Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Tablet - mity i legendy

Tablet – krótka moda, czy stały gość programu?

Mam tablet. Nie no, serio mówię. Nie iPada, ale całkiem znośny mobilny kawałek multimedialnego tabletu. Dzięki temu kilkudniowemu doświadczeniu hand-on zrozumiałem cały front zapalonych miłośników przerośniętych smart fonów, które nawet nie potrafią dzwonić.

Tablet vs Netbook

90% osób napotkanych w Internecie, na forach, blogach, komentarzach stara się wmówić pozostałym, iż tablet to tylko przejściowa moda i dużo lepiej i taniej jest kupić małego netbooka. Pozostałe 10% w tym czasie przegląda Internet na swoich tabletach.

r   e   k   l   a   m   a

Nim jednak rozpocznę wojny i flejmy, podejdę do tego racjonalnie.

Wg racjonalnie myślących jegomości z Internetu, netbook jest lepszy gdyż: jest równie mały co tablet, trzyma prawie tyle samo na baterii, można mu wgrać dowolny system, ma klawiaturę, nie ma upaćkanego ekranu i najważniejsze – dwa razy mocniejszy sprzęt, jest dwa razy tańszy.

Zgadza się – wszystkie powyższe punkty przemawiają za tym, aby olać tablety i kupić np. Asusa EEE PC. Tablety przeważnie są 10 calowymi ekranami z obwódką, podczas gdy w takich rozmiarach również spotkamy netbooki. Łącznie z klawiaturą często ważą 200-300g więcej. To niewiele. Bateria to kolejny mocny punkt małych przenośnych komputerów, gdyż często wytrzymuje ona nawet 6-8 godzin. Dwa najważniejsze wg mnie (i nie tylko) aspekty to jednak fizyczna klawiatura, gdyż nieważne co, fizyczne klawisze będą zawsze lepsze od wirtualnych, oraz cena. Tutaj malkontenci mają największe pole do popisu, gdyż różnice między sprzętem idą już w tysiące złotych. O tak. Tysiące!

Niestety te wszystkie porównania to nie prawda. Ludzie Ci popełniają jeden poważny błąd. Wydaje im się, że tablety zastępują netbooki. Nie! To dwa całkiem różne urządzenia, które tylko częściowo zazębiają się w wykonywanych czynnościach. Tabletem nie zastąpisz netbooka, netbookiem nie zastąpisz tablet. (Wyjątkiem jest Asus Transformer, ale o nim za chwilę).

Każdy z tych produktów skierowany jest do innych osób, które potrzebują je do czegoś całkiem innego.

Multimedialne tablety to urządzenia w 90% do Internetu i przyjemnej interakcji z Internetem. Do tego liczne niewielkie aplikacje robiące dokładnie to, co do nich należy. To jest też szybkość – zero czekania, wyciągam, odblokowuje i działam. Tak o, po prostu.

Netbook to bardzo mobilne biuro – moja prywatna opinia o laptopach poniżej 12 cali póki co nie jest istotna, ale pojawi się później. Klawisze umożliwiające szybkie pisanie dłuższych tekstów, Office, profesjonalne programy i tym podobne rzeczy. „Teoretycznie” wygodniejsze użytkowanie. Pisanie notatek w czytelni na tablecie uważam za niemożliwe… a widzę iż na netbookach ludzie sobie jakoś radzą. Długa forumowa korespondencja też jest przyjemniejsza, gdy ma się normalną klawiaturę. Nie wspominając, iż nie wyobrażam sobie napisanie tego blaga bez stukania w fizyczne klawisze.

Czym jednak naprawdę jest ten „tablet”?

Machinę tę zaczynamy rozumieć w momencie, gdy dostajemy ją w swoje łapy, bowiem wcześniej nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie interakcji z tabletem, gdyż nasze mózgi pracują w formie tylko klawiaturowej. Wieloletnie wyrobione nawyki powodują, że obsługa tabletu jest dla nas abstrakcją, taką samą jak np. 40 lat temu musiało być abstrakcją poruszanie kursora po ekranie za pomocą myszki.
Pierwsze wrażenia to lekkość, nie chodzi mi jednak jedynie o ciężar urządzenia, a jest on niewielki. Chodzi mi także, a właściwie przede wszystkim, o obsługę. Sam obcowałem wielokrotnie z androidem i z opinii innych wiem, iż iOS jest jeszcze „lżejszy”. Z obsługi urządzenia czerpiemy czystą przyjemność – pod warunkiem, iż ekran jest na tyle responsywny, aby w pełni zrozumieć nasze zamiary. Wystarczą 2 minuty aby nauczyć się trzech podstawowych zasad i… właściwie możemy zrobić wszystko. Żadnych komend, żadnych opcji, żadnych niedogodności, żadnych ukrytych funkcji.

Mało? Żaden problem, o ile nie przeszkadza wam wzrok innych, możecie wiele rzeczy zrobić głosem. Szukasz fajnego miejsca, gdzie by tu zjeść kolację z ukochaną? Odblokowujesz tablet, wciskasz rozpoznawanie mowy i mówisz: „Kolacja we dwoje restauracja Wrocław” i Google w magiczny sposób wyświetla Ci odpowiedzi w swej wyszukiwarce. To takie proste. Nie jest to może Siri, ale niesamowicie przydatna funkcja.

Nie jest to koniec moich zachwytów – więc spokojnie. Ważnym atutem androida i nie tylko tego tabletowego systemu, jest grom aplikacji mogący pomóc nam w wielu życiowych problemach. Potrzebujecie pogody na jutro? Nawigacja? Wyszukiwanie? Słownik angielskiego? Allegro? Notatki? Rysunki? YouTube? Facebook? Komiksy? Czytnik książek? Czasopisma? Wymyśl coś a na pewno jest już o tym aplikacja, dostępna po 3-4 „tapnięciach”.

No ok., ale czym jest netbook?

Netbook to taka miniaturka laptopa. Taki Czułała wśród porządnych komputerów. Dobra, przyznam się teraz wam otwarcie - nienawidzę netbooków. Każdy sprzęt, który ma mniej niż 12 cali uważam za pomyłkę w produkcji, tak jakby ktoś po prostu, źle przeskalował plik cdr i wysłał do fabryki. Żarty, żartami, ale skąd moje uprzedzenia?

Po pierwsze, każde urządzonko z ekranem 11 cali i mniej z rozdzielczością większą niż 800 na 600 i desktopowym systemem jest absolutnie nieczytelne i wszelka praca zakrawa raczej na tortury. Widzę to praktycznie codziennie, więc nie wziąłem tego zdania z kosmosu. Ludzie piszący poważne notatki w Wordzie, podczas gdy literki są nie większe niż na ekranie mojego telefonu.

Nie koniec jednak psów wieszanych na netkach, bo pozostaje kwestia właśnie systemowa. Aby sprzęt był mały i mało prądożercy i trzymał przynajmniej 6 godzin na baterii należy mu włożyć legendarny już Atom. Wszystko było by nawet ok., gdyż to całkiem fajne procesory, gdyby nie próba upchania na nich normalnych systemów typu Windows lub popularne dystrybucje Linuxa. Nawet jeśli zrobiono system specjalnie dla małych maszyn to i tak upycha się tam setki programów, Office, Gimpy, Photoshopy, normalne przeglądarki i inne duperele, które mordują nie tylko liche Intelki, ale i niewielką pamięć.

Nagle pojawia się problem, bo aby wygodnie pracować na dowolnym desktopowym systemie i mieć wydajne podzespoły, trzeba zainwestować w laptop minimum 12 cali, a niestety taki sprzęt jest drogi jak cholera.

Mam jeszcze jednak parę negatywnych asów w rękawie, więc poczekajcie jeszcze chwilę. Jak wielu z was faktycznie pracowało na klawiaturze 10 calowej? Spora część, zapewne. Ilu z was drodzy czytelnicy, mogło uznać to za wygodną pracę? Ja – powtórzę, ja osobiście! – nawet ze swoimi małymi paluszkami, uważam to za ogromny kłopot i bardzo męczące przeżycie. Dodam jeszcze niewielki kursor z niewielkim touchpadem, który można owszem zastąpić myszką, ale trzeba mieć coś, na czym ta myszka będzie pracować. (Z doświadczenia wiem, że kolano jest najlepsze ;p).

Na koniec jednak zostawię mój ulubiony element miniaturowych komputerków - zasilacz, który waży tyle samo co sam netbook. Doprawdy. Kto na to wpadł? Kto to dopuścił do produkcji?

A teraz gołe fakty.

Tablety mają jednak wady, sporo bym powiedział nawet. Wady te jednak w większości pojawiają się jedynie jeśli patrzymy na sprzęt przez pryzmat laptopa i tego co robimy na laptopie, a jak wspomniałem wyżej nie ma to zbytnio sensu. Pozostałe problemy, to kwestie konstrukcyjne, lub jakieś pomylone decyzje programistyczne – typu niewielkie przyciski w aplikacjach firm trzecich. Sama idea jest jednak bez wad o ile patrzymy na nią przez pryzmat potrzeb. Zresztą idea netbooka też jest bez wad jeśli patrzymy na nią przez pryzmat osobistych potrzeb – nie neguje, że gdyby mi faktycznie był potrzebny 10 calowy netbook z klawiaturą do pracy, to bym go zakupił… ale wyprzedzam fakty.

Dla kogo jest tablet – zacznijmy od tej niezwykle istotnej prawdy.

Dla osoby, która dla ponad 95% swoich czynności powiązanych z komputer potrzebuje połączenia internetowego. Dla osoby, która nie pisze na raz dłuższych niż 2000 znaków tekstów. Dla osoby, która lubi wygodę i ładnie wyglądające urządzenia. Dla osoby, która po prostu chce obcować z Internetem…

Wystarczy więc sobie odpowiedzieć na dwa proste pytania – Czy potrzebuję zawsze Internetu? – i – Czy dużo piszę? Jeśli na pierwsze odpowiedź brzmi tak a na drugie nie: bierz tablet. Potrzebujesz właśnie tego urządzenia zamiast netbooka. Jeśli odpowiesz w jakikolwiek inny sposób nie pal mostów za sobą i pokochaj niewielkie klawiatury… lub zmniejsz sobie palce ;)

Morał? Ale jeszcze nie skończyłem.

O tak, jeszcze daleko do końca. Oto wracam do momentu, w którym chwale się swoim cudnym tabletem i ku zaskoczeniu wszystkich jest to Asus Transformer z modułem klawiatury.

WTF, facet? Przecież to urządzeni zaprzecza całemu Twojemu wywodowi. To w końcu netbook z odczepianym monitorem udający tablet!

Otóż nie. Okazuje się, iż jest to rozwiązanie, w którym Asus przewidział właśnie takie osoby jak ja. Nie są to wbrew pozorom osoby niezdecydowane - są to raczej osoby, które są bardzo mocno zdecydowane odnośnie tego co chcą.

Jak już kiedyś pisałem, 90% swojego czasu spędzam w Internecie i poza przeglądarką i odtwarzaczem muzyki nie potrzebuje nic innego do szczęścia. Tablet wydaje się być uniwersalnym mobilnym rozwiązaniem, i tak też jest. Po krótkim czasie obcowania z Asusem wiem już, że to jest urządzenie stworzone dla mnie. Świetnie nada się w podróży, w domu, w pracy… z niewielkim wyjątkiem. Nie jest to nagminne, ale czasem muszę coś pokodować, odpisać na ważny mail, zredagować tekst, lub po prostu machnąć jakieś obliczenia w arkuszu kalkulacyjnym. Tajwański producent zaproponował więc doczepianą klawiaturę z dodatkową baterią, tak na wszelki wypadek. Wagowo nie odbiega to od rozwiązania netbookowego, ale… nie zawsze potrzebuje klawiatury.

Z drugiej strony oczywiście, nigdy nie wiadomo kiedy będę jej potrzebował ;p

Czym więc różni się to od negowanego przez mnie rozwiązania mini laptopa. Właściwie to niczym, a nie, czekajcie… 14 godzin pracy, niewielki zasilacz, system stworzony tylko pod tablet, intuicyjny interfejs, oraz możliwość korzystania z ekranu właśnie jako tabletu gdy klawiatura leży w szufladzie, ot, hipokryzja w czystej formie :D

More then Meets the Eye

Faktyczny morał.

Nie negujcie tabletów, i nie wysyłajcie ich na szybką śmierć - zrozumcie, iż niekoniecznie są dla was.

A jak stanieją to kupcie sobie jednego i przejdzie na ciemna strony mocy, we have cupcakes!
 

Komentarze