Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

MaXDemage nie płacze

Ja nie płaczę
To po prostu deszcz,
Pada na mą twarz.
Ale jeśli myślicie, że zobaczyliście jakieś łzy spływające po mych policzkach
Proszę, nie mówcie moim kumplom.
Ja nie płaczę.

[…]

Sprzęt do testów ma to do siebie, że przychodzi na chwilę. Bawicie się nim przez tydzień i znika, potem tylko marzycie o nim po nocach i opisujcie go w superlatywach, bo jakże by inaczej to zrobić. Dlatego nie lubię czytać recenzji sprzętu wysyłanego do testowania. Najbardziej lubię czytać opinie użytkowników, którzy kupili coś dla siebie (nie ważne czy laptopa, czy też parasolki) i żalą się lub chwalą po kilku miesiącach. Tym bardziej uwielbiam takie opinie, jeśli znam taką osobę i wiem, że nie jest to wpis sponsorowany.

r   e   k   l   a   m   a

Z takich recenzji od serca można dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy, które nie wychodzą nigdy podczas kilkudniowego okresu testowania. O częstotliwości aktualizacji, o problemach z firmawarem, o kiepskiej obsłudze serwisowej, o tym, że się nadruk spiera z majtek po trzech wirowniach w temperaturze 40 stopni. To wychodzi w praniu. Dosłownie i w przenośni.

Nie będę jednak was katował suchymi analogiami, bowiem sednem jest sprzęt Samsunga, który dostałem do testowania. Firma zrobiła naprawdę odważny krok udostępniając licznym Blogerom na DP swoje wypociny aż na pół roku. Odważny, ale kurde jaki zajebisty! Bo nie ukrywam, moja opinia o marce po tym okresie znacząco wzrosła i nie chodzi tutaj tylko o fakt poczytania o sprzęcie u innych ludzisków, ale miałem namacalne dowodu w swoich rękach, namacalne dowody tego, że to nie jest Szajsung. To jest elektronika naprawdę dobrej jakości.

[…]

Nie, ja nie płaczę.
A nawet jeśli płaczę,
To nie z ich powodu.
To dlatego, że przypomniałem sobie o umierającym przyjacielu, którego nie znacie
Tak, właśnie, on umiera!

[…]

Yuu i Ai – jak już wielokrotnie przerabiałem to na blagu, mój sprzęt jest dla mnie czymś więcej niż tylko stertą plastiku i miedzi. To istoty z duszą. Potrafią być kapryśne, ale niezwykle kochane. Są członkami mojej niewielkiej rodziny, obok ukochanej i kota. Tak, po prostu mam takie podejście do elektroniki. Dlatego właśnie, gdy do mojego domostwa zawitały siostry Samsunga – mimo iż tylko na pół roku – to nie mogło być inaczej. Nie mogłem ich traktować jak byle chłam, jak byle śmieć. Zwłaszcza, że szybko stały się lubiane.

Siedemnastocalowy laptop i dziesięciocalowy tablet. Wydawać by się mogło, że to dziwna para, jednak spece od marketingu, którzy kompletowali urządzenia do wysyłki, chyba dobrze wiedzieli co robią – a jeśli nie wiedzieli, to utrafili w samo sedno. Ten tandem jest bowiem idealny i bez niego będzie mi niezwykle smutno.

[…]

To nie są łzy smutku, bo One mnie opuszczają.
Ja po prostu kroiłem cebulę
I robiłem jajecznicę,
Tylko dla mnie!
Oh, ja nie płaczę.
Nie!

[…]

O sprzęcie Samsunga miałem różne opinie – wyznaje zasadę, że nie oceniam marki tylko konkretne produkty, które mam przed sobą. Ale wiecie… Szajsung! Cóż, zapewne wciąż można natrafić na kiepskie wersje, na felerne modele, na tandetnie wykonane budżetówki. Jednak jeśli ktoś szuka solidnych produktów nie musi już odkładać koreańskiej firmy na bok. Bo to co robią jest najwyższych lotów i już. Nie ma to, tamto, że plastik. Po prostu jest to dobrze wykonany, spasowany i zaprojektowany też niezwykle pomyślnie sprzęt. Od głośniczków w tablecie, które są skierowane na mnie a nie na wewnętrzne części moich dłoni (patrz Asus) po zgrabnie ułożone zaczepy klapki chroniącej wnętrzności laptopa. Oczywiście trafiają się pewne niedoskonałości, które ja bym osobiście preferował w innym miejscu (jak np. przyciski zwiększania głośności w Galaxy Tab i umiejscowienie portu VGA obok wylotu powietrza, że można się łatwo poparzyć dotykając nagrzanego do 100 stopni metalu) ale nie są to wady.

Po pół roku obcowania z Yuu i Ai poznałem je na wskroś – przeżyliśmy wspólnie wiele niesamowitych chwil. Dostałem aktualizacje na Androida i przeszedłem w całości Most Wanted. Składałem podręcznik do japońskiego i zarywałem noce rozjeżdżając przechodniów w Carmageddonie. Nie będę nawet wspominał o sesjach Neuroshimy Hex wspomaganej prawdziwymi żetonami, czy też winnym incydencie… zwłaszcza o tym ostatnim. Csii.
Zakochałem się w tym sprzęcie i nie bez powodu. Nie musze go bronić, bo sam świetnie się broni, zarówno tablet jak i laptop, zarówno sprzętowo jak i programowo.

[…]

Po prostu jakiś kawałek kurzu wpadł mi do oka.
Z tego pudełka, które musiałem odkurzyć, aby Je zapakować.
Nie kwilę z tego powodu, że nie będzie ich tu
Dla Waszej informacji, mam po prostu jakieś zakażenie w oku
Nie jestem smutny bo zostałem sam
Oczy mi się pocą dzisiaj, to tyle…

[…]

Pierwszego dnia, czytając protokół przekazania tej całej sterty elektroniki zaskoczyło mnie użycie słowa symbioza. A może to było słowo synonim. W każdym bądź razie coś na SY.

Jak już wspominałem siostry uzupełniają się świetnie i co do tego niech nikt nie ma wątpliwości. Mimo, iż mają całkiem inne systemy, to są wręcz stworzone do tego by być razem pod jednym domem, a przynajmniej w taki sposób je postrzegam. Zaczynając od Dropboxa, Unified Remote, kończąc na synchronizacji starej Opery (sic!) i milionach usług Google działających wszędzie i zawsze tak samo. Śmiem nawet stwierdzić (uwaga, bo to będzie mocne), że tablet z Windowsem 8 byłby troszkę trudniejszy w uzupełnianiu laptopa z racji mniejszej integracji z wielkim wyszukiwarkowym G. Niestety właśnie ta integracja sprawia, że korzystanie naprzemiennie z obu urządzeń jest przyjemne i sprawne. Oczywiście usługi Microsoftowe, zapewne dały by mi podobny komfort, ale wymagały by na wstępie sporej dawki kombinowania (patrz telefon z Windows Phone 8).

Więc drodzy czytelnicy, choć powtórzę się niemiłosiernie, jeśli dopiero stoicie przed wyborem produktów komputerowych do waszego domu, rozważcie na poważnie tandem siedemnstocalowego laptopa z dziesięciocalowym tabletem. Dzięki temu zapewnicie sobie stacjonarną moc, pełną mobilność i domową przyjemność, nie ważne czy w kuchni czy na kanapie… aczkolwiek trzeba mieć na uwadze, że dobrym uzupełnieniem tego dualizmu jest dobrej jakości telewizor, który można podłączyć do lokalnej sieci. Bo oglądanie filmów na 17 calach jest przyjemne tylko w pojedynkę.

Pakuje więc powolutku obie siostry starannie w bąbelkową folie, ścierając łzy. A gdy kurier już odbierze sprzęt pozostanie mi tylko jedno. Cholerne Allegro. 

sprzęt inne

Komentarze