż ostrzega, pilnuje i wkurza niemiłosiernie każdego użytkownika licznymi dymkami. Intelowskie systemy backupu też mają wbudowaną nerwicę natręctw. Niestety ciężko to oprogramowanie wyłączyć. Więc jesteśmy skazani na nazbyt przezorne oko pilnujące naszych zdjęć z wakacji. No chyba, że mamy ważne pliki związane z nasza pracą…

Zabezpieczenia, jeśli już trza oceniać, to wystawiłbym im ocenę 7.

Biznes

Długa zastanawiałem się nad tym, czy tenże laptop Samsunga jest biznesowym rozwiązaniem – bo widziałem w nim potencjał. Potencjał jako hybrydę komputera stacjonarnego z ewentualnie lekko mobilnym urządzeniem (nie mylić z lekkim i mobilnym urządzeniem). Okazjonalnie – jeśli wymagała by tego sytuacja – można było by zabrać taki laptop do domu, aby popracować poza godzinami pracy. Ma on jednak dwie wady, które sprawiają, że mimo wszystko nie można o nim myśleć biznesowo.

Jedna to marka Samsung, która nijak nie kojarzy mi się dobrze w tym segmencie, drugi to wygląd. No popatrzcie na te srebrno-chromowane wstawki. Laptop biznesowy musi być czarny i już. Chyba, że Apple, to wtedy biały. Koniec dyskusji.

Oceny brak – bo tak.

Edukacja

Nie mam jeszcze pociech w wieku przedszkolnym – ani żadnym innym, tak dla ścisłości – ale postawiłem sobie pytanie: czy oddał bym ten laptop w ręce dziecka? Odpowiedź nie jest taka prosta jak mogło by się wydawać. W skrócie brzmi ona oczywiście: nie! Tak drogi sprzęt to nie dla psa kiełbasa. Nawet nastoletniemu synowi z predyspozycjami informatycznymi bym draństwa nie zasponsorował. Nie mniej, nie sądzę iż mógłby on w zupełności robić, za pomoc naukową przy odrabianiu lekcji, tworzeniu prezentacji, wynajdowaniu informacji. Jest kilka aspektów w nim niezmiernie ważnych, które o tym decydują. Naprawdę wygodna klawiatura, która pozwala pisać długo bez zmęczenia rąk. Poręczne wymiary, jak na laptop 17 calowy, umożliwiające usadowienie się dzieciaka np. w kuchni przy stole, gdzie będzie można go nadzorować. No i ostatecznie duża waga, gdzie trudniej go przewrócić i zrzucić ze stolika. Dużo trudniej.

Ostatnim elementem, na który warto zwrócić uwagę – choć to taki relikt z przeszłości, jest wbudowany napęd DVD. Nie wiedzieć czemu, do wielu podręczników wciąż dodawane są materiały na płytach CD. Ot, chyba jakiś fetysz wydawców.

Finanse

Prawda jest troszkę inna od tej głoszonej oficjalnie – testowy model jest już niedostępny do kupienia w takiej konfiguracji jaką mam ja. Prawie, że identyczne oscylują w przedziale 4000 – 6000. Konkurencyjne rozwiązania są, ale wcale nie grzeszą lepsza ceną i lepsza jakością wykonania. Właściwie z obserwacji mych wynika, że segment 17 calowych wypasów mocy jest dosyć hermetyczny i wszystko w nim wygląda i sprawuje się identycznie. Czyli wydając powiedzmy 5000zł kupujemy gotowy potężny sprzęt do wszystkiego. Z wyjątkiem przenoszenia.

Czy warto?

Za 5000zł – powiecie – można zmontować prawdziwego stacjonarnego potwora. Mówimy tu o dziesiątkach Giga Ramów, rdzeniach liczonych w wielokrotnościach czwórki, wypasionych kartach graficznych mogących uruchomić Cyrsisa na full detal i do tego niezła karta dźwiękowa. Za to co wam zostanie kupicie piękny monitor i klawiaturę i myszkę… chyba. Może.

Styl życia

Więc nie warto rozpatrywać kupowania 17 calowej kobyły pełnej Powera z racji finansowych. To co trzeba rozpatrywać to lajf stajl. A tutaj, zaczyna mieć to już sens.

Bo gdybym miał pieniądze…

.. to zamiast wypasionego komputera stacjonarnego kupił bym tenże wypasiony laptop. Być może wymienił mu jeszcze dysk na SSD (pomijam fakt, że ma on dysk SSD, ale malutki, pomocniczy) a wielki 1TB nośnik pamięci podłączył po USB3.0 (lub nawet po WiFi, a co!) i cieszył się jak małe dziecko. A czym?

Tym, że nie zajmuje tak dużej ilości miejsca – bo w końcu jest laptopem.
Tym, że mogę go schować jak goście przyjdą – bo jest nie duży.
Tym, że uruchamia się wyśmienicie szybko – bo w końcu Windows 8 i mocne podzespoły.
Tym, że w razie czego, mogę go zabrać na świąteczny wyjazd do rodziny – bo jest trochę mobilny.
Tym, że jak na laptopa ma wyśmienity dźwięk – bo JBL robi swoje.
Tym, że mogę wreszcie pograć w NFS Most Wanted bez ścin – bo chodzi bez ścin.

A wady?

Wady powinny być rozpatrywane – tak samo jak zalety – w zależności od sytuacji, od wykorzystania i od potrzeb. A póki co jedyną wadą tego urządzenia jest to, że będę musiał je oddać po tym jak się do niego przyzwyczaiłem.

Najlepsza rekomendacją dla Yuu – czyli laptopa Samsunga – niech będzie to, że jeśli skończy się okres testów i będę musiał odesłać sprzęt, zapewne pobiegnę do sklepu, aby pilnie kupić sobie równie wielką i równie potężną machinę. Czy od Samsunga? Jeśli do tego czasu będą mieli w ofercie coś takiego – większej alternatywy nie widzę.

Ocena końcowa: przeczytajcie cały tekst ;)

 

sprzęt inne

Komentarze